La La Land (2016, Damien Chazelle)

La La Land ****

la-la-land5

Wychodząc z pokazu „La La Land” miałem identyczne myśli, jak po wyjściu z kina z poprzedniego filmu mojego imiennika, Damiena Chazelle’a – była głośna muzyka oraz szybki montaż.

Nie miałem ciekawych rozkmin na temat postaci, chyba, że były to negatywne myśli w stylu: dlaczego ten film jest tak źle obsadzony? Przecież ani Gosling ani Stone nie wyglądają na nic mniej niż „ludzi sukcesu” już w pierwszej klatce, w której pojawiają się na ekranie. Jak mam zatem uwierzyć w narrację o ich ciężkiej drodze do spełnienia marzeń? Naprawdę nie można było obsadzić o wiele mniej „hot” (i nie mówię o atrakcyjności fizycznej ) gwiazd w rolach głównych?  Tym ciężej jest mi zrozumieć ten casting, skoro pomiędzy parą głównych bohaterów właściwie w ogóle nie ma chemii – obydwoje grają bardziej do siebie samych niż siebie nawzajem, nie byłem w stanie ani na moment odczuć rzekomego romansu, jaki się między nimi dzieje.

„La La Land” działa jednak podobnie jak „Whiplash” – jako dobre kino rozrywkowe. Chazelle jest na tyle dobrym inscenizatorem i stylistą, że potrafi tak przytłoczyć wizualno-dźwiękową kakofonią dźwięków i zmieniających się intensywnych nastrojów, że ciężko momentami oderwać wzroku od ekranu. Nawet jeśli mało w tym wszystkim życia i prawdziwego wigoru, to efektem jest film, który działa trochę jak filmowa surrealistyczna magma – porywa samym momentum kamery, montażu, hiperkinetyczną energią, wspaniałą muzyką Hurwitza – dawno w kinie nie było czegoś podobnego pod tym względem, właściwie to najlepszy chyba tego typu efekt od czasu końcowych scen „Czarnego łabędzia”. Prawdy w tym wszystkim nie ma , życia też nie – ale niekoniecznie po to też przychodzimy zawsze do kina.

A  kto naprawdę chce mniej syntetycznych, ciekawszych filmów na tematy zderzenia kariery zawodowej i artystycznej z miłością , ten niech obejrzy sobie „Zupełnie inny weekend”, niech obejrzy też  nagrodzone  Grand Prix w Cannes „Parasolki z Cherbourga”. Od tego ostatniego Chazelle ukradł sobie zresztą cały pomysł na finał –  niemal jeden do jednego kopiując końcową scenę z tego świetnego musicalu. Pech chciał, że widziałem „Parasolki” kilka dni przed pokazem przedpremierowym „La La Land” i niemal w jednej sekundzie produkcja Chazelle’a trafiła do tej samej szufladki, co zapomniany już oscarowy przebój z przed paru lat – karmiący się też nostalgią za starym Hollywood – „Artysta”. Jak dowodzi tegoroczny werdykt – nawet Akademię Filmową już takie sentymenty nie biorą.

Damian Szyma

Reklamy

One thought on “La La Land (2016, Damien Chazelle)

  1. Zaciekawiłeś mnie, więc decydowanie muszę obejrzeć „Parasolki z Cherbourga”. La La Land przypadł mi do gustu, ale w moim odczuciu Whiplash był zdecydowanie lepszy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s