Kino 2016 #4

large_icRk3eeUXuPTKFvJ4fbXhF7guAeMustang ***

 

Jeden z tych hitów kina niezależnego, który można było obejrzeć nawet w multipleksach. Opowieść o dziewczęcym dojrzewaniu i o konserwatywnym modelu wychowania rozgrywana w małej tureckiej wiosce w wielodzietnej rodzinie z 5 córkami.  Film, który na pewno łatwo jest obdarzyć sympatią i szacunkiem – ważny temat społeczny, z 5cioma bohaterkami, którym się kibicuje  a wszystko ładnie nakręcone i z piękną muzyką Warrena Ellisa. Poza tym film jest kolejnym udanym reżyserskim debiutem, co też zawsze w przypadku filmów tego typu robi spore wrażenie. Osobiście mnie jednak nie urzekło – męczył mnie ten świat, którego intymność i społeczne za bardzo rozgrywają się tu poza kadrem, wewnątrz którego oglądamy głównie powtarzalne i jednostajne pod względem stylu ujęcia. Nawet pod koniec projekcji film nie przyśpiesza tempa, kiedy teoretycznie dzieją się na ekranie rzeczy najbardziej dramatyczne  – kiedy bohaterki decydują zrzucić porzucić dom i szukać innego życia w prawdziwej wolności gdzie indziej. Szlachetne ale nudne. 

Po tamtej stronie drzwi *

7726957.3Bezczelnie denny horror, zrobiony przez ludzi, którzy przespali chyba wszystko, co dzisiaj w tym gatunku jest ciekawe i dobre: „Babadooka”,  „Obecność”,  „It Follows” czy co bardziej udane filmy w stylu found-footage. Same stare pomysły i idee (ginie dziecko, próba nawiązania kontaktu „zakazanymi” metodami nad-naturalnymi, rytuały, egzotyka, indianie, dziwne mity i legendy), realizacja bez wyobraźni, brak hot nastolatków w obsadzie (umówmy się, że to czasem ratuje takie nudne horrorki).  Wszystko jest tu tak pierwszorzędnie nieinspirujące, że seans nie potrafi dostarczyć nawet śladowej przyjemności. Całe szczęście, że film nie prezentuje przeciętnego poziomu, jaki reprezentuje tegoroczne kino grozy. 

Księga Dżungli **** 

jungle-book-poster-secondaryJeden z pewniaków tego roku, na który można się było wybrać w ciemno i dobrze na nim bawić. Także film, który zdobędzie na początku przyszłego roku miliard technicznych Oscarów. Choć w „Księdze Dżungli” wracamy na znane terytorium, do znanych bohaterów animowanego i książkowego oryginału pod tym samym tytułem a nawet do znanych już starych piosenek z animacji Disneya śpiewanych przez zwierzęta („Bear Necessities”, „Trust in me”), to Jon Favreau tchnął w tę opowieść nowe życie. Animacja naturalnego uniwersum zapiera dech (cały film poza głównym aktorem grającym Mowgli jest CGI ; PS warto się zastanowić ile wyzwania musiał dostarczyć twórcom stworzenie tak realistycznych zwierząt, wody, nieba itd) i stanowi pewien przełom w dziedzinie kina fantastycznego. Ale najważniejsze jednak pozostaje to, że przy całej realizacyjnej wirtuozerii, „Księga Dżungli” pozostaje filmem z duszą. Może trochę poszarpanym pod względem tempa (film zdecydowanie za bardzo się rozdrabnia nad epizodycznymi wątkami w rodzaju zdobywania miodu dla Baloo) ale bliskim głównemu bohaterowi i jego przeżyciom. Ostatecznie wychodzi z tego klasyczne, ciepłe kino disnejowskie ale w oprawie jakby z XXII wieku. Kto przegapił w kinie w 3D, ten trąba. 

10 Cloverfield Lane 10 *****10c_oversized-1-sht_imax

Świetny film, który doskonale rozumie na czym polega dynamika kina (i w ogóle popkultury) pomiędzy tym co intymne i tym, co epickie. Pierwsze 80% filmu to rozegrany w w podziemiach thriller psychologiczny w stylu Hitchcocka. Minimalistyczne otoczenie, trójka bohaterów i Wielka Zagadka. Na tym etapie jest to fantastycznie poprowadzony, klimatyczny sposób na grę w kotka i myszkę z widzem (choć trochę szkoda, że mimo wszystko tytuł filmu za bardzo sugeruje w jaką stronę idziemy). Wszystko jest absolutnie tip top: montaż, zdjęcia, świetna muzyka Beara McCreary’ego i – last but no least – wychwalane wszem i wobec aktorstwo trójki głównych bohaterów. Pod koniec film robi jednak dramatyczny zwrot i nagle staje się opowieścią z cyklu tych, o które walczy kino – większą niż życie, oddychającą rozmaszystymi panoramami (końcówkę filmu charakteryzuje o wiele szersze kadrowanie ujęć i głośniejsza muzyka akcji), prawdziwe kinową. W świecie zachłysnięcia się serialami i hypowania filmów po 2 lata aby potem dostać coś na poziomie „Batman v Superman. Dawn of Justice” – taki niespodziewany  film (o wszystkim świat się dowiedział 2 miesiące przed premierą) to prawdziwa gatunkowa perełka. Brawo, J.J. 

7731220-3Letnie przesilenie ***

Kolejny film wojenny, który ośmielił się pokazać, że nasi wrogowie też posiadali uczucia za co pod zwiastunami w internecie dostał odpowiednie „patriotyczne” komentarze. Faktycznie, jeden z bohaterow jest tu Niemiec, pokazany jako chłopak z zamiłowaniem do tańca i muzyki, który zakochuje się w Polce, która dała kosza Polakowi. Ale abstrachując od tej pseudo-narodowej żenady, która pojawia się w mediach za każdym razem, kiedy ktoś kręci odrobinę mniej grubą krechą ciosany film historyczny, „Letnie przesilenie” to typowe, nie specjalnie porywające kino dojrzewania w czasach wojny. Jedyne, co tu się wybija ze schematu to prawdopodobnie sceneria. Ponieważ akcja rozgrywa się na wsi, dostajemy coś w rodzaju łagodniejszego kina w stylu Smarzowskiego. Ładne zdjęcia,  przyjemni dla oka aktorzy ale całości brakuje konceptu i reżyserskiego pazura, który udźwignąłby pełnometrażowe dzieło. 

szymalan

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s