The Martian (2015, Ridley Scott)

Marsjanin ****½
The Martian Launch One Sheet„Marsjanin” sprawia wrażenie nieco wykalkulowanego filmu, który ma w oczach opinii publicznej wreszcie odczarować współczesne dokonania reżyserskie sir Ridleya Scotta. Po zmiażdżonym przez nerdów (nie do końca przez krytykę – film ma 73% na rottentomatoes) „Prometeuszu”, dziwnym i pretensjonalnym „Adwokacie” oraz kontrowersyjnym etnicznie i za długim „Exodusie”, to własnie adaptacja uwielbianego na świecie bestsellera o astronaucie, który utknął samotnie na Marsie, ma być tym filmem, który sprawi, że świat odczepi się w końcu od 77-letniego reżysera i przestanie na niego bluzgać. Wszystko wskazuje na to, że się udało. 

„Marsjanin” jest trzecim z rzędu blockbusterem o kosmosie, jaki Hollywood wypuszcza w ambitniejszym dla kina okresie jesieni. Po „Grawitacji”, którą pokochali krytycy i „Interstellar”, który pokochali widzowie, film Scotta wpisuje się w aktualną fascynację astrofizyką oraz kosmosem i daje nam z tych trzech produkcji film najbezpieczniejszy , najbardziej przyjazny i też- najbardziej urokliwy wizualnie.

Od pierwszych chwil czuć tutaj ekspercką rękę Scotta. Opowiedziany w manierze „matter-of-fact”, jakby był to film „oparty na prawdziwych wydarzeniach” narracyjnie jest po prostu bardzo solidną, przemyślaną kroniką wydarzeń. Napisy na ekranie, sporo ekspozycji z wyczuciem, naukowe tyrady, zarządzanie masą postaci z dialogami, dbanie cały czas o orientację w czasie i przestrzeni. Nie sposób się w tym filmie zgubić, nawet jeżeli naukowy żargon nie będzie dla kogoś – jak dla mnie czasami – zrozumiały. Nawet najtrudniejsze kwestie w filmie tłumaczy się przy pomocy humoru i przekłada na chłopski rozum jak w typowym filmie science fiction, gdzie zawsze pojawi się postać, która powie „ale chwila. a można to wytłumaczyć po ludzku?”. A co dla laika nie będzie miało sensu naukowego, będzie miało dla niego sens dramaturgiczny. 

Apropos zresztą humoru, „Marsjanin”, jest bodajże najzabawniejszym filmem Ridleya Scotta…w ogóle. Ponieważ narracja jest bardzo statyczna a jak na drogi blockbuster film jest praktycznie pozbawiony scen akcji (poza początkiem i końcem ale nawet wtedy nie ma to nawet ułamka „pierdolnięcia” dowolnej akcji z  „Interstellar”) i wizualnych szaleństw, to własnie dowcip i zaradność typowa dla jego głównego bohatera, ratuje film Scotta przed popadnięciem w zwyczajną propagandówkę NASA. Ta lekkość z jaką opowiedziana jest ta historia jest jednocześnie wielką zaletą, jak i słabością „Marsjanina”. Film jest przyjemnym oglądadłem ale jednocześnie jego przesłanie o utylitarnej unifikacyjnej sile ludzkości wydaje się osiągnięte i podane widzowi zbyt łatwo i jakby bez większego wysiłku. 

Ostatecznie dostajemy coś ładnego i słodkiego ale bez większego pazura. Sprawiający wrażenie filmowego skrótu kilkusezonowego serialu film opowiada o bohaterze, który spędza masę czasu sam na planecie ponad 200 milionów kilometrów od Ziemi. W zasadzie w ogóle nie przejmuje się jego życiem wewnętrznym, samotnością, brakiem bliskości (chyba, że w formie żartu z pornografii), jego sprawami sercowymi (tak jakby Scott celowo chciał uniknąć emocjonalnej pułapki z filmu Nolana), tym jak działa psychika człowieka, który jest tyle czasu sam na innej planecie (co właściwie robił cały czas, skoro film pokazuje tylko fragment jego życia na Marsie?). Zamiast tego Matt Damon żartuje, rzuca kąśliwe uwagi, jest inteligentny i sarkastyczny, tworzy z tego wszystkiego niezłe show i zyskuje sobie sympatię każdego widza na sali kinowej. 

„Marsjanin” to świetnie zrobiony i świetnie oglądający się hymn na cześć nauki i ludzkiej solidarności ale mam wrażenie, że oglądało mi się go trochę zbyt komfortowo. Nie jest to arcydzieło ale iść koniecznie do kina na tego bardzo udanego nowego Scotta absolutnie trzeba. 

szymalan

Reklamy

4 thoughts on “The Martian (2015, Ridley Scott)

  1. kolejna pochlebna recenzja tego filmu, z którą się zgadzam. Lekki, przyjemny film, który wnosi dużo nowego dla laików w temacie kosmosu i td. Ridley Scott w końcu zrobił film, po którym nie zostaje niedosyt i rozczarowanie. Może właśnie dlatego ten film otrzymał trzy nominacje do ZŁotych Globów i kto wie moze nawet uda się z Oskarem. Bukmacherzy prognozują, że Marsjanin może zwyciężyć w kategorii Najlepszy film komediowy lub musical oraz sam Ridley Scott ma duże szanse na statuetkę w nominacji Najlepszy reżyser. 10 stycznia przekonamy się czy mieli oni rację.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s