Ranking muzyki filmowej (miejsca 20-11)

Wielki Ranking Muzyki Filmowej Klapserki i Szymalana 2014 – część 4

desplat-damon

Kim jest ten pan ze zdjęcia powyżej? Zgadza się, to Matt Damon. Zdobywca Oscara za scenariusz napisany wspólnie z Benem Affleckiem, bohater kina sensacyjnego Jason Bourne a także między innymi kowboj z westernu braci Coen. Wielki gwiazdor Hollywood, który w jednym z największych filmów zeszłego roku pojawił się dosłownie znienacka w samym środku opowieści. Ale nie o nim będzie dzisiaj mowa. Bardziej nas interesuje ten pan znajdujący się po jego prawej stronie. 

Ta fotka to oczywiście kadr z filmu „The Monuments Men” George’a Clooneya. Zaś obok Matta Damona swoje cameo odgrywa tam francuski kompozytor Alexandre Desplat, chyba najważniejsze dziś nazwisko w hollywoodzkiej muzyce filmowej obok pewnego Niemca.

Działający najpierw na rynku kinematografii rodzimej, francuskiej, teraz, pracujący zarówno „u siebie”, jak i w Hollywood. Ameryka najpierw pokochała go za dramaty takie jak „Dziewczyna z Perłą, dziś jak Paulina, współautorka tego wpisu pisze , ten „Człowiek Orkiestra”, potrafi skomponować muzykę dosłownie do wszystkiego. Potrafi lawirować pomiędzy europejskimi dramatami, filmami Romana Polańskiego, oscarowymi biografiami w stylu „Jak zostać królem” czy „Królowa”, thrillerami często o bardziej egzotycznym zacięciu („Argo”, „Syriana”, „Wróg numer 1”) a kinem totalnie hollywoodzkim z wielkim rozmachem.

Kiedy wydawało się, że blockbusterowe możliwości wyrafinowanego francuza , miłośnika chustek w modzie męskiej oraz kolekcjonera oscarowych nominacji (w tym roku aż dwie naraz!), zatrzymują się na subtelnej, przecudnie romantycznej muzyce do „Sagi Zmierzch. Księżyca w nowiu” (tak, tak) , Desplat bezpardonowo zniszczył przysłowiowy system pisząc podwójny soundtrack do finałowych części „Harry’ego Pottera”. Rewelacyjna paleta melodii, bombastyczny rozmach, mrok i magia, wylewały się z każdego utworu. 

Teraz dotarł już chyba do ściany (bo jakoś nie widzę , żeby pisał muzykę do piątej części „Transformers” albo kolejnych „Avengersów”) – dostał propozycję skomponowania muzyki do „Godzilli”. Gdzie Polański a gdzie Godzilla? Cóż, soundtrack do najnowszej wersji przygód japońskiego monstrum nie jest może albumem zasługującym na trzecią tegoroczną nomkę do Oscara ale posiada czołówkę i temat główny, który absolutnie zrywa kapcie. 

I to na niego warto na pewno zwrócić uwagę w tej odsłonie naszego rankingu. Choć oczywiście polecamy całą dziesiątkę utworów: jesteśmy już w pierwszej dwudziestce a to już strefa naszych absolutnie naj, naj, utworów które towarzyszyły nie tylko na kilka obowiązkowych fanowskich odsłuchów ale przez cały poprzedni rok. 

————————————————————————————————

MIEJSCE 20

Fire and Water – „Hobbit. Bitwa Pięciu Armii” – Howard Shore

Klapserka: Pierwszy i zdecydowanie najlepszy utwór ścieżki do ostatniej części przygody życia Bilbo Bagginsa. Podobnie jak w ʺPustkowiu Smaugaʺ Shore nie bawi się tu w grę wstępną, zapraszając nas w samo centrum akcji. Jest gorąco i orzeźwiająco – dokładnie tak jak w tytule utworu.

Szymalan: Rewelacyjnie dynamiczny początek do ostatniego filmu. Całkiem słusznie Shore wraca tu do wszystkich motywów związanych ze Smaugiem z ʺPustkowiaʺ, tworząc zupełnie niezły koktajl muzyki akcji, nerwowo budującej napięcie pierwszej sceny. Po takiej rozbiegówce film nie mógł okazać się nudny.

————————————————————————————————

MIEJSCE 19

მანდარინები – „Mandarynki” – Niaz Diasamidze

Klapserka: Niech Was nie zmyli wdzięczny tytuł tego utworu (i filmu). Oba niosą za sobą potężny ładunek dramatu i trudnych emocji. Reprezentowane przez kompozycje Diasamidze subtelne, smutne piękno dodaje temu skromnemu, wojennemu filmowi pewną nieuchwytność i wprowadza w stan bezkresnej nostalgii. Nie potrafi wyjść z głowy na długo po seansie.

Szymalan: Bardzo nostalgiczne, bardzo smutne, bardzo dobre. Teraz trzeba tylko film nadrobić.

————————————————————————————————-

MIEJSCE 18

Photograph-„Ona”-Arcade Fire

Klapserka: Fenomen w świecie muzyki filmowej. Niby zwykły, indierockowy zespół, żyjący na co dzień w zupełnie innej bajce, a gdy jest potrzeba, potrafią stworzyć tak klimatyczną kompozycję. W ʺHerʺ te delikatne, melancholijne brzmienia są niezastąpionym tłem rozważań o kondycji współczesnego, do bólu stechnicyzowanego świata.

Szymalan: Takie subtelności lubię w dramatach najbardziej. Arcade Fire, serio? Brawo.

———————————————————————————————

MIEJSCE 17

Stoich’s ship – „Jak wytresować smoka 2” – John Powell

Klapserka: W komponowaniu muzyki do animacji Powell nie ma sobie równych. Jego kompozycje mają wszystko, co potrzebne, by oczarować i wpaść w ucho. To mądre, przemyślane, radosne i wzruszające utwory, które działają nawet w zupełnym oderwaniu od obrazu.

Szymalan: Jedna z najlepszych polskich ścieżek dźwiekowych do kina w ostatnich latach. Rywalizujące o siebie tematy buntu wobec nie tyle systemu, co historii ile obojętności i braku działania. Ściezka świetnie oddaje Religę prawdziwego i filmowego: skupiona jest na tu i teraz, na konkretnych celach i konkretnych środkach. Nawet tak sentymentalny i romantyczny utwór jak ten wydaje się być ʺciągle w bieguʺ. Świetna, bardzo przemyślana muzyka.

————————————————————————————————

MIEJSCE 16

Hunted – „Transformers. Wiek Zagłady” – Steve Jablonsky

Klapserka: Jablonsky i ja oglądamy zdecydowanie inne filmy, ale ten utwór powalił mnie na kolana. Jak to to się rozkręca, jak walczy o uwagę! Jest pomysł, jest energia, jest moc. No, nie spodziewałam się.

Szymalan: Jablonsky zerwał z bazą tematyczną do poprzednich części „Transformers” i napisał kilka nowych, zupełnie niezłych kawałków. Zwłaszcza ten: dający sobie czas aby się rozwinąć i zbudować napięcie wokalizami, wreszcie zamieniający się w prawdziwe monstrum akcji. Michael Bay stoi w miejscu ale jego kompozytor zaczyna nadrabiać muzyczne braki.

————————————————————————————————-

MIEJSCE 15

Godzilla!- „Godzilla” – Alexandre Desplat

Klapserka: I to jest właśnie cały Desplat. Najpierw mydli oczy słodką „Filomeną”, potem bawi się w budapesztańskim hotelu z ekipą Wesa Andersona, żeby za chwilę mruga do nas okiem i z szemowskim uśmiechem kozaczy takim zwariowanym tematem i muzyką do… „Godzilli”. Człowiek-orkiestra, doprawdy.

Szymalan: Najpierw myślałem, że decydenci z Warnera zwariowali: Desplat i „Godzilla” , wy tak na serio? Ale już pierwsze dwie minuty rozwiały moje wątpliwości, że mimo wszystko eksperyment był to udany (nawet jeśli cała ścieżka jest daleka od zachwytu). Szkoda, że już się tak mało robi takich rzeczy: klasyczny, staroświecki sposób otwarcia filmu, z czołówką i pierwszymi napisami i z tematem głównym, który słyszymy zaraz z początku filmu, irocznie-poważnie wprowadzającym nas w klimat całej opowieści. W filmie zagrało to fenomenalnie i gdyby istniał Oscar za najlepsze intro, to Desplat z Edwardsem powinni się takim podzielić.

—————————————————————————————————-

MIEJSCE 14

Dust – „Interstellar” – Hans Zimmer

Klapserka: W całej tej epickiej ścieżce dźwiękowej mam trzy utwory, których mogłabym słuchać dniami i nocamii – tak są znakomite. „Dust” jest jednym z nich. Zakrada się do uszu jak tajemniczy nieznajomy, by za moment wybuchnąć pełnią mocy. Nomen omen – kosmiczne brzmienie.

Szymalan: Zimmer fenomenalnie wyczuł metafizykę „Interstellar”. Pierwsze chwile tego utworu to czysta magia muzyki filmowej. „It’s a ghost”… mówi córka głównego bohatera . „It’s not a ghost. It’s gravity” – słyszy w odpowiedzi jej ojca.
A przed nami jeszcze jakieś 150 minut przygody, w czasie której ta relacja zdań zredefiniuje się jeszcze z kilkanaście razy.

——————————————————————————————————

MIEJSCE 13

Retrospekcja – „Bogowie” – Bartosz Chajdecki

Klapserka: Orkiestrowy utwór z rockowym zacięciem? Czemu nie. W tej wyrazistej, odważnej ścieżce takich hybryd jest więcej. I wszystkie brzmią tak dobrze, jak ta.

Szymalan: Nieco już napisaliśmy o tej ścieżce w naszym rankingu i właściwie wszystkie nasze uwagi i zachwyty są aktualne także w przypadku tego – najlepszego utworu na płycie „Bogów”.

——————————————————————————————————

MIEJSCE 12

Les quais – „Yves St. Laurent” – Ibrahim Maalouf

Klapserka: Jak na pierwszy, duży projekt dla filmu artysty, który na co dzień komponuje jazz i gra na trąbce, ta subtelna, ale wyrazista ścieżka to naprawdę ogromne osiągnięcie. A fortepianowo-smyczkowe motywy ilustrujące rozterki Yvesa po prostu zniewalają.

Szymalan: Nie mam przygotowanej żadnej intelektualnej obrony tego utworu: albo kogoś to rusza, albo nie. Nie widziałem filmu, nie znam kompozytora, Yves Saint Laurent nie jest mi wybitnie bliską postacią. Ale muzyka mnie rusza.

——————————————————————————————————

MIEJSCE 11

History of Artemisia – „300: powstanie imperium” – Junkie XL

Klapserka: Wiem. 9-minutowy kolos w rankingu, w dodatku tak wysoko. Też nie byłam przekonana. I w życiu bym się nie zgodziła na to, gdyby nie fakt, że za którymś razem po prostu wpadło mi do głowy i nie wychodzi do tej pory. Junkie XL? Czy to aby nie szkoła Hansa Zimmera?

Szymalan: Epicka 9-minutowa suita poświęcona postaci granej przez Evę Green, Artemizji. Byłbym wręcz skłonny odważnie stwierdzić, że od czasu „Gladiatora” Hansa Zimmera nie powstał żaden utwór w temacie ścieżek sandałowo-starożytnych, który potrafiłby tak kompletnie zahipnotyzować w trakcie słuchania. W tym przypadku, typowymi dla gatunku zawodzącymi wokalizami i rytmem perkusji, przypominającym marsz wielkiej armii. Przesłuchałem tego chyba z 200 razy w tym roku, serio.

Nie zapomnijcie również wpaść na blog współautorki tego rankingu, Klapserki (KLIK!) :)

szymalan

Reklamy

2 thoughts on “Ranking muzyki filmowej (miejsca 20-11)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s