The Hunger Games. Mockingjay, Part 1 (2014, Francis Lawrence)

Igrzyska śmierci. Kosogłos – Część 1 ***½

7656998.3Choć po premierze „Interstellar” recenzenci byli podzieleni niczym Niemcy w XVIII wieku, to w przypadku najnowszej części sagi o walecznej Katniss Everdeen, wszyscy jesteśmy zgodni: podział „Kosogłosu” na dwa party, to jednak błąd.

Cześć pierwsza ostatniej odsłony „Igrzysk Śmierci” ma ten sam problem, który wynika z tego, jak zepsuły nas ekranizacje komiksów Marvela oraz wszędobylska serialoza. Czyli pewna współczesna kultura sztuk wizualnych, w której czas odmierzany jest kolejnymi odcinkami i w której z góry wiemy, ile jeszcze do końca fabuły i kiedy ten koniec nastąpi. Z tego powodu właśnie „Strażnicy Galaktyki” nie są filmem ale wypełniaczem pomiędzy kolejnymi częściami Avengersów i z tego też samego powodu nikt poważnie w sposób filmowy nie potraktował też „Kosogłosa, cz.1”. Szlag trafił wstęp (bo tym jest końcówka poprzedniego filmu), nie ma zakończenia (bo tym będzie ostatni film) a pojedyncze momenty rozciągnięte są i bazują na powtórzeniach (osobny wątek dostaje nawet kot siostry Katniss). Oglądamy kolejny odcinek serialu – nie musi się przecież samodzielnie wybronić, skoro za rok będzie ciąg dalszy i na pewno wszyscy dowiemy jak się losy Katniss, Peety i Gale’a zakończą.

Jest to tym bardziej irytujące, że materiał jaki zaprezentowano nam na potrzeby pierwszego filmu jest naprawdę dobry. Już sam pomysł zamknięcia całej fabuły w bunkrze, gdzieś w podziemiach i sprowadzenie całej rewolucji (która zapewne w drugiej części przybierze formę widowiska batalistycznego) do marketingowo-propagandowych potyczek telewizyjnych, jest dosyć ciekawy. Film nie pręży muskułów przy pomocy panoramicznych kadrów i popisowych efektów CGI, zamiast tego pozwala na to, aby w ciemnych podziemiach życia przed rewolucją, dochodziło do świetnych interakcji pomiędzy postaciami.

Znakomici są Woody Harrelson (żartuje z własnego alkoholizmu) oraz Elizabeth Banks (musi się jakoś odnaleźć w dalekim od najnowszych krzyków mody Dystrykcie 13), którzy postaci, które mogłyby być czystą karykaturą, zamieniają w fascynujące osobowości – z humorem i smutkiem w głosie jednocześnie. Udane kreacje tworzą tu także Phillip Seymour Hoffman oraz Juliane Moore – zwłaszcza ta ostatnia, która zawsze świetnie odnajdywała się w kinie gatunkowym, tym razem lśni charyzmą silnej kobiety, stającej na czele nowego demokratycznego państwa Panem. Świetna wreszcie jest Jennifer Lawrence, która niezwyklej biernej postaci w tym filmie nie stawia do kąta ale pozwala na wybrzmienie wszystkich emocji na jej twarzy. To dzięki jej kreacji rozumiemy na czym polega dramat Katniss – dziewczyny, z której „zrobiono” symbol ogółu obywateli, i którą nieustannie się steruje , to dla potrzeb Kapitolu (druga część), to dla potrzeb rebeliantów (ten film).

Jest tu parę mocnych scen, dzięki którym sagę traktuje się całkiem na serio, i której dramatyzm wydaje się realny i straszny jak w prawdziwym życiu (publiczne egzekucje pokazywane w biały dzień w telewizji, wysadzenie szpitala pełnego rannych). Jest tu pewien metafilmowy pomysł, filmowania wszystkiego  w formie reportażu oraz porozumiewania się przez telewizję (Katniss-Snow, Katniss-Peeta), który dużo mówi o sile opinii publicznej i wpływaniu na zaangażowanie widowni w wydarzenia. Są też zalążki prawdziwego kina wojennego, choćby w udanej scenie nocnego desantu, mimo, że na ogół więcej się tu broni i pocisków pokazuje, niż się z tego faktycznie korzysta.

Na razie fabuła jednak przez 2 godziny kręci się w kółko i za wiele do zaoferowania nie ma (włącznie z irytującymi powtórzeniami z poprzednich filmów: muzyka, ostatnie ujęcie). Ale pewnie za rok, jak już złożymy sobie obydwa party „Kosogłosu” w jedną całość, będziemy mieć już pełny, znacznie bardziej satysfakcjonujący 4 godzinny film wieńczący serię.  I zapewne wtedy niniejszy film nabierze nieco bardziej na wartości. Na razie trudno jednak nie wyjść z kina i nie stwierdzić: serio, to wszystko?

szymalan

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s