Mommy (2014, Xavier Dolan)

Mama *****

Mommy-by-xavier-dolan-cannes-posterTakiego mariażu precyzyjnego, acz odważnego zarazem stylu oraz świetnie napisanych bohaterów nie widziałem w kinie od dawna.

W „Mamie” niedorzecznie młodego – a już utytułowanego i mającego na koncie z 6 projektów reżyserskich – i utalentowanego Xaviera Dolana sprawdza się dosłownie wszystko. Można to obejrzeć i jako niezwykle wciągającą psychodramę trójki głównych bohaterów, i jako efektowny teledysk (tempo, w jakim żyją postacie narzuca ciachanie kolejnych ujęć niczym w filmach akcji)  i jako zdumiewająco szczery, nie przerysowany portret naszych czasów (od hitowej piosenki wszystkich romantycznych hipsterów „Born to Die” Lany Del Rey na napisach końcowych poprzez zamiłowanie do klimatów vintage, współczesną odzieżową modę – wszyscy chłopacy dzisiaj noszą takie koszule w kratę – a nawet dzisiejsze wyobrażenia co do życia rodzinnego).

Choć film trwa prawie 2,5 godziny, to opowiada  historię jak z odcinka serialu obyczajowego. 15- letni chłopak z ADHD ma problemy z dogadaniem się z własną matką. Ona wychowuje go samotnie, jego rozrywa energia i buzują hormony. Nie potrafią żyć ze sobą, nie potrafią też żyć bez siebie. Potrafią rozmawiać ze sobą tak otwarcie, że we własnym towarzystwie przeklinają; nałogowo mówią sobie wszystko co myślą ale jednocześnie własnie tym potrafią też się nawzajem zawstydzać (jak sytuacja przyłapania chłopaka na masturbacji). Razem w domu tańczą do muzyki i razem chodzą na klubowe popijawy.

Kiedy zaznajamia się z nimi zakompleksiona, zamknięta w nudzie własnego małżeństwa sąsiadka, w domu głównych bohaterów następuje zmiana dynamiki. Razem we trójkę stworzą na ekranie klimat takich pięknych chwil, jakie ja pamiętam z własnego życia. Tych chwil, kiedy wokół siebie masz tylko przyjaciół, zapominasz o szarości i okrutności dnia codziennego, śmiejesz się jak głupi, wygłaszasz pretensjonalne filozoficzne bzdury albo wręcz w ogóle nie mówisz niczego sensownego, puszczasz głośno muzykę, tańczysz i  wlewasz w siebie alkohol bez większego umiaru. Czujesz się po prostu – wybaczcie patos- wolny. I za nic nie chcesz aby ta chwila się skończyła.

Dolan potrafi te sekwencje rozciągać i skrupulatnie  kumulować energię, która pod koniec filmu, z chwilą gdy całość nabiera panoramicznego, charakteru społecznej satyry, rozsadza ekran. Dzięki aktorstwu przekraczające wszelkie granice rzemiosła (jak on znalazł tego nastolatka i zmusił go do takiego grania to nie mam pojęcia) perfekcyjnemu montażowi i doborowi piosenek (od Celin Dion po Eiffel 95), tworzy film, który jest wręcz hipnotyzujący i chciałoby się żeby był nawet dłuższy. Bohaterowie, o jakich Dolan opowiada są tak magnetyczni i tak ciekawi i tak kompletnie nieprzewidywalni i szczerzy co do niemal każdego gestu, jaki wykonują, że z godzinę dłuższy seans mógłby zamienić „Mamę” w prawdziwe arcydzieło. Choć może zweryfikuje to jeszcze drugi seans.

Opowiadając o poharatanych, doświadczonych na różne sposoby ludziach, których nie interesuje wyścig szczurów i żyjących po swojemu we własnym świecie, dotyka prawdy – zapewne nie tylko o sobie (dorastał w tym samym mieście, w którym dzieje się akcja, zaś jego matka, co ciągle powtarza, to jego największa życiowa inspiracja) ale też prawdy o bólu i radości życia artysty w ogóle. Tworząc taki film, Dolan przestał być dzieckiem, którego zapraszano na wielkie festiwale, i który popisuje się wizualną ekstrawagancją i płacze nad własnym życiem. To dojrzały artysta, który nie patrzy „na” bohaterów – on patrzy z nimi.  

W kadrze o przedziwnym wertykalnym formacie 9:16 (który zaskakująco nie jest gadżetem ale prawdziwym środkiem narracji) z empatią przeżywa klaustrofobię życia ludzi, którzy nie mają chwili ani miejsca na oddech w swoim życiu. Świadomy, jak ważna jest różnica pomiędzy małym a wielkim ekranem, serwuje nam wielkie zmysłowo-psychologiczne widowisko, od którego nie potrafię się od czasu zakończenia seansu uwolnić. 

szymalan

Polska premiera filmu 17 października 2014 roku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s