Jimmy’s Hall (2014, Ken Loach)

Klub Jimmy’ego ****

w210204_l

Niemal dekadę po odebraniu Złotej Palmy za „Wiatr Buszujący w Jęczmieniu” (którego recenzja poniżej), Ken Loach powraca do konfliktu pomiędzy Irlandią a Wielką Brytanią, dając nam kolejny –  choć jeśli mu wierzyć, już ostatni w jego karierze – film „Klub Jimmy’ego”. Tematyczny sequel do obrazu, za który w 2006 roku odebrał najwyższe laury na festiwalu w Cannes. Jeżeli tamten film opowiadał o potwornie bratobójczej, partyzanckiej wojnie, o tyle ten skupia się na karkołomnych próbach zbudowania życia po ustaniu walk na ziemiach Irlandii na początku lat 30..

Loach opowiada historię Jamesa Graltona, irlandzkiego aktywisty, który po 10 latach powraca do ojczyzny z USA, z chwilą, gdy zachodni świat zaczął na dobre popadać w kryzys gospodarczy a jego matka nie potrafi już sama sobie poradzić z prowadzeniem gospodarstwa (niedawno zginął mu brat). Kraj, jaki Gralton zastaje, wciąż jest podzielony – z różnym stosunkiem do polityki czy do – zwłaszcza – religii, bo to właśnie z Kościołem czeka głównego bohatera największy zatarg w tym filmie . Chcąc odbudować miejscowy Klub służący edukacji i szerzeniu kultury, naraża się na konflikt z Kościołem.  Instytucją, która rości sobie prawo do wyłączności w kwestiach nauczania, zaś wszelkie tańce i zabawy uważa z kolei za największe możliwe zło, jakie istnieje. Rzecz jasna na drugim miejscu, zaraz za komunizmem. 

Choć tematycznie film bliski jest „Róży” (ostatecznie to filmy o tym samym : o powojennnym wysiedleniu i utrudnionych próbach odbudowania normalnego życia po traumie), to jednak Loachowi daleko tym razem do surowości i brutalności, z której słynie film Smarzowskiego. Loach potrafi czasem przyłożyć do pieca i pokazać brutalne tortury na kobiecie bitej za naśmiewanie się z kazania księdza,  jednakże chwilę wcześniej to samo kazanie (świetnie zestawione z scenami zabaw w klubie Jimmy’ego) to faktycznie jedna z najzabawniejszych i najbardziej energetyzujących scen filmu. Loach nawet już nie próbuje udawać, że racje mogą być po obydwu stronach: otwarcie kpi z kazania, w czasie którego ksiądz narzeka na „Los Angelizację” kultury albo w innej rozmowie z wikariuszem potępia jazz, jako muzykę samego diabła. 

Choć trzeba oddać, że takie podejście sprawia, że i sam Gralton wydaje się bardziej chodzącą postawą (zupełnie jak zawzięty, niezłomny ksiądz, który dopiero w finale przyznaje Graltonowi odwagę) niż pełnoprawnym bohaterem. Jest nie tylko przystojny i zawsze świetnie ubrany ale i odważny, charyzmatyczny, elokwentny, inteligentny i rozważny. No i świetny tancerz. Właściwie dopiero wątek miłosny pomiędzy nim a kobietą, która nie mogła z nim wyjechać do Ameryki a teraz jest żoną innego człowieka, stanowi emocjonalne sedno całego filmu.

Ów wątek nadaje tej subtelnie poprowadzonej przez Loacha historii tragizmu, który daje nam do zrozumienia ile trzeba czasem poświęcić dla własnych ideałów. I to właśnie w scenach takich jak wspólny taniec (przepięknie sfilmowany w półcieniu przy naturalnym świetle przez operatora Robbie Ryana) czy tej, kiedy bohaterowie żałują tylu straconych lat, film robi się prawdziwie poruszający. I wtedy też wychodzi znacznie wyżej ponad socjalistyczny manifest bohatera, który do końca pozostał wierny swoim ideałom. Zupełnie zresztą jak sam Loach – który też do końca, przez całą swoją karierę, trzymał stronę tych, którzy walczą z instytucjonalnym uciskiem.

szymalan

 

PS Film wchodzi do polskich kin dnia 17 października 2014 roku. Za możliwość zobaczenia filmu przedpremierowo na Spotkaniu Blogerów i Vlogerów filmowych Krakowie, serdecznie dziękuję dystrybutorowi BESTFILM oraz KINU POD BARANAMI w Krakowie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s