Texas Chainsaw 3D (2013, John Luessenhop)

Piła Mechaniczna 3D *

phufnyluufaexd_1_mZaskakujące jest to, że ze wszystkich powstałych dotąd reinkarnacji „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną” z 1974 roku, tylko ta jedna wydaje się spróbować czegoś naprawdę nowego i tylko ta jedna wydaje się jednocześnie najbardziej z nich wszystkich niepotrzebna. Pozbawiony klimatu, napięcia i w gruncie rzeczy ciężaru, do jakiego aspiruje bezstylowy film Johna Luessenhopa, to przykład zaprzepaszczenia niezłego pomysłu i zmarnowania szansy na udane kino grozy.

Pierwsze 50-minut to kolejny odcinek serialu pod tytułem „znamy to już dobrze”. Choć film próbuje zapomnieć o wszystkich możliwych kontynuacjach filmu Tobe Hoopera i być bezpośrednim sequelem legendarnego oryginału, to jednak szybko przechodzi do schematu standardowego slashera. Grupka młodych, mini-van, stacja benzynowa, dobra zabawa, autostopowicz. Wreszcie chwila nieuwagi,  ktoś idący tam gdzie nie trzeba i rzeźnicka maszyna zostaje wprawiona w ruch. Przewidywalność wydarzeń i jednocześnie zdumiewająca wręcz nieracjonalność zachowań głównych bohaterów działają tak znieczulająco, że delikatna zmiana tonacji jaka następuje w połowie filmu, jest prawie że udaną próbą wyrwania widza z letargu.

W sekwencji rodem z „Dziewczyny z tatuażem” oglądamy równoległy montaż ujęć studiowania policyjnych archiwów przez główną bohaterkę zestawionych z polowaniem na psychopatę w jego własnym domu. To właśnie wtedy film zaczyna rodzić nadzieję na lepszy, nieschematyczny dalszy ciąg tej opowieści i niestety wtedy też na ekranie robi się też najgłupiej. Im bardziej twórcy się starają, tym gorzej im to wychodzi, zaś na naprawienie szkód i tak już jest w zasadzie za późno. Braku skrupulatniej budowanej atmosfery osaczenia nie da się w końcu tak szybko nadrobić. 

Sensacyjno-kryminalny wątek rozwiązuje się tu za szybko, nie dostarczając jednocześnie żadnych nowych informacji (wszystko wiemy już z prologu filmu). Zaś próba nie tylko uczłowieczenia , ale wręcz usprawiedliwienia czynów Leatherface’a, wydaje się tutaj już zupełnie nie na miejscu. Dziwnie patrzeć na szeryfa, który przez większą część filmu jest kimś w rodzaju moralnego przewodnika po fabule a wymierzony w finale samosąd nie robi na nim żadnego wrażenia. Także: kto uwierzy w błyskawiczną przemianę słodkiej naiwnej dziewczyny z miasta w lojalną krewną człowieka tnącego ludzi piłą łańcuchową (po tym, jak na jej oczach powyrzynał jej przyjaciół i ją samą chciał kilkakrotnie poćwiartować)?

Dla miłośnika gatunku wieści są smutne. Oryginalny film Tobe Hoopera do dzisiaj pozostaje legendą kina. Jest niskobudżetowym filmem grozy zrobionym praktycznie w para-dokumentalnych, domowych warunkach.  Nadal inspiruje filmowców i  stanowi przykład niemal bezkrwawego slashera, który przerażał przede wszystkim opresyjną, nihilistyczną wizją prowincjonalnej Ameryki, w której znalazło się miejsce na  mordowanie ludzi przy pomocy piły i kanibalizm. Zero logiki, zero wytłumaczenia, zero historii, po prostu wpadałeś w sidła tych ludzi i czekało cię piekło. Dziś dostajemy film, który niby próbuje być paszkwilem na konserwatyzm i przywiązanie do rodziny za wszelką cenę (nawet jeżeli ta rodzina to grupa kompletnych zwyrodnialców), ale z tak nudnymi i słabo zagranymi postaciami i bez jakiegokolwiek poczucia zagrożenia, cała ta myślowa prowokacja może na nikim nie zrobić wrażenia. I zdaje się, nie zrobiła.

szymalan

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s