House of Cards (2013-2014, Netflix)

House of Cards *****

House-of-Cards-Season-2-Poster.jpgCo by się stało, gdyby „Grę o Tron” przesunąć czasowo do Waszyngtonu XXI wieku i sprawić, aby każdy (lub zdecydowana większość) z bohaterów miał wyrachowanie Tywina i inteligencję Tyriona Lannisterów? Tak powstałby właśnie „House of Cards” – ostatni, przełomowy dla amerykańskich seriali  (ze względu na premierę całego sezonu jednego dnia w sieci) projekt sygnowany nazwiskiem samego Davida Finchera. Skupiony wokół Białego Domu, składający się z 26 odcinków serial opowiadający o władzy i o dążeniu do władzy wszelkimi możliwymi środkami. A wszystko w świecie mediów i nowoczesnych technologii, świecie Internetu, ipadów, ipodów i hackerów, którzy mogą dowiedzieć się wszystkiego o wszystkich i zawsze.

Pragmatyczny, inteligentny cynik Frank Underwood (Kevin Spacey) aktualnie zajmuję się pracą whipa większości w Parlamencie Stanów Zjednoczonych. zdradzony przez prezydenta, który obiecał mu stanowiska Sekretarza Stanu, zaczyna wcielić w życie plan zemsty i regularnego pięcia się po szczeblach drabiny politycznej w Białym Domu.

Ekranowy Underwood to przede wszystkim showman: nie jeden raz przyjdzie mu zburzyć „czwartą ścianę” i zwrócić się bezpośrednio do widza, czasem zresztą tylko rzucając odpowiednie spojrzenie mówiące wszystko o tym, co siedzi mu w głowie. Underwood potrzebuje publiczności – także aby swojego widza przerazić, ale i okazać mu resztki zaufania – i nie boi się rozgłosu, zaś dla zabezpieczenia swojej pozycji w polityce, zrobi właściwie wszystko. Oszuka, skłamie, ukorzy się, przeprosi, zwali winę na innych, skłóci ze sobą politycznych rywali, pogrozi a nawet – SPOILER! – zabije – mówiąc bardziej obrazowo, nie jest to człowiek, który zawsze uczciwie gra w szachową rozrywkę. Czasem Underwood po prostu czeka aż przeciwnik się na moment odwróci i zrzuci całą szachownicę na ziemię.

I to właśnie dynamika pomiędzy magnetycznym bohaterem Kevina Specey’ego a całą resztą obsady, stanowi tu sedno całej przyjemności z tego 20 godzinnego seansu. Przede wszystkim jego niezwykle oryginalne, bezdzietne małżeństwo z Claire (wybitna Robin Wright – Złoty Glob). To sceny z tą dwójką posiadają tu najwięcej nastroju i są najbardziej hipnotyzujące (ach, te nocne papierosy wypalane przy oknie). Z jednej strony jest to symbiotyczna relacja, w której jeden potrzebuje drugiego, choćby do towarzystwa, ale czasem też dla politycznych rozgrywek (Claire posiada własną firmę NGO). Jednocześnie obydwoje posiadają dużą dozę swobody i wolności: swoje życie zawodowe, a także prywatne, w tym kochanków, przyjaciół, zainteresowania i miejsca, w które lubią się udawać (knajpka Franka z jego ulubionymi stekami).

O jego relacjach z młodym kongresmenem Peterem Russo, dziennikarką graną przez Kate Marę, prezydentem Stanów Zjednoczonych, ochroniarzem Meechumem, politycznymi rywalami takimi jak inni politycy, kongresmeni, lobbyści, związki zawodowe nauczycieli, także ze zwyczajnymi obywatelami, kolegami z dawnych lat i właścicielem wspomnianej knajpki, można by pisać kolejne deliberacje i potężne analizy. Ludzie tracą pracę, pieniądze, władzę, godność, zdrowie, życie – dla Franka przeważnie nie ma to większego znaczenia, bo jego działalność charakteryzuje niemal czysty makiawelizm – potrzebny jesteś mu tak jak długo, jak możesz się na coś przydać, inaczej wypadasz za burtę. Ale przy odrobinie poznania reguł gry, możesz znaleźć swoje miejsce w całej układance.

Opowiadający losy Franka serial staje się postępująco mroczny. Fincher jako reżyser pierwszych dwóch odcinków i producent całości, zadbał o przeniesienie swojego stylu filmów kinowych na mniejszy ekran. Kadry są perfekcyjnie ustawione, kamera z finezją przejeżdża po detalicznie wysmakowanych wnętrzach miejsc, obraz jest ostry jak żyleta i nastrojowo skąpany w ciemnych kadrach czerni, zieleni, bieli i całej chromatycznej palecie jako żywo przypominającej wizualny wzór z „The Social Network” i „Dziewczyny z tatuażem” (obydwa filmy z nominacją do Oscara za zdjęcia Jeffa Cronewetha). Perfekcyjną narrację równoległą wspomaga precyzyjny montaż oraz pulsująca muzyka, opowiadające każdy odcinek jak mały film, spójny od pierwszej do ostatniej sceny.

Jednak całość ogląda się przede wszystkim dla znakomitego aktorstwa: z góry do dołu, wszyscy są częścią zorganizowanej aktorskiej symfonii. Kurtuazyjność Kevina Specey’ego sprawia, że choćby nie wiem, ile złego Underwood nie narobił pozostałym bohaterom, widz i tak nie będzie w stanie odejść z obrzydzeniem od ekranu. Zaś klasa, wyrafinowanie i zdumiewająca wręcz pewność siebie Robin Wright, daje nam jedną z najambitniejszych, najciekawszych postaci żeńskich w ostatnich latach. Wszyscy pozostali są genialni: nie ma tu roli słabej, drugoplanowej karykatury służącej „comic reliefom”, każdy ma swoje racje i nikt nie jest krojony według szablonów (np. pani przewodnicząca komisji śledczej z drugiego sezonu – mogłaby dostać swój własny serial, mimo tego jak mało ma tu czasu ekranowego potrafi silnie zaakcentować swój występ).

Wszystko to prowadzi do totalnej nieprzewidywalności emocjonalnej serialu: nie zdacie sobie sprawy z tego, że najbardziej szokująca scena będzie miała udział trzecioplanowego narracyjnie ochroniarza Franka, a także tego, kiedy Claire zacznie płakać i histeryzować. To właśnie te niespodziewane ludzkie odruchy wytrącają widza z rytmu prowokując go do myślenia o głównych bohaterach jak o prawdziwych ludziach. „House of Cards” nie jest oczywiście dokumentem, ale podczas oglądania przychodzi nam kubeł zimnej wody na głowę.

To my oddajemy takim Frankom Underwoodom w ręce władzę, pieczę nad prawem i prestiżowe życie na społecznym piedestale. Skazując ich na brak życia prywatnego, kiedy wszystko jest publiczne (wstrząsający wywiad telewizyjny Claire o gwałcie i braku dzieci), tworzymy grupę samotnych, aspołecznych jednostek, których podstawowym napędem do działania jest pragnienie władzy. Dopiero kiedy zrozumiemy ich jako ludzi, wtedy zrozumiemy także ich politykę rządzenia państwem, w którym żyjemy.

szymalan

 

Reklamy

4 thoughts on “House of Cards (2013-2014, Netflix)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s