We’re the Millers (2013, Rawson Marshall Thurber)

Millerowie ***½

WERE-THE-MILLERS-Emma-Roberts-Poster

Wszystko zaczyna się w momencie, w którym podtatusiały dealer narkotyków traci wszystkie pieniądze, zaciągając tym samym olbrzymi dług u swojego szefa, Brada. Ten zaś z kolei oferuje mu szansę na odkupienie swoich win: musi tylko pojechać do Meksyku i odebrac stamtąd nieduży pakunek marijuany i przewieźć go bez problemów przez granicę z powrotem do Stanów. Oczywiście: łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, Zwłaszcza gdy sprawy z minuty na minutę komplikują się coraz bardziej. Czy fake’owa rodzinka stworzona z dealera, nastoletniego sąsiada, młodej uciekinierki i taniej striptizerki, udająca wspaniały, rodzinny wypad mini vanem okaże się najlepszym pomysłem na wykonanie powierzonej pracy?

Oczywiście jak się można domyślić, ludzi tych dzieli praktycznie wszystko z wyjątkiem jednego: żaden z nich nie ma tak naprawdę prawdziwej rodziny blisko siebie. Cała przygoda, obfitująca w przeróżne mniej lub bardziej zabawne (na szczęście tych drugich jest wystarcząjąco sporo, aby uzasadnić seans) perypetie, doprowadzi ich w końcu do wspólnego wniosku, że nie warto kompletnie zarzucić wiary w posiadanie bliskich nam osób. I że często mogą okazać się nimi ci, po których się tego najmniej spodziewamy.

Ale ten melodramatycznie rozegrany – najsłabszy w całym filmie – wątek poszukiwania nowej rodziny, z chwilą gdy nie ma się prawdziwej, to tylko doczepiony na siłę morał, który wiele głębi do fabuły nie wnosi. Cała reszta jest kawałkiem solidnej komedii dla dorosłych, prawie przez cały czas pozostającą na granicy bardzo ofensywnego poczucia humoru, testującą raz po raz jego dopuszczalny próg (nie)przyzwoitości. To, co jednak wyróżnia „Millerów” od innych komedii wielkostudyjnych z kategorią R w rodzaju „Kac Vegas” , to jakiś rodzaj intymności, w atmosferze której odbywa się cała akcja filmu.

Bohaterowie trylogii Todda Philipssa biorą udział w zegarmistrzowsko dopieszczonym audiowizualnie widowisku zrobionym za wielkie pieniądze, i zdają się mieć tego pełną świadomość (ostatnia cześć „Kac Vegas” jest formalnie bardziej epickim thrillerem sensacyjnym niż stricte komedią). Nie przytłoczeni ciężarem popularnej franczyzy „Millerowie”, może i słabo prezentują się od strony zdjęć czy muzyki, ale dzięki temu nie ma w nich żadnych odciągaczy uwagi widza od samej komedii, która stanowi tutaj czystą esencję seansu.

W przeważającej mierze nieźle zagrany przez wszystkich na pokładzie, film potrafi czasem trafić kulą w płot (kompletnie zajeżdzające taniochą rozwiązanie sytuacji na przejściu granicznym), jednak zdarzają mu się też pomysłowe puenty i rozwiązania fabularne, które spowodowały śmiech całej widowni (problem z małym dzieckiem, którego nie ma – sposób, w jaki nastoletnia uciekinierka rozwiązuje go na poczekaniu jest naprawde bystry). Ostatecznie nie ma więc co tak bardzo narzekać. W skali całej historii kina i screwball comedies na poziomie „Drapieżnego maleństwa”, jest to faktycznie średnia rzecz, ale mierząc do dzisiejszych średniaków gatunku, „Millerowie” mogą okazać się naprawdę warci podróży do kina. 

szymalan

Za seans serdecznie dziękuję Warner Bros. Polska!

Reklamy

2 thoughts on “We’re the Millers (2013, Rawson Marshall Thurber)

  1. Zapomniales o tandetnej scenie z pocalunkiem. Nie mówię juz o tym, że z dziecka mialam niezły polew, bo sam byles tego świadkiem :) mnie się bardzo podobalo. Usmialam się, jak nigdy.

    • czy ja wiem czy te pocałunki były aż tak tandetne. raczej dziwne :D ale fakt, polewę miałas z dziecka, jestem świadkiem :D ja tez się trochę śmiałem, ale trochę nie (po części wina słabych niektórych żartów, po części bolącej szczęki po porannej wizycie u dentysty ) :P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s