Cropp: Pora Zwyrola (dzień 8.)

Widz stromatyzowany

the-toxic-avenger-4f88377ec5431

Doskonale zdaję sobie sprawę, że katowicki Festiwal Filmów Kultowych zakończył się 1,5 miesiąca temu i pisanie o nim dzisiaj nie wydaje się szczególnie sensowne. Pech chciał, że prawie w chwili zakończenia imprezy, rozpoczęła się na mojej uczelni sesja, a potem doszło jeszcze parę innych spraw i tak właściwie szybko doszedłem do wniosku, że już niestety nie mam możliwości dokończyć mojej pierwszej w życiu pełnej relacji z festiwalu filmowego, w którym wziąłem udział. Postanowiłem dziś jednak wrócić i dokończyć swoje mini recenzje z filmów obejrzanych na Croppie. 

Ósmego dnia Festiwalu wybrałem się do Centrum Kultury w Katowicach na 2/3 maratonu filmów wytwórni Troma w reżyserii duetu Lloyd Kaufman-Michael Hertz. Troma specjalizowała się swego czasu w filmach eksploatacyjnych, ale takich zrobionych z dużą samoświadomością formy i ze sporym przymrużeniem oka w stronę widza. W trakcie dwóch kolejnych projekcji obejrzałem tego wieczoru razem z wszystkimi przybyłymi miłośnikami kina klasy B dwie pierwsze części żywego opus magnum Tromy – „Toksycznego mściciela”. Superbohaterskiego arcydzieła, które w zalewie współczesnych „Iron manów” i innych bzdur, które rozbijają bank w box officie każdego lata, jawi się jako zadziwiająco orzeźwiająca i przyjemna błyskotka dla każdego filmowego nerda. 

Do powstania pierwszego filmu doszło, kiedy w trakcie pre-produkcji „Rocky’ego” Lloyd Kaufman, wpadł na pomysł nakręcenia horroru, którego akcja rozgrywałaby się na terenie fitness clubu.  Rezultatem jest jednak „Toksyczny mściciel” – w swojej treści klasyczny wręcz film superbohaterski, który zaczyna się od pewnego nieudacznika sprzątającego mopem teren klubu, a który chwilę potem przeobraża się w budzącego lęk, odrażającego, choć w gruncie rzeczy bardzo sympatycznego pogromcę miejscowych dresiarzy. 

Chociaż się tego zupełnie nie spodziewałem, projekcja „The Toxic Avenger”, była jednym z najbardziej ekscytujących i satysfakcjonujących doświadczeń całego festiwalu. Obserwując poczynania tytułowgo bohatera, który stopniowo przeobrażał się w gwiazdę miasteczka TromaVille, widownia raz po raz wpadała w dziką euforię. Niektórzy śmiali się średnio raz na minutę, a mniej więcej co kwadrans na sali rozlegały się mniejsze lub większe oklaski. Wszystko to głównie zasługa  znakomitej reżyserii, która choć nie stroni od flagowych elementów znanych z kina z niższej półki (bardzo odważne sceny seksu, nieprawdopodobna dawka detalicznie pokazanej przemocy, prostota efektów specjalnych), to jednak w gruncie rzeczy nigdy nie wychodzi poza ramy świadomej, sympatycznej czarnej komedii, z klasycznymi przesłaniami o tolerancji (niewydarzony geek kontra macho dresiarze), wierze w siebie i całą narracją w stylu eko-friendly (film posiada duże poparcie ekologów). 

Dzieło Kaufmana oraz jego przyjaciela Michaela Hersta, to diabelny kawałek świetnej rozrywki zrobionej z czystej miłości do kina, który wręcz rozsadza ekran od maniakalnej energii, nieustannie przechodząc od komedii do gore (jak niedorzecznie przepiękna scena napadu na kawiarnię, od której niektórzy mało nie udusili się ze śmiechu). To wszystko wprost idealnie nadaje się na festiwal taki, jak CROPP. To właśnie tutaj można tego typu campowe cacka oglądać i absolutnie szczerze celebrować ich wszystkie ułomności z szerokim uśmiechem na twarzy. No i w dobrym towarzystwie – ciężko jest mi sobie wyobrazić oglądanie tego w filmu  samotności.

Po krótkiej przerwie od 87-minutowej histerii wywowołanej pierwszą częścią przygód Toksycznego Avengersa, na ekranie wyświetlony został jej sequel. „Toksyczny mściciel 2” powstał z rozdzielenia 4 godzinnego materiału, w skład którego wchodzi również kolejny sequel, który wszedł do kin kilka miesięcy po premierze dwójki.

W powstałej 5 lat po oryginalne kontynuacji, Toksyczny Mściciel wybiera się w podróż do Tokio, aby odszukać własngo ojca. W tym samym momencie, w jego rodzimym TromaVille, zamęt sieje pewna niebezpieczna korporacja o nazwie Apokalipsa SA. Oczywiście tylko nasz wątpliwej urody superbohater może uratować mieszkańców przed zagładą. Choć sam film nie ma tej świeżości, jaką posiada obejrzany po raz pierwszy oryginał, to jednak nadal jest to ponad 90 minut udanej komedii oraz  – o wiele bardziej niż jedynka – soczystej bijatyki.

W trakcie festiwalowego maratonu Pory Zwyrola, został również pokazany inny film reżyserkiego duetu Kaufman/Hertz – „Sierżant Kabukiman NYPD”. Ponieważ nie mogłem już uczestniczyć w tej ostatniej projekcji, dlatego pozostaje mi nadzieja na inną okazję do nadrobienia w przyszłości tego drugiego najbardziej charakterystycznego produktu działalności Tromy. Do czego również i Was serdecznie zachęcam, tak jak i do skrzyknięcia znajomych i wspólnego obejrzenia przygód „Toksycznego Mściciela”. 

szymalan

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s