El Orfanato (2007, Juan Antonio Bayona)

Sierociniec *****½

el_orfanato_2007_1

Oszałamiająco dobry debiut (!) Juana Antonio Bayony, stanowi idealne lekarstwo dla kogoś, kto nie potrafi sie wyleczyć z rzeczywistości „Labiryntu Fauna” i potrzebuje po seansie więcej. „Sierociniec” można bowiem trakować jako swego rodzaju swobodne przedłużenie tamtejszej realistyczno-bajkowej narracji (choć oczywiście nic te filmy formalnie ze sobą nie łączy – nie są wobec siebie sequelami/prequelami itd). Jeśli „Labirynt Fauna” wyreżyserowany przez Guillermo Del Toro był opowieścią o oswajaniu dziecka ze śmiercią, o tyle wyprodukowany przez tego samego twórcę „Sierociniec”, jest historią opowiedzianą już z  perspektywy dorosłego człowieka.  A zatem zarówno fauny jak i inne wróżki znikają, a jednymi elementami świata fantasmagorycznego pozostają duchy cierpiących ludzi – w tym przypadku osieroconych dzieci –  które domagają się naszej uwagi.

To, co sprawia, że „Sierociniec” wyprzedza o mile świetlne cały peleton średniego i kiepskiego kina grozy XXI wieku, to nie tylko fakt, że film gra przede wszystkim sugestią, a nie ekranowym efekciarstwem znanym nam z tego gatunku – to przede wszystkim osadzenie tej historii w bardzo konkretnej emocjonalnej ramie. Możemy spokojnie zapomnieć o wszystkich momentach grozy, głośnych piskach na ścieżce dźwiękowej, scenografii złożonej z kości i gotyckich przestrzenii, i o charakterystycznych najazdach kamery. Cała reszta filmu nadal będzie idealnie funkcjonowała jako świetny, inteligentnie poprowadzony dramat psychologiczny i bez tego. 

Fabuła wydaje się znajoma. Pewna rodzina wprowadza się do nowego domu, a wybór ich nowego miejsca do mieszkania nie jest przypadkowy. To stary sierociniec, w którym wychowała się główna bohaterka – Laura (Belen Rueda). Teraz Laura i jej męż Carlos adoptują dziecko – chłopca chorego na HIV, który od jakiegoś czasu opowiada dziwne historie o przyjaciołach, których nikt inny nie widzi. Wkrótce jednak zdarza się prawdziwa tragedia: chłopiec znika kompletnie bez śladu. Początkowo rodzice razem szukają syna, jednak po pewnym czasie to ojciec pierwszy rezygnuje: ostatecznie to do zdeterminowanej Laury należy zadanie rozwiązania zagadki (rzekomo nawiedzonego) domu i zniknięcia chłopca.  

Brzmi jak historia bezwstydnie rżnąca z wszystkich horrorów? Owszem nie ma tu nic specjalnie oryginalnego, ale Juan Antonio Bayona opowiada tę na poły brutalną baśń, na poły rodzinną psycho-dramę w taki sposób, że horrorowy sztafaż to zaledwie tło dla dramatycznych i tajemniczych losów głównych bohaterów.  Bayona obudowuje to wszystko niezwykle wysmakowanym stylem: oszczędnym, ale też niesamowicie sugestywnym.

Spójrzmy chociażby na otwarcie filmu. Kiedy z czarnej planszy zniknie pokaz logotypów wszystkich sponosorów i wytwórni, film otwiera się oślepiającym ujęciem na jasne niebo. Następnie kamera powoli, elegancko opada na poziom dzieci bawiących się na łące przy spokojnej muzyczce. Tak zaczyna się horror? U Bayony dopiero chwilę później zmiana tonacji muzycznej i nieco dłuższe ujęcia (rodem z wczesnego Shyamalana) dają do zrozumienia, że coś się wydarzy strasznego i że te wydarzenia prawdopodobnie będą dopiero wstępem do kolejnego dramatu (o którym opowiada już właściwa fabuła). 

Działając w ten sposób, Bayona utrzymuje niezwykły balans: ani przez moment nie zapominamy, że oglądamy gatunkowe dzieło zrobione na najwyższym poziomie (a więc fani horrorów powinni czuć się zadowoleni), ale jednocześnie także ani przez chwilę „Sierociniec” nie osiąga poziomu przestylizowania,  efekciarstwa, przerostu CGI i manipulacji tanimi trickami. Nie tylko większośc akcji rozgrywa się tutaj w środku dnia: nawet typowe horrorowe „Boo” pojawia się tutaj zaledwie z 3-4 razy, ale zawsze jest tak sprytnie i precyzyjnie zaplanowane, że działa nawet przy kolejnym seansie.  A przecież koszmar tego filmu ma swoje podłoże znacznie głębiej niż tylko przy pomocy tanich chwytów. 

Dla portfolio Juana Antonio Bayony „Sierociniec” jest jednak przede wszystkim popisem stylu i rzadkiej w horrorze reżyserskiej precyzji. Hiszpan świadomie korzysta z dostępnych mu środków takich jak zdjęcia, montaż czy muzyka (zwrócie uwagę jak soundtrack perfekcyjnie oddaje bajkowośc filmu w czołówce, czy „kryminalność” narracji w sekwencjach poszukiwań skarbów przez chłopca), a jednocześnie prowadzi aktorów w zdumiewająco poważny sposób. Odgrywająca rolę Laury, hiszpańska aktorka Belen Rueda, najdrobniejszymi gestami buduje całą swoją postać zdeterminowanej, a jednocześnie wymęczonej poczuciem żalu matki.  

To głównie dzięki tej wybitnej roli, cała emocjonalna warstwa działa w „Sierocińcu” tak silnie. I to własnie ta warstwa jest dla mnie najpiękniejszą wartością tego filmu: ani silącego się na snobistyczny artyzm, ani nie traktującego multipleksowej widowni jak idiotów. To znakomite, humanistyczne kino złotego środka: nic nie trzeba, żeby się na nim wzruszyć i dobrze bawić – wystarczy po prostu być. Ja za każdym razem oglądam „El Orfanato” kompletnie zahipnotyzowany i zachwycam się tym filmem na nowo. 

szymalan

Film obejrzałem na portalu wideo na życzenie STREFA VOD (baner jest jednocześnie linkiem do filmu):

logo

 

Reklamy

3 thoughts on “El Orfanato (2007, Juan Antonio Bayona)

  1. Fantastyczna recenzja, niesamowicie trafna. Oglądałam ten film już naprawdę dawno, ale jakoś ciągle siedzi mi w głowie, po czasie zamiast „historią z dreszczykiem” stając się dramatem matki i jej wielkiej miłości. Piękne kino, motyw niby już znany, ale opracowany w całkowicie inny sposób.

  2. A jeżeli ktoś lubi książki w podobnym klimacie, może nawet trochę bardziej przerażającym, to polecam serdecznie Yrsy Sigurdardottir „Pamiętam cię” – mocno z dreszczykiem i bardzo przemyślana fabuła, surowy klimat islandzkiej przyrody, całkowicie odludna osada, w której trójka bohaterów postanawia odnowić dom, gdzie czują, że nie są sami.

  3. Rewelacyjna recenzja.
    Sierociniec to jeden z niewielu horrorów, które lubię. Reżyser pokazuje, że w dzisiejszych czasach nadal można zrobić film grozy bez krwi, flaków, potworów i psychopatów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s