Muzyka Filmowa 2012- Top 60 by Klapserka&Szymalan

Muzyka Filmowa 2012- Top 60 by Klapserka&Szymalan (miejsca 60-51)

Star_Wars_photos_from_Mike_H_002

Kto oglądał tegoroczną galę oscarową, ten na pewno zwrócił uwagę, jak wiele miejsca poświęcono tym razem muzyce w filmie. Był muzyczny hołd dla Jamesa Bonda, ale był też muzyczny wtręt w trakcie przedłużanej przemowy w postaci motywu z „Szczęk” autorstwa Johna Williamsa. Muzyka byłą tej nocy wszechobecna. Jak słusznie zauważyli prowadzący oscarowego studia Canal Plus, muzyka filmowa zawładnęła światem kina na dobre. 

Co sprawia, że ludzie tak bardzo kochają muzykę w kinie? Ciężko powiedzieć – mogę mówić tylko za siebie. Muzyka filmowa to dla mnie gatunek fascynujący z kilku powodów. Przede wszystkim, nie ma on żadnych ograniczeń. Muzyką filmową jest i elektroniczny ambient czy sztuczna komputerowa ściana dźwięku napisana przez Trenta Reznora, ale muzyką filmową jest i wysoce klasyczny, rozpisany na całą orkiestrę symfoniczną soundtrack do najnowszego filmu Stevena Spielberga. Muzyką filmową są też dialogi śpiewane w musicalach. Poza tym, jak słusznie zauważył kiedyś Hans Zimmer: po co miałby on napisać zwykłą symfonię (do czego był wielokrotnie namawiany)? Czemu rezygnowac z tych inspirujących obrazów na dużym ekranie? To własnie ta nieustanna relacja muzyki z obrazem, jego stylem wizualnym, klimatem, nastrojem, tempem, rozłożeniem narracji, czy  emocjami głównych bohaterów wynikających z kolejnych wydarzeń, sprawia, że muzyka filmowa wychodzi na o wiele ciekawszy poziom interpretacji niż utwory czysto symfoniczne. 

Dziś większość filmów ma swoje oryginalnie wydane, oficjalne ścieżki dźwiękowe. Próba wyboru dziesięciu najlepszych utworów z wszystkich wydanych albumów roku, to dla prawdziwego smakosza soundtracków istny koszmar. Podobnie na manowce zwodziłby ranking stworzony tylko przez jedną osobę: zbyt łatwo można coś naprawdę ciekawego przeoczyć. Jak więc podsumować cały rok z punktu widzenia pojedynczych utworów w muzyce filmowej? 

Można tak jak my. Razem z Klapserką, autorką znakomitego, zaprzyjaźnionego bloga „Apetyt na Film ” (jeżeli jeszcze go nie znacie, to nie wiem co robicie tutaj!), który nominowany jest w tym roku do nagrody Organizacji Blogów Filmowych w kategorii Najlepszy Blog Roku, stworzyliśmy poniższy ranking. Dzięki magicznym funkcjom facebooka i miesiącach obserwacji kolejnych postów związanych z utworami z bieżących filmów na fanpejdżach naszych blogów, łatwo doszliśmy do wniosku, że muzyka filmowa jest dla nas równie ważna, co i same filmy. Dlatego postanowiliśmy połączyć siły i stworzyć wielki ranking utworów muzyki filmowej: wybraliśmy 60 naszym zdaniem najlepszych utworów, jakie znalazły się na oficjalnych (z jednym wyjątkiem) ścieżkach dźwiękowych do filmów mających polską premierę w przeciągu całego roku kalendarzowego 2012.

I otóż, muszę przyznać nieco buńczucznie, że jestem z niego bardzo zadowolony. Jak się okazało, mamy całkiem zbliżony gust (co może nie dotyczyć akurat specjalnie poniższej dzisiątki, ale kolejnych zdecydowanie co raz bardziej).  Dzięki przyjętej przez nas metodologii udało nam się odkryć rzeczy, których wcześniej nie znaliśmy (dzięki za te gitary Klapserko, wiesz o czym piszę, bo czytelnicy przekonają się dopiero pod koniec rankingu ;)) Z tego miejsca dziękuję również Koleżance po fachu za miłą i sprawną współpracę, dzięki której nasz ranking powstał bez żadnych problemów i przy pomocy niezbędnego konsensusu. Każdy utwór opatrzony został krótkim komentarzem: autorka „Apetytu na film” uruchomiła swoją wyboraźnię i opisała w niemal abstrakcyjny sposób obrazy i emocje, jakie przywołuje dany track. Ja również dołożyłem swoje 3 grosze, pisząc często o narracyjnej (ale nie tylko) funkcji, jaką dany utwór spełnia w filmie. Jednak najważniejsza i tak pozostaje tu w końcu muzyka. Muzyka, która, jak mamy nadzieję, broni się sama za siebie. 

Oto wyniki naszych muzycznych fascynacji: pierwsza dzisiątka rankingu dzisiaj, następne zaprezentujemy na naszych blogach (nie zapomnijcie koniecznie zajrzeć na Apetyt Na Film: KLIK) w kolejnych 3 tygodniach, odpowiednio w środy i niedziele. Aż w końcu dotrzemy do naszego grand finale: dziesiątki utworów, które wspólnie i bez potrzeby kompromisów uznaliśmy za bezapelacyjnie najlepsze. Ale to dopiero za 3 tygodnie, a póki co, enjoy the music! :)

—————————————————————————————————————————————-

MIEJSCE 60. „White Limos” (Cosmopolis) – Howard Shore

Klapserka: Nowy Jork. Na ulicach tłumy. Ruch, gwar, pośpiech. I limuzyna. Dużo limuzyn. Czarnych, długich potworów, pochłaniających swych właścicieli i odgradzających ich od motłochu. Luksus, duma, samotność.

Szymalan: Otwierający utwór albumu jest niczym zaproszenie do szalonej jazdy po krawędzi. Trudno się dziwić: współpraca Croneberga z Shorem zawsze wychodziła obydwu na dobre.

—————————————————————————————————————————————–

MIEJSCE 59. „Rat men” (Cosmopolis) – Howard Shore

Klapserka: Oto jak fatalny film może uplasować się oczko wyżej dzięki intrygującej, świeżej muzyce. Shore!

Szymalan: Ciężko uwierzyć, ale te klasyczne przygodowe granie z „Hobbita” i ten ciężki, mroczny ambient z „Cosmopolis” to dzieło tego samego człowieka. Tyle stylów, a czaruje jak zawsze.

—————————————————————————————————————————————–

MIEJSCE 58. „The moors” (Skyfall) – Thomas Newman

Klapserka: Ogień na podwórku, ogień w oczach, ogień w sercu. Just you and me, mama.

Szymalan: Świetny, agresywny, bardzo skuteczny utwór akcji.

——————————————————————————————————————————————

MIEJSCE 57. „Quartermaster” (Skyfall) – Thomas Newman

Klapserka: Taki tam hacking. Boom.

Szymalan: Kapitalnie brzmiący w kinie track, którzy sprytnie i odważnie łączy ze sobą czystą elektronikę z potężnym brzemieniem orkiestry. Dzięki Newmanowi sekwencja w metrze nabiera niesamowitego tempa i napięcia.

——————————————————————————————————————————————

MIEJSCE 56. „Katniss afoot” (Igrzyska śmierci) – James Newton Howard

Klapserka: Coś się święci. Trzeba walczyć. Lud czeka na lepsze jutro. Idźcie, walczcie. „I niech los zawsze wam sprzyja!”.

Szymalan: Nalezy do bardziej stonowanych, a jednocześnie lekko awanturniczych utworów albumu (co pasuje do charakteru głównej bohaterki), choć nie brak mu typowej dla kompozytora elegancji.

——————————————————————————————————————————————

MIEJSCE 55. „Brandon” (Wstyd) – Harry Escott

Klapserka: Sam. Samo. Samodzielnie. Samoistnie. Samotnie. Sromotnie. Fail.

Szymalan: Dla niektórych to plagiat „Cienkiej czerwonej linii” Hansa Zimmera. A ja mówię: jeśli nawiązywać to właśnie do najlepszych i w takim stylu. Przejmujący, bardzo mroczny i depresyjny track, idealny na gorsze dni.

—————————————————————————————————————————————-

MIEJSCE 54. „Drone” (Dziedzictwo Bourne’a) – James Newton Howard

Klapserka: Muzyka stworzona do akcji.

Szymalan: Choć soundtrack Howarda do najnowszego „Bourne’a” nie należy do najwybitniejszych osiągnięć muzyki filmowej całego roku, to przynajmniej powyższy utwór daje radę. Jako kawał solidnego grania akcji, idealnego do dudnienia z głośników w trakcie szybkich scen pościgów i strzelanin.

—————————————————————————————————————————————–

MIEJSCE 53.  „A planet” (Prometeusz) – Marc Streitenfeld

Klapserka: Kosmiczne przestworza. Niezbadane, pełne tajemnic, kuszące swym dziewictwem i, paradoks, hermetyczną… nieskończonością.

Szymalan: Marc Streitenfeld z pomagiera Hansa Zimmera stał się prawdziwym kompozytorem: „Prometeusz” jest rozmaszystym, pełnoprawnym kawałkiem muzyki filmowej, a otwierający utwór stanowi tego najlepszą zapowiedź. Streitenfeld w klasyczny orkiestrowy sposób oddaje gigantyczną przestrzeń kosmiczną, w jakiej rozgrywa się akcja filmu Ridleya Scotta.

————————————————————————————————————————————-

MIEJSCE 52. „Held up by Guards” (Operacja Argo) – Alexandre Desplat

Klapserka: Napięcie sięga granic (nie)możliwości. Strach zawładnął już całym ciałem, przerażenie, widoczne w oczach, zdradza lęk. Już tak blisko, a koniec może nadejść w każdej chwili. Negocjacje. Perswazja. Wszystko na jedną kartę. Szach mat.

Szymalan: Jak sam tytuł wskazuje: będzie dużo napięcia. Długi, rozkręcający się sukcesywnie utwór, przy którym az czuć grozę tamtego miejsca i tamtego czasu.

—————————————————————————————————————————————-

MIEJSCE 51. „Oscorp Tower” (Niesamowity Spider-Man) – James Horner

Klapserka: Dachy drapaczy chmur, gwieździste niebo, pajęcze nici. Protektor w akcji. Spider-ector?

Szymalan: Finałowe uderzenie Hornera: ostatni utwór akcji na całej płycie, najgłośniejszy i wykorzystujący pełny arsenał środków od elektroniki, przez orkiestrę i po chór. Po prostu moc.

—————————————————————————————————————————————–

Następna odsłona rankingu: 6 marca 2013 r. Zapraszamy! 

Klapserka, Szymalan

Reklamy

5 thoughts on “Muzyka Filmowa 2012- Top 60 by Klapserka&Szymalan

  1. ”Katniss afoot” podoba mi się najbardziej z powyższej dziesiątki. Zresztą ja uważam, że James Newton Howard bije na głowę Desplata, Hornera i Shore’a, ale pewnie się ze mną nie zgodzicie :)
    A skoro wspomniałem o Katniss to dodam, że ostatnio zaliczyłem „The Hunger Games” i według mnie całkiem niezły film z kolejną bardzo dobrą rolą Jennifer Lawrence :)

    • Ja też bardzo lubię Jamesa Newtona Howarda , choć wg mnie w tej chwili świat muzyki filmowej należy własnie do Desplata, który pisze dużo i różnorodnie :) Ale dzięki za odzew, warto czekać na dalsze odsłony rankingu :)
      PS Mnie również Igrzyska się podobały, i zgadzam sie, że Jennifer skradła cały film właściwie :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s