Moskitiera ***

Moskitiera ***

Bardzo są coś krytycy wobec „Moskitiery” łaskawi: najpierw nagroda w Karlowych Warach dla najlepszego filmu, potem całkiem pozytywne recenzje w dziennikach i magazynach branżowych, a na dokładkę jeszcze znaczek jakości od drugiego największego portalu filmowego na świecie. Tymczasem,  w moim odczuciu aż tak dobrze to z tym filmem nie jest- ten portretujący absurdy współczesnego życia rodzinnego w wielkim mieście, komediodramat , wydaje mi się zatrzymany w pół drogi: jest jednocześnie za mało absurdalny aby rozkładać na łopatki, a jednocześnie zbyt dziwaczny aby prawdziwe poruszyć.

A oto i oni: ojciec przechodzący kryzys wieku średniego (romansujący z młodziutką i  atrakcyjną pokojówką-imigrantką), matka poszukująca ciepła i bliskości (wplątana w oparty wyłącznie na seksie związek z kolegą swojego nastoletniego syna) oraz syn, który jako jedyny okazuje tu choć odrobiny współczucia (znosi do domu bezpańskie psy, których już nikt nie potrafi się doliczyć). Jest jeszcze ciotka, która uczy swą córkę odpowiedzialności za pomocą tortur i zmuszania siłą, niema babcia chora na alzheimera oraz opętany nieustannymi myślami samobójczymi dziadek. Witamy w piekle?

Niezupełnie. Tylko pierwsza i ostatnia scena (liczenie psów+finałowa rozmowa przy stole) mają w sobie coś z cudownego kina absurdów w stylu Luisa Bunuela, w którym rodzina jest niby dziwna, niby jakby wzięta z kosmosu, a jednak przy bliższym spojrzeniu niczym nie różniąca się od całej reszty przedstawicieli średniej klasy,  zamieszkujących dzisiejsze wielkie miasta. Cała reszta filmu polega na tym, że bohaterowie spotykają się ‚face to face’ i odbywają długie, na granicy nonsensu, rozmowy,  przed kamerą postawioną przez cały czas na statywie tuż przed nimi. Nie wiem czy to rezultat zdjęć czy już samej reżyserii, ale film jest w efekcie raczej wyprany z emocji, statyczny, a także nudnawy, kiedy widz nie ma pojęcia czy oglądając to wszystko ma się śmiać, czy raczej płakać.

Także wnioski do jakich dochodzi reżyser po tych 90ciu minutach zbyt interesujące nie są. Nasi bohaterowie są dobrze usytuowani społecznie, jeżdżą dobrymi samochodami i mogą sobie pozwolić na 6 czy 7 psów w jednym domu –  tak na dobrą sprawę nie mają żadnych realnych problemów.

Nie rozumiem dlaczego mnie jako widza miałyby w ogóle interesować ich głupie i przypadkowo nawiązywane romanse, które zresztą rozpadają się szybciej,  nim zdążę się czymkolwiek  przejąć. Oglądanie bezradnych idiotów (a takie sprawiają wrażenie przez większość filmu), którzy  nie potrafią ułożyć sobie życia, bo mają przyzwolenie na wszystko (na matce głównego bohatera w ogóle nie robi wrażenia fakt, że ciotka przypala papierosem rękę swojej córki w ramach różnie rozumianej kary) –  nie wydaje mi się dobrym sposobem spędzania czasu w kinie.

Ostatecznie doceniam i niezłe aktorstwo (mimo, iż samych bohaterów polubić się raczej nie da), i ciekawą koncepcję fotograficzną na ukazanie owego „życia bez przeżycia”, oraz kilka całkiem udanych scen i żartów. Taki to film: nieprzewidywalny, ale kompletnie nie ruszający emocjonalne –  warto obejrzeć chociażby po to,  aby móc się zgodzić z recenzjami lub nie.

szymalan

Reklamy

One thought on “Moskitiera ***

  1. Widzę, że jeśli chodzi o zdjęcia i żarty to mamy podobne zdanie. Też nie wszystkie mi się podobały, a sam obraz rzeczywiście był ciekawy.
    Ludzie często się zachowują w podobnie idiotyczny sposób. Nie wiem, we mnie może ten film nie wzbudzil wielkich emocji, za to dobrze mi się go oglądało. Role są bardzo ciekawe i przede wszystkim wyraźne. Do mnie trafia ten język przerysowania absurdalnych sytuacji, które tak naprawdę są mniej lub bardziej realnymi sytuacjami zdarzającymi dzień w dzień w naszym kraju czy innym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s