Oczy szeroko zamknięte ****

Oczy szeroko zamknięte ****

Ostatni film w karierze Stanleya Kubricka, człowieka , którego myślenie o kinie miało rozmach TOTALNY, i twórcy , który podarował nam na zawsze arcydzieła w rodzaju „Odysei Kosmicznej” i „Lśnienia”. Oddane do wytwórni na krótki czas przed śmiercią reżysera ,  „Oczy szeroko zamknięte” wyświetla się w polskiej telewizji dziś późno w nocy (jak ostatnio na Ale kino!), po to aby absolutnie żaden niedojrzały widz nie miał jakiegokolwiek kontaktu z wszystkim, co dzieje się w kulminacyjnej scenie filmu- sekwencji seksualnej orgii, która jednocześnie wsysa widza bez reszty, przeraża, prowokuje i estetycznie zachwyca. To jeszcze jeden raz , ten jedyny ostatni, kiedy wielki Kubrick zagrał z widzem o wszystko. Czy udanie?

No cóż, nie wszyscy tak myślą. „Oczy” (uznawane często za najsłabszy film Kubricka, paradoksalnie sam reżyser-perfekcjonista cenił ten film najwyżej) były pierwotnie krytykowane jako film za długi (prawie 170 minut) , za bardzo erotycznie wyuzdany, czy mający problemy z długimi dialogami i niepłynną narracją . Sam nie widzę tu jakiejś wpadki, czy katastrofy, ale z  jednym mogę się zgodzić na pewno – przede wszystkim jest to jednak film nierówny, ma niesamowicie dziwną strukturę (która nie pozwala mi jej ani skreślić, ani w pełni docenić) i niecodzienny antyklajmaks, całkowicie przeczący zasadom filmowej dramaturgii. Mimo 4 gwiazdek za całościowy efekt (to jednak mało jak na moje oceny dla Stanleya) –  uważam, że to jednak jest wielki film. Uważam, że jest to w dalszym ciągu kino formatu, którego nie doścignął jeszcze prawdopodobnie nikt w historii, i które w pewnym sensie stanowi zupełnie nową jakość dla współczesnej sztuki (filmu). Podczas, gdy wielu twórcom wydaje się niejednokrotnie , żę mówią w kinie coś ciekawego i ważnego o seksie czy pożądaniu, to jednak żaden z nich jeszcze nie posunął się  aż tak daleko, i żaden z nich nie zabrał widzów w tak undergroundową , pozbawioną trzymanki podróż, tak jak to uczynił Kubrick.

W „Oczach szeroko zamkniętych” twórca ukazuje nam dwóch bohaterów. Chyba zupełnie znudzoną swym życiem małżeńską parę (Cruise , Kidman- wtedy razem także prywatnie) z wysokich sfer, dla których konsumpcja zwykłych dóbr i podobnie zaspokajanie własnych potrzeb to już zdecydowanie za mało. Ich sny, fantazje i pragnienia idą w daleko bardziej nieprzyzwoite, grzeszne i zdradzieckie rejony , co w środkowej części filmu Kubrick wciela w ekranowy fakt. Oto  główny bohater filmu (grany znakomicie przez Toma Cruisa- definitywnie jego najlepsza rola aż do czasu „Tropic Thunder”) trafia w sam środek piekła.

Wszystko zaczyna się od bardzo długiej (trwającej dobre 15 minut) rozmowy pomiędzy Nicole Kidman a Tomem Cruisem, kiedy po małym ekskluzywnym przyjęciu zaczynają się nawzajem oskarżać o to kto , co,  i z kim na tym przyjęciu brzydkiego nie robił. Zdenerwowany i zmęczony dramatyczną kłótnią Cruise wychodzi z domu, najpierw udając się do pacjenta (bo został służbowo wezwany), a potem zapuszczając się na samotną wyprawę po mieście w samym środku nocy. W ten sposób los doprowadza go do tajemniczej, schowanej na przedmieściach willi, za bramą (zabezpieczoną ochroną pytającą o specjalne hasło) której odbywa się tajemniczy, niebezpiecznie perwersyjny rytuał , który od uroczystego, patetycznego balu maskowego prowadzi do wielkiej orgii wszystkich jej uczestników. Problem taki, że jest to impreza zamknięta- przeznaczona tylko dla wtajemniczonych.

Jest w tym filmie coś nieprawdopodobnie perwersyjnego:  pożądanie, jak zdaje się mówić Kubrick –  jest tym, co kieruje praktycznie całym światem, choć  jednocześnie nigdy nie pozwala się zaspokoić do końca. Reżyser po raz kolejny w swej rozszalałej i nieposkromionej wizji świata spogląda na człowieka jak na marny, zdehumanizowany  wrak.  Jego wnioski nie należą do najprzyjemniejszych: oto życie stanęło na głowie, moralność przestała być fundamentalna, a kontrola nie istnieje już nawet nad własnym ja. Bohaterowie bez cienia żalu i zrozumienia  wmawiają sobie zdradę, przyznają się do fantazjowania o innych kobietach/mężczyznach, nie potrafią już ani słuchać, ani rozmawiać, bo w końcu wyciągnąć pieniądze z portfela na kolejną atrakcję zdecydowanie jest łatwiej. Kubrick obala przy tym całkowicie mit genderowej tradycji , podług której myślimy, że kobiecie zależy na bezpieczeństwie i poświęceniu rodzinie, a mężczyźnie na – cytując Nicole Kidman z filmu- „wkładaniu gdzie tylko się da”.

U Kubricka wszystko jest częścią toczonej między sobą gry, gry absolutnie pozbawionej reguł i kontroli, w której nie zawsze jest pewne czy bardziej chodzi o zaspokojenie siebie, czy o poniżenie własnego przeciwnika. Ta kubrickowska i bolesna analiza roli wierności swojemu partnerowi w dzisiejszym świecie (świecie konsumpcji, tradycji, kajdan kultury w której żyjemy) nie jest przecież zawieszona w powietrzu- odbywa się w wielkim, ucywilizowanym Nowym Yorku, i to akurat w trakcie bardzo chrześcijańskich świąt Bożego Narodzenia. Sacrum i profanum chadzają dziś razem pod rękę, a kicz i wyrafinowanie nie widzą własnej granicy.

Będziecie pamiętać z tego filmu wiele:  i moment pozostawienia dziecka samego na noc w domu (która okaże się później prawie-że-katastrofalna), gdy rodzice idą balować, i porażające swą otwartością rozmowy głównych bohaterów, i epicki walc Szostakowicza wykorzystany na przestrzeni fabuły,  i także całe wizualne bogactwo (maski,  użycie czerwieni, nocne zdjęcia sennego  miasta, w których się zakochacie od razu), czyniące z „Oczu szeroko zamkniętych” obraz niezwykły.

Nietuzinkowy, magiczny,  natężony specyficznym, słoniowato ciężkim,  onirycznym klimatem film (polecam seans jak najpóźniejszym wieczorem- można się zatracić), który bawi się też z samym widzem. Kubrick pyta przecież wyraźnie: „a Ty?”- „Ty siedzący w kinie i spragniony ekstremum i podniety?” – „Czy nie widzisz, że patrzysz szeroko na ekran , a jednocześnie udajesz, że zamykasz oczy?”.  Czy filmowy sen faktycznie nie jest nigdy tylko snem, jak mówi bohater odgrywany przez Toma Cruisa?

szymalan

Reklamy

11 thoughts on “Oczy szeroko zamknięte ****

  1. Oglądałem ten film bardzo, bardzo dawno temu. Wtedy nie byłem jeszcze na tyle świadomym widzem, by móc go w pełni docenić i zrozumieć, ale zrobił na mnie spore wrażenie i (co prawda już przez mgłę ale jednak) pamiętam go do dziś. Chyba będę musiał sobie zafundować jego powtórkę, by zobaczyć jak odczytam go po latach.
    A poza tym to mam do niego ogromny sentyment, bo to w nim po raz pierwszy usłyszałem przepiękny walc Szostakowicza, w którym zakochałem się od pierwszych nut i który do teraz uwielbiam ponad wszystko . Niesamowite dźwięki.
    Pozdrawiam

  2. Dla mnie ostatnim wielkim filmem Kubricka pozostanie na zawsze „Full Metal Jacket”, gdyż „Oczy szeroko zamknięte” mnie nie przekonały i wolałbym o nim zapomnieć. Mogę o nim powiedzieć to samo, co napisałem pod recenzją „Gorzkich godów”, więc nie będę się powtarzał. Nie dziwię się, że wielu widzów było rozczarowanych, gdyż po filmie „Full Metal Jacket” Kubrick długo zwlekał z realizacją kolejnego filmu, więc widzowie oczekiwali mistrzowskiego, przemyślanego dzieła, będącego pożegnaniem Kubricka w wielkim stylu, a zamiast tego dostali takie „nie wiadomo co”, ni to dramat, ni to thriller, tylko jakaś pornografia :)

    • @Milczący: widziałem film 3 razy, za każdym razem było lepiej, więc powtórzyć jak najbardziej warto.

      @peckinpah: jeśli ktoś widzi w tym filmie tylko pornografię, to moim skromnym zdaniem, to jest raczej jego problem, a nie tego filmu :). napisałem o „Oczach” 8 akapitów treści, więc jak widać można zobaczyć w tym dziele coś więcej.

      pozdrawiam

      • Być może miałem zbyt duże oczekiwania – w leksykonie „100 thrillerów” film „Oczy szeroko zamknięte” ma swoje miejsce jako jeden z najlepszych thrillerów i autor leksykonu, Rafał Syska, też napisał 8 akapitów o tym filmie. Ja ten film oglądałem dwa razy, jakieś emocje były, ale nie takie, jakie powinny towarzyszyć thrillerowi, dlatego poczułem się oszukany :) Znacznie lepszy thriller erotyczny zrobił Paul Verhoeven, mam tu na myśli oczywiście „Nagi instynkt”.

        • tylko , że pamiętaj, że to Kubrick. Nie wiem czy da się tak łatwo zamknąć jego filmy w gatunkowych szufladkach i oczekiwać identycznych emocji po „Oczach szeroko..” , jak po innych typowych thrillerach , jakie w historii powstały. Tutaj Kubrick sięgnął bardziej do psychoanalizy, a thriller to bardziej otoczka, tło tworzące specyficzny nastrój. „nagiego instynku” nie widziałem w całości, więc się nie wolno mi wypowiadać :)

          • Ja za stylem Kubricka nie przepadam, jego filmy w większości mnie rozczarowywały. Wolę kino bardziej konwencjonalne. Doceniam „Odyseję kosmiczną”,ale nie zaliczam do najlepszych filmów sci-fi, „Lśnienie” uważam za zbyt przekombinowaną i nieudaną adaptację świetnej książki Stephena Kinga, „Mechaniczna pomarańcza” to przesadnie prowokacyjny kicz, a „Dr Strangelove” to nudna i nieśmieszna satyra.

            Jedynie „Full Metal Jacket” to najlepszy film w swoim gatunku – dramat wojenny o Wietnamie, mimo że wojna występuje dopiero w drugiej połowie filmu. Udany jest również „Spartakus”, ale podobno Kubrick nie miał tu dużego wpływu na efekt końcowy, więc nie jest to w stu procentach jego film.

            Podsumowując, nie uważam Kubricka za geniusza i mam wrażenie, że ludzie na siłę doszukują się w jego filmach jakichś głębszych treści, ukrytej symboliki itp. Kiedy ja oglądam jakiś film, nawet film akcji, to staram się znaleźć w nim coś więcej niż akcję, a jednak w filmach Kubricka zwykle nie znajduję nic albo bardzo niewiele.

            Pewnie powiesz, że to mój problem. I będziesz miał rację. Już od 10-ciu lat próbuję rozwiązać ten problem, ale za cholerę nie mogę zrozumieć, co Kubrick chciał powiedzieć przez swoje filmy. W swojej recenzji wprawdzie całkiem nieźle próbujesz to wyjaśnić, szczególnie ten fragment „Czy nie widzisz, że patrzysz szeroko na ekran, a jednocześnie udajesz, że zamykasz oczy?” jest doskonałą puentą i na pewno jest w tym jakaś prawda. Ale na pewno można ją było przedstawić na ekranie znacznie lepiej.

            Pozdrawiam.

            • Ale to Ci się w sumie chwali- masz swoje zdanie, nie idziesz za resztą. Masz w końcu prawo nie widzieć tyle w filmach Kubricka, co reszta. Ja sam mam wątpliwości, czy ja i wszyscy czasem nie nad-interpretujemy filmów Stanleya w sposób przesadny.
              Tylko, że tak naprawdę u mnie jego filmy zawsze będą wysoko nie przez treść, ale głównie przez formę. Zachwyca mnie jego obraz, przywiązanie do detalu, długie, misternie budowane sekwencje. Dla mnie to jest właśnie magia jego kina, siła jego obrazu, nawet jeśli czasem perwersyjnego, ocierającego się o prowokacyjny kicz, ale zawsze intensywnego i pozostającego w pamięci.
              pozdrawiam!

  3. Jest to jeden z tych filmów Kubricka, którego jeszcze nie widziałam, choć dużo o nim słyszałam. Jak choćby to, że jest to najsłabszy jego film. Tak przynajmniej twierdzi spora część fanów reżysera. Dla mnie po „Odysei kosmicznej” i „Full Metal Jacket”, a także „Lśnieniu”, który widziałam dawno temu, Kubrick jest bogiem kina. Uwielbiam jego przywiązanie do detalu, bo wtedy chłonę każdy kadr, delektuje się nim, a one tkwią w mojej głowie jeszcze przed długi czas. „Oczy szeroko…” na pewno obejrzę. Skoro Ale kino teraz pokazuje, to jeszcze będę miała okazję załapania się na jeden z seansów. Pozdrawiam :)

    • Dla mnie również Kubrick jest bogiem kina :-) Jeśli dostałbym przy urodzeniu prezent w postaci talentu do robienia filmów, to moje produkcje wychodziłyby od podobnych (lub identycznych) założeń co filmy Kubricka. Ten facet myślał o kinie w sposób totalny i bez ograniczeń, a takich twórców uwielbiam i szanuję najbardziej.
      pozdrawiam :-)

  4. Kubrick zachwycił mnie Lśnieniem, obecnie nadrabiam jego twórczość, ale np. Full Metal Jacket nie podobał mi się jakoś szczególnie.
    „Oczu…” nie widziałem jeszcze, chociaż na Ale KINO na ten film czyhałem to niestety coś mi wypadło i muszę czekać na kolejną okazję. Wtedy się wypowiem :)
    Pozdr

    • „Lśnienie” to dzieło totalne , widziałem ten film z 8 razy i ciągle mi mało :) Recenzja za niedługo, podobnie zresztą jak „FMJ”, do którego właśnie niedawno się w pełni przekonałem i uważam, że jest bliski arcydziełu.
      No i czekam co powiesz na „Oczy szeroko zamknięte” :-)
      pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s