Sucker Punch **

Sucker Punch **

Nowy film Zacka Snydera (niezłe „Legendy sowiego królestwa i „Świt Żywych Trupów”, słabi „Strażnicy” i „300”) zaczyna się obiecująco- podnoszącą się kurtyną za którą kryją się loga kolejnych wytwórni i nieźle zmontowaną sekwencją w rytm „Sweet Dreams” (zaaranżowanego do wokalu Emily Browning) będącą zarazem prologiem do fabuły i efektownym, miłym dla oka teledyskiem.  Już wtedy widać, że kariera Snydera ma swój początek w reklamówkach telewizyjnych (głównie dla koncernów samochodowych oraz odzieżowych) – mówiące same za siebie obrazy, śladowe ilości dialogów, fetyszyzowanie lśniących detali i tekstur- znać, że Snyder ma oko jeśli chodzi o zdjęcia oraz wyczucie jeśli chodzi o timing akcji i pacing całości.

Na etapie jednak, kiedy muzyka przestaje rąbać z głośników, a bohaterowie zaczynają się odzywać,  dobre wrażenia się kończą (na dobre, niestety). Do widza dochodzi bolesna świadomość bycia w kinie (a nie przed telewizorem czy You Tube) i tego, że przez następne 2 godziny trzeba będzie przecierpieć fabułę , której idiotyzm trudno wprost sobie wyobrazić oraz postacie których nie znosi nawet sam pan reżyser.

Z scenografii wywnioskowałem, że akcja filmu może mieć miejsce gdzieś w latach 50-60 w XX wieku. 20-letnia dziewczyna o niewinnym spojrzeniu zostaje przyprowadzona przez Złego Ojczyma do szpitala psychiatrycznego celem przeprowadzenia lobotomii, okrutnego zabiegu dziś już całe szczęście nie stosowanego w sztuce medycznej. Mająca 5 dni bohaterka,  nagle siłą swojej wyobraźni zamienia swoje Asylum w luksusowy burdel, w którym poznaje też inne dziewczyny (na co dzień upokarzane i wykorzystywane) znajdujące się w podobnej pułapce. Razem postanawiają uciec, a w tym celu muszą….uwieść mężczyzn pięknym tańcem dwudziestolatki oraz znaleźć 5 przedmiotów (m.in. klucz, zapalniczka, nóz kuchenny). Co ciekawe, taniec nie rozgrywa się tu jednak na parkiecie, ale w zaaferowanym rozlicznymi wojnami świecie fantasy (3 poziom filmu) , w którym bohaterki raz po raz walczą z coraz to dziwniejszymi przeciwnikami (zombie-naziści z I wojny światowej, smoki, samurajowie z minigunami, roboty,  i wszystko inne co było kiedykolwiek w kinie wymyślone i  pokazane).  Do tego kupa głośnej , przebojowej muzyki i wylewające się zewsząd szczere efekciarstwo. Fajnie? No niezupełnie, jest bowiem pewien problem…

Otóż – przysięgam z ręką na sercu – w trakcie projekcji , mnie absolutnie guzik obchodzi cała ta historia i wszystkie te rozgrywające się w umyśle walki (po co w ogóle czekać na ich wynik, skoro jest oczywisty?). W najgorszym z dotychczasowych filmie Snydera nie ma postaci- główna bohaterka to tylko kolagenowo-silikonowy konglomerat marzeń nastolatków.  Snyderowi się wydaje, że ładnie buzie i wielotonowe rozwałki już wystarczą, a film stanie się samograjem. A guzik. Swoją drogą dawno już nie byłem na filmie, w którym ekran byłby wypełniony po brzegi ruchem, ale jednocześnie był tak cholernie nudny. Co gorsza w „Sucker Punch” zupełnie nie dają też rady efekty specjalne – kiedy pojawił się samuraj wielkości trolla  i zaczął rzucać Babydoll (jak nazywana jest bohaterka) jak niechcianą zabawką , wybuchnąłem śmiechem. Fatalne, irytujące zastosowanie blu boxu, w wielu sekwencjach potwornie kłuje w oczy, a w sekwencji ze smokiem widać wyraźnie nieskończone efekty i prawdziwe wizualne fałszerstwo.To zresztą nie wszystko- nie tyle efekty nie powodują wielkiego zachwytu- sama inscenizacja kolejnych akcji nie robi najmniejszego wrażenia. Nie było ani jednej sceny żebym się jakoś  zachwycił, żeby cokolwiek mnie zaskoczyło, coś czego w żadnym innym filmie bym nie widział- „Sucker Punch’ to raczej zlepek cudzych pomysłów i zagrań zmontowany w wielki klip muzyczny.

Kiedy Snyder po 2 godzinach wreszcie próbuje uknuć na ekranie jakąś intrygę i powiedzieć coś o bohaterach to jest to już musztarda po obiedzie. Za późno, żeby mnie (myślącego już tylko o tym, gdzie iść na kolację po kinie) przekonać do polubienia kogokolwiek na ekranie. Co zabawne, niektórzy (ze względu na konstrukcję narracji , chociaż to też świadczy o nich, że zrozumieli żadnych z tych filmów) porównują „Sucker Punch” do „Incepcji”, również wyprodukowanej pod szyldem Warner Brothers. Różnica jest jednak zasadnicza (poza fabułą, aktorstwem i wyraźną reżyserią):  świat Nolana miał swoje reguły i niebezpieczeństwa (trafiasz do limbo;  możesz się nie wybudzić z narkozy), który utrzymywały suspens i dały możliwość przejęcia się losem filmowych złodziei  (mimo, również, wielu  epickich  akcji rozgrywanych w świecie totalnie wymyślonym i nieprawdziwym!).

W „Sucker Punch” widz triumfalizmu bohaterek nie odczuwa – wzrusza ramionami i ogląda następny level z postępującym znudzeniem.

szymalan

POSTSCRIPTUM:   (Osobną ciekawą kwestią jest kategoria wiekowa przyznana ‚Sucker Punch” przez MPAA. Premiera Sucker Punch zbiegła się w Stanach razem w wprowadzeniem na ekrany ocenzurowanej wersji „Jak zostać Królem”, który za kilka przekleństw- w tym ciepłym, z klasą  i bardzo szlachetnym filmie- otrzymał kategorię R od wspomnianej instytucji. Sucker Punch , jak się okazuje, spełnia warunki filmu Pg-13. W pewnym sensie jest to racja (nawet biorąc pod uwagę korupcję MPAA i jej przychylność wobec wielkich firm pokroju WB)- na ekranie nie ma w zasadzie żadnej przemocy wobec prawdziwych żyjących istot, a choć akcja ma miejscu w burdelu, nie ma tu żadnego seksu. )

Reklamy

15 thoughts on “Sucker Punch **

  1. Nie wiem jak można zasnąć na filmie akcji… a mnie się to przytrafiło! Całość jest nudna jak flaki w oleju.

    Jeśli koleś myśli, że zaimponuje publice dając odpicowane dziunie w słodko-rzygowatym świecie, to się grubo pomylił.
    A co najlepsze/najgorsze w mojej głowie nic już nie zostało po tej bezpłciowej produkcji.

    Niech Snyder wróci do tworzenia reklam Citroenów i Toyot, albo reżyserii „Mojej słodkiej osiemnastki”. Tak będzie najlepiej.

    • Najbardziej przeraża mnie to, że niektórzy nazywają faceta „wizjonerem”, „geniuszem” itd. Kiedy Spielberg był w wieku Snydera zrobił „Listę Shindlera”, kiedy Kubrick był w wieku Snydera zrobił „Odyseję Kosmiczną”. Dziś Snyder jest wizjonerem. Heh, dziwne pokolenie ;-)
      pozdrawiam

    • ogólnie stwierdzam, że milczący jest bardzo spostrzegawczy. ja tam nie przywiązuję aż tak wielkiej wagi do tego co oglądam w sensie takim, że nie doszukuję się jakichś powiązań i związków przyczynowo-skutkowych. Nie mniej mnie się film podobał, ale ja słynę z tego, że podoba mi się co inni krytykują w najlepsze :D nie uważam, ze Snyder jest wizjonerem, nie mniej jego produkcje wyróżniają się na tle innych pod względem wizualnym. Mają swój klimat, tak jak swój niepowtarzalny klimat mają produkcje Burtona. Facet ma taki styl i albo się go lubi albo nienawidzi. ja należę do tych pierwszych :)

      pozdrawiam :*

      • O, moim zdaniem, do Burtona to mu baaardzo daleko :) Snyder to duuuuzo slow motion, co stosowali już twórcy od dawna , chyba już od czasów Kurosawy. A reszta to kopiuj-wklej od cudzych wizji, więc raczej nie widzę u niego jakiegoś szczególnego stylu. Burtona można poznać po jednej stopklatce :)
        pozdrawiam!

      • I tu się z Agniechą zgodzę, że Snyder wyróżnia się pod względem wizualnym. Widać to we wszystkich jego filmach i trudno mówić tu o zrzynaniu bo jednak Snyder swój styl wypracował i trudno mu cokolwiek zarzucić. A kwestia scenariusza, akcji i pewnego rzemiosła filmowego pozostaje wiele do życzenia. Bo taki Burton też jest rzemieślnikiem/wyrobnikiem, a jednak jego produkcje (przynajmniej te wcześniejsze) nie trącą przysłowiową myszką :D

        Pozdrawiam
        Oraz udanego wypoczynku świątecznego i długo-weekendowego :)

        • Powiedziałbym, że jego styl opiera się głównie na montażu i bardzo efektownym timingu (widać, że w tym zakresie ma wyczucie) kolejnych ujęć, ale same wizje jako takie- nie wiem , mnie cały czas przychodziły na myśl inne tytuły, tak jakbym wszystko gdzieś już widział choć nieraz. Jak ekranizował komiksy to też przecież głównie się skupiał na tym, aby wiernie (nawet nie tyle wiernie- dosłownie) odwzorować poszczególne kadry komiksu. Ale ok, ja jestem w stanie przymknąć na to oko, w końcu ile filmów ma dzisiaj powielone pomysły od innych. Reżyserowanie filmów to w końcu nie stylizowanie kadrów – to opowiadanie wiarygodnych historii, prowadzenie pełnowartościowych bohaterów. Burton potrafił i jedno i drugie- to jest ta różnica.
          pozdrawiam i również wszystkim życzę Wesołych i Zdrowych!

  2. Jako, że mam odmienne od Twojego zdanie o poprzednich filmach Snydera (słabe „Legendy…”, niezłe -„300” i świetni „Strażnicy” – „Świtu…” jeszcze nie widziałem), dlatego nie zaskoczyła mnie Twoja ocena najnowszej produkcji Zacka.

    I choć zgadzam się chyba ze wszystkimi Twoimi uwagami, to i tak „Sucker Punch” mi się podobało. Bardziej niż myślałem, że będzie mi się podobać.

    Co do MPAA to to zupełnie oddzielna kwestia, o której można by rozmawiać godzinami. Idiotyzmem jest to, że w normalnym filmie, w którym pada tylko określona liczba przekleństw, lub coś się zasugeruje, przyznawana jest kategoria R, a tam gdzie się biją, zarzynają, itd. MPAA nie widzi nic złego i puszcza takie obrazki z niższą kategorią. Paranoja do kwadratu, ale co zrobić.

    Natomiast co do tego braku erotycznego podtekstu, to jest to wynikiem właśnie tego, by obraz ten otrzymał niższą kategorię wiekową. Po słabym wyniku finansowym „Watchmenów” Warner nie chciał już ryzykować i skroił „Sucker Punch” pod PG-13. Patrząc na box-office całe szczęście, bo nawet z tak niską kategorią wiekową, film ten zarabia tyle co nic i będzie chyba jednym z większych rozczarowań tego roku. Podobno wersja rozszerzona, która pojawi się na dvd i blu-ray będzie wzbogacona o 18 minut, które do kinowej wersji nie trafiły, właśnie ze względu na te podteksty.

    Spoiler!
    „Mająca 5 dni bohaterka, nagle siłą swojej wyobraźni zamienia swoje Asylum w luksusowy burdel”
    No właśnie. Zadawałem to pytanie już quentinho i Michałowi Broniszewskiemu, zadam i Tobie bo mnie to męczy od seansu. :)
    Nie wiem czy przypadkiem niepotrzebnie nie komplikuję tej historyjki, ale wydaje mi się, że wizja domu publicznego niczym Moulin Rouge należała do Sweet Pea. Jeśli dobrze pamiętam to ona pierwsza zauważa główną bohaterkę w zakładzie i w tym momencie następuje przeniesienie opowieści na wyższy, barwniejszy poziom. Pod koniec filmu Babydoll domyślając się, że to ona jest tajemniczym piątym elementem mówi natomiast, że to nie była jej historia. W momencie gdy Sweat Pea ucieka z zakładu wracamy do szarej rzeczywistości i rozpoczętego zabiegu lobotomii.
    Mieszam, nad interpretuję, czy coś w tym jest? Jak myślisz?

    Pozdrawiam
    PS. No to się rozpisałem :D

    • Słyszałem o tej wersji reżyserskiej i trochę żal, że nie dane nam będzie obejrzenie jej w kinie. te odważniejsze 18 minut może jakoś specjalnie nie uratowałoby samego filmu (IMO oczywiście), ale na pewno byłoby zdecydowanie bliższe wizji samego Snydera. Niemniej trudno, oceniamy to co widzimy na ekranie, a nie to co wycięto.
      co do interpretacji, w czyjej głowie się ten burdel zrodził- tez przez moment myślałem o Sweet pea jak oglądałem, ale ostatecznie w recenzji użyłem tego najbardziej oczywistego wyboru.

      Wydaje mi się, że tym zdaniem babydoll, że to nie jest jej historia, Snyder się tylko tak z widzem drażni, chociaż może i masz rację. Dla mnie to tak czy siak nic nie zmienia- te bohaterki są niedopisane i nie dość zagrane , żeby miało to dla mnie osobiście większe znaczenie dla całości.

      pozdrawiam ;-)

    • rzeczywiście film szybko zszedł z ekranów, sam się ledwo załapałem na seans o jakiejś normalnej godzinie. Cóż, moim zdaniem przynajmniej- niewiele straciłeś :) pozdrawiam również

  3. Częściowo się z Tobą zgadzam, fabuła leży i kwiczy, główną bohaterkę mamy głęboko gdzieś. Jednak ogólni film wywarł na mnie wrażenie lekko pozytywne. Ja jednak nacieszyłem swoje oczy tymi wszystkimi sekwencjami, które do siebie nie pasowały. I pomimo, że to wszystko już było (takie nagromadzenie wtórności widziałem chyba pierwszy raz), oglądałem ten film bez większego znudzenia, chociaż w napięciu też mnie nie trzymał. Na plus zaliczam jeszcze muzykę, która bardzo mi przypadła do gustu. Co do zarzutów, to oprócz fabuły, która nie porywa i jest przekombinowana (ostatnie kilka minut to dorabianie na siłę jakiejś głębi), strasznie drażniła mnie Emily Browning. Niech się zajmie śpiewaniem, bo to jej lepiej wychodzi, ale moim zdaniem to właśnie przez nią główna bohaterka nie istniała.

    Pozdro,
    Pawcio

  4. Mało mnie interesuje ten film, dlatego prędko go nie obejrzę. Ani fabuła mnie nieciekawi, bohaterki raczej też mnie nie przyciągną przed ekran, z wiadomych względów. Co do samego, kontrowersyjnego pana reżysera, to nie wiem, jak ktoś może nazywać go wizjonerem – mnie to słowo kojarzy się z kompletnie innym twórcami, którzy mieli coś więcej do zaproponowania swoim widzom. Za najlepszy, dotychczas, film Snydera uważam „Legendy sowiego królestwa”, z historią, jak dla mnie, naprawdę wciągającą. Najsłabsi są „Strażnicy” – jedna wielka nuda, a bohaterowie tak kwadratowi i bezpłciowi, że nie ma sposobu, by miało mnie to w jakimkolwiek sensie zaangażować.
    Pozdrawiam ;)

  5. W Twojej wypowiedzi, „recenzji”, brakuje jedynie dwóch słow a mianowicie: „MOIM ZDANIEM”. Poniewaz moim zdaniem film jest swietny. Ten klimat, muzyka (od ktorej momentami ciarki przechodza) i fabula, trzymaly mnie w napieciu przez caly film. Dlatego bylbym szczesliwy gdybys utrzywal w wypowiedzi ze to jest Twoje zdanie. O gustach sie nie dyskutuje i kazdy ma prawo lubic co innego.
    Pozdrawiam

    • Ale co, martwisz się o jakichś nieogarniętych czytelników, którzy nie rozumieją, że recenzja jest opinią tylko i wyłącznie osoby, która się pod nią podpisuje? Nie martw się, dotychczas wszyscy dawali sobie z tym na moim blogu radę, jeśli tacy się jednak znajdą poinformuję ich, że nie jest to blog dla nich ;)
      również pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s