Essential Killing ****

Essential Killing ****

Uff, zobaczyłem nareszcie „Essential Killing” ,  prawdopodobnie największy sukces polskiego kina od wielu lat, film obsypywany laurami na światowych festiwalach, wielki zwycięzca Złotego Orła dla najlepszego polskiego filmu roku,  a także kandydat do tegorocznych Oscarów (m.in. za scenariusz oryginalny).

Przede wszystkim jednak najoryginalniejszy, najbardziej enigmatyczny i najchętniej dyskutowany polski film roku („Wszystko co kocham” podobało się wszystkim- zero dyskusji, „Różyczkę” większość uznała za średnią – również zero dyskusji).

Film Skolimowskiego wyraźnie  stworzył wyłom wśród widzów- dla jednych ‚Essential Killing” to pretensjonalna, przeszarżowana symboliką porażka , dla drugich wielki triumf reżyserii i skuteczności w realistycznym prowadzeniu akcji . Mówię zawczasu: wg mnie ani ci  nieustający w zachwytach, ani ci wieszający psy, nie mają do końca racji.  „EK” to rodzaj eksperymentu- film, który sprawia, że oczy widza raz po raz w trakcie seansu dramatycznie się powiększają (like: WHAAAAAT?!) i w czasie którego wiele rzeczy może nie  mieć dla niego sensu (miałem tak w finałowym akcie) ale za to po samym filmie ten dziwny ekranowy twór będzie chodził za nim tygodniami.  Chodził i dręczył mózgownicę.

Reżyser przyjął sobie za cel do końca poprowadzić swój film w konwencji cinema verite- pierwsze sceny przypominają znane dokumenty wojenne (jak świetna, niedawno nominowana do Oscara „Wojna Restrepo”), w których kamera trzymana jest w ręce operatora, wykonuje gwałtowne ruchy w ciasnych przestrzeniach , a oddalone panoramy wyraźnie naśladują ujęcia nagrane z widoku lecącego helikoptera. To samo z bohaterami – tutaj to grupka anonimów- jacyś żołnierze, helikoptery i czołgi,  i  jacyś więźniowie prowadzeni do tajnej bazy.  Strzały, wybuchy a za chwilę porażające sceny tortur i przesłuchań. Skolimowskiego wyraźnie nie interesuje żaden faktyczny kontekst przedstawionych wydarzeń. Nie nazywając nikogo  po imieniu i nie prowadząc widza za rączkę wyświetlając mu daty, miejsca i nie wiadomo co jeszcze, pozwala nakarmić jego wyobraźnię.

Twórca nie opowiada w końcu prawdziwej historii, a od polityki  i wszystkich kontrowersji chce się trzymać na kilometr.  Chce zaprezentować fabułę uniwersalną, z jednoczesną świadomością, że na pewno każdy widz pokusi się o przypisanie jej w sferę dzisiejszych realiów znanych nam z mediów. Talib z długa brodą przywołujący modlitwy do Allaha, amerykańscy yuppies z armii z karabinem w ręku, czy widok tajnej bazy z więźniami ubranymi na czerwono jak w Guantanamo- wystarczy podstawowa wiedza z telewizyjnych wiadomości, żeby od razu wszystkie puzzle poukładać w głowie i umieć wyobrazić sobie potencjalną sytuację. „To, co ja robię to jest opowiadanie sobie bajek (…) myślałem o zrobieniu kolejnego skromnego filmu, którego akcja rozgrywałaby się w mazurskich lasach, w sąsiedztwie mojego domu. I nagle pojawiła się informacja o przeprowadzanych nieopodal tajnych operacjach CIA. W mojej głowie niemal od razu narodził się gotowy scenariusz.”

Jest to więc film bardziej o wyobrażeniu,  niż o samym fakcie. Co by to było,  gdyby mieszkający prowincjusz na mazurach spotkał zakrwawionego faceta, wyraźnie uciekającego przed kimś lub przed czymś przez okoliczne lasy?  „Essential Killing” jest zrealizowanym z hollywoodzką dbałością o warsztat,  filmem o ucieczce i przetrwaniu.  Sam bohater  już jednak hollywoodzki nie jest- trudno cokolwiek o nim ciekawego powiedzieć, trudno z nim kiedykolwiek sympatyzować (dziwny, zwierzęcy wyraz twarzy, brak pohamowania przed nawet zabiciem drugiego człowieka w walce o przetrwanie), brak dialogów, surowa , zimna i namacalna sceneria akcji.

Skolimowskiemu wyszło coś niesamowitego- brutalny, naturalistyczny, pełen gwałtownych i obrzydliwych sekwencji,  film akcji  staje się uniwersalnym poematem zrozumiałym pod każdą szerokością geograficzną. Reżyser sprowadza dzisiejszą rzeczywistość , dzisiejsze realia i dzisiejszą wizję  paskudnego i brutalnego świata zepsucia i wojny,  do przedstawienia sytuacji niemal pierwotnej, w której samotny człowiek w wielkim świecie musi po prostu przetrwać , znaleźć pożywienie i  uciekać od niebezpieczeństwa. Telewizyjne newsy i kino popularne proponują nam dziś wizję jednoznaczną- czarno białą, odartą z wątpliwości  kto jest dobry, a kto zły. Skolimowski swoim 80-zaledwie-minutowym widowiskiem (z genialną rolą Vincenta Gallo oraz obłędnymi zdjęciami i pracą montażysty) funduje nam kubeł zimnej wody na głowę.

Pojawiająca się w trakcie seansu symbolika tylko mnie w swoim przekonaniu utwierdza – reżyser świadomie i ironicznie komentuje kino wojennych herosów (wajdowski biały koń!), pokazując, że uświęcona dobrą wolą przemiana głównego bohatera tu nie nastąpi. Zwierzę ścigane przez zwierzę prawdopodobnie owym wypranym z własnej ludzkiej godności zwierzęciem pozostanie (nie z własnej winy, choć tego też nie wiemy). Skolimowski uderza chyba we wszystkich na raz- winny jest każdy, kto w jakikolwiek sposób i w jakąkolwiek wojnę się w ogóle zaangażował (niestety, my też w nich udział bierzemy). Dlaczego tak się dzieje i dlaczego ten jest świat jest tak okrutny? Czyżby faktycznie chodziło o skrzętnie skrywany w każdym z nas instynkt, pewną naturalną potrzebę zabijania i nienawiści (jak w nieprzetłumaczalnym na polski,  anglojęzycznym tytule)?

Podobny w swym nihilistycznym tonie do „To nie jest kraj dla starych ludzi” braci Coenów , film twórcy „Czterech nocy z Anną” stanowi pozycję absolutnie obowiązkową dla każdego miłośnika białego ekranu. Ja mimo wielu wątpliwości (ta symbolika jest naprawdę szaleństwem chwilami, zaś obraz polskiej wsi wygląda co najmniej dziwne, podobnie motywacje i logika działań bohatera pod koniec filmu) , cenię sobie produkcje robiące kocioł myśli z mózgu, nawet jeśli często myśli negatywnych, drażniących i niespokojnych. Jak na polskie kino- ewenement.

szymalan

Reklamy

7 thoughts on “Essential Killing ****

  1. Też ostatnio wziąłem się za jego recenzję i jak na polskie realia to całkiem całkiem. Nie jakoś specjalnie wstrząsający, ale bardzo tajemniczy i tak jak mówiłem bardzo oryginalny jeżeli brać go tylko na porównanie z naszymi rodzimymi produkcjami.

    Z tymi Oscarami to nie wiem czy mnie coś ominęło czy jak? Był kandydatem, ale chyba w bardzo bardzo wczesnym etapie, tak?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s