Gorzkie gody ****

Gorzkie gody ****


wstawiam tu recenzję wysłaną na konkurs EMPIKU

Erotyczna fantazja i infantylizm ludzkich związków splatają się razem w „Gorzkich godach”, jednym z najmniej znanych i najmniej cenionych filmów Romana Polańskiego (żadnych istotnych nominacji  czy wyróżnień). A jednak po seansie nietrudno oprzeć się wrażeniu, że adaptacja powieści Pascala Brucknera znalazła się w dobrych rękach- tylko Polański, ze swoją skomplikowaną przeszłością, z biografią zawieszoną na granicy aresztu i międzynarodowej sławy, mógł uczynić tę groteskową historię na tyle frapującą, że aż trudno po seansie to co obejrzane- wyrzucić, ot tak, po prostu z głowy.

Akcja „Gorzkich godów” ma miejsce w całości na pokładzie luksusowego statku , odbywającego wielki rejs po oceanie. Jego bohaterowie to angielskie, znudzone sobą i aktualnie będące na granicy zastoju życiowego, małżeństwo. On , Nigel (Hugh Grant) i ona, Fiona (Kristin Scott Thomas) są razem już 7 lat i właśnie postanowili uczcić ten nie lada wyczyn odnawiając swój miesiąc miodowy podróżą do Indii. Będzie nudno?

Niekoniecznie, bowiem wszystko nabiera zupełnie niespodziewanego kierunku, kiedy Nigel przypadkowo poznaje innego pasażera statku, Oscara- poruszającego się na wózku inwalidzkim („spójrz, co mi zrobiła moja żona”- jak śmiałe komentuje swoje kalectwo) mężczyznę, który na tajnych spotkaniach zaczyna mu opowiadać historię jego wielkiego związku z pewną kelnerką z Paryża, niezwykle ponętną Mimą (zjawiskowa Emmanuel Seigner , prywatnie żona reżysera). Zirytowany bohater grany przez Granta długo broni się przed wysłuchiwaniem coraz bardziej obscenicznej opowieści, ale z czasem sam nie potrafi zaradzić w żaden sposób przypływom swej z każdą chwilą powiększającej się fascynacji.

Od tej chwili film Polańskiego nabiera rumieńców, a akcja niemal w całości koncentruje się na retrospekcjach z życia inwalidy. Przenosimy się do tętniącego życiem Paryża, który jest tłem coraz bardziej perwersyjnej i coraz dziwniejszej z każdą sceną historii. Najpierw zauroczony młodą kobietą mężczyzna w średnim wieku- na ekranie więc wielka , romantyczna i pełna namiętności miłość. Jednak i pomiędzy Oscarem i Mimą , wkrada się wkrótce nuda i schematyczna konwencja szarego życia. Kochankowie zaczynają eksperymentować w łóżku, a ich koegzystencja z każdą chwilą zaczyna coraz mocniej przypominać perwersyjną i niebezpieczną grę, w której liczy się tylko to, kto kogo bardziej upodli, kto kogo szybciej wycwani, kto wejdzie na wyższy stopień sadomasochizmu niż dotychczas.

I tak jak Mima pogrywała razem z Oscarem, tak jak Oscar teraz pogrywa sobie z Nigelem (między obydwoma parami na statku wytwarza się niepokojące napięcie, które osiąga swoje apogeum w dramatycznym finale), tak możemy też powiedzieć, że tak samo i sam Polański gra sobie z widzem , wystawiając go na różne próby. „Gorzkie gody” , o czym mało kto zapewne pamięta, wyszły na światło dziennie w atmosferze małego skandalu. Film przez dwa lata nie dał rady znaleźć sobie w Stanach odpowiedniego dystrybutora, a krytycy byli zmieszani i niejednokrotnie oceniali najnowszy obraz twórcy „Noża w wodzie”, bardzo negatywnie.

I film rzeczywiście chwieje się pomiędzy fałszywie poetycznym, melodramatycznym kiczem (byłby pewnie strawny i na czasie w latach 70.- w latach 90. zdecydowanie trącił myszką) , a niezwykle odważnym obyczajowo thrillerem , pełnym znaków firmowych Polańskiego (erotyzm, perwersja, gra, dominacja, osaczenie, matnia, klaustrofobiczna sceneria i atmosfera). Opowiadający o życiu tylko dla seksu i umierającej namiętności, gdy wszystko inne przestaje już bawić, film, do teraz wzbudza skrajne reakcje.

Ja sam jednak, pomimo wielu zastrzeżeń wobec samego filmu (przeszkadza mi nie tylko nadęty melodramatyzm niektórych sekwencji, ale przede wszystkim brak jakiejkolwiek znaczącej myśli przewodniej, który wyciągnęłaby całość na nieco wyższy poziom niż „porządny, rozrywkowy thriller”), pracę Polańskiego kupuję i doceniam. Po raz kolejny bowiem udowodnił nie tylko jak ważne dla są niego tematy o skomplikowanych damsko męskich relacjach (w końcu kino, tak jak i cała sztuka, jest nie od dziś jedną z form autoterapii dla artysty) , ale też jak bardzo kocha kino same w sobie.

Inspirowany wyraźnie amerykańskim nurtem noir, obraz polskiego twórcy jest czarowny, hipnotyzujący, intensywny, znakomicie wyreżyserowany (Polański bardzo skutecznie prowadzi aktorów , wydobywając z nich maksimum możliwości w każdej scenie) i do końca trzymający w napięciu. Co tu dużo mówić – dla mnie każdy jego kolejny film to małe wydarzenie.

szymalan

Reklamy

3 thoughts on “Gorzkie gody ****

  1. Nie przepadam za Polańskim, chociaż go doceniam. „Godów” jednak nie widziałem, a po tej recenzji mysle ze skorzystam z najblizszej okazji ktora mi sie przytrafi by obejrzec.
    Pozdrawiam
    Alek

  2. Są dwa filmy Polańskiego, po obejrzeniu których sam nie wiedziałem, czy film mi się podobał czy nie. Te filmy to „Gorzkie gody” oraz „Śmierć i dziewczyna”. Wolę jednak tradycyjne nawiązanie do kina noir, jak we „Franticu” zamiast takiej ‚erotycznej zabawy’ nastawionej na szokowanie. Po dłuższym zastanowieniu – jestem na NIE dla takich filmów. Film powinien albo zmuszać do myślenia, albo dostarczać rozrywki, albo emocji. „Gorzkie gody” nie spełniają żadnej z tych ról. Takie jest moje zdanie.

  3. Polańskiego uwielbiam i każdy z jego filmów jest dla mnie swoistym must-see, dlatego długo nie trzeba mnie przekonywać do sięgnięcia po kolejne tytuły, choć przyznaję, że Twoja recenzja jest wybitnie perswazyjna, a „Gorzkie gody” na pewno przyswoję sobie w najbliższym czasie :) Poza tym, zawsze jestem gotowa do obejrzenia filmów, które jak sam wspomniałeś, są jakby w zapomnieniu, ktoś w końcu musi pielęgnować pamięć o nich, a to zadanie należy właśnie do takich filmowych freaków, jak my tu obecni. Pozdrawiam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s