7 krasnoludków Historia prawdziwa * / 7 krasnoludków: Las to za mało- Historia jeszcze prawdziwsza *

7 krasnoludków: Historia prawdziwa *

Dzielni niemieccy filmowcy postanowili odświeżyć nam nie pasującą już przecież do naszego XXI wieku  bajkę Walta Disneya o siedmiu  krasnoludkach i zgodnie z dzisiejszymi, postshrekowymi standardami kina komediowego,  zakpili z kultowego klasyka i sprzedali widzom film , będącą  alternatywną wersją klasycznej historii .

Tytułowi krasnale okazują się więc w „Prawdziwej historii”  zwykłymi facetami (z głupkowatymi czapkami na głowach) , trochę zresztąna pierwszy rzut oka debilowatymi (w rzeczywistości są największymi półgłówkami jakich światowe kino poznało), którzy mieszkają razem w niewielkiej chatce w  iście bajkowym lesie. Cóż skłoniło ich do tak  okrutnej izolacji? Kobiety- otóż, każdy z nich w przeszłości doznał z rąk przedstawicielek płci pięknej pewnego urazu i dziś w ramach protestu zamieszkuje na odludziu wraz z szóstką facetów dzielących podobną życiową traumę.

W tym samym czasie bezprawnie władająca całą krainą Zła Królowa słyszy od zaufanego zwierciadła, że bynajmniej nie jest najładniejsza na świecie, gdyż ładniejsza od niej jest jeszcze Królewna Śnieżka. Trzeba więc ją (Śnieżkę) zlikwidować, oczywiście  dla dobra całego królestwa.

Jak się te dwie historie połączą ze sobą, to  zostawiam już jako deser w czasie seansu. Dość powiedzieć, że „Historia prawdziwa” to raczej nie tyle film w pełnym tego słowa znaczeniu,  co raczej wolna amerykanka na oczach milionów widzów. Jako reżyser spaliłbym się chyba ze wstydu, wiedząc, że pokazanie tego dziełka gdziekolwiek za granicą mojego kraju , poskutkowałoby  niemal natychmiastowym  uznaniem wszystkich moich rodaków za skończonych idiotów. Pretekstową fabułę wypełniają tu bowiem nie tyle żarty, co wygłupy grupki aktorów- obrzucanie się końskim łajnem, walenie się drewnianymi deskami po łbach (zakończone chichotem jak po gilgotkach), czy stające sztorcem na widoki wielkich cyców Królewny (chyba raczej Kurewny) Śnieżki czapki krasnoludków, to tylko niektóre przykłady na dowcip tego filmu.

Reżyserowi idiotyzmów jest zresztą ciągle za mało i każdy gag musi powtórzyć co najmniej z 6 razy w trakcie półtoragodzinnej projekcji. Nic temu bezczelnie seksistowskiemu, szkodliwemu dziełu nie pomaga- scenografia jest amatorska, zdjęcia paskudne, montażu nie stwierdzono, a aktorstwo przypomina co najwyżej bloopersy z niejednego DVD. Aluzyjny na każdym roku polski dubbing również nie dał specjalnie rady- śmiech Kryszaka jest powalający , to racja, ale sztuczność reszty obsady i ich natychmiastowa rozpoznawalność (casting do „Prawdziwej historii” to gratka głównie dla miłośników TVNu ) też rozkłada cały film.

Swoją drogą, moje pytanie brzmi: po co w ogóle dubbingować obraz, który ani trochę nie nadaje się dla dzieci (broń Bóg!),  zaś dla dorosłych owszem, ale tylko pod wpływem silnych środków uspokajających lub po spożyciu sporej ilości alkoholu (nie żebym kogokolwiek zachęcał ) ?

7 krasnoludków: Historia jeszcze prawdziwsza – Las to za mało! *

Dno to za mało! Bezlitośni twórcy zza naszej zachodniej granicy już w dwa lata po premierze wzięli się za zrobienie sequela bajki o przerośniętych krasnoludkach;  sequela, w którym zasadniczo chodzi z grubsza o to samo, co w jedynce. Bohaterowie znów pociesznie okładają się deskami (HAHAHAHAHAHAHAHAHA!), mlaskają przy stole, fantazjują o pięknych królewnach  i eksponują swój przerośnięty do nieskończoności debilizm.

Fabuła po raz kolejny koncentruje się wokół problemu niewątpliwie dość filozoficznego. Bajkowa kraina, którą poznaliśmy w pierwszej części , nie jest już tym samym miejscem co kiedyś. Królewna Śnieżka zamieszkała w zamku i urodziła synka, a Krasnoludki opuściły swoją chatkę i rozeszły się po świecie. Gdy sługa Śnieżki ucieka, wystawia królewnę i jej synka na śmiertelne niebezpieczeństwo. Zjawia się bowiem pewien zły osobnik (czarnoksiężnik? potwór w ludzkiej skórze?) , który oznajmia, że w pierwsze urodziny syna Śnieżki przyjdzie, by go jej brutalnie odebrać. Jedyną szansą na ocalenie maleństwa jest odgadnięcie jego imienia. Zrozpaczona Śnieżka szuka pomocy – rzecz jasna u krasnoludków.

Kontynuując błazenadę, ekran znów wypełnia wesołkowata afera pozbawiona jakiejkolwiek reżyserskiej dyscypliny, a pod względem klasy, czarowności i siły emocjonalnej, nie ma tu nic z bliźniaczego w pastiszowym tonie arcydzieła studia DreamWorks o zielonym ogrze  Shreku. I choć odbiór tej części nieznacznie ułatwił mi fakt, że nie było tym razem obrzucania się końskim łajnem (jest za to wygrywanie melodii na bagietkach i polski kwiatek tłumaczeniowy- „Co Ty mi tu opowiadasz za jakieś pierdolety”), to jednak film skutecznie wyznacza dno współczesnej komedii.

Na nic cameo Pinokia z głosem Michała Koterskiego, na nic iście błyskotliwe nawiązania do „Terminatora”, „Władcy Pierścieni”, czy „Harr’ego Pottera” (peron 7 i 3/4- HAHAHAHAHAHAHA! No ja nie mogę!), na nic wreszcie akcja jak z czwartego „Star Treka”, kiedy bohaterowie przenoszą się do wielkomiejskiej współczesności prosto z kolorowej bajki. Pozostaje się więc już tylko modlić o więcej części tej niezwykłej niemieckiej produkcji- odnoszę wrażenie, że to głównie dzięki nim, polskie komedie,  plasują się gdzieś na przedostatniej pozycji światowego kina. Heh.

szymalan

Reklamy

3 thoughts on “7 krasnoludków Historia prawdziwa * / 7 krasnoludków: Las to za mało- Historia jeszcze prawdziwsza *

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s