Dexter.  Sezon 5 ****

Dexter.  Sezon 5 ****

TEKST NIE ZAWIERA SPOILERÓW!

Kiedy pisałem o pierwszych dwóch sezonach „Dextera” nie miałem jeszcze pojęcia co mnie czeka. Trzeci – spokojny, z bardzo dobrą pierwszą połową (kapitalna postać Miguela Prado), ale za to z przeciętnym  i nijakim finałem. Uderzeniem okazała się dopiero „czwórka”.  Praktycznie,  do teraz się nie zorientowałem kiedy i jak , mi właściwie te 12 odcinków przemknęło. Mogę tylko stwierdzić, że kiedy po ostatnim z nich,  na ekran wjechały napisy końcowe, osłupiałem. Skończyło się 12 segmentów wciskającej w fotel, pędzącej na zabicie (!)  jazdy nad stromą przepaścią, która niczym perpetuum mobile-raz wprawiona w ruch, niemożliwa była do zatrzymania. To arcydzieło napięcia, budowania dramaturgii i mistrzowsko wykorzystanego potencjału postaci. Żaden odcinek odpuszczony, żadna scena z utratą tempa, a odwaga , z jaką twórcy stawiali bohaterów w środku zagrożenia, rzeczywiście imponowała.

To wtedy też w pełni dotarła do mnie oczywista cecha każdego serialu – (dopóki w popkulturze wszystko będzie opierało się na bohaterach i szacunku twórców wobec nich)-  że seriale zawsze będą mieć łatwiej niż filmy. Można słabo zacząć, wolno rozkręcać środek, ale jeśli w finale postawimy ukochanych przez widownię bohaterów w sytuacji, w której ich świat zsuwa się im z pod nóg- wygramy.  Mamy na to dużo czasu, znacznie więcej niż studio z Hollywood (przeciętny film ma zaledwie 2 godziny na to, aby zapoznać nas dogłębnie z bohaterami, spróbować wytworzyć więź między nimi a widzem, wprowadzić reguły prezentowanego świata, zarysować jego limity i granice,  i wreszcie rozkręcić dramatyczną intrygę, zakończoną w finale eksplozją napięcia). W przypadku bohaterów serialu, których znamy już od 4 sezonów, obojętnie tak naprawdę co się dzieje na ekranie- trudno całość bezpardonowo skreślić, czy znienawidzić- to dla nich jakoś się to ogląda.

I to  jest właśnie przypadek Sezonu 5. „Dextera” –  powiem to od razu i wprost- fabularnie po prostu rozczarowującego. Poza świetnym pierwszym odcinkiem (który zaskakująco wiernie oddał atmosferę ostatnich 2 minut poprzedniej serii) i kilkoma odcinkami występującymi za półmetkiem (E07-09,10) , nie dzieje się tu nic specjalnego.  Bohaterowie toczą mało zajmujące pogawędki, kilka równoległych śledztw dziwnie się rozmywa w toku wydarzeń, a próby pogodzenia przeszłości niedawnej, przeszłości odległej, teraźniejszości i potencjalnej przyszłości, powodują efekt podobny do  otwierania i mrużenia oczu jednocześnie- powstaje spazm i grymas, na który zwyczajnie przykro patrzeć.

Z odsieczą średniej fabule z średnim villainem przychodzi nasza stała ekipa-  nie tylko  nie schodząca  z pewnego , dość wywindowanego, poziomu, ale w dalszym ciągu rozwijająca się (tutaj zwłaszcza: Debra i  Quinn) . To dla przebywania ze znanym mi policyjnym towarzystwem wymęczyłem cały sezon aż do masakrycznie słabego finału (na Boga, czy oni naprawdę wyszli by z każdego potrzasku z taką łatwością?! Dlaczego motyw ścigania Dexa został w trakcie tak ciapowato rozmyty?!) –  dla rozbrajająco niedwuznacznych dialogów Masuki, dla wnoszącego nieco mistycyzmu na szklany ekran Harry’ego , dla szczerej do granic wytrzymałości Debry (i jej „100 nowych przekleństw na każdy dzień”) czy oczywiście dla samego Dextera (tutaj miotającego się od swego „Dark Passengera”, poprzez człowieka udręczonego niedawnymi wydarzeniami  i  trudzącego się poczuciem winy, oraz wreszcie objętego odpowiedzialnością  za drugiego człowieka). Nie zdradzę zresztą za kogo, ale chodzi o bardzo ciekawą;  przesiąknięta pragnieniem przepracowywanej w całym 5. sezonie  na wszystkie sposoby – zemsty,  nową postać w serialu.

To w dużej mierze dzięki nim wszystkim  (oraz, co za tym idzie, fantastycznej  obsadzie z demonicznym Michaelem C. Hallem,  cudowną Jennifer Carpenter i perfekcyjnie wchodzącej w konwencję Julie Stiles) sezon mogę uznać za jako tako udany. Nawet jeśli niektóre wątki są przesadnie rozwleczone (La Guerta i Batista- ile można oglądać jak się kłócą i lubią na zmianę?) , nawet jeśli sekwencja najbardziej trzymająca w napięciu pojawia się w połowie sezonu (w klubie muzycznym- znakomita!) , oraz nawet jeśli finał sprawił, że moje osobiste  dźwigary do zawieszania niewiary puściły od nadmiaru naciąganych pomysłów- wciąż jestem na tak , mimo wszystko.

Ostatecznie,  jeśli przyjąć mdławą „piątkę” jedynie jako pomost  czy głęboki oddech,  pomiędzy dramatycznie świetną „czwórką” , a tym, co nas dopiero czeka- to niech będzie. W końcu prawdziwego mężczyznę  poznaje się dopiero po tym jak kończy, a Dexter-  zgodnie z tym, co czytałem ostatnio na Stopklatce – jeszcze nie powiedział ostatniego słowa i na pewno pojawi się znów na szklanym ekranie. Oby w następnym sezonie  podniósł się i wrócił do lepszej formy.

szymalan

PS MOJA KLASYFIKACJA SERIALU

Dexter Sezon 1 10/10

Dexter Sezon 2 8/10

Dexter Sezon 3  7/10

Dexter Sezon 4  10/10

Dexter Sezon 5  6/10

Reklamy

8 thoughts on “Dexter.  Sezon 5 ****

  1. Sezon 5 ogólnie mi się podobał, ale do odcinka 11. Niestety epizod finałowy jest beznadziejny. Największym, pozytywnym zaskoczeniem tego sezonu była bardzo dobra, moim zdaniem, gra aktorska Julii Stiles, jeszcze jej nie widziałem w takiej, pełnej emocji roli jak właśnie kreacja Lumen, która [SPOILER] z ofiary zmienia się w kata – przede wszystkim dzięki tej aktorce ta przemiana wypadła, moim zdaniem, wiarygodnie.

    A moja klasyfikacja wygląda tak:
    Sezon 1 – 10/10
    Sezon 2 – 8/10
    Sezon 3 – 6/10
    Sezon 4 – 8/10
    Sezon 5 – 7/10 [finał – 2/10]

  2. nie wiem który to już raz obiecuje sobie, że nie będę czytał opinii o serialu, tu konkretnie o sezonie, przed jego zobaczeniem, a i tak czytam!
    potwierdzasz moje wcześniejsze zapoznanie się z ocenami 5 sezonu, aczkoliwuek nie pozostaje mi nic innego tylko go zobaczyc i czekać na ciekawszą 6.

  3. W skrócie:
    S01 – 9/10
    S02 – 8/10
    S03 – 7/10
    S04 – 10/10
    S05 – 5/10 (niestety)

    Ostatni sezon bardzo przeciętny, a finał fatalny. Mnóstwo błędów, nie tylko logicznych ale też fabularnych. Ale to już rozmowa na inny termin.

  4. Sezony 1-4 oceniam podobnie przy czym czwarty sezon na 11 :)
    Niestety, każda kolejna opinia z którą się zapoznaje o 5 sezonie jest w podobnym tonie. Obejrzeć na pewno obejrzę, ale nie nastawiam się na żadną rewelacją. Swoją drogą, 6 sezon powinien chyba już zakończyć przygody Dextera.

    • podobno już 5. sezon miał być ostatni. Ale teraz jednak myślę, że dobrze, że ‚Dexter” nie musi się kończyć w takim niemrawym stylu. 6 mogłaby być naprawdę porządnym, mocnym finałem. no nic, zobaczymy.
      pozdrawiam

  5. Hahaha wzmianka o prawdziwym mężczyźnie mnie rozłożyła na łopaty :D również sezon uważam za udany, choć miejscami nieco nudnawy bądź irytujący, jestem na tak. Tak tak tak tak! :D

  6. Ja przyznam się szczerze, że nie do przepadam za tym serialem i obejrzałem 4 sezony, a im dalej tym jakoś dziwnie bardziej męczyło mnie oglądanie, dlatego za piąty nawet się nie zabrałem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s