Incepcja ******

Incepcja ******


Christopher Nolan, zrobił przez dekadę dla kina rozrywkowego więcej niż taki Steven Spielberg przez 30 lat. Wywindował „Batmany” tam, gdzie Tim Burton nie sięgnął by nigdy, a pomysłowymi łamigłówkami w rodzaju „Memento” zmuszał miłośników lekkich kryminałów do myślenia. Jego kino wciela idee w ruch i obraz- dowodem tego jest jego najnowszy film, długo i gorąco wyczekiwana „Incepcja”- z tajemniczym tytułem, niewiele mówiącymi trailerami, z pogłoskami od aktorów, którzy ponoć nie bardzo początkowo kumali w czym biorą udział, wreszcie- z zachwytami pod niebiosa od rodzimych krytyków po pokazach prasowych. Czy „Incepcja” rzeczywiście jest tym wielkim arcydziełem, na jakie czekaliśmy? Czy przejdzie do historii kina? Czy Christopher Nolan to nowy Stanley Kubrick, jak chcą niektórzy? Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Wiem za to coś innego- w pewnym momencie seansu poczułem mocne ocknięcie się. Rozejrzałem się po sali – zdałem sobie sprawę z czegoś bardzo dziwnego:  Jestem w kinie.

Kojarzy się z nagłym przebudzeniem w środku nocy ze snu do rzeczywistości ? Słusznie, bo tak się akurat składa, że „Incepcja” to film o ludzkich snach, inspirowany nimi.  Idea jest , wydawało by się, prosta. Główny bohater, wybitny szpieg przemysłowy, Cobb (Di Caprio), potrafi przy użyciu nowoczesnej technologii, włamać się do snu osoby, którą szpieguje i tak manipulować tamtejszą rzeczywistością, że potrafi wykraść np. ważny sekret tej osoby  (co się nazywa tu ekstrakcją) . Ma do tego celu zgraną ekipę,  której każdy członek ma przydzielone ściśle określone zadanie. Teraz jednak, przychodzi im zrobienie czegoś, co słynie w tym środowisku jako niemożliwe- mają za zadanie dokonać incepcji: wejść do podświadomości pewnego mężczyzny i zamiast coś kraść- wręcz przeciwnie- zaszczepić w nim  pewną, wiele zmieniającą w jego życiu i motywacjach,  myśl.

Zadania trudne i wymagające, tym bardziej, że sam nasz  bohater ma problem nieco inszy: trapią go wspomnienia zmarłej żony. Coraz częściej wymyka się do świata swoich wyobrażeń, gdzie spotyka ją jako żywą, zaś im dłużej tam przebywa, tym bardziej traci kontakt z tym, co rzeczywiste. Taki stan rzeczy może poważnie zakłócić przebieg przeprowadzanej incepcji – która, jak się szybko okaże, jest już sama w sobie tak skomplikowanym procesem, że prowadzi bohaterów do poruszania się w kilku rożnych snach jednocześnie (sen we śnie, a tym śnie jeszcze jeden sen itd).

Uff, na pewno widać od razu, że fabularna całość najnowszego filmu Nolana jest tak zagmatwana i nawarstwiona (opierająca się na, w dużej mierze, dość inteligentnych spostrzeżeniach na temat ludzkich snów) , że Nolan zmuszony był dokonać jednego małego schematu w jednej z początkowych faz filmu. Musiał wprowadzić w ten światek nowego bohatera , zupełnego nowicjusza w temacie (w tym wypadku – uczennicę o wiele mówiącym imieniu Ariadne, graną  przez Ellen Page) abyśmy wraz z nim mieli szansę poznać reguły panujące w świecie świadomych snów- a także związane z nimi potencjalne możliwości i zagrożenia. Jej zadanie to projektowanie snów- ma być w drużynie Cobba „architektem”. Spacer w Paryżu to dla niej lekcja, a dla nas tutorial do dalszej rozgrywki.

Oczywiście cały ten fabularny haracz tłumaczenia reguł gry , który jest niezbędny w filmie opierającym się na tak rozbudowanym i oryginalnym pomyśle, wcale nie nudzi- wręcz przeciwnie, ogląda się te cale te sekwencje z coraz szerzej otwartymi oczyma ze zdumienia.  Choć to i  tak dopiero początek zabawy.  Długa ekspozycja w „Incepcji” ,  to zaledwie  słowo , które w dalszej, centralnej części filmu, staje się ciałem. Mamy bowiem od pewnego momentu do czynienia z tak kapitalną, oszałamiającą i wgniatająca w fotel sekwencję scen akcji, pościgów i strzelanin, że właściwie weźcie jakikolwiek actioner ostatnich lat, a zobaczycie, że przy „Incepcji” po prostu siedzi on w kącie i ssie kciuka. Nie ma tu się nawet co rozpisywać – jako kino akcji, dzieło twórcy „Mrocznego Rycerza” na dzień dzisiejszy pozostaje bez żadnej poważnej  konkurencji.

A przecież poza tym ,   akcja cały czas rozwija ideę tytułowej incepcji – bohaterowie przechodzą przez kolejne levele sennych rzeczywistości, tak jakby przenosili się z jednego filmu do drugiego (na czym traci niestety ich wiarygodność psychologiczna, ale zyskuje- wizualna impresja filmu).

To wszystko sprawia, że nie sposób już mówić o „Avatarze”:  „nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy” ( a tak pisano po premierze filmu Camerona) . Bullshit, widzieliśmy wiele razy (wykreowany piękny świat + wtórna fabułka). To „Incepcja” jest popisem wyobraźni , na jaki nikt się jeszcze nie zdobył. Filmem odważnym, ryzykującym zbytni przerost ambicji nad  potrzebami mainstreamowej widowni (a przez chwilkę odczułem realnie zagrożenie pretensjonalnością filmu i reżyserii) , ale też dziełem ostrożnym, czy to pod względem stosowania efektów, czy też fenomenalnej inscenizacji poszczególnych scen. które w sposób niemal magiczny oddziaływają na zmysły widza (szczęka opada oglądając poszczególne wizualizacje snów) .”Incepcja” to też film bijący na głowę często porównywalnego do niej „Matrixa” – z jego bezpłciowym bohaterem, efekciarską aranżacją scen akcji i infantylnym światem rozpisanym na zasadzie „albo, albo”.

U Nolana bohaterowi nadano wyraźny rys tragiczny (który zwyczajnie po ludzku porusza widza- choć może ciut z wymuszenia) , efektów specjalnych się w „Incepcji” nie nadużywa dla samego szpanerstwa (a robią kolosalne wrażenie), zaś sam wykreowany świat jest tak trudny w ugryzieniu, że naprawdę można zgłupieć od samego zastanawiania się, kiedy mamy do czynienia ze snem, a kiedy jawą (ostatnie ujęcie filmu fenomenalne!). Seans może okazać się dla wielu widzów tak hipnotyzujący, jak hipnotyzujące może być tylko samo kino.

Ale bo czyż nie o tym opowiada każdy film Nolana? O narracji, o sztuce, opowiadaniu, zrzucaniu masek, ludzkiej pamięci i świadomości, subiektywności percepcji, sztuczce artysty-kuglarza? Przecież to wszystko są tematy krążące wokół samego kina, wokół tego, co przeżywamy w świątyni X muzy. Czymże  nie jest zatem „Incepcja” jak nie dwuipółgodzinną celebracją tego, co nazywamy skrótowo Magią Dużego Ekranu?  Z całą pewnością mamy najwyraźniej już  do  czynienia z absolutnie dojrzałym, konsekwentnym twórcą z pierwszej ligi, a kto wie- może i nowym królem świata, detronizującym po cichu wielkiego Jamesa Camerona.

szymalan

PS Ostateczna ocena może ulec zmianie. Muszę się przespać i na spokojnie pomyśleć.

Reklamy

52 thoughts on “Incepcja ******

  1. Czytając fabułę filmu zupełnie nie wyobrażam sobie, jak Nolan to nakręcił. Domyślam się, jak wyglądają efekty specjalne, ale motyw „grzebania” w ludzkim umyśle wydaje się intrygujący i tak trudny do przedstawienia na ekranie, że miałem wątpliwości, czy Nolan sobie z tym poradzi. Liczne pozytywne recenzje filmu jednak utwierdzają mnie w przekonaniu, że reżyser wybrnął z tego doskonale. Dzisiaj wybieram się do kina, więc sam się przekonam, ale jestem niemal pewien, że film mi się spodoba, bo jak dotąd Nolan jeszcze nie zawiódł. Do tego jeszcze ta obsada… Nie mogę się doczekać.
    Pamiętam, że w jakimś filmie widziałem już sceny typu sen we śnie (człowiekowi śniło się, że śpi, po czym się budzi, a po chwili jeszcze raz się budzi), to był chyba film De Palmy „Mój brat Kain”, ale nie jestem pewien – w tamtym filmie było to kiepsko przedstawione, mam nadzieję, że u Nolana ten motyw nie będzie zbyt irytujący.

    • Powiem Ci tak: motyw grzebania w umyśle, jest bardziej przeniesiony na grunt czystego widowiska akcji, za to z uniknięciem jakiejś skomplikowanej psychologii. I zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim musi się to spodobać, bo niektórzy woleliby bardziej psychologiczny wymiar tego wątku. Ale jeśli chodzi o mnie, mnie rozwiązanie Nolana bardzo odpowiada ;)
      A motyw snu we śnie, to było to, co w tym filmie chyba zagrało moim zdaniem najlepiej- nie wolno mi zdradzać szczegółów- to trzeba po prostu zobaczyć :)
      pozdrawiam i czekam na opinię! :)

  2. Nolan jest niesamowity – oczywiście w parze ze swoim bratem, który pisze genialne scenariusze. Ale to, co mnie najbardziej intryguje w tym reżyserze to, nawet nie to, że potrafi niemożliwe uczynić możliwym i przenieść na ekran, ale sposób w jaki łączy jakieś artystyczne wizje, skłaniając widzów do myślenia i logiczności myślenia, i idealnie połączyć to z rozrywką, kierując swoje film do dużego grona osób. Prawie każdy jego film to sukces komercyjny, ale również artystyczny – i to jest właśnie niesamowite. Ja na Nolanie poznałam się już bardzo dawno temu, i każdy jego film wyczekuję ze spokojem, i bez najmniejszych obaw. Peckinpah miał wątpliwości, co do tego, czy Nolan sobie poradzi, ja nie miałam żadnych wątpliwości – to wspaniały rzemieślnik, człowiek, który zna się na rzeczy – czy jakiś jego film był klapą? raczej nie, więc nie ma o co się martwić, a najfajniejsze jest to, że zasiada się wygodnie w kinie, i ma się pewność świetnej zabawy na najwyższym poziomie. Swoją drogą „Incepcja” to chyba najbardziej wyczekiwany film tego roku, ja na pewno obejrzę jeszcze w tym tygodniu. Ale cieszę się, że Tobie się podobało :) Jak na razie, same pozytywne opinie :) Pozdrawiam serdecznie.

    • Podpisuję się pod wszystkim co napisałaś na temat braci Nolan i samego Christophera :) Wybierasz się do kina, także tradycyjnie zatem czekam na Twą recenzję z niecierpliwością :)
      pozdrawiam serdecznie

  3. Incepcja to na pewno niełatwy film. Żeby porządnie go zrozumieć, trzeba go zobaczyć co najmniej trzy razy.
    Zaintrygował mnie, wręcz poruszył. Podczas niektórych scen ciary dawały po plecach, a to jest miara prawdziwie genialnego filmu gdzie połączenie obrazu, dźwięku&muzyki daje porażenie centralnego ośrodka nerwowego. A właśnie, a propos muzyki… nic nie napisałeś o bardzo dobrej muzyce Janka Pokoja ;) Zresztą co tu pisać. Muzyka tak samo surrealistyczna jak sam film, szczególnie moment na początku filmu tuz przed sceną na plaży.
    Troszkę mi nie podszedł ten wątek miłosny. Odrobinę przesadzony, aczkolwiek osadzony w niezwykłej atmosferze nowego romansu, tzn w świecie oniryzmu, co wcześniej raczej nie miało miejsce w kinematografii.
    Lola King ma rację, Nolan to rzemieślnik jednak moim zdaniem pretendujący o miano artysty. Może gdyby rozwinął swój warsztat na inne horyzonty i zaczerpnął nowych inspiracji… Jednak Incepcja to i tak milowy krok z multum nowych, świeżych pomysłów
    8,5/10
    Marakesh

    • Nie pisałem o muzyce pana Janka, bo była świetna. jak zawsze ^^ A kto ma ochotę, zawsze może posłuchać powyżej próbek :)
      co do wątku romansowego to po części się zgadzam, że nie jest on aż tak genialnie poprowadzony, by napędzał całą fabułę. Ale i tak sprowadza tę pokręconą historię choć trochę na ziemski, bardziej ludzki wymiar , wiec dobrze ze chyba w ogóle jest.
      a jeśli chodzi o samego Nolana to ja jednak uważam go za artystę. Po tym filmie na pewno, i mając w pamięci (!) Memento chociażby ;)
      pozdrawiam

  4. Praktycznie zgadzam się ze wszystkim co napisałeś na temat „Incepcji”. Bardzo podobał mi się ten film, ciągle o nim myślę, nadal w uszach słyszę muzykę Zimmera i przypominają mi się kolejne niezwykłe sceny. Nie mówiąc już o tym, że wciąż się zastanawiam nad kilkoma nie do końca wyjaśnionymi sprawami jak chociażby jednoczesny kick, czy nad samym zakończeniem – !!SPOILER!! a przy okazji tak z ciekawości, którą wersję zakończenia wybierasz? Sen czy rzeczywistość?? KONIEC SPOILERA!!

    Jednakże gdzieś tam w środku czuję pewien niedosyt. Nie wiem, może za bardzo wywindowałem swoje oczekiwania względem tego filmu, za bardzo się na niego nakręciłem i przez to czegoś mi zabrakło. Nawet dokładnie nie wiem czego, ale coś bym jednak jeszcze od niego chciał. Dlatego za kilka dni jeszcze raz wybiorę się do kina by już na spokojnie jeszcze raz przeżyć ten wielopoziomowy sen, dokładniej go zrozumieć i może odnaleźć ten brakujący element.

    Aha i nie zgodzę się z tym co napisałeś o „Matrixie”, ale to już dyskusja na następną notkę ;)

    Pozdrawiam.

    • SPOILER SPOILER SPOILER

      Co do jednoczesnego kicku to ktoś pisał wytłumaczenie na filmwebie chyba w poście „poważne niedociągnięcia” (chodzi o to, że bohaterowie są pod silną narkozą). A co do końcówki to rzeknę tak: wolałbym rzeczywistość oczywiście- ale gdzieś ta nutka niepokoju pozostaje, że mogę się mylić. generalnie można znaleźć sporo argumentów zarówno za pierwszą, jak i za drugą opcją .
      Tego typu zagwozdek się trochę znajdzie. I na to widzę , że chyba będzie tylko jedna rada- powrót do tego dzieła w przyszłości, i to zapewne niejeden raz i nie dwa. Wszystko musi się uporządkować, wyklarować, bo nie wierzę że Nolan popełnił jakieś karygodne błędy pisząc skrypt przez 8 czy 10 lat.
      pozdrawiam ;)

      • SPOILER SPOILER SPOILER
        Czytałem te posty ale jakoś do mnie nie przemawiają. :D
        A co do końcówki to znowu mi bardziej pasuje sen, wtedy zakończenie byłoby mroczne podobnie jak poprzednie 2,5 godziny akcji, a rzeczywistość jest jakaś taka zbyt szczęśliwa, zbyt radosna. I tak się ciągle waham. Im więcej czytam interpretacji tym coraz bardziej pasuje mi jednak rzeczywistość, ale jednak nadal coś mi mówi, że to byłoby zbyt piękne by było prawdziwe :]
        Pozdrawiam.

        • SPOILER SPOILER SPOILER

          Jeżeli założymy że cały film to sen- to właściwie nie ma raczej sensu tłumaczyć pojedynczych wątków- logika snu i tyle ;) Ale zgodzę się, że takie rozwiązanie nie satysfakcjonuje. Ja chyba jednak wolę uniknąć ostatecznej odpowiedzi na to pytanie- lepiej jak jest teraz, z tym niepokojącym dreszczykiem niewiedzy („przewróci się ten cholerny bączek czy nie?!” http://twitpic.com/26k9ub/full :)
          pozdr. :)

          • Cały film można interpretować na kilka sposobów, to właśnie dlatego „Incepcja” budzi tyle dyskusji. Moim zdaniem ostatnia scena odnosi się do samego Nolana, dla którego snem jest tworzenie filmów, a Nolan wie, że to sen i nie chce się z niego budzić.

            • być może, ale przesadne nadinterpretacje też nie zawsze są dobre. ja bym patrzył ogólnie, że ten film to odnosi się do kina i filmowej narracji – ale szczegółów już bym nie analizował aż tak ;)

            • Nie są, ale w tym przypadku jestem pewien co do samej metafory „tworzenia filmu”. Przecież scena, w której Eames siedzi przed lustrem i zmienia się w wuja Fischera, to scena aktora siedzącego przed lustrem w charakteryzatorni! :) Co do samej interpretacji „snu Nolana”, to jest to już moja osobista interpretacja, interpretacja fana Nolana. Ale tu mogę się mylić :)

            • a ja bym tego taki pewien nie był. Jedyne co Nolan mówił to to, że a) od zawsze interesowały go sny i ich korelacja z kinem b) chciał nakręcić heist movie trochę w stylu jamesa bonda c) interesuje go narracja subiektywna.
              Połączył i powstał mu film o grupce włamywaczy w świecie snów :) Nic więcej nie wspominał. A przyjmując Twoją interpretację za pewnik dobieramy sobie pewne elementy filmu żeby pasowało, a resztę odrzucamy bezpardonowo. Dlatego ja wolę takich szczegółowych analiz co do jednej sceny/postaci/dialogu unikać. A i nie czuję, że są specjalnie potrzebne mi w odbiorze dzieła :)
              pozdrawiam

            • Jednak, pamiętając „Prestiż”, to bym przy tej interpretacji obstawał. Pamiętajmy też, że po wypuszczeniu przez artystę filmu zaczyna on żyć swoim życiem. Więc wszelkie interpretacje są tak naprawdę na miejscu :) Tylko jesli uzasadnione ;]

  5. Uwielbiam Nolana. To, co zrobił z „Incepcją” to rzeczywiście prawdziwy odlot, zmiana i przetasowanie naszej wyobraźni. Ale pełna recenzja na moim blogu soon :) bo zobaczylem jeszcze cos ;]

  6. Moim zdaniem Nolan jeszcze nie detronizuje Camerona, który swoim „Avatarem” udowodnił, że nadal jest królem kina s-f i nie zamierza oddać „korony”. I chociaż Nolan pisze lepsze scenariusze od Camerona, to minimalnie przegrywa z nim jako reżyser, chociażby dlatego, że twórca „Avatara” nigdy nie nadużywał efektów specjalnych oraz skupiał się na bohaterach, a nie na akcji. Natomiast Nolan zarówno w „Incepcji” jak i w filmach o Batmanie trochę przesadził z efektami, zapominając o fabule i bohaterach. Obu reżyserów łączy jednak to, że potrafią ukryć przesłanie pod postacią rozrywki.
    „Incepcja” bardzo mi się podobała, a Nolana uważam za świetnego reżysera ze względu na umiejętność budowania napięcia w thrillerach „Memento”, „Prestiż” i „Bezsenność”, ale jeśli chodzi o fantastykę to Cameron nadal jest numerem 1.

    • będę się musiał jednak zgodzić z Joshem. Jeśli chodzi o filmy Camerona to niemal o niczym innym się nie mówiło przed premierą jak nie o efektach (które stanowiły 60% całego filmu)- i dla nich też się szło do kina, bo trailer zdradzał całą fabułę. Inna sprawa, że Cameron jest wybitnym fachowcem od takich widowisk i potrafi najbardziej banalną fabułę przeprowadzić po mistrzowsku. Więc go nie skreślam.
      Ale jednak w starciu z Nolanem wg mnie Cameron przegrywa. Przecież u Nolana w ogóle efektów prawie nie ma (poza „Incepcją”, w której siłą rzeczy musiały być w paru scenach na 1 planie) – The Dark Knight się praktycznie w całości opiera na trio bohaterów: Batman, Dent, Joker. nawet bez eksplozji i bluboxu w niektórych scenach imo to dalej byłby wybitny film o ludzkich charakterach. Podobnie jest w reszcie jego filmów (moim zdaniem- także w Inception) więc nie rozumiem tego zarzutu, że przesadza Nolan z efektami a zapomina o tym co najważniejsze.

      • W ogólnym rankingu reżyserów Nolan jest u mnie wyżej, ale w dziedzinie fantastyki – już nie. Filmy Nolana o Batmanie oglądało się świetnie nie tylko ze względu na efekty, ale pięć lat po „Batman Begins” pamiętam przede wszystkim przesadnie efekciarskie zakończenie. Natomiast z filmów Camerona pamiętam dialogi, bohaterów, sceny kameralne, bez efektów i różne szczegóły. Cameron wie, kiedy i w jaki sposób używać efektów, by nie przesadzić. Nolan jeszcze się tego nie nauczył. Moim zdaniem powinien wrócić do thrillerów, bo lepiej mu wychodzą.

        • Ale zasadniczo ja bym nie powiedział, że np. Inception to czysta fantastyka. Ogólny pomysł to faktycznie science fiction, ale jest on tak głęboko osadzony we współczesnej rzeczywistości (jak każdy film Nolana) , że nie zaliczyłbym go do do tego samego worka co dzieła Camerona, który raczej buja w obłoczkach niż trzyma się ziemi. Nie mam tu tego rzecz jasna za złe, wręcz przeciwnie. Ale jednak Nolanowi bliżej w jego każdym filmie do gatunków takich jak thriller właśnie, czy akcja, sensacja. Moi zdaniem to samo ma miejsce w „Incepcji”. I dalej się nie mogę zgodzić, że Nolan nadużywa efektów. Obydwaj wg mnie potrafią ich używać właściwie, acz jednak to filmy Camerona słyną przede wszystkim przez za każdym razem nowatorskie efekty. A Nolana- przez oryginalne, nowatorskie pomysły.
          pozdrawiam

          • Ja oczywiście widzę u Nolana te nowatorskie pomysły i dlatego znajduje się on w mojej dziesiątce ulubionych reżyserów. Ale jeśli w kolejnej dekadzie nadal będzie robił takie filmy jak „Incepcja” lub kolejne części Batmana to pewnie wypadnie z tej dziesiątki. Mam jednak nadzieję, że zaskoczy mnie czymś skromniejszym, gdzie nie będzie próbował na siłę udowadniać, że jest najdroższym filmowcem w Hollywood i dostaje najwięcej pieniędzy na filmy.
            Filmy science-fiction rozgrywają się zwykle w przyszłości – w „Incepcji” nie wiadomo, w którym roku toczy się akcja, ale obecność nowoczesnej technologii (ekstrakcja i incepcja) sugeruje, że jest to przyszłość. Więc jest to film science-fiction. Ale nawet w dziedzinie kino akcji Nolan trafia do tego samego worka, co Cameron.

            • to ja już nie rozumiem :( Napisałeś., że ‚Incepcja” Ci się b. podobała, a teraz powyżej, że jeśli dalej będzie robił takie filmy jak ten, to wypadnie z Twojego TOP reżyserów. Poza tym nie rozumiem tego: że im tańsze i mnijsze filmy to automatycznie są lepsze? Ja nie widzę związku między poziomem rozmachu produkcji, a jej artystyczną jakością. Wg mnie w „Incepcji” i Batmanach właśnie udowodnił, że można jedno z drugim świetnie połączyć. Dobra zabawa, ale dla myślących przy okazji i skupionych na tym co się dzieje na ekranie.

            • Jak dla mnie to co napisałem wyżej jest logiczne ;) Tańsze filmy nie zawsze są lepsze, ale przy tańszych filmach reżyser ma większą swobodę i robi film taki jaki chce, nie idąc na żadne kompromisy. Natomiast „Incepcja” jeśli ma jakieś wartości artystyczne to tego nie widać na pierwszy rzut oka, zostały one przysłonięte przez liczne efekty. Nolan zrobił film zgodnie z oczekiwaniami producentów: dużo akcji oraz przemoc na kategorię wiekową PG-13. Jeśli Nolan ma ambicje to powinien skończyć przygodę z wielkimi budżetami.

            • Pamiętajmy, że Incepcja to jest przede wszystkim film akcji ;) Film o złodziejach, o spektakularnym włamaniu. „i just want to entertain people” – mówił Nolan przy premierze. Więc jeśli spełnia swoje założenie- że dobrze bawi- to wystarczy jak dla mnie. A jeśli przy okazji pojawi się jakaś „wartość dodana”- to tym bardziej super ;) To w końcu superprodukcja z USA.
              pozdrawiam!

            • Nie wiem jak mogliście nie zauważyć tej metafory sen-film :) Naprawdę nie wiem, to dla mnie jest oczywiste. Moim zdaniem Nolan to młody mistrz, który w swoich filmach jest absolutnym władcą na planie, nikt mu nie dyktuje warunków, co łączy go z Cameronem.
              Pozdrawiam!

            • Moim zdaniem jeśli producenci (szefowie wytwórni) dają mu wiele milionów dolarów na film, to jakieś warunki musi spełnić.

            • metafora , że seans filmowy jest snem to ja już napisałem w recenzji powyżej . Choć może nie dosłownie („hipnotyzujący jak kino”). A poza tym to to samo masz w Avatarze. Identyczna metafora. Kino jako wejście w obcy świat i patrzenie oczyma innego bohatera (swojego avatara). Polecam swoją recenzję DVD tego filmu na moim blogu.
              Różnica jest taka, że u Camerona wygrywa świat kina, a u Nolana świat realny bierze górę nad fałszywką wykreowaną przez X muzę.

  7. Ja postanowiłem zrobić swój własny TOTEM.
    Wgniotło mnie w fotel. Nie zgadzam się z Peckinpah – jak to Cameron nigdy nie nadużywał efektów specjalnych? Przecież Avatar to jeden wielki efekt specjalny.

  8. Wcieło mój komentarz :P
    Dałem 9/10. Incepcja mocno trzyma po seansie i chyba to jest w tym wszystkim najlepsze. Avatar miał podobną siłę rażenia, ale do niego tak naprawdę wracało się dla samego oglądania. Natomiast do Incepcji chce się wrócić aby wyjaśniać, drążyć temat, rozkminiać. Bardzo mi się podobało – doskonale skomplikowany, wciągający i widowiskowy film. No i Zimmer, na którego do tej pory byłem ciety, dał czadu – Time słucham i słucham i nasłuchać sie nie mogę.. :) Co do Matrixa – nie porównywałbym obu filmów. Poczekajmy te 10 i wtedy zobaczymy, czy Incepcja stała się tym czym Matrix dla wielu widzów – czy będzie filmem kultowym.
    Pozdrawiam :)

    • „chce się wrócić aby wyjaśniać, drążyć temat, rozkminiać”

      mam dokładnie to samo. Obserwuję fora filmwebu, imdb i nie tylko, już od piątku po seansie i nie mogę się nadziwić jaką łamigłówkę zafundował światu Nolan swoim filmem. I, co najważniejsze – po seansie naprawdę chce się te puzzle układać!

      Ale dla samego widowiska też chcę wrócić, nie tylko dla fabuły i jej niuansów. Już tu i ówdzie pisałem- dla mnie „Incepcja” to inscenizacyjne mistrzostwo świata.

      I cieszę się, że Ci przypadł do gustu ten nowy Zimmer ;) Ja jestem już maksymalnie uzależniony od soundtracku , na czas nieokreślony ;)
      pozdrawiam serdecznie

      • Zimmer na serio odwalił kawał dobrej roboty (choc czerpal z samego siebie). „Time” to jeden z jego najlepszych utworow, a „Dream is collapsing” to najlepszy utwór „akcji” jaki zrobił w przeciągu ostatnich kilku lat.
        Także popieram, że Nolan jest wyżej w mojej hierarchii niż Cameron, ale ja poprostu tego człowieka nie trawię :)
        In the end chciałbym pochwalić cytaty z tego filmu. Pięknie brzmią. „Nie bójmy się śnić z rozmachem” – cudo!

        • Czy najlepszy utwór akcji hmm może. Ja uwielbiam to jak rozkręca się „Waiting for a train”.
          A co masz Alek do Jamesa C ? ;)
          Z cytatami się zgadzam :)

          • Co mam do pana C.? Moim zdaniem kaleczy inteligencję widza poprzez wpuszczanie filmów bez fabuły. Przerost formy nad treścią ot co. Ale jest jednym z promotorów uzasadnienia opinii, że amerykańskie kino wysokobudżetowe jest puste. Bohaterowie jego filmów są jednowymiarowi, nie ma żadnych myśli w tych produkcyjniakach. Nie trawie kolesia

            • ja widziałem wszystkie filmy Camerona i każdy miał fabułę (jedne lepszą, inne gorszą- ale większego znaczenia to nie ma, jak twórca potrafi świetnie opowiadać). I nie rozumiem po co nam w filmach rozrywkowych jakieś głębsze myśli, czy psychologia jak z Kieślowskiego ;) Przecież ilu jest o wiele gorszych od niego reżyserów takich widowisk.

            • Panie Szymalanie :) też widziałem sporo filmów pana C. (chociaz nie wszystkie) i musze zauwazyc ze chodzilo mi o „Brak fabuly” w sensie NIE-doslownym :) Raczej mialem na mysli fakt, że fabuła ginie posrod efektow, szczegolnie w ostatnim Avatarze. A wiem ze są gorsi – wystarczy wspomniec Baya, Emmericha. Ale rozpatrywalem Camerona jako wyzsza polke niz wymienieni, wiec od razu ostrzegam, ze to co w moich ustach brzmi ostro, i wydaje się pozbawione szacunku, ten szacunek ma, chociaż nie za fabułę, ale za technologię (chociaz rozwoj 3D to dla mnie robienie z kina cyrkowej rozrywki a nie sztuki, jednak promocja efektow komputerowych to ruch godny :) ).
              Pozdrawiam

            • Ja się zgadzam, że Avatar i Titanic operują najprostszymi środkami filmowymi na świecie, ale taki jest już Cameron – on chce dotrzec do widza na całym globie. I moim zdaniem jest skuteczny- sam się bardzo emocjonowałem akcją tych dwóch filmów. A poza tym jest jeszcze Obcy 2, Terminatory, czy Prawdziwe kłamstwa- w tych filmach są ciekawi bohaterowie i nie powiedziałbym, że efekty przysłaniają fabułę. Moim zdaniem to właśnie Cameron pokazał światu, że efekty CGI mogą być też dziełem sztuki i nie muszą się gryźć z całą resztą, jeśli są w rękach wizjonera :)
              A 3d ja też nie lubię i w pełni doceniłem Avatara podczas seansu na DVD w domu ;) Bałem się, że właśnie ten film dużo straci w takiej postaci (o wiele niższa roździelczość niż oferuje nam kino czy bluray), ale okazało się, że to warsztat i świetne wyczucie narracji, są u Camerona niezawodne bez względu na to czy oglądamy w 3d, czy 5d itd ;)
              PS widzę, że wystąpiłem w roli adwokata obydwu reżyserów :D

            • Jak już napisałem, szanuję Camerona, ale Avatarem i Titaniciem kaleczy sztukę filmową. Co do Prawdziwych kłamstw, to jest to fabuła niskich lotów.

            • Prawdziwe kłamstwa ma fabułę zaczerpniętą z francuskiej komedii La Totale! z 1991. To remake tego filmu. Cameron tylko doprawił tą fabułę scenami akcji.

              Cameron tylką tą fabułę
              doprawił scenami

            • Prawdziwe Kłamstwa to pastisz kina akcji, więc Twój zarzut o fabułę niewysokich lotów … no ekhm , ekhm.. ten film to czysta pojechanka po kinie akcji. Nie ma się tam do czego przyczepić , tylko dobrze się bawić no! :D

            • Filmy Camerona z całą pewnością nie są puste, a bohaterowie nie są jednowymiarowi. Np. w „Avatarze” bohaterowie zostali lepiej zarysowani i przedstawieni niż w „Incepcji” . A filmy Camerona nie są puste, bo są w nich głebsze myśli (Abyss, T2, Avatar). Jeśli tego nie widzisz, to znaczy, że oglądałeś nieuważnie, albo oglądałeś tak dawno, że już nie pamiętasz. No i co najważniejsze filmy Camerona dostarczają emocji. I chociaż „Incepcja podobała mi się ze względu na oryginalne pomysły, efekty wizualne i muzykę to nie jestem do końca zachwycony, bo film nie dostarczył zbyt wielu emocji („Avatar” był bardziej emocjonujący mimo słabszego scenariusza).

            • Oglądałem filmy i to dość niedawno. Cameron stosuje zabiegi wręcz trywialne. Np. w Titanicu, gdy chce pokazać dramat ludzi na statku to sięga po płaczące dziecko i dziadków kładących się spać. To jest zabieg nie fair, bo każdego to wzrusza, więc świadczy to o niskim poziomie twórczym. A przesłanie w Avatarze jest ekologiczno-naturalistyczną przemową, która za kilka lat zostanie wyśmiana, gdy zmienią się polityczne trendy. A postaci, szczególnie główne, są u Camerona nie wykorzystywane. Np. postać Sully’ego w Avatarze, inwalidy została doprawdy po „dziecinnemu” przedstawiona. Oczywiście Terminator i postać tytułowa w tej serii to prawdziwe dzieło C. Ale miałem na myśli głównie „Titanic” i „Avatar” – w obu to biegunka efektów specjalnych jest najważniejsza. U Nolana to co innego. W „Dark Knight” najmocniejsze są sceny pozbawione efektów – szczególnie przesłuchanie Jokera. „Prestiż” natomiast to przykład swego rodzaju metafilmu. I w „Incepcji” również tak jest. W wielu recenzjach zagranicznych pism też to zauważają. U nas jakoś nie. A za to kocham Nolana (za odmienienie adaptacji komiksów z kiczu na coś z sensem również).
              Przepraszam za chaos ale spieszy mi się :)
              Pozdrawiam!

  9. „Incepcja” to faktycznie bardzo dobry film, Nolan nie po raz pierwszy i pewnie nie po raz ostatni pokazał, że jest wielkim twórcą. Nie wiemy tylko czy nie jest lekką przesadą aż taki zachwyt jego głębią. Może wynika to z faktu, że przed obejrzeniem strasznie nakręciłem się na nie wiadomo co i dosięgnął mnie „efekt Paryża”, a może po prostu przemyślenia na ten temat mam już za sobą, bo na czwartym wygładzie z „Podstaw Filozofii” mieliśmy o rozterkach związanych z definiowaniem rzeczywistości. W każdym razie wydaje mi się, że „Incepcja” w wielu swoich teoriach jest płytka – aż mnie uszy zakuły jak w DiCaprio rzucił tekst o tym, że „człowiek normalnie wykorzystuje tylko kilka procent mózgu, a we śnie całość jego możliwości” to MEGA bzdura. Ten film to naprawdę wysokiej jakości kino akcji z ciekawym fabularnym backgroundem, ale jakoś przez te dwie u pół godziny w kinie nie dokonał w moim życiu jakiegoś przełomu.

    • „W każdym razie wydaje mi się, że „Incepcja” w wielu swoich teoriach jest płytka – aż mnie uszy zakuły jak w DiCaprio rzucił tekst o tym, że „człowiek normalnie wykorzystuje tylko kilka procent mózgu, a we śnie całość jego możliwości” to MEGA bzdura”

      Jeżeli mnie by coś takiego miało w jakikolwiek sposób przekreślić widowisko filmowe, to serio poważnie bym się zastanawiał nad zmianą zainteresowań. Nie oczekujmy, że w filmie science fiction będzie więcej science ;)

  10. Wybaczcie że nie komentuje bez odniesienia, ale juz ciasno się robi :) Niech zakonczenie dyskusji zostanie na inny termin przełozone, a poki co uznajmy ze są to fachowcy, a od nas zalezy jak ich oceniamy :)
    Pozdr!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s