Janosik. Prawdziwa historia ***

Janosik. Prawdziwa historia ***

Reżyserski duet Kasi Adamik i Agnieszki Holland postawił sobie jeden konkretny cel. Chciały się panie odciąć całkowicie od mitologii, stylistyki i wymowy starego „Janosika”  Jerzego Passendorfera i nakręcić historię o młodym góralu po współczesnemu- tak, jakby obraz ten nakręcił sprawny, hollywoodzki rzemieślnik, mający lekki przerost ambicji nad potrzebami masowej widowni.

W gruncie rzeczy więc mamy do czynienia z superprodukcją: szerokie , panoramiczne kadry, mnogość wątków, efekty specjalne, bogactwo plenerów i detalu, dynamiczne sceny akcji. Nietrudno jednak zauważyć, że dla Adamik&Holland to tylko dekoracja do głównego bohatera, którego życie chciały opowiedzieć w sposób realistyczny, prawdopodobny, stąd też oparty na starych, autentycznych zapiskach scenariusz Evy Borusovicowej (w niczym skryptów megaprodukcji z Ameryki nie przypominający) .

Ze strzępków podawanych informacji dowiadujemy się zatem, że młody góral Janosik, zanim zaczął zbójować na czele swojej drużyny, był przede wszystkim żołnierzem. W 1703 roku brał udział w powstaniu antyhabsburskim pod wodzą Franciszka Rakoczego, potem  zaciągnął się do armii austriackiej oraz wreszcie podczas służby na zamku w Bytcy poznał niejakiego Tomasa Uhorcika, harnasia zbójników karpackich. W 1711 uwolniony Uhorcik odszedł z bandy, a na jej czele stanął nie kto inny, jak  jego wybawca Janosik. Od tej pory jego życie to zbójowanie: okradanie na granicy węgiersko-polskiej zamożnych kupców, posłańców czy plebanów.  Skradzione przedmioty pozostawiał swojej drużynie,  obdarowywał nimi biednych czy też przygodnie poznane ładne dziewczęta (miał powodzenie).  „Robinhoodowa” działalność trwała aż do jego śmierci jako wyroku sądu- czyli do marca 1713 roku.

Jego rozszarpane nieco, goniące i zmienne życie oddać próbuje scenariusz- pozbawiony konfliktu i głównego wątku, pozlepiany jakby z drugorzędnych postaci  i historii. Czy faktycznie to zabieg celowy, a może jednak efekt kilkuletniej przerwy w realizacji projektu lub gigantycznych cięć, aby 4 odcinkowy serial telewizyjny skrócić do rozmiarów pełnometrażowego filmu kinowego- zamkniętego w zdroworozsądkowym czasie trwania? Zapewne w każdym z tych przypuszczeń jest jakieś ziarenko prawdy, ale nie zmienia to faktu, że niełatwo oglądało mi się tego „Janosika”. Spodziewałem się raczej przygody, widowiska i humoru, a dostałem analizę mitu przygaszonego bohatera, który jest tym mitem przytłoczony i szuka swojego miejsca, buntuje się i na dodatek ma średnie szczęście w miłości. Sama Holland przyrównuje go do zwykłego chłopaka, który wraca z wojny z Wietnamu, czy Afganistanu do swoich i nie daje rady uchwycić rzeczywistości- a ta ciągnie go ku przepaści.

W filmie  Holland i jej córki jest przede wszystkim wyraźne pęknięcie stylistyczne- z jednej strony realizm i psychologia , ale z drugiej fantasmagoria, wierzenia i folklor. Są krwawe miazgi, tortury i śmierć, ale też przedziwne odjazdy Janosika- sny, widziadła, a nawet lot nad pięknymi Tatrami. Wszystkiego dopełnia skrajny sensualizm zdjęć- sceny erotyczne ze zbliżeniami na rozlewany po ciele, miód i inne mazie , drgająca kamera trzymana w ręce operatora oraz wszędobylska dająca o sobie znać przecudna natura -mózg sam na widok zboża wytarza nam zapachy znane z polskich wsi.

Tylko ile korzyści daje nam ciekawa strona formalna (ciekawa- ale też wcale nie znaczy, że dobra i atrakcyjna dla każdego), skoro zabrakło tu przede wszystkim napięcia?   Główny bohater słabo sprawdza się jako charyzmatyczny przywódca (nie mówiąc, że nie potrafię uwierzyć w jaki sposób tak łatwo obdarowany został zaufaniem), a między nim, a jego kompanami nie ma żadnej chemii. Gdyby nie Żebrowski i jego zdrajca-morderca Huncaga, mówilibyśmy o zgrai zbójców pozbawionych charakterystyki i  cech szczególnych- wszyscy oni się zlewają w ciemną masę.

Rzecz jasna „Prawdziwa historia” nie jest tanią szmirą w stylu  „Starej Baśni” i wyobrażam sobie, że na pewno film może niejednego widza uwieść. Nie odradzam zatem seansu nikomu- mnie pozostaje się cieszyć, że w ogóle robimy filmy z rozmachem i dodatkowo w koprodukcji z naszymi drogimi sąsiadami. Oby następnym razem było lepiej, trzymam kciuki.

szymalan

Reklamy

3 thoughts on “Janosik. Prawdziwa historia ***

  1. Myślałam, że będzie więcej narzekania w Twojej recenzji, ale na szczęście udało Ci się zakończyć pozytywnym aspektem ;) Filmu nie widziałam, nie sposób widzieć wszystkich filmów wchodzących do kin, ale cieszę się, że jest w Polsce ktoś kto robi filmy z rozmachem, trochę po hollywoodzkiemu (nawet jeśli nie zawsze wychodzi), ale to już zawsze coś. Tak, jak napisałeś jednych film urzeknie, drudzy przejdą obojętnie, wszystkim się nie dogodzi. Pozdrawiam :]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s