Harry Brown ***

Harry Brown ***

Współczesne angielskie miasto. Emerytowany żołnierz Harry Brown wiedzie samotne życie. Mieszka w ponurym blokowisku, na osiedlu opanowanym przez młodociane gangi, który szerzą przemoc i strach wśród mieszkańców. Gdy pewnego dnia jego najbliższy przyjaciel zostaje zamordowany, Brown postanawia zareagować i na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość zabójcom, którzy bezkarnie dopuszczają się kolejnych przestępstw. Doświadczony w walce mściciel wchodzi tym samym w konflikt z inspektorami policji, prowadzącymi śledztwo w sprawie morderstwa jego przyjaciela i bandy chuliganów…

Nasz bohater wie, że niewiele ma do stracenia: jest stary i właściwie sam na tym świecie, stąd  jego przemiana jest radykalna- co prawda po ludzku waha się przez moment czy pociągnąć za spust , ale i tak  szybko okazuje, że jest w pełni zdolny do tego, aby zabijać z zimną krwią.  Szczęściem dla nas- widzów,  jest fakt, że tytułową postać gra aktor tej klasy, co Michael Caine. Do niezbyt ciekawej postaci wlewa odrobinę doświadczenia, smutku, potrafi wzbudzić empatię, a sama przemiana Harry’ego wydaje się dzięki właśnie niemu o wiele bardziej naturalna i prawdziwa.

Szkoda , że w  podobnym tonie nie mogę się wypowiedzieć o samym filmie.  „Harry Brown” nowicjusza Danielo Barbera (tych debiutów reżyserskich ostatnio się namnożyło)  prezentuje bowiem poziom strasznego przeciętniactwa-  jest bardzo banalną kalką tego, co mogłoby wyniknąć z połączenia „Gran Torino” i „Mrocznego Rycerza”. Nie rozwija ani legendy głównego bohatera, jako „naprawiacza” ulicznego świata, ani nie jest wiarygodną psychologicznie opowieścią o straszliwej przemocy dla bandyckiej  rozrywki, która uruchamia niekończącą się lawinę śmierci, z okrutną zemstą włącznie. Scenariusz służy tu tylko opisowi zdarzeń- idziemy do punktu do punktu coraz bardziej zobojętniali na wydarzenia. Owszem, są tu sceny świetne (jak sekwencja z handlarzem bronią, której scenografia serio wygląda jak ostatni krąg piekła) i trzymające za gardło- ale tego samego nie możemy powiedzieć o całości : powolnej, leniwej, pozbawionej charakteru.  Gdyby nie Caine, i gdyby nie stylizowane na Kena Loacha zdjęcia Londynu, który bardziej przypomina rodzime Katowice niż gigantyczną europejską metropolię- nie było w tym filmie właściwie nic wartego uwagi.

szymalan


  • Współczesne angielskie miasto. Emerytowany żołnierz Harry Brown wiedzie samotne życie. Mieszka w ponurym blokowisku, na osiedlu opanowanym przez młodociane gangi, który szerzą przemoc i strach wśród mieszkańców. Gdy pewnego dnia jego najbliższy przyjaciel zostaje zamordowany, Brown postanawia zareagować i na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość zabójcom, którzy bezkarnie dopuszczają się kolejnych przestępstw. Wie, że nie ma wiele do stracenia, czuje nadchodzącą śmierć. Doświadczony w walce mściciel wchodzi tym samym w konflikt z inspektorami policji, prowadzącymi śledztwo w sprawie morderstwa jego przyjaciela i bandy chuliganów.

Reklamy

One thought on “Harry Brown ***

  1. A mnie się film spodobał ;] Przede wszystkim dzięki świetnemu występowi Caina, a po drugie za niezakłamany obraz Londynu. Mało kto wie, że angielska stolica może tak wyglądać, a prawda jest taka, że szczególnie wschodnia część miasta jest narażona na takie, czy inne aspołeczne zachowania. Ja jestem wyrozumiała co, do debiutu reżyserskiego Barbera i czekam na jego kolejne filmy ;] Pozdrawiam ;]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s