The Box. Pułapka ***

The Box. Pułapka ***


Nie należę do miłośników „Donniego Darco” (choć teraz mam wielką chrapkę na ripley) Richarda Kelly’ego, który zmieszał tam właściwie wszystkie możliwe teorie spiskowe, jakie go męczyły. Chaotyczności i elastyczności świata, przestrzeni, czasu, przeznaczenia…-  wszystko pod przykrywką opowieści o dojrzewaniu nastolatka, będącym istnym psychologicznym tripem bez trzymanki. Jego najnowszy obraz ,”The Box”,  ma ten problem, że przy wszystkich dziwactwach, jakie udało mu się po raz kolejny do swego filmu włożyć- pozostaje produktem bardzo niespójnym, mało porywającym i zwyczajnie- bezsensownym.

Choć zaczyna się znakomicie. Zwykła rodzina mieszka w Virginii w zwykłym domu na zwykłym osiedlu.  Zapewne przez polskie małżeństwa ich stan uważany byłby za szczyt marzeń- jednak oni, jak sami twierdzą „żyją od wypłaty do wypłaty” i akuratnie teraz obydwoje mają problemy w pracy- tracą dodatkowe premie, możliwość awansu (nie będę się tu rozwodził nad tym zagadnieniem). I nagle, jak to zwykle w filmach o kryzysie, pojawia się szansa, mająca możliwość zmienić całkowicie sytuację bohaterów. Do drzwi puka starszy, przemiły, choć nie nieprzyjemnie wyglądający (połowa twarzy zniszczona) jegomość (Frank Langella!), który oferuje im 1 milion dolarów zapłaty w gotówce na miejscu, jeśli tylko zrobią jedną małą rzecz. Dzień wcześniej pod próg wystawiono im  średniej wielkości pudełko, w środku którego znaleźli ..przycisk, który  naciśnięty spowoduje …śmierć zupełnie nieznanej im osoby, w nieznanej im części świata. Na decyzję obydwoje mają 24 godziny i nie wolno im nikomu o sprawie informować. Jeśli się zdecydują użyć przycisku, milion zostaje ich, a pan obróci się na pięcie i pójdzie szukać następnych…

Prosty dylemat porządnie nakreślonych bohaterów- wcisnąć guzik i mieć na głowie potencjalną  odpowiedzialność za zbrodnię, czy nie wcisnąć i przegapić okazję na nagrodę która ustawi im życie?- daje nam w pierwszej połowie rzetelny, hollywoodzki thriller, który trzyma w napięciu, a dialogami bohaterów nie wpędza w zażenowanie z powodu obrazy naszej inteligencji. Kelly jest wtedy reżyserem prawie tak dobrym, jak Hitchcock i sprytnie zadaje te same pytania, które zadaje sobie widz – w jaki sposób małe pudełko z guzikiem spowoduje czyjąś śmierć?  Jak jegomość będzie wiedział, że bohaterowie zawiadomili kogoś o całym incydencie? Dlaczego bohaterka nie zapisała jego numerów rejestracyjnych? Kelly jest wtedy na tyle racjonalistycznym freakiem, że to co się dzieje w dalszej części filmu (już po podjęciu ostatecznej , nieodwołalnej decyzji przez parę) sprawia, że można się porządnie zdziwić…

Bowiem mniej więcej w połowie Kelly wraca do stylu z „Donniego Darko” , a tym samym burzy cały realistyczny fundament „Pułapki” (widz staje się konspiratorem i szuka, nomen omen, pułapki, w każdym najmniejszym detalu). Jeszcze postacie z dziwnymi minami podglądającymi z zza winkla są tu usprawiedliwione (ot, szpiedzy). Ale jak już wysłannicy starszego pana chodzą po bibliotece jak procesja zombie, jak już Kelly miesza we wszystko „X-files”, „Bliskie spotkanie trzeciego stopnia” Spielberga, wizualne cyrki z wodą z basenu jako portalem do piekła bądź miejsca Wiecznego Zbawienia…- mina na twarzy widza nie ustępuje i układa się w coraz większe WTF.

Doceniam wyobraźnię Kelly’ego i jego zamiłowanie do filmowych układanek, widzę tu i świetne zdjęcia stylizowane wyraźnie na lata 70 (akcja z pewnością rozgrywa się w tej dekadzie nie przypadkiem- ale szczegółów nie mogę zdradzić), a parę scen godnych jest rasowego horroru z ręki mistrza. Przyzwoity finał w końcu następuje, ale dopiero po  serii tak niewyobrażalnych, stylistycznie nie przemyślanych  nonsensów, że mamy wrażenie, że środkową partię filmu można było bez większej straty wyrzucić. I pomyśleć, że to wszystko po to, aby opowiedzieć, że  chciwe ułatwianie sobie życia to początek drogi po równi pochyłej…

szymalan

Reklamy

8 thoughts on “The Box. Pułapka ***

  1. Ja też nie przepadam za Donnie Darco, miłośniczką Kelly’ego zdecydowanie nie jestem. Film z pewnością nie należy do typu „umrę jak nie zobaczę”. Ale dzięki za recenzję, przynajmniej utwierdziłam się w moim przekonaniu. Pozdrawiam ;]

  2. Wiesz, że mnie do tego filmu zachęciłeś :D? Bo ja akurat Donnieg Darco bardzo lubię. Pierwsza część z tego co piszesz prezentuje się tak jak powinna, druga już pewnie faktycznie gorzej, ale skoro jest tak pomieszana jak DD, to ja bym to pewnie kupił :) Zobaczymy, może się jednak na to skuszę :)
    Pozdrawiam,
    Pawcio

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s