Saga Zmierzch Księżyc w Nowiu *** Na…

Saga „Zmierzch”. Księżyc w Nowiu ***

Na początku było słowo, czyli globalny bestseller Stephenie Meyer, którego utopijna wizja czystej, nieśmiertelnej miłości pobudziła do histerii miliony nastolatek na całym globie. Wytwórnia Summit Entertainment zakupiła prawa do ekranizacji i tak powstał przyzwoity w gruncie rzeczy, wyreżyserowany przez kobietę- Catherine Hardwick- film, który dla fanek był arcydziełem, a dla dorosłych widzów i nastoletnich chłopców- koszmarkiem i idealnym obiektem regularnych kpin.  Ślamazarne tempo, bez-emocjonalny poważny ton i przewidywalność akcji to były podstawowe błędy Hardwick.

Na szczęście reżyserowanie drugiej odsłony sagi „Zmierzch” powierzono mężczyźnie, a konkretniej Chrisowi Weitzowi (specjalista od przyzwoitych komedii w rodzaju „Był sobie chłopiec”, mający na koncie małą wpadkę- kiepską ekranizację fantasy, czyli „Złoty kompas”). Dzięki jego zdyscyplinowaniu film nabrał rumieńców, tempa, emocji, a przede wszystkim nieoczywistego poczucia humoru. Oczywiście nie jest to dzieło na miarę najnowszego „Pottera”, ale i tak jestem pozytywnie zaskoczony, bo spodziewałem się po sequelu najgorszego.

Fabularnie obraz kontynuuje wątki rozpoczęte w pierwszym tomie. 17-letnia uczennica Bella Swan i Edward Cullen tworzą bardzo szczęśliwą, choć nieco oryginalną parę. Ona jest człowiekiem, zaś on- wampirem. Ich romans trwa do dnia osiemnastych urodzin dziewczyny, podczas który jeden z Cullenów rzuca się na Bellę celem zasmakowania jej krwi. Po tym wydarzeniu Cullenowie wyjeżdżają z miasta, zaś Edward porzuca ukochaną, tłumacząc się , że to dla jej własnego dobra. . Głęboko zraniona dziewczyna na długie miesiące popada w przygnębienie. Szczęśliwie przyjaciel Belli z dzieciństwa – Jacob – pomaga jej odzyskać równowagę. Młodzi czują do siebie coraz większą sympatię. Jednak Jacob, podobnie jak Edward- kryje w sobie prawdziwego potwora…

Film wcale nie aż tak liniowo opowiada tę romantyczną historię, przypominając nam co jakiś czas o obecności reżysera na planie. Jestem przekonany, że Weitz to sobie dokładnie wykombinował i przemyślał- dla nastolatek film ma być patetyczny, poważny, ckliwy i wzruszający, a dla reszty- niemal campowy, zamierzenie w wielu scenach kiczowaty i zrealizowany z przymrużeniem oka. Przedziwne sytuacje w rodzaju wychodzących z lasu chłopaków paradujących bez koszulek, czy dialogi na poziomie brazylijskich telenowel potrafią w najbardziej nieoczekiwanej chwili rozbroić aż do głośnego śmiechu. Zwyczajnie nie wierzę, że można nieświadomie nakręcić takie sceny.

Co ciekawe, „Księżyć w nowiu” na tym schizofrenicznym cokolwiek podejściu reżysera dużo nie traci- pozostaje spójny, wciągający (ani razu nie spojrzałem na zegarek) i uwodzący pięknymi zdjęciami.  Aktorzy grają na swoje możliwości (nie wiele, ale jednak) , a wizja wampirów jako nowobogackiej rodziny mieszkającej na peryferiach, dalej fascynuje. Ale  i to nie koniec atrakcji- w ciekawych epizodach pojawiają się tu gwiazdy (Michael Sheen!!! i Dakota Fanning), a soundtrack tego filmu (zarówno score Despalata jak i zestaw piosenek) to skończone mistrzostwo świata (tak wysmakowanego doboru muzycznego nie było w kinie młodzieżowym chyba nigdy).

Pozostaje się więc cieszyć, że w tej oderwanej od ziemi historii miłosnej bez drugiego dna, udało się zachować coś na kształt duszy , a sam film – uczynić po prostu sprawnym wakacyjnym blockbusterem bez zobowiązań.  W czerwcu premiera trzeciego epizodu, „Zaćmienia”, którego trailer zadebiutował w sieci kilka dni temu.

szymalan

Reklamy

9 thoughts on “Saga Zmierzch Księżyc w Nowiu *** Na…

  1. Wow, świetna recenzja, chyba najbardziej obiektywna, jaka mogłaby powstać. Nie widziałam tej części, ale cieszę się, że są ludzie, którzy nie ulegli presji, że film trzeba wykpić, ale potrafią znaleźć w nim też dobre strony. Gratuluje! Dla mnie w pierwszej części tą najmocniejszą stroną był przede wszystkim klimat i zdjęcia, reszta wiadomo, poziom w sam raz dla nastoletnich dziewcząt. My często zapominamy do kogo ten film jest adresowany, wymagając od niego, żeby stał się arcydziełem. Saga stała się trochę, jakby kozłem ofiarnym, filmem, który w samym swoim założeniu ma być prymitywny. Ale dam sobie rękę uciąć, że co roku powstaje mnóstwo jeszcze gorszych i żałosnych produkcji. Pozdrawiam :]

  2. Widzę, że miłe zaskoczenie z twej strony ;)
    Wreszcie spotykam kogoś, kto nie tylko nie narzeka na soundtrack do „New Moon”, ale bardzo go chwali.
    No i sam film, podobnie w mej opinii, jest naprawdę wart uwagi, dowodzi chyba także, że nie trzeba zbyt pochopnie wieszać psów na ekranizacjach książek Meyer.
    Pozdrawiam

  3. Ostatnio widziałem pierwszą część i na długi czas mam dosyć tej serii. Muszę odpocząć, tym bardziej że ostatnio dobiła mnie mała dziewczyna w białej koszulce, z różowym napisem ‚Everyone nedds an Edward’ xD Jednym słowem Zmierzch atakuje z każdej strony. Chociaż na pewno prędzej czy później drugą część obejrzę, ale póki co mi się do tego nie pali.
    Pozdrawiam,
    Pawcio

  4. Pierwsza część mi się strasznie podobała, druga też była znośna. Po prostu oglądając zapomnijcie o całym tym rynsztoku, tej nienawiści do tego filmu i tego co owi aktorzy robią po za planem i zobaczycie, że takie złe to to nie jest. Po prostu przez to że pudelki itp. zrobiły z Kristen i Pattisona nie wiadomo co, rzutuje to na odbiór tego filmu.

    • „Po prostu oglądając zapomnijcie o całym tym rynsztoku, tej nienawiści do tego filmu i tego co owi aktorzy robią po za planem i zobaczycie, że takie złe to to nie jest”

      Amen.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s