Klasyka 1976-77

Klasyka 1976-1977
Salo, czyli 120 dni Sodomy ***


Prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjny film w historii kina. Nie wiem ile  razy obraz Passoliniego był cenzurowany i ile razy zdejmowany z ekranów całego świata. W Polsce do dziś „Salo” wyświetliło tylko kino Iluzjon w Warszawie oraz kilka razy telewizja Ale kino i to w skróconej o kilka minut wersji. W filmie tym perwersyjne zapędy reżysera , tak widoczne w poprzednich jego dziełach „Medea” czy „Dekameron”, doszły do apogeum.

Passolini sięgnął po powieść Marcusa de Sada pod tym samym tytułem i umieścił akcję w trakcie II wojny światowej, w marionetkowym państwie faszystowskim Salo. Grupka faszystowskich dostojników prowadzi łapankę na ulicy i uprowadza nastoletnich chłopców i dziewczyny do ściśle strzeżonej willi, gdzie ofiary mają spełniać wszystkie najbardziej zwyrodniałe i wynaturzone fantazje swoich katów. Sadyzm, poniżenie, tortury, gwałty i zbiorowe orgie to od teraz codzienność młodych bohaterów…

Po tym, co napisałem we wstępie nie muszę chyba wyjaśniać, że całe to piekło reżyser pokazuje nam absolutnie wprost i bez żadnych ograniczeń. Dla wielu widzów dawka okrucieństwa sprezentowana w „Salo” jest barierą nie do przejścia.  Oglądamy m.in. konsumowanie kału, zmuszanie do jedzenia z psiej miski, przypalanie narządów płciowych, kopulacje nastolatków ze starszymi mężczyznami, zmuszanie do masturbacji i homoseksualizmu.

Wszystkie pilnie strzeżone w trakcie produkcji (Pasolini zabronił wstępu na plan nie tylko dziennikarzom, ale i nawet samym producentom filmu) atrakcje są przekazywane kompletnie bez histerii, bez emocji. W tle fortepianowo-jazzowa muzyczka, sterylne pomieszczenia zadbanej willi, a bohaterowie sprawiają wrażenie jakby się nie nic bestialskiego nie działo.

Ten dystans reżysera po części osiąga pozytywny skutek (większy szok, na który nie jest się przygotowanym), ale po części zuboża film z napięcia, przejmującego dramatyzmu i wprowadza zbędne dłużyzny. Zbyt wiele razy odniosłem wrażenie, że dziecięcy bohaterowie Salo to banda dzieci specjalnej troski, które nie wiedzą co się dzieje i reagują jedynie na odczuwalny, silny ból. Gdzie nieustanne przerażenie na ich twarzach, szukanie możliwości ucieczki, otwarty sprzeciw, bunt i lojalne wstawienie się za kolegów?

Jestem w stanie kupić wizję tak przerażającą jak w „Salo” (nie mówiąc, że merytorycznie to film udany- jest krytyką jakiejkolwiek władzy, która spuszczona z łańcucha wyzwala najpodlejsze instynkty i wynaturzenia),  ale całość musi pozostać dla mnie wiarygodna na poziomie emocjonalnym. Ani mechanicznie odtwarzane tortury, ani chwiejna konstrukcja całości nie pomagają mi w tym. W tym kontekście znacznie wyżej cenię już sobie rozhisteryzowane produkcje Larsa von Triera.

„Salo” pozostaje zjawiskiem unikatowym. Dla jednych dno, którego się nie tykają, dla drugich arcydzieło sztuki filmowej wolnej od ograniczeń i konwencji. A dla mnie jakby  coś po środku.

Człowiek z marmuru *****


Debiutująca na ekranie Krystyna Janda i  fantastyczny Jerzy Radziwiłowicz w filmie Andrzeja Wajdy „Człowiek z Marmuru”, zdobywcy nagrody krytyków FIPRESCI na festiwalu w Cannes.

Druga połowa lat siedemdziesiątych. Pełna temperamentu młoda reżyserka realizuje swój film dyplomowy, który będzie opowiadał historię błyskawicznej kariery i upadku jednego z bohaterów pracy socjalistycznej. Zbierając materiały, Agnieszka odkrywa coraz to nowe kulisy wydarzeń, dociera do ludzi, którzy znali Mateusza Birkuta i współtworzyli jego legendę. Bardzo szybko okazuje się, że rzeczywistość dokumentowana na czarno-białych taśmach filmowych kreowana była w o wiele większym stopniu, niż wolno o tym mówić. Gdzieś w tle cały czas stoją ludzie, którzy wszystkim mającym coś do powiedzenia chętnie zamknęliby usta. Agnieszka coraz bardziej emocjonalnie angażuje się w swoją pracę i nawet kiedy promotor odbiera jej sprzęt, nie zamierza się poddać.

Zrodzony w bólach i cieniu komunistycznej cenzury film do dzisiaj robi piekielne wrażenie.  Na poziomie merytorycznym to znakomity obraz o walce jednostki z totalitarnym systemem władzy, krytyką kłamstwa, upodlenia przez historię, krytyką zniewolenia i przemocy. Dodatkowo jest to też skrupulatnie zaplanowane studium powstania filmu na tle epoki.

Na poziomie czysto technicznym- majstersztyk realizacyjny, świetne zdjęcia „z ręki”, dynamiczny montaż, znakomite wstawki spreparowanych czarno-białych kronik… Projekcja „Człowieka z marmuru” trwa ponad 2,5 godziny, ale zaufajcie mi- ten film i tak powinien być dla każdego Polaka swoistym „must-see”.

Barwy ochronne *****


Obyczajowy dramat, który należy do czołowych dzieł polskiego nurtu kina moralnego niepokoju. Krzysztof Zanussi bierze na tapetę problem konformizmu polskiej inteligencji.

Fabuła filmu koncentruje się na starciu dwóch antagonistów: są nimi cyniczny doc. Jakub Szelestowski (Zbigniew Zapasiewicz) i idealistyczny mgr Jarosław Kruszyński (Piotr Garlicki). Obu poznajemy na obozie studenckim, gdzie odbywa się językoznawcza sesja naukowa.  Kruszyński dopuszcza do konkursu studenckich prac naukowych spóźnioną dysertację niejakiego Raczyka z Torunia. Młody magister wie, że czyniąc to naraża się zwierzchnikom, którzy informowali go o niechęci prorektora do toruńskiego środowiska naukowego. Sytuację Kruszyńskiego pogarsza entuzjastycznie przyjęcie rozprawy Raczyka przez młodzież. Niestety, jury nagradza inną pracę – myślowo miałką i bez polotu.

Nasz bohater idealista ma więc dwa wyjścia: posłuchać szeptającego mu do ucha diabła- docenta Szelestowskiego, i podporządkować się układom środowiska naukowców lub odnieść zwycięstwo moralne-iśc za sprawiedliwością, uczciwością i czystością sumienia. Mówi się, że to film  o PRL-u, ale czy na pewno,  jako metafora całego społeczeństwa, przestał już być aktualny?

W „Barwach ochronnych” , z wielkimi rolami Zbigniewa Zapasiewicza i Piotra Garlickiego, proponuję przyjrzeć się jeszcze postaci snobistycznego prorektora. Czyż jego kaprysy nie stoją ponad naszymi antagonistami? Cwaniakowaty i otyły mężczyzna , rzuca słowami jak rozkazami w wojsku i to właściwie on dyktuje warunki słownej filozoficznej batalii docenta i magistra.

Prze- świetne kino.

Wodzirej *****


Ciut słabszy przedstawiciel Kina Moralnego Niepokoju od powyższych „Barw” i „Człowieka z..” ale nie ustępujący na przykład w tempie narracji, czy aktorstwie – na ekranie znakomity, brawurowy Jerzy Sthur w przejmującej roli moralnie upadłego konferansjera.

Lutek Danielak (Jerzy Stuhr) jest pracownikiem wojewódzkiego oddziału „Estrady”. Szósty czy siódmy w hierarchii wodzirejów, prowadzi imprezy dla dzieci i rencistów. Kiedy dowiaduje się, że z okazji otwarcia hotelu „Lux” ma odbyć się wielki bal, postanawia walczyć o jego prowadzenie. Impreza ta może być bowiem przełomowa w jego karierze.  W tym celu zamierza perfidnie wyeliminować swoich rywali z „Estrady”…

„Przedstawiam problem celowo w sposób przerysowany (…) Aby przedstawić jakiś problem w filmie trzeba posługiwać się bardzo wyrazistymi środkami. Wziąłem więc pewien szczególny przypadek pod soczewkę i uwypukliłem go” – mówił reżyser w jednym z wywiadów.

Jego „Wodzirej” to właśnie film może i dla niektórych już dziś ciut naiwny lub wręcz banalny, jednak nikt w polskim kinie nie pokazał tak wyraziście mechanizmu robienia kariery. Jeśli dodamy do tego naprawdę wielkiego Jerzego Stuhra (który w swoich późniejszych filmach nawiązywał żywo do Kina moralnego niepokoju), to mamy naprawdę znakomite filmidło, patrząc choćby po swoich rodzicach- widzę, że najwyraźniej bardzo nad Wisłą kultowe.

szymalan

Reklamy

7 thoughts on “Klasyka 1976-77

    • chyba japońskim :D w chinach takie hardkory by nie przeszły , tam ocenzurowali nawet Piratów z Karaibów, a Mrocznego Rycerza w ogóle zdecydowali się nie wprowadzać do kin :)

  1. „Salo… „powiadasz? Nie wiem czy się skuszę, bo nic w tym obrazie pociągającego nie widzę, chyba po prostu za ostro jak dla mnie ;) Reszta opisanych przez Ciebie filmów, również jest znakomicie znana moim rodzicom, niestety, dziś trudno zobaczyć w tv, takie arcydzieła, jak „Człowiek z marmuru”, czy „Wodzirej”. Lepiej jest przecież na okrągło puszczać majki, czy też inne dziewice, zamiast dobrych polskich filmów. Ale się cieszę, bo już za niedługo będę szczęśliwym posiadaczem kanału „Kino Polska”, i będę mieć okazję do nadrobienia kilku arcydzieł polskiej kinematografii. Pozdrawiam ;]

    • Kino Polska- fantastyczny kanał! Najlepiej mieć w duecie z „Ale Kino!” i można oglądać filmy , jakie w TVP puszczają albo o 1 w nocy, albo najczęściej wcale :)
      pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s