Das Weisse Band ***

Biała wstążka ***

Tym razem chybiony okazał się werdykt canneńskiego jury przyznającego prestiżową Złotą Palmę- „Biała wstążka” funkcjonuje na poziomie artystycznego wydarzenia, jest głosną prowokacją , ale pomimo świetnej reżyserii, rozczarowuje. Niestety. 

Ale najpierw  to, co nazywamy zwykle fabułą.  Na rok przed I wojną światową seria niewyjaśnionych wydarzeń zakłóca spokojne życie na jednej z niemieckich wsi. Jadący konno lekarz potyka się o rozpiętą w poprzek drogi linę, pobliska stodoła staje w płomieniach, dwójka dzieci zostaje uprowadzona i poddana torturom. Wszystko wskazuje na wykonywanie przez kogoś rytualnych kar. Nauczyciel miejscowej szkoły obserwuje rozwój wydarzeń, aby wkrótce poznać przerażającą prawdę…

Tak oto przez 2,5 godziny słynny austriacki reżyser Michael Haneke opowiada o życiu mieszkańców. Dominuje tam surowa reguła patriachalnego wychowania: kobiety milczą i pracują, mężczyzna zza biurka wysłuchuje wieści, oczekuje świętego spokoju, a jak już się odezwie to musi być ku temu ważny powód. Dzieci dorastają w domach zdominowanych przez fanatyczne przestrzeganie surowych reguł, są karane za swoje czyny biciem, a zgodnie z starą tradycją tuż po wykonaniu niewłaściwego czynu, zakłada im się na ręke lub we włosy białe  wstążki- symbol zachowania niewinności.

„Biała wstążka” to jeden z tych filmów, które całkowicie podporządkowane są tezie. Tu teza została już dawno przez dziennikarzy i krytyków zespojlerowana, co jest niestety problemem pierwszej rangi: Haneke przez 2,5 godziny tka misterną kontrukcję swojego filmu po to, aby w finale dowieść, że miało to sens. Ale niestety kurtyna już opadła i gramy w otwarte karty.

A zatem, jest to film, który należy nierozerwalnie interpretować na polu historycznym. Wszystko wskazuje tu na to, że reżyser dokonuje wiwisekcji dorastania zła. Rozgrywający sie w Niemczech lat 10 , to nie obraz o przyczynie wojny leżącej w aspektach politycznych i ideologicznych. To film o wychowujących się przyszłych członkach Wermahtu, którzy dorastająw fanatycznych rodzinach, w których następuje upadek dobra, niewinności i autorytetu. To oni oddali później głos na Hitlera i wstąpili do armii i zabijali Żydów w Holocauście. Dlaczego do tego doszło?Zabrakło w tych rodzinach emocji, ciepła, szczerości- albo wszystkiego po trochu?

Jest to na pewno warte rozważenia, a  jednak podziwianie przepięknie skomponowanych czarno-białych kadrów, pozbawionych ozdobników (w tym muzyki zupełnie) nie ma zbyt wiele sensu. Wszystkie karty są dawno odkryte i sam film sprawia wrażenie banalnego w swej wymowie, który zostaje przytłoczony przez misterną kontrukcję zagadki, na rozwiązanie której, mieliśmy czekać  do samego końca filmu. Pokazy na festwalach niestety okazują się słabym pomysłem. „Biała wstążka” traci połowę swojej wartości.

A przecież paradoksalnie mamy tu do czynienia z jednym z najlepiej  wyreżyserowanych filmów roku. Haneke ustawia sceny i prowadzi bohaterów właściwie bez żadnych potknięć, oferuje widzowi profesjonalizm najwyższej możliwej rangi. Nie sposób na 140 minutowym filmie się nudzić.  Wystiudowane, precyzyjnie pomyślane zdjęcia, przywodzą na myśl Kubricka, Bergmana, a także niedawny „Aż poleje się krew”.

Nie ma tutaj muzyki podczas czołówki i napisów końcowych.  Haneke chce grać prowokacyjnie i teoretycznie jestem o krok od uznania „Białej wstążki” za  najważniejszy film XXI wieku. Następuje tu w końcu ostateczne rozliczenie najpotworniejszej zbrodni w historii , poprzez- sięgnięcie do jej samego źródła. Do rozdrapania starych ran, rozerwania ich na nowo, aby znów zabolało. I ty jesteś nazistą- jak chce mówić reżyser, odzierając film z jakichkolwiek ideologii.

Jednak ostatecznie nie daję się przekonać i dać Hanekemu za wygraną. Świadomy zabieg wyzbycia się emocji i utworzenia dystansu pomiędzy ekranem a widzem do mnie nie przemawia. Imponuje mi niesamowita forma, kapitalna reżyseria , w tym najlepsze dziecięce aktorstwo , jakie chyba widziałem w życiu. Ale „Biała wstążka” to pusta budowla, intelektualny stosunek, który kończy się bez orgazmu. Zrobiony pod festiwale i środowisko krytyków. Na aktualny, społeczny temat, z chłodem w stylu Bergmana i elegancją bijącą z każdej sceny. Złotą Plalmę można było łatwo przewidzieć.

„Biała wstążka” mnie nie rusza, wizja mną nie wstrząsa. Filmów o podłości ludzkiej natury było już zbyt wiele i zbyt dobrych (nawet w tym roku : „Dystrykt 9”), aby się zachwycać zrobionym bez pasji, na chłodno wykalkulowanym i wyliczonym na nagrody i uznanie krytyki filmem. Lepsze są już dla mnie zrobione z prawdziwej miłości do dużego ekranu puste demolki i krwawe slashery. I dlatego  Palma pierwszeństwa trafiła by ode mnie tego sezonu prędzej do takiego Quentina Tarantino.

szymalan

Reklamy

6 thoughts on “Das Weisse Band ***

  1. Czyżby wyelegantowane towarzystwo w Cannes się pomyliło? No tak, ich decyzje chyba zawsze są pełne kontrowersji i zaskoczeń, tym razem bezpiecznie przyznali nagrodę Haneke, jednemu z najważniejszych twórców w historii kina, ale to nie znaczy, że film wszystkim musi się spodobać. Ja do tej produkcji podchodzę ostrożnie, chociaż Ukryte, czy też Funny Games przemówiły do mnie. Myślę, że Palma dla Tarantino wywołałaby większe głosy sprzeciwu i oburzenia! Pozdrawiam ;]

  2. Hmmm… No to niezłe zaskoczenie. Niby wszechobecne arcydzieło zbierające nagrody, a tu… Sam bardzo chcę zobaczyć ten film, miedzy innymi dlatego że słychać o nim już od dawna i po prostu uważa się, że ten film trzeba zobaczyć. Ciekawy temat został wybrany na tapetę, tym bardziej, że reżyseruje go Niemiec. Co z tego wyniknie. Zobaczę.
    Pozdrawiam

  3. Werdykt jury w Cannes chybiony jest bardzo często. Albo ja mam takie wątpliwe szczęście do filmów tam nagrodzonych.
    Co do Białej wstążki, to film obejrzę na pewno. I nadal nastawiam się na arcydzieło, chociaż zaczynam mieć obawy, czy oby słusznie. Mam jednak nadzieję, że mimo tego co piszesz nie będzie to ‚wydmuszka’, czyli film ładny z zewnątrz, a pusty w środku.
    Pozdrawiam,
    pawcio
    PS. Świetna recenzja :)

    • pawcio:
      Dziękuję za miłe słowa , chciałbym się jeszcze na chwilę odwołać do samego filmu. Nie powiedziałbym, że wydmuszka lub coś w tym stylu. Cały seans byłem absolutnie pewien, że oglądam dobry film. Nie było się do czego przyczepić. Nawet pal licho to nazbyt oczywiste przesłanie „Białej wstążki” , bo reżyser przekazuje je w niebanalny sposób. Problemem dla mnie jest emocjonalna pustka – dziś po senasie nie czuję dosłownie nic.Podobnie było zresztą podczas seansu.
      Także dlatego ocena jest pozytywna, choć i też, jak na produkcję o takiej opinii i nagrodach, budzi pewnie rozczarowanie. Chętnie stestuję ten film przy powtórnym seansie. Na razie zdania nie zmienię.
      I zgadzam się z Lolą, Palma w Cannes musi być rodzajem asekuracji, polecam filmik na youtube jak Tarantino odbierał nagrodę za Pulp Fiction i jak słychać było krzyki i gwizdy. Zaś film hanekego ma wszystko, co filmoznawcy z poczytnych magazynów lubią wychwalać.
      pozdrawiam wszystkich wyżej komentujących :):)

  4. Chciałem się wybrać na ten film, nawet jeśli jak piszesz nie jest on rewelacyjny, ale oczywiście jak to zwykle bywa, dystrybutor pominął Trójmiasto na swojej mapie kin, więc jeszcze sobie poczekam…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s