Final Fantasy: Spirits Within ***

Final Fantasy **

Clipboard01

Final Fantasy to istna żyła złota. Stojąca na skraju bankructwa producencka firma Square postanowiła wydać na świat swoje ostatnie dzieło- ostatnią grę komputerową w swojej kończącej się historii. Dlatego nadali jej nazwę „Final Fantasy”- ostatnia fantazja, ostatnia opowieść. Opłaciło się zainwestować ostatnie grosze w ten projekt: gra osiągnęła tak gigantyczny sukces i taką popularnośc, że zrewolucjonizowała świat rozrywki, wprowadzając do niego inspirujący gatunek japońskiego rpg. Do dziś powstają kolejne częsci gry na wszystkie możliwe platformy, podobnież mnoży się liczba mang, animacji , komiksów oraz filmów pełnometrażowych osadzonych w tym uniwersum.

Omawiany film wprowadza nowośc w świecie kinowej animacji- hiperrealistycznie oddwzorowane postacie ludzkie, które miały doskonale zastąpić aktorów, imitując wszystko od wyglądu, poprzez gesty, aż po całą psychologię. Niestety porażka tego filmu to nie tylko nie do końca spełnione obietnice przez twórców dotyczące jakości technicznej animacji- przede wszystkim razi tu słabiutki, pozbawiony napięcia i pełen potwornie sztucznych, nadętych dialogów , scenariusz.

Jest rok 2065. Ziemię opanowała nowa forma życia – ludzkie fantomy, które pasożytują na ciałach ludzi. Wśród ich ofiar jest także doktor Aki Ross, prowadząca badania nad inwazją obcych. To właśnie ona, wraz ze swoim mistrzem, doktorem Sidem i dowódcą jednostki do zadań specjalnych Greyem Edwardsem, poprowadzi walkę z siłami zła. Muszą powstrzymać generała Heina przed wykorzystaniem broni masowej zagłady i przekonać go, by zastosował inne rozwiązanie. /filmweb

Postkatastroficzna wizja Ziemi daje tu radę bezbłednie. Zniszczony Nowy York, wszędzie ciała zołnierzy i czające się stwory. Tonacja kolorów jest ciemna i ponura, degisn stworów znakomity na tyle, że mozna się nawet przestraszyć, a całośc okraszona znakomitym udźwiękowieniem i aktorskim dubbingiem. Od strony wizuzalnej można by powiedzieć, że to prawdziwe mistrzowskie osiągnięcie, pełne wirtuozerskich pomysłów. Można by- ale nie da rady, bo zawodzi tu to, na co wszyscy czekali- animacja postaci ludzkich. Owszem, są proporcjonalni ; ruchy włosów, zarost, czy animacja ruchu jest tu całkiem, całkiem. Ale to wciąż są jedynie cyfrowe laleczki. Gdyby nie głosy naprawdę niezłych aktorów (Steve Buscemi itd), nie byłoby o czym mówić. Żadnej duszy, psychologii, czy naturalności , choćby w gestach czy mimice. Oglądamy grupkę cyber-manekinów- dokładnie takich, jakie występują w cut scenkach do gier.

I, co gorsza ta grupka manekinów nie ma tu nic do roboty, oprócz walk z coraz to większymi przeciwnikami. W gruncie rzeczy , najpierw zapowiada nam się całkiem błyskotliwie opowiedziana oryginalna fabuła, a potem i tak wszystko sprawadza się do standartowej nawalanki, przetykanej patosem w ilościach spotykanych jedynie u Michela Baya. Film jest dodatkowo nudny, przyciężki i wyjątkowo mało przejmujący. O stronie tzw. merytorycznej filmu (podteksty znaczeniowe, odniesienie do współczesności, logika akcji..) wspomniał nie będę, bo nie kopie się leżącego…

szymalan

Reklamy

6 thoughts on “Final Fantasy: Spirits Within ***

  1. Nawet o tej animacji nie słyszałam. I szczerze powiedziawszy nie mam ochoty jej obejrzeć. Roboty zastępujące aktorów? Taka myśl mnie przeraża, mam nadzieję, że do czegoś takiego nigdy nie dojdzie ;] Poza tym o zajęciu Ziemi przez nowe formy życia, powstaje tak wiele filmów, że jest w czym wybierać. Pozdrawiam :]

  2. Animacja bezbłędna. Porównanie do cut-scenek w grach to chyba jakieś nieporozumienie (tak to jest jak się ogląda jakieś DivX na 15 calowym monitorku :). Nie odczułem tak gigantycznego patosu o którym wspominasz (że niby jak u Baya? ten sam film widzieliśmy?), i nie wiem gdzieś Ty dopatrzył się typowych nawalanek skoro akcji jest tyle co kot napłakał. Ogólnie, podobało mi się i to bardzo. Może i jest to film schematyczny, ale wśród animacji i tak jest to prawdziwy rodzyn. Ja polecam, warto.

  3. Jak zobaczyłem screena, to myślałem, że to recenzja gry :P Bo mimo chęci twórców ten ludzik na screenie nie wygląda zbyt ludzko, raczej jak piszesz – taki typ z cut-scenki ;)
    A w ogóle nie wiedziałem, że taki film powstał. Ale jednak FF to nie moja bajka. Jakoś ta gra do mnie kiedyś nie trafiła.
    Pozdrawiam,
    pawcio

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s