Il Divo

Boski ***½

Clipboard01

Zwycięzca nagrody jury na Cannenskim festiwalu oraz znaczek „filmweb poleca”- póki co, najważniejsze wyróżnienia dla tego filmu, jakie polski widz powinien wziąć pod uwagę. „Boski” to dobry i warty seansu obraz, który nigdy w Polsce nie uznany zostanie arcydziełem.

Biografia osoby żyjącej, to nie coś, co zdarza się nam często w kinie. Miało być tak z Janem Pawłem II- tylko, że papież zmarł ,zanim udało się zrealizować cały film. Nie wyszło też z filmem o Gorgu W. Bushu- film okazał się po prostu słaby. Natomiast na antypodach tych produkcji mamy „Królową”- film rewelacyjny, oscarowy i bezbłędnie zagrany. „Boski” w pewnym sensie przypomina mi obraz Stephena Freasa. Nie tylko dlatego, że bohater wciąż żyje i dobrze się ma, ale dlatego, że ten film to chwilami jedna wielka maskarada- tak „filmowo” opowiedzianego życiorysu nie widziałem już dawno.

Przenosimy się do Włoch, aby obserwować najbardziej burzliwe lata kolejnych kadencji premiera kraju, ale i wielokrotnego ministra- Giulio Andreotti. To o nim ta bajka i ten film. Jeden z najważniejszych przedstawicieli włoskiej chadecji, kiedy chrześcijańska demokracja toczyła polityczne boje z Czerwonymi Brygadami (po naszymu: komuchami) oraz Loża Masońska p2 , z którą Androetti się układał, co skończyło się zarzutami o ofertę posady „mistrza loży”.Człowiek, którego nazywano „czarnym Papieżem”, „Belzebubem”, ale i „Boskim Juliuszem”.

Z kolejnych scen ujawnia się nam światek włoskiej polityki, która działa niczym mafijne przedsiebiorstwo- coś jak Camorra w połączeniu z „Ojcem Chrzestnym”. Mnóstwo pośredników i pionków całej gry, a na szczycie ojciec chrzestny, który chłodnym i beznamiętnym głosem wydaje zlecenia, polecenia i rozkazy. Meandrów tej polityki i jej zawiłości jest tyle, że kto nie studiował ostatnich 50. lat wiedzy o Italianskiej polityce- szybko sie pogubi od nadmiaru chaotycznych wątków. Prawdę powiedziwszy nie wiem czy znajdzie się ktokolwiek w tym kraju kto ogarnie cały film za pierwszym razem.

Sceny nie mają określonej ciągłości i stałego tempa. O ile pierwsza połowa porywa absolutnie po szyję- potem jest już gorzej i mniej ciekawie, kiedy „Boski” zamienia się w chaotyczny wykład politologiczny. Czy naprawdę warto to oglądać? IMHO warto- nawet jeśli boimy się o nie zrozumienie faktów.

Przede wszystkim „Boski” to świetny, zatrważający portret człowieka- Androetti został kapitalnie zagrany przez Toniego Servillo (zagrał też w „Gomorrze”) – zapewnie zgodnie z zaleceniami reżysera, film opowiadaja życie bohatera tak, jakby było swego rodzaju mafijną operą, zaś jej upiorem jest sam Androetti- ucharakteryzowany na przerażająco beznamiętnego wampira, który chwilami szarżuje i przekracza granice groteski i ironii.

Nie można też zapomnieć o rozbuchanej formie filmu. Bardzo dziwne kąty ujęć na bohaterów, czasem nieruchoma kamera przez kilkanaście sekund, czasem szaleje po planie filmowym jak niekontrolowana. Wszyscy ważni bohaterowie podpisani są czerwonymi napisami, a w tle słyszymy dziwnie nieprzystającą do chwili muzykę. Pierwsza scena, kiedy z samochodów wysiadają „kumple” Androettiego, przypomina na myśl początek „Wściekłych Psów”- poważnie wyglądający mężczyźni w garniturach na slow motion zbierają się, aby spiskować, co zamienia się w jakąś dziwną błazenadę. Choć przecież dotyczy tak ważnych spraw dla kraju.

Jednak, mimo, że reżyser Paolo Sorrentino nie dbał o pozory paradokumentu, czy kroniki – i tak mamy wrażenie, że skądś ten polityczny cyrk znamy. Przecież wszyscy oglądamy wiadomości i widzimy, jak na naszych oczach toczą się nieuczciwe, perfidne polityczne gierki.

szymalan

Reklamy

4 thoughts on “Il Divo

  1. Słyszałam już o tym filmie dużo dobrego. Ale wydaje mi się, że w Polsce nie zrobi furory. Andreotti jest to raczej lokalna „gwiazda”, polityk znany, przynajmniej przeciętnemu widzowi, tylko we Włoszech. Ja przynajmniej o nim wcześniej nie słyszałam. A więc, tak jak napisałeś, pewnie szybko bym się pogubiła, w tej całej historii, ale wierzę na słowo, że film ciekawy. Pozdrawiam ;]

  2. Rzeczywiście to film dosyć wyjątkowy( ach ta forma!), o dziwo nie wiem czemu w niektórych momentach przypominał mi dzieła Felliniego( bardziej „Osiem i pół), zaś w zupełnie innych kolorowy teledysk uzupełniony energiczną muzyką. Rzadko zdarzają się tak ryzykowne i godne podziwu połączenia, a mimo to trudno mi jakoś uznać „Boskiego” za obraz wybitny.
    Pozdrawiam

  3. Ale „Karol. Człowiek, który został papieżem” miał premierę jeszcze jak papież żył, w końcu cała obsada tego filmu, miała swój pokaz przedpremierowy w Watykanie.

  4. Przyznam się szczerze, że po tytule i plakacie, myślałem że to jakaś durna komedia jest :/ Dopiero po jakimś czasie doczytałem, że to może być całkiem dobry film. Ale tak jak piszesz, w Polsce na pewno arcydziełem go nikt nie okrzyknie. W tym kraju ludzie do kina chodzą przez przypadek :/
    Pozdrawiam,
    pawcio

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s