Inglourious Basterds *****

Bękarty wojny *****

Clipboard01

!Ta recenzja zawiera spojlery. !

Jeden z najważniejszych i jednocześnie najbardziej zdziecinniałych reżyserów świata długo zbierał sobie grono zagorzałych miłośników, jak i długo kreował swój własny unikatowy styl. W tym roku, po dość przeciętnym „Death Proof”, Quentin Tarantino powraca z tematem dość odmiennym- II wojna światowa. Po co się za niego zabrał? No właśnie, zaraz się okaże.

Fabuła zapowiada bardzo dziwną wersję historii znanej wojny pomiędzy Aliantami a Nazistami w XX wieku. Otóż grupka Żydów pod przewodnictwem porucznika Aldo Reina (Brad Pitt) bierze odwet za holocaust i postanawia mordować nazistów- tak jak się nawinie. Ma to być niezwykle krwawa, surowa i zdecydowana zemsta. Na ekranie zaczyna się rewanżystowska bajka.

Tylko właściwie po co Tarantino poświęca na nią niemal 150 minut filmu? Aby opowiadać o masakrze i zrealizować swoje ekscentryczne wybryki, fantazje lub fetysze? Aby nagiąć gatunek kina wojennego, aby znów powrzucać parę dobrych tekstów i nieco gustownej muzyki? Aby znów coś przerysować, sprowadzić do groteski i poruszać się na pograniczu piękna i kiczu?  Oczywiście proszę bez obaw, te wszystkie elementy tu są- i  na pewno uspokoją i ucieszą fanów reżysera. Dokładnie tego oni zresztą oczekują. „Bękarty” to ostry, brutalny, porywający film, który  ma wprost kapitalnie napisane dialogi, prze- świetne aktorskie role i  doskonale wyreżyserowane sceny. Reżyserski majstersztyk.

Osobiście to jednak dla mnie za mało. To znów ten sam Tarantino. Tak wyglądałby obraz dobry, ale niewiele zasadniczo wnoszący nic do kina. Ale to nie są „Bękarty Wojny”. Bo ten film to podsumowanie artystycznej (nie)dojrzałości reżysera- Tarantino udowadnia raz na zawsze, że jest bogiem kina. Swojego kina.

Dla niego X muza to jak religia-kino  to całe życie. To świadomość, myślenie, sposób na życie i ogromna pasja. I to on jest tym, który , który nadaje przykazania i reguły gry. Panuje nad wszystkim. i niemal nachalnie daje nam o sobie znać.

Początek filmu. Nikną wszystkie loga producenckich wytwórni. Zaczyna się seans- pojawiają się napisy początkowe. Nie mamy wątpliwości, że jesteśmy w kinie. Lista płac pisana jest czcionką nawiązującą do kina o dzikim zachodzie, ale i do filmów reżysera (w filmie o II wojnie światowej). W tle muzyka z westernu „Alamo” Johna Wayna. Nie będzie patetycznych chórów Zimmera i Johna Williamsa. Nie będzie bombastycznej orkiestry na tysiąc instrumentów. Będzie tak jak chce on- a wszak cokolwiek Tarantino powiedział- okazało się dobre.

Tarantino to dziecko kina, które widzi tę sferę kultury jako ogromny sklep z zabawkami, z którymi można się bawić na wszystkie możliwe sposoby. To on decyduje o wszystkim, zaś komu ta zabawa nie pasuje, może w każdej chwili jego kolejkę nieskrępowanej wyobraźni opuścić.  On dzieli film na rozdziały, on zaburza chronologię i ciągłość akcji. On zabiera narastające napięcie i zagęszczającą się atmosferę wokół filmowych nazistów.  W pewnym momencie ciemność z kamery zaglądającej do jaskini w filmie, zlewa się z ciemnością kinowej sali- tak Tarantino ujawnia nam, że to on decyduje gdzie znajduje się granica pomiędzy kinem, a przeżywaniem. Pomiędzy oglądaniem, a rozważaniem „co poeta miał na myśli”. Pomiędzy dystansem do filmu, a zanurzeniem się bez obiekcji w jego świecie.

Żongluje gatunkami (wojna, western, komedia, groteska, gore, thriller) , bawi się muzyką, nawet tą własną, z „Kill Billa” w tym wypadku. Nawiązuje do klasyki kina i wykazuje się jej fenomenalną znajomością. Wie jak użyć danej sceny i po co umieścił dany element akurat w tym , a nie innym miejscu. Powtórzę jeszcze raz: Ten obraz to formalny majstersztyk, rzecz totalna, przemyślana w najdrobniejszym kawałeczku.

No ale co z tą filmową zemstą? Co z tą furią jaka tli się we wnętrzu Quentina? Dlaczego ona długo nie daje ukojenia i nie zaspokaja apetytu, nawet jeśli ociera się w co drugiej scenie o ekranową rozkosz? Jak rozwalić nazistów, tak aby poczuć sytość? Dziecko filmów daje odpowiedź dość szybko. Oto, aby wygrać tę dziwną i popieprzoną wojnę trzeba się rozprawić z rządzącymi III rzeszą za pomocą …kina. Za pomocą filmów, kina jako budynku, za pomocą taśmy filmowej i projektora. Dopiero kiedy kino spłonie, kiedy na taśmie pojawi się bohaterka- Żydówka, której zamordowano rodzinę, kiedy stos taśmy zapali się przed dużym ekranem- wtedy zemsta się dokona w pełni. Nie ma innej drogi na wyładowanie swej frustracji – trzeba się przy pomocy kina cofnąć o 60 lat i przy pomocy tegoż samego kina stworzyć alternatywną wersję historii XX wieku. Taką, w której Hitler, Goebbels i reszta giną. Giną w kinie, giną na ekranie, podczas filmu Quentina Tarantino.

Doprawdy trudno opisać wszystko, co zachwyciło mnie podczas tego seansu- i to zachwyciło na różnych poziomach . Od ostatecznej deklaracji stylu reżysera, poprzez bezbłędną realizację z wielkim rozmachem, świadome używanie środków artystycznych, smaczków w postaci popisanych nazwisk postaci flamastrem na ekranie ze strzałką w kierunku aktora. Cała ta szeroka perspektywa mogłoby się wydawać, że zakładałaby dystans mnie jako widza do ekranu. I tu objawia się geniusz- pół filmu to jeden wielki suspens, napięcie niemal nie do zniesienia. Drugie pół to humor,  który wytwarzają podczas seansu fantastyczni aktorzy- świetny jest Brad Pitt, mistrzowski Christoph Waltz (nagroda w Cannes) , ale i Eli Roth momentami zsuwa buty swoim drugoplanowym występem.

Wysmakowane, choć niezwykle brutalne widowisko tuż po wielkim finale wydaje się, że będzie pozbawione większej puenty. Jednak bóg własnego dzieła czuwa do końca i nie da o sobie zapomnieć. Tarantino ma zawsze gdzieś , co myślą o nim krytycy i recenzenci. Przecież oni go nie zrozumieją i nie będą mu wmawiać co wyszło, a co nie. W finale „Bękartów” głosem swojego bohatera, a przecież tak wyraźnie własnym- mówi nam „Chyba wyszło mi arcydzieło”.

On zadecydował. Nikt tak bezczelnie, odważnie i ironicznie nie zakpił sobie na ekranie, jak Tarantino. Popieprzony geniusz.

szymalan

Reklamy

14 thoughts on “Inglourious Basterds *****

  1. Ja jeszcze filmu nie widziałam, ale dla mnie jest to najważniejszy film ze wszystkich premier tego roku. Jestem fanką Tarantino, i kocham u niego to, co tak dokładnie opisałeś. Tą pasję i miłość do kina, nikt mu tego nie odbierze. On kino kocha, kino kocha jego, nic dodać, nic ująć. Mistrz Tarantino.
    Pozdrawiam ;]

  2. Czy można coś więcej dodać? Zgadzam się z Tobą. Dla mnie Bękarty to Tarantino w pigułce, kązdy fan łyknie bez problemu. Ale właśnie z tego powodu są trochę za Kill Billem i Death Proofem (który nie był przeciętny!) w moim tarantino-rankingu. Bo jest to film wtórny (zbyt ostre słowo, jak na błahość zarzutu). Aczkolwiek z drugiej strony morda mi się cieszyła, jak widziałem jak bawi się wszelkiej maści ujęciami z innych filmów.
    Aktorsko film faktycznie miażdży, ale nie wspomniałeś o Melanie Laurent (Shoshanna)!!! Dla mnie ona skradła ten film i to jej pojawienia się na ekranie wyczekiwałem.
    Swoją drogą chyba najbardziej trzymający w napięciu film Quentina (nie tylko z powodu Melanie :P ).
    Z oceną się zgadzam prawie, daję 5,5/6 :)

    Pozdrawiam,
    pawcio

  3. Jak już powiedziałem. Dla mnie jest to film pretendujący do miana arcydzieła. Na razie musi dojrzeć w mojej głowie. Jestem pokonany i zaczarowany. Tarantino udowodnił kim jest. Oby pozostał taki i dalej tworzył nietuzinkowe perełki pełne zamierzonego kiczu, charakterystycznego humoru oraz muzyki niezwykłej. BRAWO!
    Więcej na moim blogu
    Pozdrawiam

  4. i cóż ja mogę powiedzieć… czytam i czytam i nie potrafię określić, czy Ci się bracie podobał. ale chyba tak, nie? xD reckę czyta się smakowicie, czego powiedzieć nie można o spałaszowanych właśnie przeze mnie kanapkach.
    małpa wszyscy: branoc

    • małpa ly (hahawysmiewacz) :
      Jak tą recke sie czyta smakowicie, to jak nazwać oglądanie „Bękartów Wojny”? :D I rozwieję dziwne wątpliwości: dałem 5 na 6, nazwałem arcydziełem, Tarantino geniuszem, napisałem ze perfekcyjnie wyreżyserowany itp.- Tak, Cholernie mi sie podobało o_O

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s