9 songs *

9 songs *

Clipboard01

Typowy przedstawiciel tego, czego ja w kinie dosłownie nienawidzę. Oto film, który puszy się jako ambitny i artystycznie wyrafinowany, a okazuje się po milion-kroć nieszczery, pusty- w tym wypadku dostajemy po prostu durnego pornola z pretensjami.

Ale w sumie jestem spokojny, że gniot Winterbottoma, nie przekabaci nikogo (krytycy niemal jednogłośnie mówią: NIE). Już sama fabuła tego projektu , to chyba jakiś kiepski żart. Otóż na koncercie Michaela Nyamana, poznają się- młody angielski student oraz dziewczyna z USA. Od tej pory czas wypełnia im wykonywanie dwóch czynności- uprawianie seksu oraz chodzenie na koncerty muzyczne. Pomnóżcie razy 9.

A Zatem seks, koncert, seks, koncert itd. Pomiędzy tym są słabiutko zaimprowizowane dialogi i sceny- bohaterowie coś tam mruczą do siebie, czasem coś zjedzą, wyjrzą za okno. Niestety i z tego niewiele wynika, bo niemal każda sytuacja kończy się kolejnym eksperymentem w łóżku.

Winterbottom pokazuje nam kolejne seksualne akty bez żadnych ogródek, „wszystko widać” , a im dalej, tym odsłaniane są coraz bardziej pikantne szczegóły. Oczywiście, że lubię oryginalne eksperymenty w kinie, a i przeciwko mocnym, odważnym scenom nic nie mam. Jednak nie wystarcza mi tylko sama innowacja: reżyser musi mnie zaciekawić, należne mi jako widzowi wytłumaczenie: po co? jaki jest tego sens? W kinie liczą się przede wszystkim emocje, a tutaj one nie istnieją. Seks wydaje się mechaniczny, rozmowy są puste, koncerty nie powodują przypływu adrenaliny (choć sama muzyka niczego sobie).

Bohaterów nie łączy żadne uczucie, poza pożądaniem. Nie są sobą w żaden sposób zainteresowani, poza cielesnością. W finale okazuje się, że ten krótki ciąg wydarzeń nie nauczył ich nic. Jakież to wnioski można wyciągnąć z tego ponurego, bezbarwnego filmidła? Ja chyba cham i nie zauważam.

szymalan

Reklamy

10 thoughts on “9 songs *

  1. Z tego co piszesz, to wystarczy obejrzeć trailer by się przekonać o czym jest film. Bo naprawdę szkoda 2h poświęcić na oglądanie czegoś co można obejrzeć w dwuminutowym trailerze…

  2. Filmu nie widziałam, ale przykro mi to słyszeć, bo sobie bardzo cenię Winterbottoma. Jego „Droga do Guantanamo”, czy „Genua. Włoskie lato” to naprawdę świetnie wykonane filmy. Miejmy nadzieję, że reżyser się poprawi i więcej takiego grzechu nie popełni, robiąc takie filmy ;] pozdrawiam

  3. O, ten film akurat leży u mnie na półce :) Ale widzę, że będzie tam jeszcze długo leżał. Zresztą od początku mi się jego okładka nie podobała, stąd też go nie obejrzałem do tej pory. Zresztą w kategorii filmowe porno udające nie porno na pierwszym miejscu na liście do zobaczenia jest u mnie Antychryst ;)
    Pozdrawiam,
    pawcio

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s