Orfeu Negro (1959) ****

Czarny Orfeusz ****

Clipboard01

„Czarny orfeusz” – kooprodukcja francusko (film jest „mówiony” w języku żabojadów)- brazylijsko-włoską z końca lat 50. Produkcja, której tytuł warto zapamiętać. Nie łatwo jest do niej dotrzeć, za to , jak to mówią w reklamach: „satysfakcja gwarantowana”.

Tytuł filmu mówi nam już właściwie wszystko. Bohater nazywa się Orfeusz..no i jest czarnoskórym mieszkańcem Rio De Janeiro w Brazylii, miasta słynącego ze spektakularnych, organizowanych z rozmachem imprez tanecznych związanych z obchodami karnawału. Tam właśnie podczas tych wielkich uroczystości, rozegra się spektakl podobny do tego, który znany z greckiego mitu o Orfeuszu i jego ukochanej Eurydyce.

Reżyser sprytnie przenosi klasyczną historię na grunt zupełnie inny, egzotyczny i głęboko zakorzeniony w latynoamerykańskiej kulturze. Główny bohater pracuje jako kontroler biletów w miejskich tramwajach. Ma narzeczoną, która jest raczej kapryśna i uparta- nieustannie domaga się p0całunków i dowodów miłości. Z kolei filmowa Eurydyka, to młodziutka dziewczyna, mieszkanka brazylijskiej prowincji, która przybywa do Rio na karnawał. Przypadkiem poznaje Orfeusza, zakochuje się w nim, on zaś w niej.

To, co wydaje mi się w tym filmie najciekawsze to fakt, iż bohaterowie obrazu bardzo dobrze znają starogrecki mit o Orfeuszu i mają jego świadomość. Istnieje w ich wyobraźni, a wręcz wykorzystują go dla własnych potrzeb. Potrafią wytłumaczyć sobie, patrząc na mit, że to znak, iż są sobie przeznaczeni. Mamy tu do czynienia z dziwnym zjawiskiem. Z jednej strony mit funkcjonuje w świecie bohaterów jako znany, jak istniejący od zawsze, ale z drugiej reżyser ów mit przenosi dosłownie do filmu, robiąc ze swego dzieła właściwie swoistą ekranizację historii o Orfeuszu i Eurydyce. Bo nie tylko imiona się zgadzają. Pojawia się również bohater o imieniu Hermes, pies Cerber, a miejsce, gdzie pod koniec bohater szuka swojej ukochanej nazywa się tutaj Hadesem.

Trzeba przy tym pamiętać, że nie jest to seans dla mitologicznych ortodoksów , gdyż oryginał reżyser traktuje bardzo, ale to bardzo swobodnie- nie należy odczekiwać pełnej z nim zgodności. Początkowo mnie to irytowało, bo opowieści o antycznych bogach i bohaterach uwielbiam, nie mniej z czasem co raz łatwiej łykałem co raz to większe odstępstwa od mitu.

Być może stało się tak dlatego, że „czarny Ofreusz” to przede wszystkim świetna, bardzo zabawna komedia, mnóstwo samby, brazylisjkiego temperamentu, cudownych tańców i wirującego seksu. Niby to tylko filmowy żart, ale jakimś cudem przedarł się do świadomości widzów i pozostał w ich pamięci. niektórzy z nich piszą, że po seansie „chce się żyć”.

szymalan

Reklamy

2 thoughts on “Orfeu Negro (1959) ****

  1. Średnio do mnie owy film przemawia, a tym bardziej Złota palma była tu kompletnym przegięciem.
    Niby ładne, niby sympatyczne i pełne dobrej muzyki, a jednak.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s