Harry Potter and The Half-Blood Prince *****

Harry Potter i Książę Półkrwi *****

g-18

Potteromaniacy dziś Wasze święto! Premiera „Harrego Pottera i Księcia Półkrwi”. To najlepszy film serii. I najlepszy obraz tych wakacji.

David Yates, autor 5 części cyklu, uczynił z „Zakonu Feniksa” film raczej letni, chłodny i bardzo posępny. Ale na pewno udany. Dano mu więc kolejną szansę- przed nim było zadanie bardzo trudne, bo „Książę półkrwi” to powieść nie tylko po raz kolejny potwornie gruba i pełna różnych krzyżujących się wątków, ale też i mocno angażująca emocjonalnie- śmierć czai się bardzo blisko niemal cały czas, a w świecie czarodziejów powoli wszystko wywraca się do góry nogami. Bałem się, że Yates nie podoła wyzwaniu i nie przeniesie emocjonalnej siły na język kina- że jego wersja „Księcia” będzie znów jedynie przelotem najważniejszego wątku fabuły na podglądzie i niczym właściwie więcej. Tak się nie stało. David nakręcił nam mroczną epopeję, która sprawdza się zarówno jak i na thriller pełen akcji, jak i na opowieść o miłosnych rozterkach głównych bohaterów.

Jak wiemy- Voldemort już definitywnie powrócił, a świat Magów w poprzednim tomie przekonał się o tym na dobre. Właściwie nigdzie już nie jest bezpiecznie,  nawet w Hogwarcie, czego świadomy jest sam Albus Dumbledore. Dyrektor zaczyna działać na własną rękę i wpierw co robi, to przyprowadza dawnego nauczyciela Horacego Slughorna pretekstowo aby uczył eliksirów, ale przede wszystkim, aby wyciągnąć z niego wspomnienie związane z przeszłością Lorda Voldemorta. Trzeba działać szybko, bo Śmierciożercy nie mają już aktualnie żadnych oporów. Zresztą ich szeregi zasiedla Draco Malfoy- który dostaje do wykonania przerażającą misję…

W tym samym czasie pomiędzy młodymi bohaterami urastają pierwsze miłosne uniesienia- Harry czuje miętę do Ginny, Hermiona do Rona, a pomiędzy nich wchodzą też inni bohaterowie czarodziejskiej szkoły..

Yates nie miał już żadnych właściwie skrupułów- koniec z bajką dla dzieci. Już w pierwszej scenie demoluje ulicę Pokątną przy pomocy popleczników Voldemorta- a im dalej, tym anarchia się pogłębia i świat powoli się rozsypuje na kawałki, co świetnie ilustruje nieregularna konstrukcja narracyjna obrazu. Przerażająco tu ciemno i niewyraźnie, tym razem nawet bracia Weasleyowie nie ratują sytuacji i nie dodają koloru. Film ma wyblakłe zdjęcia, surowszą scenografię, ciut dzikszy niż zwykle montaż. Zrobiony jest perfekcyjnie, już dawno nie widziałem tak rozkosznie wyglądającego CGI na ekranie.

Ale znakomita realizacja , na jaką stać Hollywoodzkie studia to nie wszystko : reżyser zrobił najbardziej przejmujący film serii. Pomiędzy kadrami aż roi się niewypowiedzianego lęku, od czającego się miedzy scenami strachu. Tonacja jest smutna i ponura, jakby przybliżająca apokalipsę, wieszcząca najgorsze. Co zresztą stanowi znakomity pomost pomiędzy „Zakonem Feniksa” a finałowymi „Insygniami śmierci”.

Dobrze było cały ten smutek czymś zrównoważyć. I tu Yates okazuje się komediowym talentem- rozbraja sytuacje śmiechem, bohaterowie rozgrywają kapitalne one linery, zaś wszystkie rozterki miłosne wprowadzają młodzieńczą energię na ekran.

Cały obraz trzyma w napięciu, wiernie oddaje ducha powieści , ale też nie wolny jest od atrakcji takich jak kapitalne sceny Quidditcha. Film zaskakuje też aktorstwem- po raz pierwszy Draco Malfoy posiada pewien zakres głębi psychologicznej, Daniel Radcliffe jako Harry powala wyczuciem i humorem, również Ron i Hermiona to już nie ozdóbki głównego bohatera. „Pottery” dodatkowo zawsze stały też genialnym drugim planem- Alan Rickman, Maggie Smith, Jim Broadbent (nowy w sadze, znakomicie się w nią wpasowujący), Helena Bohnan Carter, czy Dawid Thewilis pojawiający się na chwilkę. Śmietanka , że palce lizać, czyż nie?

Już w tej chwili jestem absolutnie spokojny o Insygnia Śmierci, które też kręci David Yates. Udowodnił, że i z Pottera można zrobić prawdziwe dzieło dużego ekranu, z którego sączy się w dużych ilościach i magia, i emocje, i zabawa. Czapki z głów!

szymalan


Reklamy

9 thoughts on “Harry Potter and The Half-Blood Prince *****

  1. Bez wahania mogę powiedzieć, że to najlepsza zekranizowana część Harrego Pottera. Wszystko zostało pieczołowicie przedstawione jako coraz mroczniejsza zagadka. To nie jest już bajeczna opowiastka, a początek wojny. Pełen szacunek i zachwyt. Polecam.

  2. Ja również serdecznie polecam ten film :) Nie będę pisać, dlaczego. W każdym razie omówiłam już wszystko z szymalanem :P pozdrawiam ;]

  3. Jestem świeżo po sensie i też uważam, że obraz jest bardzo dobry. Z resztą jak jesteś zainteresowany na szczegóły to zapraszam na swojego bloga.

  4. Cieszę się, że Ci się podobał, bo jest duża szansa że i mnie do gustu przypadnie. Myślę że nawet się na niego do kina wybiorę :)
    PS. Hermiona nigdy nie była ozdóbką do Pottera (w filmach rzecz jasna ;P)

  5. Widziałem połowę pierwszej części – w napędzie dvd „wybuchła” płytka.
    Widziałem połowę drugiej części – było przepięcie i zjarał się komputer.
    Widziałem pierwsze 10min części trzeciej w tv – wiatr zerwał antenę :P
    Chyba mam mały uraz do filmowego Pottera :P
    A tak na serio – coraz więcej mocno pozytywnych opinii o najnowszej części i pewnie obejrzę.. ale dopiero po obejrzeniu wszystkich poprzednich :) Tak więc może kiedyś na dvd..

  6. ech ech ech ;P tyle powiem na ten temat ;P dla mnie i tak najlepszym obrazem będzie „Zemsta upadłych”. Harry niestety nie sprostał moim oczekiwaniom, ale o tym się już przekonałeś i tak jak Ciebie zaskoczyła moja tak i mnie zaskoczyła Twoja recenzja i ocena tego filmu. No, ale ja zawsze widzę na opak. Jedyne pozytywy to efekty i klimat. Niestety tylko tyle. Dubbing koszmarny, ale to już standard. Zero akcji. Wątki magiczne ograniczone do minimum. Ale najbardziej boli brak sceny ataku na Hogwart bo dla mnie Helena i jej kompani chodzący po zamku to nie atak, no sorki ;P
    u mnie na blogu również dwie nowe notki z mięśniakami- Hugh Jackman w „X-Men 2” oraz Jason Statham w „Transporter 3”.
    buziaki ;**

    • Nie powiedziałbym, że w filmie brak akcji, bo sam początek i ten efektowny zawijas z kamerą (widac, że ewidentnie kręcony pod 3D) wbija już w fotel. Ale w sumie taka była też książka. Raczej skupiała się na kilku mało rozwiniętych wątkach, które się lepiły jakoś tam ze sobą. Oczywiście, że w filmie wszystkich komplikacji być nie mogło, bo trwał by za długo. Co do tego do czego wszyscy mają tak wielkie pretensje- finałowa walka. Mnie to w ogóle nie przeszkadzało. Film byłby dłuższy, bardziej efekciarki, a przecież walka była już w Zakonie, wiec to by była powtórka- rzucane iskier przez pare minut i tyle. Natomiast scena o której pisałas, że Carter i reszta chodzą po stołach w Wielkiej Sali itd. to dla mnie najgenialniejszy sposób przedsatwienia anarchii w Hogwarcie po śmierci Dumbledore’a. Co by tak naprawdę dało temu filmowi pokazanie walki, która przecież nie ma znów swojego finału, nic nie roztrzyga ? Nic by nie dało, bo najwazniejsza jest Bitwa o Higwart w siódmym tomie i ręcze za yatesa, że powali nas widowiskiem :)
      Jak wyjdzie film na dvd napisze cos wiecej, bo to powyżej to nie oddaje w pełni moich odczuć wobec tego filmu. To taki szkic raczej :D

  7. Wow! Naprawdę udana ekranizacja i absolutnie jak na razie najlepsza z pośród całego cyklu. Zapraszam do mnie na recenzję, po małej przerwie i pozdrawiam ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s