Dogville ****

Dogville ****

Już mniejsza o to, czy eksperyment „Dogville” to sukces artystyczny, czy nie. Już mniejsza tam sama treść i cała głębia filmu. To po prostu szalenie ciekawe wizualne doświadczenie- Lars von Trier to takie kinowe dziwadło, przy którym po prostu nie sposób się nudzić, a i jego filmy zmuszają niemal natychmiast po seansie do dyskusji. Manifest Dogmy 95 trafił szlag, ale za to mamy zupełnie nowy język opowiadania w kinie.

Dogville to małe miasteczko położone w Górach Skalistych. Jego mieszkańcy prowadzą normalny tryb życia, który zachwiany zostaje wraz z przybyciem Grace( Kidman). Kobieta pojawia się nie wiadomo skąd. Ucieka przed gangsterami i szuka pomocy oraz schronienia. Mieszkańcy Dogville postanawiają ją przyjąć, ale pod warunkiem, że będzie robiła coś pożytecznego dla każdego z nich. Na początku otrzymuje nawet niewielkie wynagrodzenie. Jednak z biegiem czasu warunki życia kobiety ulęgają drastycznej przemianie. Grace zaczyna być szantażowana i traktowana jak niewolnica. Kobieta znosi te upokorzenia w ciszy jednak nadchodzi moment, kiedy zaczyna się buntować przeciw swoim oprawcom.

Scenografia miasteczka to bodaj najbardziej odjechany pomysł , z jakim miałem ostatnio do czynienia. Mieszkańców jest ledwie piętnastu, a więc domów i ulic jest niewiele. Cała ta sceneria przypomina średniej wielkości halę lub salę gimnastyczną, w której na szybko ktoś skroił różne dziwne elementy mające rzekomo udawać małą wioskę (jak do szkolnego przedstawienia). Domy nie mają ścian, jedynie drzwi, ulice są narysowane kredą i podpisane tak, że z lotu ptaka mamy niemal doskonale widoczną, wyraźną mapę Dogville, z czego reżyser i operator w jednej osobie korzysta. Wszystko jest tutaj totalnie umowne, sztuczne i „atrapowe”. Prawdziwi są jedynie aktorzy- ich gra, emocje, napięcie. I taki pewnie przyświecał zamysł von Trierowi, kiedy zdecydował się na taki styl nietypowy i oryginalny styl kręcenia zdjęć. Słynny podpisany przez reżysera manifest Dogmy niby mówił o realizmie, zminimalizowaniu środków wyrazu- ale „Dogville” to zerwanie z tą ideą: to właśnie forma przyciąga widza do ekranu (nie mógłbym powiedzieć , że jest inaczej skoro 3 godzinny seans minął mi jak chwila)- ale ta właśnie forma służy temu, aby dać pole do manewru aktorom i reżyserowi.

Bo otóż to jest właśnie sedno filmu- dotarcie niby na skraj kina, tam gdzie już dalej isć nie można (jako prowokacja), a jednocześnie też obnażenie kina w pełnej swojej krasie- przecież proces robienia filmów to coś tak sztucznego i udawanego- wszyscy udają, że są kimś kim nie są, scenografia i dekoracje to tylko puste rekwizyty do sceny, swoisty sztafaż, aby było na co patrzeć. I reżyser „Dogville” daje nam to, co stanowi jedynie podstawę, szkielet kina: aktor, słowo, ruch, przestrzeń.

Problem w tym, że cała ta zabawa stylistyką nie służy żadnemu wyższemu celowi (chyba, że jest celem samym w sobie, ale w takim układzie po co nam 3 godzinny spektakl?) , bo nikt mi chyba nie powie, że ten film sprzedaje nam jakieś oryginalne tezy- owszem sprzedaje je oryginalnie, ale jednak 3 godzinny obraz zezwierzęcenia i dehumanizacji to jednak chyba lekka przesada. Film ciągnie swój korowód przykrych wydarzeń i ciągnie, a końca nie widać (tak, napisałem, że czas płynie szybko na tym filmie- ale to właśnie rozciągnięta końcówka jest jego największym zgrzytem- nie potrzebnie za długa, a i nie koniecznie wiarygodna psychologicznie). Słowo „natura ludzka” pojawia się właściwie w każdej recenzji tego filmu. Że niby to film właśnie o niej- kapryśnej, niejednoznacznej i pełnej zmian: raz jestem serdeczny i miły, a czasem wredny, czy podły. Raz współczujący, a raz mściwy.

Nawiązać nić emocjonalną z tym filmem trudno, podziwiać- najłatwiej.

szymalan

Reklamy

2 thoughts on “Dogville ****

  1. Dzisiaj zobaczyłem,że oceniłeś „Dogville” na filmwebie, i czekałem na twą recenzję. Mnie ten film początkowo nieco irytował, trochę też swoją dokładnością scenariusza z którego mogła by powstać niezła książka. Von Triera usuwa w cień wszelkie medium, ale zastępuje je niesamowitą wprost kalkulacją wyobrażeń, doświadczeń typowo zmysłowych. Twoja recenzja bardzo mi się podoba, ponieważ świetnie analizuje większość aspektów ujętych w tym obrazie, co nie oznacza,że się z nią zgadzam. Wręcz przeciwnie, podciągam „Dogvillowi” ocenę do 6 gwiazdek. Zakończenie,mimo iż masz racje długie, całkowicie rozwaliło mnie na łopatki. Bardzo sugestywne i mocno dzieło, na które, jak sądzę, warto poświęcić te 3 godziny. Ale należy się odrobiny cierpliwości, mnie ten czas aż tak szybko nie minął tak jak ty opisujesz, a jednak już następnego dnia rozpływałem się nad wielkością tego filmu. Mnie on mimo wszystko absolutnie zaangażował emocjonalnie, choć też i zmęczył. Niebywały

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s