Mrs. Henderson presents ****

Pani Henderson ****

Clipboard01

Niestety, jedynym jak dotąd filmem Stephena Frearsa, jaki oglądałem była „Królowa” z oscarową Hellen Mirren. Film inteligentny, ciekawy i znakomicie zagrany. Pora na „Panią Henderson”- Frears znów po raz kolejny pozytywnie zaskoczył, zainteresował, ale i tym razem też solidnie zabawił.

Oparte na prawdziwych wydarzeniach. Lata 30-40 XX wieku, Londyn. Ekscentryczna pani Henderson (Judi Dench) po śmierci męża, nie chce popaść w typowy syndrom wdowy, która przesiaduje w domu z robótkami ręcznymi przy ognisku i ciepłej herbacie. Angielska starsza pani postanowiła znaleźć sobie ciekawsze hobby- kupiła budynek teatru. Zatrudniła też swego rodzaju menadżera (Bob Hoskins)- który ma dbać o całe przedsięwzięcie (de facto on rządził całym interesem). Dla pogłębienia zysków zapada decyzja o graniu spektakli cały dzień, a po czasie zostaje także przełamany monopol Moulin Rouge na nagość i obyczajową śmiałość. Ten wodewil funkcjonujący na granicy prawa, wprowadzi mnóstwo pikantnej rozrywki dla miejscowych.

Film jest pełen energii i optymizmu, jednak nie za bardzo wiem co on w ogóle opowiada. Czy historię nieuporządkowanej wewnętrznie, dziwacznej pani Henderson, której lekko odbija na starość? A może to rzecz po prostu o jej relacjach z menadżerem teatru, z którym się nieustannie kłóciła jak w starym, dobrym małżeństwie? A może historię niespełnionych romansów bohaterów filmu? Może to też być po prostu hołd dla teatru samego w sobie. Ale i kawałek historii: bo jest i symboliczne przełamanie obyczajowej niewinności, jak i początek drugiej wojny światowej, pojawiają się daty i konkretne miejsca. Wiele elementów się tu se sobą miesza w krótkim stosunkowo czasie, czasami jest słodko i komediowo, czasem gorzko i dramatycznie. Nie jest to film „skończony”, nie jest to film wielki, liczba grzeszków reżysera jest dosyć długa (m.in. brak dramaturgi, lekko rozchwiany scenariusz, zbytnia teatralność scen, w sumie zbyt krótki metraż…). Jednak nie tylko zresztą dla świetnej czołówki z epoki, nie tylko dla dobrej realizacji i sprawnego tempa. To warto przede wszystkim obejrzeć dla współczesnej wielkiej damy światowego kina- Judi Dench, która doskonale bawi się swoją rolą na planie. Co udziela się w znacznej mierze widzowi.

szymalan

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s