The Last Temptation of Christ *****

Ostatnie kuszenie Chrystusa *****

57bed7bdf0da189c38eb70c26c631469101

Anioł w postaci dziewczynki podchodzi do Krzyża i wyjmuje po kolei gwoździe. Czule całuje stopy Jezusa Chrystusa. Za moment pomaga mu zejść. Jezus ucieka z Golgoty, nie umiera na Krzyżu, proces zbawienia ludzkości nie zostaje ukończony, misja Syna Bożego nie jest wykonana. Dla takich scen się chodzi do kina.

Oparty na powieści Nikosa Kazantzakisa pod tym samym tytułem, film Martina Scorsese (cóż za wszechstronny reżyser jest z niego!), stał się jednym z najbardziej kontrowersyjnych i obrazoburczych dzieł w historii kina. Kościół katolicki otwarcie film potępił, tak jak to ostatnio zrobił z „Kodem da Vinci”, co jest kolejny raz trafieniem kulą w płot, gdyż, obydwa filmy są w pewnym momencie aż tak prokatolickie, że ateistę by zęby zaczęły boleć. Mimo to, katolickie pismo „Faith and Family” umieściło „Ostatnie Kuszenie Chrystusa” na liście 10 najbardziej antychrześcijańskich filmów w dziejach. Początkowo wydaje się całkiem słusznie.

Jezus (Wiliam Dafoe) jest tutaj od samego początku postacią z krwi i kości. Nie bije z niego łuna jak z świętego obrazka, nie jest jednoznaczny jak pokazywały inne filmowe opowieści o jego życiu. Uczyniono z niego pełnowartościową postać filmową. Jako syn Boga, jest wolny od grzechu oczywiście, lecz jako człowiek pełno w nim pokus, zwątpienia, niechęci, strachu, a także pożądania. Kocha prostytutkę Marię Magdalenę, jednak nie śpi z nią z obawy przed gniewem Boga. Strach niweluje cały kumulujący się w nim bunt i chęć grzechu, złamania zasad. Z czasem poczyna zdawać sobie sprawę z misji, jaka została mu narzucona przez Ojca. Przeżywa traumatyczne kuszenie na pustyni, gdzie ukazuje mu się sam Szatan. Zaczyna zadawać sobie sprawę z swojej niezwykłości i z tego, co musi zrobić, jaką walkę musi podjąć, nie tylko z samym sobą.

Dalej to już film niemal arcy wiernie odtwarza znane z kart Pisma wydarzenia, jak : rozpoczęcie nauk, pierwsze cuda,pierwsi uczniowie, powołanie do działania Apostołów, wskrzeszenie Łazarza- te zdarzenia film prezentuje przelotnie, podobnie jak Pasję – wydarzenia od ostatniej wieczerzy aż do ..no właśnie…do Krzyża. Do Krzyża, gdzie pojawia się niesamowity „zwrot akcji”, o którym już wspomniałem na początku. Jezus unika przeznaczenia, porzuca tchórzliwych uczniów i odchodzi w cień. Zakłada rodzinę, rodzą mu się dzieci.

Każdy film o Jezusie jest z gory skazany na konfrontację wizji Chrystusa z filmu z tą wizją Mesjasza, jaką ma każdy z nas (nawet ateista nie może zaprzeczyć istnieniu tej historycznej postaci i jakiś pogląd musi posiadać). Jezus jest z jednej strony tak nam znany- jego narodziny, działalność, męczeńska śmierć i zmartwychwstanie (ze szczegółami) , a z drugiej taki nieobecny i zagadkowy. Z jednej strony bliski , bije od jego wizerunków ciepło, a z drugiej nachalny, jest wszędzie i zawsze, nawet w popkulturze. Scorsese chce dokładnie odwrócić wizerunek płaskiej postaci Jezusa nauczyciela i cudotwórcy. Stara się wejść do jego psychiki. O czym mógł myśleć? Co go denerwowało i jakie miał dylematy?

Film pyta o naturę boskości i o człowieczeństwo. Czy to możliwe, że zbawiciel może mieć dziecko i poślubić wcześniej żonę? Ostatnio dyskusja na ten temat rozgorzała przy okazji „Kodu Da vinci”. Część Kleru sie oburzała, że to podważenie jego boskości, ale część machnęła ręką i uznała, że założenie rodziny nie miałoby żadnego wpływu na jego świętość i nie negowała by jego cudów i moralnych nauk. Także jego udziału w Zbawieniu świata. Kontrowersyjniejsze w filmie jest to, że Jezus wie, że musi umrzeć , ale wcale nie chce.

Ciekawe są różne inne „odchyły”- Judasz najpierw ma być mordercą Jezusa na zlecenie kupców, później staje się jego najbliższym uczniem – nie bezkrytycznym, ale wiernym niemal do końca. Wierzył, że Jezus uratuje Żydów od Rzymian drogą zbrojnego powstania! Z kolei apostoł Piotr w filmie to nieliczący się tchórz, postać prawie , że nie zauważalna.

Dziwna, co najmniej oryginalna i intrygująca to opowieść. Na szczęście nie tyko na szokowanie nastawiona. Jest raczej przepuszczeniem dobrze znanej wszystkim historii przez trendy współczesnej sztuki. Zamyślenie nad wiarą własną, wątpliwości natury logicznej, humanizm i odwaga. Dodam, że rzecz jest świetnie zrobiona. Zdjęcie są cudowne, tudzież muzyka, a uwagę warto skierować też w stronę scenografii i dekoracji. Oszczędne niczym w sztuce teatralnej , co jasno dowodzi, że nie o widowisko reżyserowi chodziło.Trochę się film ów dłuży pod koniec, ale to w końcu kolos trwający niemal 3 godziny. Niemniej poświęcenie tego czasu jest warte grzechu.

szymalan


Reklamy

3 thoughts on “The Last Temptation of Christ *****

  1. kurde muszę to zobaczyć :D lubię tego reżysera, przyjdą wakacje to na pewno zobaczę. jak na razie się „ócze intensywnie do matóry” czyt. nic nie robię :D ale Ty o tym wiesz xD

  2. wychodzi na to że ktoś się poważnie wziął za Chrystusa i jego portret psychologiczny, w końcu tego typu film nie będzie bajką dla dzieci a poważną historią dla dorosłych, muszę go sobie kiedyś obejrzeć ;]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s