Man on wire *****

Człowiek na linie – Man on wire *****

clipboard013

Kolejny w kinie film o nowojorskich „świętej pamięci” wieżach World Trade Center. Tym razem nie fabularny- a dokumentalny. I nie opowiada historii przerażającej, ale wzniosłą (i w przenośni, i dosłownie) . Nagrodzony Oscarem dla najlepszego dokumentu ,”Człowiek na linie”, zabiera nas w podróż po marzenia. Te ukryte tam, gdzie jest koniec świata- dalej już posunąć się nie można.

Choć z tym, co napisałem, że historia nie jest przerażająca to nie jest do końca tak łatwo. Zanim człowiek, o którym opowiada film osiągnął swój cel pojawiło się wokoło  naprawdę sporo iście prawdziwej grozy. Jeden błąd- i koniec. Nie może być inaczej, skoro to historia linoskoczka, czyli najkrócej mówiąc kogoś, kto z pasji uprawia coś w rodzaju akrobatyki, polegającej na przejściu bez żadnych pomocy i zabezpieczeń po metalowym (nie wiem czy zawsze , nie jestem ekspertem) linie (lub kablu), który zawieszony jest w powietrzu pomiędzy dwoma budynkami – zaś im on wyższy, tym lepiej.

Nasz bohater to francuz Philippe Petit. Ma do swojego hobby entuzjazm, zawziętość, oczywiście odpowiednie fizyczne warunki (jest nieprawdopodobnie sprawny, takiego wyczucia równowagi nie ma chyba nikt), ale także potrafi włożyć w to co robi swoje serce- dla niego owe wyczyny mają swoją duszę. Niesamowicie pamięta najmniejsze detale, jakby każda chwila zapisała mu się na zawsze na twardym dysku (od wyczynu WTC minęło jakieś 35 lat!). Doskonale opisuje i szczegóły dotyczące osób, czy miejsc, ale i dzięki opisom emocji, rysuje nam swój rys psychologiczny.

Jego „kariera” rozwijała się stopniowo. Od drobnych przejść po nie zbyt długich linach, po coraz większe- jak pomiędzy wieżami paryskiej katedry Notre Dame, czy gdzieś na moście wiszącym. Jednak jego obsesją od pewnego czasu były (jeszcze nie zbudowane w całości!) bliźniacze wieże WTC. „Człowiek na linie” to film, który skupia się na drobiazgowych przygotowaniach do tego wprawiającego w zdumienie wyczynu. Nie będę tutaj się zagłębiał w jakieś poszczególne etapy- wszystko odkryjcie już sami. Nasz narrator i bohater całego spektaklu w jednej osobie, opowiada nam swoją historię na tyle ciekawie, że półtorej godziny mijają bez żadnego znużenia, czy zniecierpliwienia. Fantastyczny montaż, świetnie wymieszanie fabularyzowanych scen z archiwalnymi zdjęciami  i filmami, czynią dokument wciągającym po uszy. Gadające głowy, obowiązkowy element dokumentalnych filmów, o dziwo, w ogóle nie nie irytuje- nawet muzyka niczym jest tu niczym z thrillera. Powoli narasta napięcie, widz odrywa się od ziemi i przestaje czuć grunt pod nogami- całym sobą przeżywamy tę niesamowitą w części przygodę, w części duchowe przeżycie, a chwilami zdarzenie ocierające się o samobójczą tragedię.

Jedyne co tutaj ciut rozczarowuje to właśnie ów wyczyn pomiędzy wieżami WTC- pokazany już jakby z dystansu do sytuacji, w pełnym poczuciu bezpieczeństwa. Ale czyż nie tak mamy się czuć? Swój performance Philippe wykonuje właśnie po to, aby poczuć się na chwilę królem tłumów i całego świata- my już się nie musimy o nic martwić. „Dla mnie to oczywiste, że życie powinno się przeżyć na jego krawędzi. Buntować się… Zaprzeczyć przyklejaniu zasad..”-mówi pod koniec. Takim właśnie marzycielom, buntownikom, czy jak chcecie- pasjonatom, film składa hołd. Marzeniom niedoścignionym, oderwaniu się od normalnego życia, po to aby osiągnąć w jednej chwili wszystko. Nikt jeszcze nie był w stanie odpowiedzieć po co- skoro życie jest tak kruche i skazane na swój koniec. To tajemnica- poznają ją Ci, którzy będą w stanie się zdobyć na odwagę- nawet jeśl, jak nasz bohater,  zrobią to wbrew obowiązującemu prawu.

szymalan

Reklamy

16 thoughts on “Man on wire *****

  1. Primo: nie wiem, czy można to nazwać odwagą. Może i tak, natomiast nie uważam, człowieka, który zajmuje się czymś takim za bardziej odważnego od np. żołnierzy, górników, czy kobiet wychowujących samotnie dzieci.
    Secundo: całość brzmi interesująco :]

  2. No więc dla mnie osobiście odwagą jest np. ścieranie się z codziennym życiem w ciężkich sytuacjach, walka a każdy kolejny dzień, walka ze słabościami, z żywiołem, w obronie czyjegoś życia, a niekoniecznie jest nią balansowanie na linie między życiem, a śmiercią setki metrów nad ziemią :]

  3. to, że jest odwagą stawianie czoła codzienności , to nie będziemy polemizować- myślę, że to oczywiste. Ale ja chcę wiedzieć, dlaczego wejście na najwyższy budynek świata i spędzenie w powietrzu na cienkiej linie bez żadnych zabezpieczeń 45 minut już odwagą nie jest?

  4. Nie zaprzeczam Damianie, że NIE jest odwagą. Pewnie na swój sposób jest. Ale nie da się ukryć, że głupota to poniekąd też jest. Odważni ludzie walczą o życie swoje lub innych, a on wchodzi na linę i w gruncie rzeczy może się z życiem swym szybko pożegnać. A podobno to najcenniejsze co mamy.

  5. zgadzam się – ale dla mnie taki wyczyn to odwaga wręcz nieprawdopodobnie niezwykła. Dodam , że jeżeli faktycznie jest to też głupota- ta jego pasja- to dla mnie jest to najpiękniejsza głupota świata. ;-)

  6. Pasja to piękna sprawa. Tylko trzeba by się zastanowić, czy warto narażać się aż tak bardzo. W imię czego? Jeśli spadnie, to z tej całej pasji nie pozostanie mu już nawet satysfakcja.

  7. Ja się zgadzam z Ly…
    Ona ma rację. Pasja jest ważna owszem, ale z pasji powinniśmy czerpać radość, przyjemność. A prawdopodobieństwo,że ten koleś odczuje satysfakcje i radość jest równe 1:2. Zainteresowania i hobby trzeba znajdywać bardziej bezpieczne. Owszem, można uprawiać sporty ekstremalne, ale zabezpieczając się. Przecież życie jest jedno, chyba,że jemu życie nie jest miłe i wszystko jedno czy spadnie i się zabije czy przejdzie bezpiecznie.

    Pomijając to, to myślę, że film warty obejrzenia

  8. „A prawdopodobieństwo,że ten koleś odczuje satysfakcje i radość jest równe 1:2”

    ten film jest tak dokładnym zaprzeczeniem tej tezy, że właściwie ciężko mi podjąć polemikę z Tobą. Musiałabyś zobaczyć ten dokument, do czego bezwzględnie namawiam. I wtedy pogadamy :D

  9. to chyba od tego powinny być fora o nielegalnych sportach ekstremalnych. Tutaj raczej mówimy o jednym konkretnym filmie, który opowiada o jednym konkretnym przypadku.
    pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s