33 sceny z życia ***

33 sceny z życia ***

111Krzyczeli po festiwalu w Gdyni- jak to możliwe, że film taki jak „Mała Moskwa” mógł wygrać główną nagrodę, zaś wspaniały, „artystyczny” film Małgorzaty Szumowskiej nie?  Ano mógł i ja się o tym dzisiaj przekonałem. Dawno mnie żaden film tak nie rozczarował , jak „33 sceny z życia”.

Przy pomocy krótkich migawek, scen z życia, widz obserwuje w filmie rodzinę głównej bohaterki Julii (Julia Jentsch), młodej artystki, żyjącej w świecie sztuki. Jej ojciec jest znanym reżyserem filmów dokumentalnych, matka pisze kryminały-bestsellery, zaś mąż to znany w świecie kompozytor. Rodzina to inna niż ze zdjęć z „Gali”- kłócą się, są nawzajem uszczypliwi, piją alkohol, po którym wyrzucają sobie różne brudy. I nagle przychodzi niespodziewanie śmiertelna choroba matki Julii. Rak, lekarze nie dają żadnej szansy na przeżycie.

Dotychczas żyjąc sobie swoim własnym, nadpsutym, artystycznym, pozbawionym prawdziwej miłości życiem, rodzina Julii nie miała podobnych doświadczeń. Teraz wszyscy zostają postawieni na głowie: trzeba biegać do szpitala i razem przeżywać cały ciąg rytuałów: zajmować się umierającą starszą kobietą, trzymać prawdę o zbliżającym się końcu przed nią wspólnie w tajemnicy, zapłakać w chwili, w której serce ustanie za zawsze, przygotować pogrzeb, ubrać matkę do trumny, odprowadzić na cmentarz w kondukcie pogrzebowym. A jednak nie potrafią ulec sacrum i powadze zdarzenia. Ironizują, podśmiewają się, panuje nastrój gorzko-sarkastyczny. Młodzi chcą uciec od ponurej, zakłamanej ,sztucznej rzeczywistości w jakiś inny świat. Czy to będzie sfera artystyczna, czy zdrada małżonka. Śmierć w tym filmie to paradoks-jednocześnie udręka, emocjonalnie wyczerpuje i męczy- a z drugiej strony to wybawienie. Matka wcale święta nie była. Co jeśli umiera osoba, która przywodzi nam na myśl same złe wspomnienia? Śmierć uwalnia i przytłacza.

I jest podobno tematem tabu. I nie mówiło się o niej w kinie w sposób tak odważny i bezkompromisowy, jak tutaj. A jak mamy temat tabu, to już tylko krok od filmu, który jest arcydziełem. „33 sceny z życia” to jednak tylko puste migawki, sceny, ujęcia wycyzelowane, aby w żaden sposób nie wyglądały banalnie. Ujęcia muszą być długie, sceny nieznośnie rozciągnięte- aktorzy grają w sposób „artystyczny”, nastrój filmu musi być potwornie ciężki, gęsty. A ja jako widz siedzę i zastanawiam się o co ten cyrk. Małgorzata Szumowska wniosła do filmu lwią część swojego życia i własnych przeżyć. To niemal jej autobiografia. Już sam fakt, że mamy tutaj właśnie rodzinę sławną, podobną do jej- film pozostaje dla mnie emocjonalnie niedostępny. Kolejne tytułowe sceny z życia dostarczą kolejnej dawki męki. Ostatnie 30 minut cały czas spoglądałem na zegarek. Film wygląda tak, jakby 2 godzinny film został porządnie okrojony- bo z pewnych przeżyć reżyserka się już otrząsnęła- z reszty jednak nie. Dla mnie to już nie artystyczna prowokacja, to artystyczny striptiz, który podchwyciły masy polskich i nawet zagranicznych krytyków. Dziwna nie -rytmiczna muzyka, puste, choć piękne chwilami zdjęcia, montaż jak na europejskie i amerykańskie standardy przystało.

Nie ma tutaj komu i o co kibicować, nie ma na co oczekiwać, nie ma się czym emocjonować- pozostaje chłodna obserwacja i bardzo konkretne, trzeba przyznać zacne, wnioski. Szkoda, że fabuła tak strasznie nudna.

szymalan

Reklamy

One thought on “33 sceny z życia ***

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s