Rolling Stones w blasku świateł *****

Rolling Stones w blasku świateł *****

827a392947f8edaaa37b534214857140101

Wielki reżyser Martin Scorsese (dwa lata temu triumfator Oscarów za film „Infiltracja”, nakręcił wielki film. O wiele lepszy niż „Infiltracja”, czy „Aviator”. „W blasku świateł’ to widowisko, w którym główne role grają członkowie największej grupy rockowej historii świata- Rolling Stones. Reżyser zrealizował dokument, będący zapisem ich koncertu w nowojorskim Beacon Theatre – bez blichtru, patosu, stadionowych tłumów , czy innych masowych atrakcji. Stawia na prostotę, ale i potęgę muzyki. W swojej kategorii rzecz to wybitna.

Film składa się z całego koncertu RS, kilku dokumentalnych wstawek (czarno-białych) o nastrojach przed jego rozpoczęciem oraz z scen archiwalnych z młodości członków zespołu, wywiadów z dziennikarzami czy relacjami z ich ekscesów narkotykowych, które jak wiemy miały nawet swój finał w więzieniu. Reżyser zachowuje sporo dystansu i ironii. Do dziennikarzy, którzy zadają w kółko te same, idiotyczne pytania w wywiadach, do polityków, którzy przybywają na koncert Stonesów i układają jakieś bzdurne hasełka do publiczności o ważnych światowych problemach (spotkanie z Billem Clintonem i „gódmorning” Aleksandra Kwaśniewskiego). Nawet do samego siebie, ukazując się jako wszędobylski intruz, dbający o jak najlepsze ustawienia kamer, oświetlenie, czy kolejność granych utworów.

Bo tu nie o fabułę, nie o treśc jak w „normalnym” dokumencie chodzi, lecz o samą muzykę i 4 członków legendarnego teamu rockowego. Ich utwory brzmią tak potężnie, iz ma się wrażenie, że za moment wybuchnie ekran. Najwięksi operatorzy filmowy świata sterowali 18 kamerami, aby uchwycić esencję scenowego stylu bycia Mike’a, Keitha, Ronniego i Charliego. Jagger wchodzi w trans i kontrolując co się z nim dzieje przejmuje uwagę publiki, wokalem wyczynia rzeczy niesamowite, Richards wyłącza mózg i całym sobą pastwi się nad gitarą, rywalizując na riffy z Woodem stojącym obok. Gdzieś z tyłu całkowicie spokojny perkusista Watts, patrzy na spektakl jakby kpiąco i z dystansem.

Wszystko to możemy obserwować. Obraz ma niesamowity montaż, tylko pogłębia atmosferę i przybliża nas w sam środek „akcj”. Możemy policzyć krople potu na czole Mike’a, zauważyć interakcje między członkami zespołu, jakieś drobne wpadki, zmęczenie. Wszystko z bliska, przed naszym wzrokiem. Mamy się lepiej niż, gdybyśmy siedzieli w pierwszym rzędzie. Oto, do czego dziś można wykorzystać kino.

Na ekranie gościnnie pojawiają się: Jack White, który wyraźnie męczy się próbując dorównać śpiewem Jaggerowi, legenda bluesa Buddy Guy, a także Christina Aquilera. Cieszy fakt, że w filmie wykorzystano nie tylko wielkie przeboje RS, ale i utwory takie, których nikt nie słyszał lub dawno zapomniane. Wszystko po to, aby uzyskać prawdziwą esencję Rolling Stones- potęgę brzmienia najczystszego rocka świata.

To jeden z najlepszych filmów tego roku, jaki oglądałem(przeżywałem?). Dla fanów RS ten muzyczny majstersztyk to jak lektura szkolna. Dla kinomanów- już mniej, aczkolwiek namawiałbym ze względu na techniczną perfekcję. A reszta? No cóż…po dwóch godzinach „jazgotu” może ich głowa zaboleć, więc lepiej proponuję znaleźć coś innego w repertuarze…

szymalan

Reklamy

One thought on “Rolling Stones w blasku świateł *****

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s