W sieci kłamstw

W sieci kłamstw ***½

Choć najnowszy film Ridleya Scotta ogląda się całkiem nieźle, to niestety ale przez cały czas trwania seansu nie odchodzi od widza pewna gorzka myśl. Że czasy, kiedy Scott zachwycał „Gladiatorem”, czy „Helikopterem w ogniu” minęły już chyba na dobre. A na arcydzieło w postaci „Obcego” lub „Łowcy Androidów”  już w ogóle nie liczę. „W sieci kłamstw” tylko wpisuje się w pewien sztampowy nurt kina akcji, mając przy tym jedynie przebłyski tego, co możemy nazwać wielkim kinem.

Po raz kolejny u Ridleya zagrał Russel Crowe, ale w tym filmie pierwsze skrzypce gra Leonardo Di Caprio (ostatnio świetna rola w „Infiltracji” Scorsese). Wciela sie w rolę Rogera Ferrisa, absolutnego debeściaka amerykańskiego wywiadu w terenie, nic dla niego zdobywanie najpilniej strzeżonych informacji, a narażanie życia to chleb powszedni. Pracuje dla Hoffmana (Crowe), który siedzi sobie w Waszyngtonie jak każdy normalny obywatel z rodzinką i jednocześnie prowadzi wojnę znad swojego laptopa i wydaje polecenia Ferrisowi na telefon. Ta współpraca ma doprowadzić ich tym razem do przywódcy terrorystów, który kieruje serią zamachów bombowych. By go wytropić, Ferris przenika  w jego brudny, niebezpieczny terrorystyczny światek. Po drodze napatoczy się mu piękna pielęgniarka o irańskim pochodzeniu…

W obrazie „W sieci kłamstw” wojna jawi się nam jako gigantyczna szachownica, której pionki (Ferris, jego ewentualni współpracownicy, terroryści…) przesuwają dwaj ludzie. Wspomniany Hoffman, który potrafi doprowadzić do sytuacji, w której jego agent walczy o życie, a ten w tym czasie wcina sobie pieczone kiełbaski. Drugim z nich jest nie znoszący łgarstwa wytworny niczym lord Hani. Pierwszy z nich widzi na monitorkach większych i mniejszych sytuację, będąc jednocześnie tysiące kilometrów dalej, wydaje mu się, że jego decyzje są po prostu dobre i już, że nowoczesny sprzęt jaki ma do dyspozycji, sprawi, że wystarczy postępować jak on myśli i ma ochotę, a cała operacja zakończy się sukcesem. Jak naiwne i złudne to myślenie, to widać w świetnej scenie, w której na pustyni kolumna ciężarówek otacza samotnego Leosia Di Caprio, robiąc wcześniej sporo kurzu, aby uniemożliwić obserwatorom z góry widok, do którego samochodu załadowany zostanie Ferris (a każdy rozjechał się w inną stronę). Do tego Hoffman podejmuje katastrofalne inne decyzje, kłamie Ferrrisa, nie informuje go do końca o sytuacji, czy o danych ludzi, których trzeba odnaleźć.

Zdecydowanie inny jest ów Hani (nazwisko Pasza), który ma proste w życiu zasady, nienawidzi wręcz kłamstwa, mówi lakonicznie i zawsze dotrzymuje słowa. To właśnie on stanowi kontrapunkt do całej galerii rozedrganych postaci i z całym swoim stoicyzmem wyjdzie w końcu pięknie na swoje i udowodni, że nie trzeba wcale kłamać i że zaufanie to również ważna rzecz, nawet na wojnie. Pomiędzy nim, a biurokratycznym bohaterem granym nieco jajcarsko przez Crowe’a mamy jeszcze Di Caprio, który jak wspomniałem jest jedynie pionkiem w tej wojennej grze, ambiwalentny, nie chce zrywać kontaktu z leniwym Hoffmanem, ale też wie, że czasem słuchać jego poleceń, dla bezpieczeństwa przynajmniej swojego i danej misji, nie może.

Z grubsza rzecz biorąc „W sieci kłamstw” nic odkrywczego nie mówi. Że wojna amerykańska z terroryzmem to absurdalny show, sieć kłamstw, brak wartości, a jej największymi ofiarami są niewinni, a najbardziej wpływowi to, ci za biurkami? Z tego też powodu najnowsze dzieło Scotta należy niestety do filmów przeciętnych, nie ma siły i emocji, w zasadzie ogląda się to z lekkim znużeniem i z pewnego dystansu, jakby to był film dla nastolatków na sobotni wieczór. A wcale nie jest. Zachowuje idealnie niemalże pozory ambitnego kina . Za to i za stronę realizacyjną (w tym wkład aktorów, niespotykanych bądź co bądź w podobnych filmach akcji) , prawie 4 gwiazdki.

szymalan

Reklamy

2 thoughts on “W sieci kłamstw

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s