(1937) Towarzysze broni

****

Niewiele powstało w historii kina filmów, których akcja miała miejsce w czasach I wojny światowej. Nie była ona tak atrakcyjna pod względem militarnym dla masowego widza, jak druga wojna, trwała nieco krócej, ale walki toczyły się głównie w okopach, toteż jakichś wymyślnych fabuł wymyślać nie sposób nie wiadomo jak długo. Na szczęście dla kina Jean Renoir nakręcił “Towarzyszy broni” - film, który mocno przypomina współczesne, czy chociażby pewne kultowe opowieści, ale mówiące o II wojnie światowej. Stąd film ma wyraźnie coś w sobie bardzo uniwersalnego. Francuski reżyser sam walczył w katach 1914-18, a swój mundur wykorzystał w “Towarzyszach…”.

Historia, jak napisałem, dosyć mocno przypomina wiele podobnych tylko że z czasów II wojny. Grupka francuskich pilotów zostaje schwytana przez Niemców i trafiają do obozu w niewolę. Tam od początku myślą tylko o ucieczce, niczym Franek Dolas i jego początkowa kompania, podkopują się przez ścianę. Jednak szybko i niespodziewanie zostają przeniesieni do innego obozu, w zupełnie innej miejscowości. Tam ponawiają plan.

Wojna to jak wiadomo nie od dziś, a ostatnio najciekawszym ‘filmowym’ potwierdzeniem tej tezy był eastwoodowski dyptyk o bitwie o japońską wyspę Iwo Jimę, zderzenie się dwóch kultur. Wszystkie maski spadają,spotykamy osoby innych narodów, płci, stanu majątkowego, poglądów i religii, ale na froncie liczy się tylko ojczyzna. Liczy się kraj, świadomość granic, świadomość przynależności. I tak też w tym filmie rysuje się taki przekrój społeczeństwa, ludzi którzy spotykają się na wojnie, choć na co dzień nie mają ze sobą nic współnego. Do końca pozostają solidarni.

Kino to proste jak budowa cepa, przesłanie jak widać, podane jak na tacy. Czy warto poświęcić 115 minut, które i tak chwilami się chwilami dłużą? Miłośnicy kina wojny z pewnością docenią pieczołowitość w realizacji, miłośnicy kina w ogóle- docenią aktorki warsztat Jeana Gabina, Pierre’a Frresnaya, a przede wszystkim słynnego z roli majora von Rauffensteina, Ericha Vo Stroheima. A poza tym, to jakoś mnie ten film nie zwalił z nóg…

Może to wina “Nietolerancji” i “Narodzin Narodu”, które w batalistyce i kinie wojennym na razie rządzą, jeśli chodzi o nasz przegląd najważniejszych filmów w dziejach kina?

szymalan

(1934) Młody las

****

Jest rok 1905. Ziemie polskie pod zaborem rosyjskim. Uczeń Jan Walczak sprzeciwia się swojemu nauczycielowi, który twierdzi że największym wodzem był Suwakow. On wraz z klasą twierdzą, że największym był Napoleon. Grono pedagogiczne podejmuje decyzję, że jeśli uczeń nie przeprosi publicznie i nie uzna Suwakowa za największego wojownika, to zostanie usunięty ze szkoły. Szantażują go jego ciężko pracującą matką, która liczy, że syn się wykształci i dojdzie do czego w życiu.

Staroświecki film, ale bardzo ważny z punktu widzenia historii. Pamiętacie taki nowy film Jędrka Wajdy “Katyń”?- obydwa mówią o tym samym. O postawionym pod ścianą narodzie, który musi wybierać pomiędzy osobistym życiem i szczęściem, a patriotyzmem. Ten jednak, czarno biały film z zarywającą się taśmą, ma coś więcej- mówi o sile słowa. Sile słowa, które może zadziałać mocniej niż huk dział armatnich i świst kul z karabinów maszynowych, zwłaszcza w ustach młodego człowieka, który nie patrzy na siebie, ale patrzy na cały naród.

Warto zobaczyć, chociaż życzę powodzenia w szukaniu tego filmu. :D

szymalan

(1915) Narodziny narodu

*****

Epicki, niezapomniany, po prostu wielki- pierwszy film w historii kina, który trwał ponad 100 minut (w sumie aż 180!) , 14 film w karierze Grifittsa o wojnie secesyjnej. Niesamowite, monumentalne arcydzieło, które dosłownie zapiera dech w piersiach. Proszę wybaczyć patetyczność tonu mojej recenzji, ale tu mamy do czynienia z filmem tak szczególnym dla kinomana, że po seansie cały filmowy świat przewraca mu się w głowie i zmienia się w ogóle nastawienie i system wartości jakim posługuje się filmowy recenzent.

Obraz opowiada o dwóch rodach: Cameronów i Stonemenów, którzy przed wojną są ze sobą bardzo blisko jednak w jej trakcie stają po obu stronach barykady. Zachwyt budzi scenariusz, który pieczołowicie opowiada historię rodu, a na drugim torze historię podzielonej na północ i południe Ameryki. Pojawia się tu nawet sam prezydent Abraham Lincoln, a także członkowie Ku Klux Klanu, którzy w finale organizują wielką wyprawę przeciwko “północym”. Jest wiele faktów historycznych, miejsc, słynna bitwa pod Gettysburgiem, czy wreszcie zamach na Lincolna w teatrze.

Oczywiście czarno biała, niechlujna i zabrudzona taśma, muzyka, dialogi które musimy czytać- to oczywiste zalety tego filmu i każdego innego z tamtego okresu. Dla nas to właśnie te elementy tworzą klimat, jest to swoista podróż w czasie dla dzisiejszego widza. Film ma przecudną scenografię, sceny akcji, montaż i oczywiście aktorów, na których patrzenie, jest prawdziwą przyjemnością. Bodaj jedyną wadą, niestety jednak bardzo poważną, jest metraż. Chorobliwie długaśny film po dwóch godzinach męczy i wytrwanie do końca do zadanie dla miłośników sportów ekstremalnych.

Niemniej zobaczyć film z roku 1915, brzmi tak abstrakcyjnie dla dzisiejszego widza, chrupiącego popcorn w kinie, że nie można przejść obok “Narodzin narodu” obojętnie. Zapytacie: “No dobra, ale skąd taki film wytrzasnąć?” W końcu polska telewizja ma zbyt ważną misję puszczania tanich widowisk w stylu “Taniec z Gwiazdami” ,czy super-przebojowych seriali, aby sobie zaprzątać głowę takimi bzdurami. Ale bez paniki. Możecie go zobaczyć nawet dziś. Wystarczy wejść na www.archive.org i sobie zupełnie normalnie ściągnąć ten film. Bowiem jego licencja już dawno wygasła, stąd pobranie go z netu, publiczne wyświetlanie etc. jest najzupełniej legalne. Na napisy.info jest polskie tłumaczenie tekstów.

szymalan

Katyń

Gest Antygony ****
katyn.jpg

W mojej „recenzenckiej karierze” jeszcze nie było tak trudnego momentu, jak ocenienie „Katynia”- polskiego dramatu wojennego o sowieckiej zbrodni z 1940 roku, której ofiarami było wiele tysięcy oficerów armii polskiej, policjantów, inżynierów, naukowców, profesorów etc. Oczywiście film widziałem już w kinie, w dzień premiery. Atmosfera przed seansem była atmosferą wyczekiwania na arcydzieło. Na coś, co nas zwali z nóg. Jesteśmy przyzwyczajeni, że coś dobrego to coś wielkiego. Czytaj resztę wpisu »

Napisane w Wojna. Bez komentarzy

The Escape from Sobibor/Ucieczka z Sobiboru.

Image Hosted by ImageShack.us

Filmowa opowieść o ucieczce 600 żydowskich jeńców z nazistowskiego obozu zagłady w Sobiborze.

Dobre kino pokazujące sytuację człowieka w ekstremalnej sytuacji. Jego siłę, nadzieję, słabość… ludzkie człowieczeństwo i zwierzęcy instynkt, pozwalający na przetrwanie. Sugerowanie konszachtów, pełnej konspiracji. Takie osoby jak Pacuła czy Hauer idealnie wpasowały się w swoją rolę, by pokazać chociaż namiastkę życia w obozie pracy. Świetny dokument, lecz trzeba do niego usiąść z pewnym dystansem a to za sprawą końcówki, która stawia Polaków ciemnym świetle, jako kolaborantów i morderców, co nie było prawdą (z pewnymi wyjątkami). Ale ten jeden mankament nie psuje całego kunsztu prawdziwości obrazu.

Bardzo ujmujące i poruszające kino.

Ocena: 9/10

(pumex)

Napisane w Wojna. Bez komentarzy

Saving Private Ryan/Szeregowiec Ryan.

Image Hosted by ImageShack.us

Francja, rok 1944. Desant wojsk amerykańskich ląduje u wybrzeży Normandii. Kapitan Miller dostaje rozkaz przeprowadzenia swojego oddziału za linię wroga, odszukania żołnierza Jamesa Ryana i bezpiecznego sprowadzenia go. Pozostali trzej bracia szeregowca zginęli na wojnie. Dowództwo pragnąc oszczędzić matce bólu, nie chce dopuścić do śmierci jej ostatniego, żyjącego syna. Ośmiu ludzi wykonuje, więc rozkaz i naraża swoje życie, by odszukać jednego człowieka..

Według mnie jest to chyba jeden z najznakomitszych filmów ukazujących realia wojenne. Świetna gra aktorska, zdjęcia, montaż, scenariusz.. ja nie mogę nic mu zarzucić. Dominuje w nim realizm, prawdziwość, dramatyzm, okrucieństwo, jakie przynosi sama wojna. Widz czuje się, jakoby był jednym z głównych bohaterów, który zostaje wtłoczony w piekło wojny. To film o ludzkich wyborach, o ludzkich zmaganiach, o zderzeniu się człowieka z wojną. Finezyjna scena lądowania w Normandii - chyba każdy się nią zachwyca. Fantastyczny, piękny film. Jeden z najlepszych. Tom Hanks góruje. Chylę czoło dla Spielberga.

Ocena: 10/10

(pumex)

Napisane w Wojna. 1 Komentarz »

9 kompania.

Image Hosted by ImageShack.us

Wstrząsająca, zrealizowana z ogromnym rozmachem, ekranizacja rosyjskiej kampanii wojennej w Afganistanie. Rok 1980. Młodzi żołnierze sowieckiej armii przeniesieni zostają z obozu szkoleniowego w samo centrum wojennej zawieruchy w Afganistanie. Tam otrzymują zadanie utrzymania wzgórza 3234, jednak wyniszczające ataki partyzantów afgańskich dziesiątkują oddział. Żołnierze desperacko wzywają pomocy, lecz nikt nie przychodzi im z odsieczą. Skazani są tylko na siebie.

Bardzo mocne, męskie kino!

“9 kompania”, to film okraszony świetnymi zdjęciami, ujęciami i naprawdę ujmującą muzyką, który wyszedł spod ręki naszych wschodnich sąsiadów, Rosjan. Aż oczy przecierałem ze zdumienia. Kto by pomyślał, że i oni potrafią. Potrafią zrobić kino mądre, wspaniałe technicznie, mówiące o nonsensie wojny. To takie pomieszanie kilku filmów (Czas Apokalipsy, Full Metal Jacket, Jarhead, Pluton) w jednym, plus coś od Rosjan.

Ten film aż kipi realizmem i dynamizmem. Nie daje ani na sekundę chwili wytchnienia. Reżyser bezwiednie żongluje patosem, komizmem, brutalizmem i realizmem.

Na pochwałę zasługuje również aktorstwo. Każdy z nich wpasował się w rolę jak dłoń w rękawiczkę, sprawili, że widz po wcześniejszym zapoznaniu się z nimi, zaczyna im kibicować, przejmować się ich losem. Sceny z utrzymywania wzgórza to coś przepięknego, zapiera dech w piersiach. Warto zobaczyć, bo zapewne długo nie uświadczymy tak dobrego rosyjskiego filmu u nas w kinach.

Ocena: 10/10

(pumex)

Napisane w Wojna. Komentarzy: 2 »