Posts Mentioning RSS Toggle Comment Threads | Klawiaturowe skróty

  • szymalan 13:37 on 16 September 2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz |  

    Hiroszima, moja miłość *****

    Clipboard01

    Przełom lat 50. i 60. we francuskim kinie, to narodziny tzw. francuskiej nowej fali (Nouvelle Vague), kiedy to żabojady pozazdrościły włochom ich neorealizmu w kinie. Znów tutaj chciano w sposób oszczędny opowiadać o ludzkich dramatach i analizować stan społeczeństwa. Było to też swego rodzaju przeciwstawienie się temu, co osiągnięto w kinie dotychczas- szukano nowych i oryginalnych sposób narracji czy realizacji, konekwentnie prowadząc film do wieloznacznej interpretacji. Przed państwem jeden z najważniejszych przedstawicieli tego nurtu: “Hiroszima, moja miłość” Alaina Resnaisa. (Więcej…)

     
  • szymalan 19:45 on 17 January 2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz |  

    Pracowity tydzień.

    Trochę sobie ostatnio pochorowałem i poodpoczywałem, przy okazji nadrabiając co ważniejsze filmowe zaległości. Więc teraz mam zaległości w pisaniu tutaj, toteż o każdym filmie parę zdań i krótko, bo nie znajdę czasu (ani pewnie i chęci) by “recenzjonować” się od teraz aż do późna w nocy. A zatem zobaczyłem w następującej kolejności następujące filmy:

    OPÓR ****

    Było późno i dosyć nie w porę by oglądać filmy- wieczór przed maturą próbna. Ale jako niepoprawny nałogowiec nie mogłem już wytrzymać, aby nie obejrzeć “Oporu”- filmu, który jak się uda, będzie największym skandalem i najbardziej kontrowersyjnym filmem roku, i ma szanse nieco namieszać w naszych polsko-żydowskich stosunkach.

    Problem wynika bowiem z tego, iż obraz opowiada o czterech braciach Bielskich- białoruskich żydach, którzy podczas II wojny światowej schowali się w lesie i tam zorganizowali obóz dla powoli odnajdywanych Żydów z pobliskiego getta jak i po prostu znalezionych w lesie, również uciekających przed Niemcami. W filmie bracia Bielscy chwytają za broń i stają do walki jako partyzanci (później wespół z Rosjanami) z hitlerowcami.

    W lasach budowali, jak już wspomniałem, ogromne obozy, mające imitować normalne wioski- normalne życie. Panowały w nich zasady, był ten kto rządzi (Tuwia Bielski- Daniel “Bond” Craig w tej roli ), był system kar, każdy miał swój obowiązek pracy na rzecz dobra wspólnego.

    To zostało w filmie pokazane naprawdę znakomicie- z Hollywoodzkim rozmachem, maestrią techniczną, wspaniałą muzyką Jamesa Newtona Howarda,cudnymi zdjęciami. Jest też dobrze zagrany i wyreżyserowany. I ogląda się z zaciekawianiem.

    Ale…no własnie…będą kontrowersje wokół postaci samych Bielskich. Ludzi, którzy wg niektórych wkroczyli pewnego dnia do wsi Naliboki gdzie zastali Polaków: dorosłych i dzieci. Zabili ich, zrabowali i poszli. Jest to mord, który niektórzy pamiętają do dziś i opowiadają wnukom.W filmie na ten temat nie ma ani sekundy- całkowicie tę sprawę pominięto. Obrońcy historii, ortodoksyjni patrioci nawołują do bojkotu filmu Ewdarda Zwicka, a ja mam więc problem bo mnie film mocno wciągnął i nie oglądało mi się go źle. No i czy mam usprawiedliwienie dla tego przemilczenia? Otóż, chyba mam. Chyba jednak wolno mi wystawić filmowi wysoką ocenę choćby z tego powodu, iż IPN wciąż bada sprawę masakry w Nabolikach, żadne wyroki w sprawie jeszcze nie zapadły. A w jednym z artytukułów Gazety.pl przeczytałem, że są świadkowie przekonani iż tamtego feralnego dnia Bielski wraz z swoim oddziałem był jakieś 100 km dalej od Nabolików i na pewno nie mógł brać udział w rzezi o jaką go dziś posądzają!  Jaka jest prawda? Że śledztwo trwa, to w sumie żadna, na razie zobaczcie wzruszającą historii braci, którzy przygarnęli pod opiekę ponad tysiąc żydów i pomogli im przeżyć wojnę. Polecam.

    KSIĘŻNA ****

    Kolejne kostiumowe widowisko z Keirą Knighley w roli głównej- księżnej angielskiej Devonshire- Georgiany. Widać, że Hollywood. Wielka eksponacja cudownej scenografii, pełnej przepychu i ozdób garderoby (brak Oscara za kostiumy będzie wielkim rozczarowaniem). Sam film to dramat kobiety, uwięzionej pod jednym dachem z mężem, który oczekuje tylko od niej męskiego potomka a sam kocha się z jej przyjaciółką. Z kolei w Georgianie zapala się uczucie do angielskiego polityka Charlesa Greya. I na ten związek jej mąż nie chce pozwolić.

    Wbrew polskiej krytyce, sądzę iż Knighley poradziła sobie znakomicie- przyklasnę za to nominacji Ralphowi Fiennesowi do Złotego Globa w roli filmowego księcia. Film naprawdę porusza i emocjonuje, warto nie tylko dla samych dekoracji.

    THE WRESTLER- ZAPAŚNIK *****

    Może i jestem naiwny, ale ta prosta historia mnie ujęła. Nie trawię wszelkiej maści sportów boksersko-judo-zapaśniczych, toteż szedłem jak na ścięcie. Ale okazało się, że to przede wszystkim dramat psychologiczny. Po eksperymentalnych dziwadłach Darrena Arronofsky’ego w rodzaju “Pi”, “Requiem dla snu”, czy nieszczęsnym “Źródle”, pora nareszcie na normalny, dojrzały i świadomy film tego twórcy. “Wrestler”  ujmuje swoją prostotą, a nie razi jak w “Slumdog milionare”. Może dlatego, że tu efekciarstwo zminimalizowano, a skupiono się na głównym bohaterze. Oscarowo zagrany przez Mickeya Rourkiego zapaśnik cierpi na samotność- ze względów zdrowotnych musi przerwać treningi i branie udziału w show,próbuje odnaleźć swoje miejsce w życiu. I okazuje się, że jest kompletnie sam, a jego życie jest puste, bezwartościowe. Proste, ale jak wzrusza. Na razie najlepszy  film Oscarowy tego roku.

    BOSKI CHILLOUT ****

    Kto by pomyślał, że film ze stajni Apatowa mi sie kiedykolwiek może spodobać. Nie trawię serii “American Pie”, na której wzorował się robią “Wpadkę” i późniejszego “Supersamca”. Obydwu nie obejrzałem do dzisiaj. Ale Boski Chillout to juz komedia z zielskiem w tle. Więc tematyka odmienna, acz dalej z niskiej półki. No i okazuje się, że idzie zrobić co ciekawego. Połączenie komedii, sensacji i akcji całkiem udane, parę tekstów świetnych, ale i tak najlepszy jest James Franco, facet który od czasów “Spider-Manów” kojarzy mi się z wymoczkiem, nie mającym za grosz luzu i dystansu. A tu takiego czadu daje! Nie dziwi mnie nominacja do Globu zatem. A że przegrał- przegrał z Heathem Ledgerem, wiec tak jakby wygrał.

    W KRAJU KOMANCZÓW

    Western. co widać i słychać. Błyskają colty, słońce przypieka, bójki w małomiasteczkowych barach szaleją, dobry goni złego…..wszystko na swoim miejscu.  Kocham !

    NIM DIABEŁ DOWIE SIĘ, ŻE NIE ŻYJESZ ****

    Bierzesz trochę z Coenów, trochę z Szekspira, trochę z greckich tragedii, trochę z “21 gramów” i powstaje ci takie oto coś. Film dosłownie brawurowy, kapitalnie zagrany (Philip Seymour Hoffam na króla!), z napięciem powoli, powolutku nawarstwiającym się i kumulującym na ekranie. W finale prawdziwa eksplozja. Mało to wszystko odkrywcze, ale ogląda się  GENIALNIE.

    POCAHONTAS ****

    Perła klasyki Walta Disneya. Cywilizacja prekolumbijska versus konkwistadorzy z Anglii. No i wielka miłość. Takie rzeczy można oglądać w nieskończoność.

    szymalan

     
    • Huge 14:19 on 18 styczeń 2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Tak czytam sobie te recenzje(wszystkie filmy ocenione wysoko) i dochodzę do wniosku, że czasem jednak warto chorować:D

      Zapomniałeś dać gwiadzki filmowi “W Kraju Komanczów”

    • ly. 21:58 on 20 styczeń 2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      the wrestler zmieści się jeszcze na płytkę? :D

c
compose new post
j
następny post/następny komentarz
k
previous post/previous comment
r
odpowiedz
e
edytuj
o
pokaż/ukryj komentarze
t
go to top
l
go to login
h
show/hide help
esc
anuluj