Pracowity tydzień.
Trochę sobie ostatnio pochorowałem i poodpoczywałem, przy okazji nadrabiając co ważniejsze filmowe zaległości. Więc teraz mam zaległości w pisaniu tutaj, toteż o każdym filmie parę zdań i krótko, bo nie znajdę czasu (ani pewnie i chęci) by “recenzjonować” się od teraz aż do późna w nocy. A zatem zobaczyłem w następującej kolejności następujące filmy:
OPÓR ****
Było późno i dosyć nie w porę by oglądać filmy- wieczór przed maturą próbna. Ale jako niepoprawny nałogowiec nie mogłem już wytrzymać, aby nie obejrzeć “Oporu”- filmu, który jak się uda, będzie największym skandalem i najbardziej kontrowersyjnym filmem roku, i ma szanse nieco namieszać w naszych polsko-żydowskich stosunkach.
Problem wynika bowiem z tego, iż obraz opowiada o czterech braciach Bielskich- białoruskich żydach, którzy podczas II wojny światowej schowali się w lesie i tam zorganizowali obóz dla powoli odnajdywanych Żydów z pobliskiego getta jak i po prostu znalezionych w lesie, również uciekających przed Niemcami. W filmie bracia Bielscy chwytają za broń i stają do walki jako partyzanci (później wespół z Rosjanami) z hitlerowcami.
W lasach budowali, jak już wspomniałem, ogromne obozy, mające imitować normalne wioski- normalne życie. Panowały w nich zasady, był ten kto rządzi (Tuwia Bielski- Daniel “Bond” Craig w tej roli ), był system kar, każdy miał swój obowiązek pracy na rzecz dobra wspólnego.
To zostało w filmie pokazane naprawdę znakomicie- z Hollywoodzkim rozmachem, maestrią techniczną, wspaniałą muzyką Jamesa Newtona Howarda,cudnymi zdjęciami. Jest też dobrze zagrany i wyreżyserowany. I ogląda się z zaciekawianiem.
Ale…no własnie…będą kontrowersje wokół postaci samych Bielskich. Ludzi, którzy wg niektórych wkroczyli pewnego dnia do wsi Naliboki gdzie zastali Polaków: dorosłych i dzieci. Zabili ich, zrabowali i poszli. Jest to mord, który niektórzy pamiętają do dziś i opowiadają wnukom.W filmie na ten temat nie ma ani sekundy- całkowicie tę sprawę pominięto. Obrońcy historii, ortodoksyjni patrioci nawołują do bojkotu filmu Ewdarda Zwicka, a ja mam więc problem bo mnie film mocno wciągnął i nie oglądało mi się go źle. No i czy mam usprawiedliwienie dla tego przemilczenia? Otóż, chyba mam. Chyba jednak wolno mi wystawić filmowi wysoką ocenę choćby z tego powodu, iż IPN wciąż bada sprawę masakry w Nabolikach, żadne wyroki w sprawie jeszcze nie zapadły. A w jednym z artytukułów Gazety.pl przeczytałem, że są świadkowie przekonani iż tamtego feralnego dnia Bielski wraz z swoim oddziałem był jakieś 100 km dalej od Nabolików i na pewno nie mógł brać udział w rzezi o jaką go dziś posądzają! Jaka jest prawda? Że śledztwo trwa, to w sumie żadna, na razie zobaczcie wzruszającą historii braci, którzy przygarnęli pod opiekę ponad tysiąc żydów i pomogli im przeżyć wojnę. Polecam.
KSIĘŻNA ****
Kolejne kostiumowe widowisko z Keirą Knighley w roli głównej- księżnej angielskiej Devonshire- Georgiany. Widać, że Hollywood. Wielka eksponacja cudownej scenografii, pełnej przepychu i ozdób garderoby (brak Oscara za kostiumy będzie wielkim rozczarowaniem). Sam film to dramat kobiety, uwięzionej pod jednym dachem z mężem, który oczekuje tylko od niej męskiego potomka a sam kocha się z jej przyjaciółką. Z kolei w Georgianie zapala się uczucie do angielskiego polityka Charlesa Greya. I na ten związek jej mąż nie chce pozwolić.
Wbrew polskiej krytyce, sądzę iż Knighley poradziła sobie znakomicie- przyklasnę za to nominacji Ralphowi Fiennesowi do Złotego Globa w roli filmowego księcia. Film naprawdę porusza i emocjonuje, warto nie tylko dla samych dekoracji.
THE WRESTLER- ZAPAŚNIK *****
Może i jestem naiwny, ale ta prosta historia mnie ujęła. Nie trawię wszelkiej maści sportów boksersko-judo-zapaśniczych, toteż szedłem jak na ścięcie. Ale okazało się, że to przede wszystkim dramat psychologiczny. Po eksperymentalnych dziwadłach Darrena Arronofsky’ego w rodzaju “Pi”, “Requiem dla snu”, czy nieszczęsnym “Źródle”, pora nareszcie na normalny, dojrzały i świadomy film tego twórcy. “Wrestler” ujmuje swoją prostotą, a nie razi jak w “Slumdog milionare”. Może dlatego, że tu efekciarstwo zminimalizowano, a skupiono się na głównym bohaterze. Oscarowo zagrany przez Mickeya Rourkiego zapaśnik cierpi na samotność- ze względów zdrowotnych musi przerwać treningi i branie udziału w show,próbuje odnaleźć swoje miejsce w życiu. I okazuje się, że jest kompletnie sam, a jego życie jest puste, bezwartościowe. Proste, ale jak wzrusza. Na razie najlepszy film Oscarowy tego roku.
BOSKI CHILLOUT ****
Kto by pomyślał, że film ze stajni Apatowa mi sie kiedykolwiek może spodobać. Nie trawię serii “American Pie”, na której wzorował się robią “Wpadkę” i późniejszego “Supersamca”. Obydwu nie obejrzałem do dzisiaj. Ale Boski Chillout to juz komedia z zielskiem w tle. Więc tematyka odmienna, acz dalej z niskiej półki. No i okazuje się, że idzie zrobić co ciekawego. Połączenie komedii, sensacji i akcji całkiem udane, parę tekstów świetnych, ale i tak najlepszy jest James Franco, facet który od czasów “Spider-Manów” kojarzy mi się z wymoczkiem, nie mającym za grosz luzu i dystansu. A tu takiego czadu daje! Nie dziwi mnie nominacja do Globu zatem. A że przegrał- przegrał z Heathem Ledgerem, wiec tak jakby wygrał.
W KRAJU KOMANCZÓW
Western. co widać i słychać. Błyskają colty, słońce przypieka, bójki w małomiasteczkowych barach szaleją, dobry goni złego…..wszystko na swoim miejscu. Kocham !
NIM DIABEŁ DOWIE SIĘ, ŻE NIE ŻYJESZ ****
Bierzesz trochę z Coenów, trochę z Szekspira, trochę z greckich tragedii, trochę z “21 gramów” i powstaje ci takie oto coś. Film dosłownie brawurowy, kapitalnie zagrany (Philip Seymour Hoffam na króla!), z napięciem powoli, powolutku nawarstwiającym się i kumulującym na ekranie. W finale prawdziwa eksplozja. Mało to wszystko odkrywcze, ale ogląda się GENIALNIE.
POCAHONTAS ****
Perła klasyki Walta Disneya. Cywilizacja prekolumbijska versus konkwistadorzy z Anglii. No i wielka miłość. Takie rzeczy można oglądać w nieskończoność.
szymalan
Huge 14:19 on 18 styczeń 2009 Bezpośredni odnośnik |
Tak czytam sobie te recenzje(wszystkie filmy ocenione wysoko) i dochodzę do wniosku, że czasem jednak warto chorować:D
Zapomniałeś dać gwiadzki filmowi “W Kraju Komanczów”
ly. 21:58 on 20 styczeń 2009 Bezpośredni odnośnik |
the wrestler zmieści się jeszcze na płytkę? :D