Dziewczyna z tatuażem – analiza.
Śledztwo nad “Dziewczyną z tatuażem”

W ręku przeciętnego reżysera-rzemieślnika “Dziewczyna z tatuażem” byłaby “Mężczyznami, którzy nienawidzą kobiet” Opleva – prostą, fachową robotą filmu telewizyjnego, którą można by wyświetlić na głównym szwedzkim kanale w porze największej oglądalności, i o którą nikt by się specjalnie nie czepiał, że jest taka, a nie inna. Gatunek kryminału czy thrillera (a w Szwecji to już ostatnio nagminnie, wspomnieć “Wallandera” czy ekranizacje powieści Camilli Lackberg) stał się już chyba na dobre gatunkiem telewizyjnym i jeżeli szukać dziś czegoś dobrego w tym zakresie, to właśnie na antenie, a nie w kinie (vide popularność “Dextera”, którego oglądał nawet taki anty-serialowy gośc jak ja). Bierze się to przede wszytkim z tego, że kryminał nie jest tak naprawdę gatunkiem kinowym: w kinie liczy się, zwłaszcza dzisiaj, energia, ruch, akcja, ale też nowoczesny, brawurowy sposób opowiadania. Kryminały często popadają w niewygodną dla oglądania 5cio aktową strukturę, a poza tym mają niekrzystne rozciągnięcie w czasie, bo w końcu żadnej wielkiej zagadki nie rozwiąże się ot tak, w dwa dni . Dzisiaj trafiamy w tendencję skracania filmów, upraszczania struktury i podawania widzowi tylko to, co jest konieczne.
Fincher już w “Seven”, ale przede wszystkim w mistrzowskim “Zodiaku” udowodnił (w pewnym sensie tworząc swój własny nurt w kinie), że kryminał w wersji wielkoekranowej trzeba opowiedzieć w specyficzny sposób, z oddaniem czasu, miejsca i samej akcji. Najważniejsze jednak, że wie w jaki sposób oddać charakter samych postaci, które muszą w tym świecie żyć, mimowolnie oddychać, sprawiać wrażenie czegoś więcej niż prostych filmowych stylizacji, kostiumów, czy makijażu. Jak to zrobić, jeżeli kryminały mają praktycznie zakodowane tendencje do szybkich cięć montażowych, oznaczających złożoność tajemnicy? (Więcej…)







marakesh 22:57 on 17 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
Świetna analiza… choć dłuuuuuuga, to bardzo wyczerpująca temat i czyta się jednym tchem tylko wyobrażając sobie i przypominając sobie magiczne sceny z “Dziewczyny z tatuażem”
Aż zazdroszczę wydania DVD…
Pozdrawiam ;)
Peckinpah 14:20 on 18 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
Chętnie bym sobie obejrzał ten film raz jeszcze, tym razem na DVD, bo jak widać po Twojej analizie można w filmie odkryć znacznie więcej niż podczas kinowego seansu. Chociaż nie jestem pewien, czy oglądałeś ten film na dvd, bo w jednym nawiasie piszesz “o ile pamiętam”, co sugeruje że piszesz z pamięci :D Też chciałbym obejrzeć kolejne adaptacje “Millennium” dokonane przez Finchera.
szymalan 16:31 on 18 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
@marakesh:
dzięęki ;) nie wiem czy napisałem tu kiedyś coś dłuższego i czy nie pobiłem rekordu świata w ilości nawiasów na jeden tekst :D ale ważne, że widac w nim treść jakąś :)
@Peckinpah: oglądałem na dvd, oglądałem :) Nie byłbym w stanie tak rozłożyć tego filmu na czynniki pierwsze po 5 miesięcznej przerwie od pierwszego oglądania :) ale sprawdziłem ten szczegół przed chwilą i faktycznie cięzko powiedzieć co to, widać tylko przez moment, jakaś zupka chińska chyba z makaronem w kształcie spaghetti :D Niestety nie wiadomo czy doczekamy się kolejnych części, Fincher teraz pracuje nad serialem House of cards, a Sony twierdzi, że “Dziewczyna” przyniosła porażkę finansową w box office (mimo, że zysk ponad 230 mln na to nie wskazuje, przy 90 mln budżecie) więc nie wiadomo czy w ogóle jest jeszcze szansa na kontynuowanie sagi.
pozdrawiam!