Updates from Maj, 2012 Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • szymalan 21:23 on 14 May 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Clockwork Orange (1971,Stanley Kubrick) 

    FESTIWAL FILMÓW KULTOWYCH: Mechaniczna pomarańcza *****½

    11 maja 2012 roku (ten rok jest swoją drogą dziwny i niezwykły z wielu powodów) wybrałem się na katowicki Festiwal Filmów Kultowych, organizowany już po raz 15, i którego – jak się zdaje – podstawowa idea jest prosta i będąca spełnieniem marzeń sporej części młodych kinomanów, takich jak ja. Zobaczyć na dużym ekranie dzieła, które poznało się w zupełnie innych okolicznościach, zazwyczaj na małym ekranie domowym w towrzystwie swoim własnym lub najwyżej kilku często bliskch nam osób. Niektóre filmy – takie jak “Mechaniczna pomarańcza” Stanleya Kubricka – zasługują na więcej. 

    Niemal po brzegi wypełniona sala, jakieś 200-300 osób podekscytowanych przed seansem, chwilę przed zgaszeniem świateł krótka, ale rzeczowa prelekcja w wykonaniu Piotra Kletowskiego (autor kubrickowej monografii na polski rynek książkowy), w której padają ważne słowa: “zobaczyć ten film na dużym ekranie, to tak naprawdę zobaczyć ten film po raz pierwszy”. To prawda, zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z tak niezwykłą prezentacją tego wiekopomnego dzieła: oczyszczony obraz, nowa cyfrowa jakość audiowizualna, podkręcone na cały regulator głośniki, sporych gabarytów ekran. Nikt na sali nie miał wątpliwości: to prawdziwe doświadczenie “Mechanicznej pomarańczy”.  (Więcej…)

     
    • milczacy_krytyk 21:42 on 14 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Zazdroszczę, zazdroszczę, zazdroszczę! Możliwość obejrzenia klasyki na wielkim ekranie to nie lada gratka. Szkoda, że na Pomorzu nie są jeszcze organizowane takie przeglądy filmowe (a przynajmniej nigdy nie słyszałem by były), bo bym się z wielką chęcią na taki festiwal wybrał.
      Pozdrawiam

      • szymalan 22:06 on 14 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Dodam jeszcze, że ciekawa jest specyfika tego festiwalu: mozna na nim zobaczyć absolutnie uznane arcydzieła jak “Mechaniczna pomarańcza”, ale też jakieś vhsowe klasyki tandetnego choć mającego swoich amatorów kina klasy C, o których nikt nie słyszał, ale to nie wszystko! W tym roku mozna było zobaczyć nawet “Mrocznego rycerza” Nolana( w katalogu festiwalowym napisano “ten film nie wymaga komentarza ;)) , “Matrixa”, czy “Drive” z zeszłego roku. Przekrój tematycznie jest więc ogromny, a do tego są senase na świeżym powietrzu i kino samochodowe :) Ah żebym miał więcej czasu, to bym tam spędził parę dni na różnych pokazach. :D
        No a ja -cii! – prawodpodobnie będę za niedługo mieszkał właśnie na Pomorzu :) Więc to już dla mnie możliwe, że ostatnia edycja FFK he :)
        pozdrawiam!

        • milczacy_krytyk 23:24 on 14 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

          Fantastycznie brzmi ta impreza. Widać festiwal zrobiony bardzo z pomysłem, super, że takie mają miejsce i trzymają się mocno, bo jednak piętnasta edycja to już naprawdę coś. Tylko się cieszyć. I wcale się nie dziwię, na takie festiwale najwygodniej by było zawiesić bieżące życie i całkowicie oddać się kinu, na te kilka dni, by czerpać z nich jak najwięcej.
          No coś ty :D To wreszcie Pomorze wzmocni się jeśli chodzi o blogerów, bo dotychczas wszyscy jakoś tylko na południu byli zlokalizowani :) A co Cię aż na drugi koniec Polski sprowadza jeśli wiedzieć można?
          Jeśli przez Pomorze rozumieć Trójmiasto, to przed Tobą będzie kolejna (szósta już) edycja fantastycznego festiwalu All About Freedom, łączącego kino z teatrem i koncertami. Filmy z całego świata, bardzo premierowe, zdecydowanie warte zobaczenia. To z całą pewnością najciekawszy festiwal filmowy nad morzem, od trzech lat na niego chodzę i jestem zawsze bardzo zadowolony :)

          Pozdrawiam

          • szymalan 09:15 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

            Mozna ;) Właściwie jest kilka różnych powodów, a jednym z nich jest to, że chcę przyjechac do Trójmiasta na studia. Plan jest taki, że będę studiować w Gdańsku, a mieszkać w Gdynii :-)
            A o tym All About freedom czytałem u Ciebie już parę razy, brzmi strasznie ciekawie za każdym razem :) Bardzo chętnie się wybiorę !
            pozdrawiam

            • milczacy_krytyk 23:49 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

              O, takie buty! A zamierzasz studiować coś co by się łączyło z poprzednimi studiami, czy może coś związanego z filmem?
              Jako rodzimy Gdynianin muszę napisać, że decyzja o mieszkaniu w Gdyni, zamiast w innym z miast 3city, to zdecydowanie najlepsza decyzja jaką mogłeś podjąć :D
              To na ostatni tydzień października czas sobie już rezerwuj, bo wtedy szósta edycja się będzie odbywać ;)

              • szymalan 22:44 on 16 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik

                Prawdopodobnie 2 stopień poprzednich studiów tzn. tych aktualnych, jeszcze przez jakiś miesiąc-dwa :) Patrz, pamiętałem że Ty z Gdynii jesteś! :) I cieszę się, że mam kolejne zaufane potwierdzenie, że warto tam się znaleźć ;) Co ciekawe nigdy tam nie byłem, ale z opowieści i fotografii widzę, że piękne miasto i, że ogólnie dobrze się tam żyje :) Teraz tylko trzymać kciuki żeby się udało wszystko! No i na festiwal się muszę wybrać ^^
                pozdrawiam!

    • Peckinpah 08:23 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Również zazdroszczę możliwości oglądania klasyki na dużym ekranie. Chętnie bym obejrzał w kinie jakiś stary film, który wcześniej widziałem np. w telewizji, nawet “Mechaniczną pomarańczę”, mimo że nie lubię tego filmu, bo to kino wyjątkowo męczące, nastawione na szokowanie i pełne irytującego kiczu. Dla porównania, znacznie lepiej pokazał przemoc Sam Peckinpah w zrealizowanych w tym samym roku “Nędznych psach”. Z filmów Kubricka zdecydowanie lepsza jest “Odyseja kosmiczna”, chociaż też nie jest to mój ulubiony film tego twórcy (wolę “Full Metal Jacket”).

      • szymalan 09:19 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Kicz moim zdaniem i cała w ogóle teatralność to chyba część ogólnego zamysłu: ten film to jedna spora prowokacja artystyczna. Oczywiście, nie wszystkim musi pasować, wiadomo, ale na mnie zrobiło wrażenie. Sam Peckinpah też ciekawie pokazywał w kinie przemoc, tu się zgodzę,ale jednak rozbuchane wizje Kubricka do mnie bardziej przemawiają jednak. Co do “Pomarańczy” to powiem, że za pierwszym razem mnie totalnie odrzuciło od tego filmu, uznałem go za nieciekawe dziwadło, ale potem z każdym kolejnym seansem (nie mówiąc o tym na dużym ekranie) było co raz lepiej. Co raz bardziej czułem klimat, co bardziej rozumiałem całą ideę filmu. Fakt, ciężki i mocny, ale nie zniechęcałbym się zbyt łatwo do niego. pozdrawiam!

        • Peckinpah 09:57 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

          Zarówno “Odyseję” jak i “Pomarańczę” widziałem dwukrotnie, by dać tym filmom drugą szansę. O ile jednak “Odyseja” za drugim razem spodobała mi się bardziej, to “Pomarańcza” wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej mnie odrzuciło od tego filmu (a do tego pojawił się wstręt do 9 symfonii Beethovena :D)
          Pozdrawiam!

          • szymalan 12:33 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

            haha :D no to skoro po dwóch razach Cię nie przekonało, to już chyba faktycznie się nie uda. Fakt faktem, że ten film się dośc drażni z widzem, zmienia sposób opowiadania i tempo po wielokroć w trakcie seansu, ale jako doświadczenie całościowo ja go kupuję. Choć Beethoven i Singing in the rain już nigdy zabrzmią po tym filmie tak samo :D

    • Tom Braider 18:34 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Brzmi świetnie, zazdroszczę maksymalnie. Strasznie kiepskie, że takie klasyki żadko wracają do kin, i dziwi mnie, że nikt jeszcze nie wpadł na pomysł stałych seansów filmowych klasyków, bo przecież mnóstwo fanów dało by się pokroić by zobaczyć ich ukochane dzieła na wielkim ekranie. A tak btw to wiadomo, że Thieving Magpie jest pierszym dźwiękiem jaki chcemy słyszeć po Clockworku ;)

      • szymalan 20:17 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        No przecież co ja bym dał, żeby zobaczyć ODYSEJĘ na wielkim ekranie!! W każdym multipleksie powinna być jak dla mnie osobna sala przeznaczona do wyświetlania klasyków na okrągło dla chętnych.
        A thievieng magpie to po seansie siedziało mi w głowie przez godziny, nie mogłem się opędzić od tej muzyki:) pozdrawiam!

        • Tom Braider 20:48 on 15 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

          Z tego co wiem to “Odyseja” była ponownie grana w 2001 roku z wiadomych powodów, ale niestety wtedy to jeszcze nie ogarniałem na tyle :) A jakby istniało kino, która ma taką wspomnianą salę to chyba od razu kupiłbym karnet, mało tego coś czuję, że częściej bym tam bywał niż teraz uczęszczam do kina.

    • Klapserka 15:54 on 16 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Rzeczywiście, aż czuć “w powietrzu” Twoje uwielbienie do Kubricka:) Cieszą wrażenia i emocje, tylko pozazdrościć:)

      Ja z kultowymi filmami nie mam zbyt wiele znajomości, “Mechanicznej pomarańczy”, pewnie wstyd, nie widziałam, ale brzmi zachęcająco:)

      • szymalan 22:50 on 16 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Warto, nawet jeśli tylko w domu, to i tak warto znać to dzieło :) A Kubrick jest faktycznie moim bogiem filmowym , czemu pewnie jeszcze nie raz dam wyraz na tym blogu :) pozdrawiam!

  • szymalan 22:29 on 18 April 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    The Wrath of the Titans (2012, Jonathan Liebesman) 

    Gniew Tytanów *

    O, bogowie! Czyżby w Warner Brothers decydenci cierpieli na totalny brak funduszy, żeby serowować nam sequel jednego z najsłabszych filmów tego studia ostatnich lat? Pierwsza część sagi, “Starcie Tytanów”, była słabym remakiem średniego filmu z przed kilku dekad, z którego zupełnie wyparowało całe poczucie epickiej podróży i przyjaznej atmosfery czasów starożytnych. Co za to dostaliśmy? Coś , co składa się głównie z średniawych scen akcji, okazjonalnie przetykanych podniosłymi dialogami wypowiadanymi przez na ogół niezłych aktorów. Część druga (powstała niemal 2 lata po jedynce), jest zaskakująco (bo wbrew powszechnym opiniom) słabsza niż pierwsza. Efekty specjalne i dźwiękowe są chwilami niezłe, to fakt, ale tak tragicznie opowiedzianej historii to nie widziałem w kinie fantasy od lat.

    Akcja filmu zaczyna się mniej więcej 10 lat po finale oryginału, w którym bohater-półbóg Perseusz (grany przez Sama Worthingtona) pokonał w spektakularnej walce wysłannika Hadesu, Krakena.  Teraz syn Zeusa wychowuje  10-letniego Heliusa oraz prowadzi spokojne życie jako rybak na wsi. Tymczasem na Olimpie sytuacja wymyka się z pod kontroli: dochodzi do starcia pomiędzy boskimi braćmi – Zeusem , Hadesem i Posejdonem – którego bezpośrednim zapalnikiem okazuje się być brak modlitw ze strony ludzi oraz uwolnienie się Kronosa (ich ojca) z mrocznych czeluści Tartaru. (Więcej…)

     
    • milczacy_krytyk 23:20 on 18 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Właśnie aż chciałem zapytać jak to się stało, że przyszło Ci oglądać ten film. ;) Po kiepskiej części pierwszej nic by mnie nie zaciągnęło na kontynuację. Przeżytego seansu szczerze współczuję.
      Pozdrawiam

    • Agniecha 05:30 on 19 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      W zasadzie zgadzam się z każdym słowem. Choć mnie i tak zachwycił klimat to jednak również widzę te same błędy te same negatywy, których sama nie mogłam ścierpieć. Nie mniej ja filmu nie oglądałam sama i w zasadzie przy nim poznałam w końcu kogoś kogo chciałam więc jestem szalenie zadowolona z seansu :P ale masz rację, montaż tragedia, mało dynamiczna akcja i dialogi po prostu znacząco krzywdzą widza. aż cud, że udało nam się przeżyć. do tej pory jestem w szoku, że Neeson zadał sobie taki cios i wystąpił w serii tytanów. Ogólnie uważam go za świetnego aktora, a tutaj nie miał okazji się wykazać, no a rola przecież całkiem cudaczna. Także dostrzegłam Nighy’ego i również pozytywnie odebrałam jego występ. Najlepsza rzecz jaka przydarzyła się tej produkcji.

      Pozdrawiam ;*

    • lyneq 12:18 on 19 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Skutecznie obrzydziłeś mi pomysł pójścia na seans ;)

      • szymalan 21:53 on 19 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        @milczący:
        Skomplikowane :) Ale wyjście nie było zaplanowane w żaden sposób na ten film :) dziękuję za wyrazy współczucia ;)
        @Agniecha: cieszę się, że ogólnie zgadzamy ;)
        @lyneq: Takie było zamierzenie :)

        pozdrawiam wszystkich ;)

    • milczacy_krytyk 01:06 on 20 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Przybywam z fantastyczną wiadomością! Amerykańska premiera “Silent Hill Revelation” została zaplanowana na 26 października 2012 :) Teraz jeszcze tylko mieć nadzieję, że polski dystrybutor się postara i nie będziemy musieli za długo czekać na pojawienie się kontynuacji na naszych ekranach :)
      http://www.deadline.com/2012/04/open-road-acquires-sequel-silent-hill-revelation-3d/

    • Alek 08:22 on 20 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Aleś się rozpisał na temat tych wszystkich negatywów. Uła! Gdy zmierzałem do końca recenzji, aż mi się cisnęło na język pytanie “po co szedłeś na to pseudomitologiczne, sequelowe, produkcyjne… coś”. Ale nie będę pytał. Różnie w życiu bywa :) Po nieudanej jedynce ani przez myśl mi nie przeszło żeby zobaczyć dwójkę. Dno totalne, którym była jedynka, wystarczy mi na sto filmów tej serii. Ale na szczęście na mnie ten film nie zarobił ;).

    • Peckinpah 10:47 on 20 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Nie oglądałem nowej wersji “Starcia tytanów”, więc i na “Gniew…” też się nie wybieram. Chyba że w telewizji pokażą te filmy to może obejrzę (jeśli nie będzie nic ciekawszego na innym programie). Być może masz rację, że stara wersja “Starcia tytanów” jest średnim filmem, ale mimo to lubię sobie czasem wrócić do tego filmu, jak leci w tv. Animacja poklatkowa Raya Harryhausena ma niepowtarzalny urok, nie zachwyca może jakością, ale pomysłowością bije na głowę współczesne komputerowe triki :D A oprócz tego historia jest ciekawa, aktorzy są zaś dobrze dobrani, chociaż żaden z nich nie tworzy jakiejś wielkiej kreacji. Film kiczowaty, ale ogląda się całkiem nieźle.

      • szymalan 11:28 on 20 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Animacja Harryhausena jest świetna :) Zwłaszcza ta niezwykła mechaniczna sowa, w “Gniewie” jest nawet jedno ujęcie z nią jako chyba rodzaj hołdu dla starych części. Szkoda, że klimat wyparował zupełnie.

    • unnami 16:40 on 24 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Zgadzam się z większością twoich zarzutów, ale zmartwię cię – pewnie powstanie i trzecia część:D

    • Łukasz 17:03 on 24 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Na pierwszej części byłem za darmowe bilety, ale widzę, że na drugą nie opłaca się iść nawet za friko. Szkoda mi tylko aktorów – Ralph Fines jest jednym z moich ulubionych, a Rosamund Pike uważałem zawsze za nieoszlifowany diament, który jeszcze nie trafił na swoją rolę (choć mi się baaardzo podobała w “Była sobie dziewczyna” no i sam Sam Worthington nie jest dnem totalnym.

      • szymalan 20:27 on 24 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        @unnami: nigdy nie mów nigdy, ale przyrzekam, że mnie nikt nie zobaczy na trojce w kinie :D (no chyba, że wyreżyseruje tą część Nolan, to może, ale się nie zanosi ;)

        @Łukasz: postać grana przez Pike jest niestety za późno wprowadzona do fabuły , a mnie już po kwadransie było wszystko i wszyscy jedno, co się na ekranie dzieje. Ogólnie zmarnowano talenty kilku naprawdę dobrych aktorów (wspomaniany przez Ciebie Fiennes chociażby).

  • szymalan 17:48 on 5 April 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    The Hunger Games (Gary Ross, 2012) 

    Igrzyska śmierci ****

    Idę do kina z lekko skwaszoną miną. To co reklamują mi bowiem od kilku tygodni twórcy “Igrzysk śmierci” nie wygląda dobrze- wygląda na kolejny “Zmierzch”.  Kolejna saga dla młodzieży, kolejna produkcja fantasy, kolejna gadżetowa machina żerująca na biliardowej popularności pewnej powieści. Poza tym fabuła zapowiada przecież produkt straszny: film o młodych ludziach walczących ze sobą na śmierć i życie, podany nam jako błyszczący blouckbuster, który reklamuje się wszędzie i ma dużo zarobić? Jakby było i mało “zachęty”:  wszystko to razem trwa 2,5 godziny co razem z blokiem reklamowym daje mi niemal 3 godziny spędzone na czymś bardzo nieciekawym. Czyżby?

    Jestem więc  na tej sali, gasną światła i od tej chwili moja cyniczna twarz co raz bardziej pełna jest autentycznego zdumienia. To, co zastałem przez najbliższe 2,5 godziny nijak ma się do moich obaw i oczekiwań. Oczywiście film jest wielki, drogi i ma efekty specjalne (nawiasem mówiąc, dość kiepskawe niestety). Są gwiazdy w rolach głównych i jest happy end. Czego tu jednak – i co zaskakuje -  nie ma? Przede wszystkim nie ma hollywoodzkiego chowania dramatu za konwencją. Nie ma comic reliefów (tonacja przez większość seansu jest śmiertelnie poważna), które powinny się zgodnie z prawidłami nowoczesnej narracji co jakiś czas pojawić, nie ma scen akcji służących tylko temu, aby wyglądać cool i usprawniać tempo filmu. Nie ma wreszcie hollywoodzkiej elegancji stylu, oswajania płaską, schematyczną narracją łez, przemocy i śmierci. (Więcej…)

     
    • milczacy_krytyk 18:34 on 5 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Zgadzam się praktycznie ze wszystkim co napisałeś. Ogromnie zaskoczył mnie ten film, bo również spodziewałem się czegoś zwyklejszego i całe szczęście, że moja przyjaciółka wyciągnęła mnie na ten seans, bo bym teraz żałował nieoglądnięcia. Podzielam zdanie co do zbyt szybkiego zakończenia, jagódek i dziwnych zmian reguł gry, ale przy wszystkich pozostałych zaletach tego filmu, to minusy, na które można spokojnie przymknąć oko.
      A co do buntu, którego nie było widać, to podobno o nim mówią kolejne części, więc wszystko jeszcze przed nami ;)

      Pozdrawiam

      • szymalan 21:44 on 5 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        o, to mnie uspokoiłeś :) czekam na sequel w takim układzie ;) pozdrawiam

        • milczacy_krytyk 18:17 on 8 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

          To teraz dla odmiany Cię trochę zaniepokoję :p
          Gary Ross nie będzie reżyserem kontynuacji. A co za tym idzie może nie być ona już tak dobra jak jedynka. Bardzo, ale to bardzo nie podoba mi się ten news :/

          • szymalan 18:42 on 8 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

            no własnie już niestety słyszałem, też mnie właśnie bardzo zmartwiła ta wiadomośc :( Ross się tak sprawił i liczyłem, że saga będzie przynajmniej trzymac poziom :/

    • Agniecha 05:35 on 6 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      tak Damianie o tym będą kolejne części bowiem właśnie o tym jest ta książka, o buncie, który w Igrzyskach jest ledwo muśnięty. co prawda nie czytałam jeszcze kolejnych tytułów, ale wiem co mówię :P
      widzę, że częściowo widzisz te same wady w filmie co ja, ale i tak lepiej oceniasz tę produkcję. myślę, że ja po prostu więcej po niej oczekiwałam :)
      Pozdrawiam :*

      • szymalan 10:53 on 6 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        rozumiem :) mojemu książkowemu guru nie wypada nie wierzyć, także wyczekuję sequela , może tam już nie będzie sie udało odejśc od tych wątków :)
        no moje oczekiwania były naprawdę niskie, przed seansem zastanawiałęm się co robię na sali, ale 2,5 h później byłem naprawdę zadowolony ;) pozdrawiam :)

    • Peckinpah 11:46 on 7 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Ja obecnie poluję na literacki pierwowzór. Jeśli książka mi się spodoba to prawdopodobnie obejrzę ten film.

      • szymalan 17:47 on 7 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        też z chęcią przeczytałbym teraz. ale najpierw mam 3 część Millenium Larssona w kolejce :) a film oczywiście polecam. pozdrawiam!

  • szymalan 11:50 on 9 March 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    The Road (2009, John Hillcoat) 

    Droga ****

    Kino science fiction zdążyło już na mnóstwo sposobów odzwierciedlić jeden z największych lęków XX wieku: apokalipsę,  ale też post-apokalipsę, czyli wizję świata po zagładzie. W rozumieniu Hollywood oznacza to przeważnie nie tylko drogie, bombastyczne efekty specjalne, przejmującą, pełną rozmachu scenografię, ale też sporo tłumaczeń, wyjaśnień i przerysowań  (no i oczywiście gwiazdy:  np. perfekcyjnie wyglądającego Willa Smitha, w obsadzie). Niezależna ekranizacja głośnej powieści Cormaca McCarthy’ego (autora “To nie jest kraj dla starych ludzi”) , czyli  ”Drogi” stoi w zupełnej opozycji do typowych blockbusterów. Bohater nie tylko z wyglądu jest totalnie brzydki, brudny, nieogolony i ogólnie niezadbany o siebie, ale też bardzo niesympatyczny, nieufny wobec wszystkich i nieskory do kompromisów czy negocjacji. Jedyną osobą, o którą szczerze dba i której ufa, jest jego jedyny syn, którego matka a jego żona, pewnego dnia po prostu odeszła i już nie wróciła.

    Teraz czasy są naprawdę piekielne: roślinność ginie, lasy padają same z siebie, a krajobrazy spowijają szarości i bezkresne pustkowia zniszczonej ziemi. Jakby tego było i mało, są poważne problemy ze znalezieniem żywności, a po ulicach grasują zorganizowane gangi kanibali i bandytów. Reżyser kreuje rzeczywistość, która (znów: w przeciwieństwie do atrakcyjnych, uwodzących swoją stroną wizualną superprodukcji) jest autentycznie odrzucająca, straszna, i w której nie ma chwili  na to, aby móc się poczuć naprawdę bezpiecznym. Ale przede wszystkim – co uważam za najważniejszą różnicę w stosunku do filmów w rodzaju “I am Legend” – nikt ani przez chwilę nie próbuje wytłumaczyć co się tak naprawdę stało, a w samym filmie pada tylko jedno zdanie we wstępnej narracji głównego bohatera:  coś o ciemności i błysku światła, ale żadnych detali. Ale czyż tak by to nie wyglądało naprawdę? – jedna chwila i nikt nie wie co tak naprawdę się stało? Stało się i tyle.  (Więcej…)

     
    • Mikser 15:05 on 12 Marzec 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Czy trudno wytrwać do końca? Raczej nie. Film dobry, nieźle obsadzony w czasie, konkretnie zmontowany. Fakt, smutny. Pozycja godna uwagi chociaż trochę swego czasu rozdmuchana. Kino raczej nieobowiązkowe ale wartościowe, z pewną głębią. Dlaczego jednak nie chcesz do niego kiedyś wrócić? Tego nie rozumiem.

      • szymalan 16:09 on 12 Marzec 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Trudno się o to spierać, bo to nie są fakty, tyle indywiduwalne odczucia: dla mnie film jest depresyjny, powolny, męczący i w dużej mierze nużący. Inna sprawa, że czułem się po seansie wynagrodony za swoją cierpliwość, stąd taka a nie inna ocena. Nie zgodziłbym się tylko z tym montażem: dla mnie jest trochę niewydarzony w tym filmie. Myślę, że wycięcie dobrego kwadransa nie popsułoby głównej myśli całości.

  • szymalan 00:42 on 2 March 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Tron. Legacy (2010, Joseph Kosinski) 

    Tron Dziedzictwo ***

    Oryginalny film “TRON” z 1982 roku, to nie jest może dzieło sztuki, które powala artystyczną wizją i głębokim przesłaniem podanym w subtelny sposób, ale to do dziś niesamowicie przyjemna ramotka, która dalej potrafi zwrócić w głowie cudownością efektów, które na swoje czasy były  wręcz rewelacyjne. Bodaj po raz pierwszy w historii, kino hollywoodzkie pokazało, że można zrealizować aktorski, wielkostudyjny hit , który niemal w całości opiera się na efektach komputerowych- co dziś już oczywiście nikogo specjalnie nie dziwi. Film może miał nieszczególne dialogi i w miarę przewidywalną historię, ale jednak trudno sobie wyobraić czym bez “TRONU” byłoby dzisiejsze science fiction. Jedno z drugiego wynika: “Matrix” braci Wachowskich wydaje się świetnym sequlem “TRONU”, a “Incepcja” Nolana, to nowatorska wariacja na idei życia jako snu z “Matrixa” (a więc i “TRONU” również). W pewnym sensie “TRON” koleruje również zapewne z “Avatarem”, który wskazuje z kolei na drugą stronę medalu: snu jako wariantu lepszego niż życia  w realu  (poza tym dzieło Camerona to również pokaz świata wykreowanego w całości komputerowo  i opartego na przełomach technologicznych).

    Dziś mamy czasy gier komputerowych o wiele bardziej zaawansowanych niż ta z filmu “TRON”, świat wydaje się już tak nie bać procesów digitalizacyjnych  jak 30 lat temu, a jednak twórcy z Disneya (z rezyserem oryginału na stanowisku producenta) pokusili się o sequel. Sequel, który wszedł do światowych kin zaledwie kilka miesięcy po hicie Christophera Nolana i który – zgodnie z zapowiedziami – miał zachwycać, powalać i olśniewać. Jako fan science fiction spokojnie mogłem oczekiwać dzieła, które trafi do kanonu kultowych pozycji gatunku. Niestety, chyba się trochę przeliczyłem.

    Po pierwsze odnoszę wrażenie, że trudno jest uzasadnić, co w dobie dzisiejszych pozycji gatunku, “Tron 2″ miał by tak naprawdę oznaczać. Jako nostalgiczny hołd dla starej wersji i jej rewolucyjnego charakteru, sprawdza się z pewnością świetnie: widoki automatów do gier stojące w zakurzonych pokojach, fruwające w cyberświecie “rozpoznawacze”, fosforyzujące kaski i kombinezony, wyścigi na tych cudownie podswietlanych motocyklach – wszystko tu jest, a dzięki udzielającemu się klimatowi świata gry i smaczkom w rodzaju utworu Journey “Seperate Ways”, można zrozumieć, że twórcy kochają tę franczyzę i czują nostalgię za tamtymi latami. Niestety szkoda, że nic z tą marką poza oczywistymi nawiązaniami więcej nie robią. (Więcej…)

     
    • krotkoofilmie 07:34 on 2 Marzec 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Szkoda, że tylko wspominasz kto jest autorem ścieżki dźwiękowej. Dla mnie Francuski duet zrobił niebywałą rzecz. Zgodzę się, że tło może się podobać, ale atmosferę i napięcie buduje tutaj muzyka, to dzięki niej efekt trójwymiaru “widoczny” jest na zwykłym tv :)
      pozdrawiam

      • szymalan 14:58 on 2 Marzec 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Nie rozpisywałem się o muzyce, bo to już wszyscy zdązyli zrobić wczesniej ;) Poza tym dalej będę wychwalał przede wszystkim pracę operatora. To zdjęcia i scenografia tworzą dla mnie magię tego świata, a muzyka się z nim znakomicie łączy. Choć wolałbym, żeby była nieco szybsza w scenach akcji, bo sceny przez to wydają się wolniejsze i bardziej statyczne. Ale ogólnie duży plus ;) pozdrawiam

    • Agniecha 10:28 on 2 Marzec 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      powiem tak… jak widziałam w kinie to byłam po prostu oszołomiona. pewnie przez to, że o mało nie oślepłam od tych blasków i cieni. Zakochałam się w muzyce, którą kocham do dziś. jednak jak oglądam na HBO – bo oczywiście leci często, to stwierdzam, że ogólnie fabularnie to jakaś masakra jest. Jednakże… muzykę i efekty uwielbiam dalej!

      Pozdrawiam

      • szymalan 15:04 on 2 Marzec 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        pozostaje mi się podpisać pod tym, co napisałaś. Aż żałuję, że nie byłem w IMAXie na tym. Po 2 godzinach wpatrywania się w świat Tronu, byłem trochę tak, jakby dopiero co obudzony z jakiegoś cyber-snu o sieciach kmputerowych. pozdrawiam ;)

  • szymalan 19:27 on 16 February 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Hugo 3D (2011, Martin Scorsese) 

    Hugo i jego wynalazek 3D *****

    Imponujący, wspaniale magiczny, najnowszy film Martina Scorsese, który po raz pierwszy od kilkunastu lat nie musi się obawiać o kategorię wiekową swojego dzieła: już na samych plakatach “Hugo” wygląda bardzo nie-scorsesowo, bardziej przypominając kolejne części familijnych “Opowieści z Narnii”, niż rozliczające się głównie z tematami przemocy poprzednie filmy Scorsese. Jednak  choć poruszamy się obrębie wysokobudżetowej hollywoodzkiej baśni pełnej efektów specjalnych, “Hugo” ma wartość niezwykle osobistą dla reżysera, którą prawdopodobnie podzieli tylko garstka widowni w kinach. Reżyser zwierza się bowiem z niezwykłej miłości i oddania, jaką darzy 10. muzę.

    Fabularne “Hugo” nie zawiera właściwie  nic  oryginalnego , czy szczególnie zagadkowego. Jesteśmy w Paryżu, lat 30. , na ogromnym dworcu kolejowym Montparnasse. W miejscu tym gromadzą się paryskie sieroty, które przy pomocy zabawnie-groźnego (lub groźnie zabawnego) psa usiłuje wyłapać, pozornie ponury i zły inspektor Gustav (Sacha Baron Cohen).  Jedną z tych sierot jest Hugo Cabret (Asa Butterfield), który od czasu śmierci swojego ojca mieszka w dworcowym zegarze, przy okazji dbając o to, aby zawsze był nakręcony. Żywi się tym, co ukradnie. Także kradnąc z dworcowego sklepu,  poszukuje części do niedziałającego automatu (robota, który przedstawia podobiznę siedzącego człowieka), który próbował uruchomić jego ojciec. Pewnego razu zostaje nakryty przez właściciela (Ben Kingsley)  i przez to pozbawiony notesu z ważnymi notatkami odnośnie posiadanych wynalazków. Teraz Hugo, aby uratować swój ważny naukowy dorobek, musi skomunikować się z córką sklepikarza w jego wieku, Isabelle (Chloe Moretz),  aby odzyskać notatnik, i rozwiązać (już razem z dziewczyną) zagadkę tkwiącą w automacie.  (Więcej…)

     
    • Peckinpah 17:41 on 18 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Zachęciłeś mnie do obejrzenia tego filmu. Jak tylko uda mi się zaliczyć poprzedni film Scorsesego, “Wyspę tajemnic”, postaram się obejrzeć “Hugo i jego wynalazek” (zastanawia mnie, co takiego ten Hugo wynalazł :)) Znam te filmy z wczesnego okresu kina, które wymieniłeś (“Podróż na księżyc”, “Napad na ekspres”, “Generał”) i jestem ciekaw, w jaki sposób Scorsese nawiązał do tych filmów. Trochę mnie zaskoczyło, że film, który miał być hołdem dla Georgesa Meliesa rozgrywa się w latach 30-tych, czyli w czasach kiedy twórczość Meliesa zaczęła odchodzić w zapomnienie. Tym bardziej jestem ciekaw tego filmu, ale niestety format 3D mnie odstrasza od kina i zastanawiam się nad przeczekaniem do premiery DVD.

      • szymalan 18:46 on 18 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        też bym się chętnie dowiedział co on wynalazł, ale to już pytanie do dytrybutora, a konkretniej tłumacza tytułu hehe ;) Poza tym ładnie rozgryzłeś fabułę filmu, nic nie powiem więcej, sam zobacz :) co do 3D, napisałem co napisałem – dla mnie najlepsze, z jakim się zetknąłem. I powiem więcej: raczej nie wyobrażam sobie już tego filmu w dwóch wymiarach, właśnie cała przyjemność tego filmu to ta cała pomysłowość wizualna, jaką serwuje widzowi Scorsese.

c
compose new post
j
następny post/następny komentarz
k
poprzedni post/poprzedni komentarz
r
reply
e
edytuj
o
Wykaz /brak wykazu uwag
t
go to top
l
zaloguj się
h
show/hide help
shift + esc
cancel
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.