Róża (2011, Wojciech Smarzowski)
Róża *****

Kiedy po premierze “Róży” na Festiwalu w Gdynii czytałem recenzje najnowszego filmu Smarzowskiego (“Wesele”, “Dom zły”) , zauważyłem, że każda z nich wyglądała mniej więcej tak samo. Zachwyty nad warsztatem wręcz tonęły w sugestywnych opisach poseansowej deprechy i konieczności oglądania okrutnych scen gwałtów i wojennej przemocy. Smarzowski to reżyser, który lubuje się w naturalizmie, dlatego nie dziwne, że idąc do kina spodziewałem się kolejnej “Pasji” - 1,5 h rzeźni , festiwalu tortur i okrucieństwa doprowadzonych na granice dobrego smaku. Tymczasem film Smarzowskiego zaskakuje: “Róża” nie jest histeryczna, ale zadziwiająco subtelna, w jakiś dziwny sposób oczyszczająca i bardzo po ludzku szlachetna. No ale od początku.
Pierwsze minuty nie pozostawiają wątpliwości, że nie będzie to łatwy seans. Znakomity opening: absolutna cisza na napisach początkowych i nagły ogłuszający atak z pola bitwy, na którym na oczach głównego bohatera żołnierz najpierw gwałci jego żonę, a następnie strzela jej w tył głowy. Jednak im dalej, tym film się jakby uspokaja, koloryzuje wydarzenia lekkim poczuciem humoru, jednocześnie pozostając szarpiącym co jakiś czas nerwy czyms w rodzaju historycznego thrillera dla dorosłych. Niezmienny pozostaje jednak ton filmu: warstwa zdjęciowa jest przez cały czas wyblakła, ziarnista i zabrudzona, jakby zupełnie nie przystająca do epoki cyfrowych multipleksów. (Więcej…)







momo 12:59 on 9 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik |
Odebrałam ten film w taki sam sposób, myślę o nim kolejny dzień, teraz kojarzy mi się ze… “Znachorem”:) W jednym i drugim jest dobro, które porusza.
Peckinpah 18:03 on 18 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik |
“Róży” jeszcze nie widziałem, ale obejrzałem ostatnio “Dom zły” i jestem ogromnie rozczarowany. Jak dla mnie film płytki, stronniczy, pozbawiony napięcia (a podobno miał to być thriller), nie dostarczający emocji (a podobno miał to być dramat). Film nudny, prostacki, a momentami żenujący i głupi. Jedynie aktorstwo jest na wysokim poziomie. O ile “Wesele” Smarzowskiego było w miarę udane to jednak “Dom zły” okazał się filmem po prostu złym. Takie jest moje zdanie. “Róży” raczej nie obejrzę w kinie. Domyślam się, że w tym filmie będzie podobnie – aktorzy dali z siebie wszystko po to, by reżyser mógł zaszokować widzów kolejnym brudnym i nieprzyjemnym obrazem polskiej wsi i zaludniającej ją zboczeńców i degeneratów.
szymalan 18:40 on 18 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik |
Też nie lubię “Domu złego”, i tak samo obawiałem się groteskowej jatki po “Róży”. Rozczarowałem się bardzo pozytywnie: dla mnie to najbardziej ludzki film Smarzowskiego. Proste love story z mocnym tłem (zaznaczam; tłem) historycznym. Wszyscy piszą w recenzjach, jaki to horror nie dowytrzymania, ten film, a ja widziałem historię o miłości dwojga ludzi. I nie miałem wrażenia , że przemocy jest jakoś specjalnie dużo czy że Smarzowski jedzie po bandzie w pokazywaniu co bardziej obrzydliwych detali. Naturalistyczny ok, ale tez ludzki i szczerze poruszający. Ja polecam bardzo, film poza tym naprawdę pięknie wygląda na dużym ekranie , ale to już zrobisz co zechcesz :P ja tylko powiem, że to o kilka klas lepsze kino niż Dom Zły.