Podróż do wnętrza Ziemi 3D ***

Cóż tak nie wzmacnia więzi -zwłaszcza jak jest się bohaterem hollywoodzkiego filmu familijnego- jak przygody. A jeśli nimi jest podróż śladami powieści Juliusza Verne “Podróż do wnętrza Ziemi”, to już możemy być pewni, że stosunki między pewnym naukowcem a jego bratankiem , który go nie znosi, będą znacznie, znacznie lepsze. Obydwaj wyruszają do Irlandii, gdzie myślą, że znajdą wejście do wnętrza naszej planety i tam zastaną niesamowity świat, którego szukał niegdyś ojciec chłopca. Pomaga im młoda przewodniczka z Irlandii.
Kino przygodowe i to w trójwymiarze. I obawiam się, że film powstał tylko i wyłącznie dla owych efektów, oglądanych przez specjalne okulary 3D. Fabuły tu w zasadzie nie uświadczysz, jak od 20 minuty zaczyna się przygoda, tak nic już się szczególnego w filmie nie dzieje. Tylko ciąg następujących po sobie kolorowych, żywych obrazów mających dać nam złudne wrażenie uczestnictwa w przygodzie. “Podróż..” to film obligatoryjnie szybki i sztuczny niczym kolekcja lalek Barbie. Wszystko tu jest bezczelnie udawane: efekty prezentują marne wykorzystanie popularnego w Hollywood blue-boxu, aktorzy udają, że grają, swoje dialogi recytują jak w przedstawieniu szkolnym, a między nimi brakuje chemii. Jasne, oglądać się to da, czas mija szybko, czasem można się zachwycić paroma udanymi pomysłami. Za to te 3 gwiazdki. Ale pamiętajmy, że nie tak wygląda porządne kino przygodowe. Kiedy bohaterowie suną kolejką górniczą, spadają z wysoka przez 5 minut albo uciekają przed dinozaurem, mam wrażenie jakbym obserwował jak ktoś gra w grę komputerową opartą na dobrym filmie akcji i nie dał mi pada abym i ja spróbował.
Smutne to bardzo, bo technologia 3D zaczyna powoli wdzierać się łokciami do kin, sama wytwórnia DreamWorks zadeklarowała się, że od 2009 roku wszystkie filmy będzie robić w technice 3D. Nawet jeśli nie tak szybko, to jednak do tego w końcu dojdzie. Czyżby czasy filmowych blouckbusterów z bogatą treścią i wyrazistymi bohaterami mijały bezpowrotnie? Ja takiego kina XXi wieku nie chcę.
szymalan
ktrya 19:28 on 13 październik 2009 Bezpośredni odnośnik |
Nie spodobała mi twoja recenzje, zwłaszcza, że te świnki są przesłodkie, przynajmniej z tego co widziałam na trailerze.
MAXcine 00:51 on 14 październik 2009 Bezpośredni odnośnik |
Filmu nie widziałem i pewnie nie zobaczę (wystarczy mi “szałowy” zwiastun), ale zawsze byłem ciekawy dlaczego świnka morska nazywa się tak, a nie inaczej… :P
Lola King 10:43 on 14 październik 2009 Bezpośredni odnośnik |
Ciekawe co Walt Disney powiedziałby na te wszystkie animacje. Ja po stokroć bardziej wolę animacje Pixara i z niecierpliwością czekam na kolejną część Piratów, bo to jedynie jest coś warte. Wydaje mi się, że Załoga G została wykonana trochę na siłę i bez żadnego interesującego pomysłu. Pozdrawiam ;]
menetheris 11:06 on 14 październik 2009 Bezpośredni odnośnik |
O tak, kolejna głupiutka bajeczka, tym razem o świnkach morskich które ratują świat. Powinienem, bardziej ufać oceną użytkowników IMDB…
pawcio 15:41 on 20 październik 2009 Bezpośredni odnośnik |
A mi się właśnie recenzja spodobała :) Raczej nie była to pozycja z serii must-see na ten rok, ale czegoś po tym tworze oczekiwałem. W sumie niesłusznie, bo to co Cię jakby przeraża, staje się codziennością – dzieciaki które nie mogą skupić się nawet przez 3 minuty, bo są wychowane na jutubie i reklamach nie docenią ambitnej kreskówki/animacji. Stąd trzeba je karmić taką papką, żeby piniądze były! ehhh, chyba się starzję :P
Pozdrawiam,
p.
unnami 14:58 on 26 październik 2009 Bezpośredni odnośnik |
tragiczny film