Updates from Kwiecień, 2012 Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • szymalan 22:29 on 18 April 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    The Wrath of the Titans (2012, Jonathan Liebesman) 

    Gniew Tytanów *

    O, bogowie! Czyżby w Warner Brothers decydenci cierpieli na totalny brak funduszy, żeby serowować nam sequel jednego z najsłabszych filmów tego studia ostatnich lat? Pierwsza część sagi, “Starcie Tytanów”, była słabym remakiem średniego filmu z przed kilku dekad, z którego zupełnie wyparowało całe poczucie epickiej podróży i przyjaznej atmosfery czasów starożytnych. Co za to dostaliśmy? Coś , co składa się głównie z średniawych scen akcji, okazjonalnie przetykanych podniosłymi dialogami wypowiadanymi przez na ogół niezłych aktorów. Część druga (powstała niemal 2 lata po jedynce), jest zaskakująco (bo wbrew powszechnym opiniom) słabsza niż pierwsza. Efekty specjalne i dźwiękowe są chwilami niezłe, to fakt, ale tak tragicznie opowiedzianej historii to nie widziałem w kinie fantasy od lat.

    Akcja filmu zaczyna się mniej więcej 10 lat po finale oryginału, w którym bohater-półbóg Perseusz (grany przez Sama Worthingtona) pokonał w spektakularnej walce wysłannika Hadesu, Krakena.  Teraz syn Zeusa wychowuje  10-letniego Heliusa oraz prowadzi spokojne życie jako rybak na wsi. Tymczasem na Olimpie sytuacja wymyka się z pod kontroli: dochodzi do starcia pomiędzy boskimi braćmi – Zeusem , Hadesem i Posejdonem – którego bezpośrednim zapalnikiem okazuje się być brak modlitw ze strony ludzi oraz uwolnienie się Kronosa (ich ojca) z mrocznych czeluści Tartaru. (Więcej…)

     
    • milczacy_krytyk 23:20 on 18 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Właśnie aż chciałem zapytać jak to się stało, że przyszło Ci oglądać ten film. ;) Po kiepskiej części pierwszej nic by mnie nie zaciągnęło na kontynuację. Przeżytego seansu szczerze współczuję.
      Pozdrawiam

    • Agniecha 05:30 on 19 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      W zasadzie zgadzam się z każdym słowem. Choć mnie i tak zachwycił klimat to jednak również widzę te same błędy te same negatywy, których sama nie mogłam ścierpieć. Nie mniej ja filmu nie oglądałam sama i w zasadzie przy nim poznałam w końcu kogoś kogo chciałam więc jestem szalenie zadowolona z seansu :P ale masz rację, montaż tragedia, mało dynamiczna akcja i dialogi po prostu znacząco krzywdzą widza. aż cud, że udało nam się przeżyć. do tej pory jestem w szoku, że Neeson zadał sobie taki cios i wystąpił w serii tytanów. Ogólnie uważam go za świetnego aktora, a tutaj nie miał okazji się wykazać, no a rola przecież całkiem cudaczna. Także dostrzegłam Nighy’ego i również pozytywnie odebrałam jego występ. Najlepsza rzecz jaka przydarzyła się tej produkcji.

      Pozdrawiam ;*

    • lyneq 12:18 on 19 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Skutecznie obrzydziłeś mi pomysł pójścia na seans ;)

      • szymalan 21:53 on 19 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        @milczący:
        Skomplikowane :) Ale wyjście nie było zaplanowane w żaden sposób na ten film :) dziękuję za wyrazy współczucia ;)
        @Agniecha: cieszę się, że ogólnie zgadzamy ;)
        @lyneq: Takie było zamierzenie :)

        pozdrawiam wszystkich ;)

    • milczacy_krytyk 01:06 on 20 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Przybywam z fantastyczną wiadomością! Amerykańska premiera “Silent Hill Revelation” została zaplanowana na 26 października 2012 :) Teraz jeszcze tylko mieć nadzieję, że polski dystrybutor się postara i nie będziemy musieli za długo czekać na pojawienie się kontynuacji na naszych ekranach :)
      http://www.deadline.com/2012/04/open-road-acquires-sequel-silent-hill-revelation-3d/

    • Alek 08:22 on 20 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Aleś się rozpisał na temat tych wszystkich negatywów. Uła! Gdy zmierzałem do końca recenzji, aż mi się cisnęło na język pytanie “po co szedłeś na to pseudomitologiczne, sequelowe, produkcyjne… coś”. Ale nie będę pytał. Różnie w życiu bywa :) Po nieudanej jedynce ani przez myśl mi nie przeszło żeby zobaczyć dwójkę. Dno totalne, którym była jedynka, wystarczy mi na sto filmów tej serii. Ale na szczęście na mnie ten film nie zarobił ;).

    • Peckinpah 10:47 on 20 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Nie oglądałem nowej wersji “Starcia tytanów”, więc i na “Gniew…” też się nie wybieram. Chyba że w telewizji pokażą te filmy to może obejrzę (jeśli nie będzie nic ciekawszego na innym programie). Być może masz rację, że stara wersja “Starcia tytanów” jest średnim filmem, ale mimo to lubię sobie czasem wrócić do tego filmu, jak leci w tv. Animacja poklatkowa Raya Harryhausena ma niepowtarzalny urok, nie zachwyca może jakością, ale pomysłowością bije na głowę współczesne komputerowe triki :D A oprócz tego historia jest ciekawa, aktorzy są zaś dobrze dobrani, chociaż żaden z nich nie tworzy jakiejś wielkiej kreacji. Film kiczowaty, ale ogląda się całkiem nieźle.

      • szymalan 11:28 on 20 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Animacja Harryhausena jest świetna :) Zwłaszcza ta niezwykła mechaniczna sowa, w “Gniewie” jest nawet jedno ujęcie z nią jako chyba rodzaj hołdu dla starych części. Szkoda, że klimat wyparował zupełnie.

    • unnami 16:40 on 24 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Zgadzam się z większością twoich zarzutów, ale zmartwię cię – pewnie powstanie i trzecia część:D

    • Łukasz 17:03 on 24 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Na pierwszej części byłem za darmowe bilety, ale widzę, że na drugą nie opłaca się iść nawet za friko. Szkoda mi tylko aktorów – Ralph Fines jest jednym z moich ulubionych, a Rosamund Pike uważałem zawsze za nieoszlifowany diament, który jeszcze nie trafił na swoją rolę (choć mi się baaardzo podobała w “Była sobie dziewczyna” no i sam Sam Worthington nie jest dnem totalnym.

      • szymalan 20:27 on 24 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        @unnami: nigdy nie mów nigdy, ale przyrzekam, że mnie nikt nie zobaczy na trojce w kinie :D (no chyba, że wyreżyseruje tą część Nolan, to może, ale się nie zanosi ;)

        @Łukasz: postać grana przez Pike jest niestety za późno wprowadzona do fabuły , a mnie już po kwadransie było wszystko i wszyscy jedno, co się na ekranie dzieje. Ogólnie zmarnowano talenty kilku naprawdę dobrych aktorów (wspomaniany przez Ciebie Fiennes chociażby).

  • szymalan 19:27 on 16 February 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Hugo 3D (2011, Martin Scorsese) 

    Hugo i jego wynalazek 3D *****

    Imponujący, wspaniale magiczny, najnowszy film Martina Scorsese, który po raz pierwszy od kilkunastu lat nie musi się obawiać o kategorię wiekową swojego dzieła: już na samych plakatach “Hugo” wygląda bardzo nie-scorsesowo, bardziej przypominając kolejne części familijnych “Opowieści z Narnii”, niż rozliczające się głównie z tematami przemocy poprzednie filmy Scorsese. Jednak  choć poruszamy się obrębie wysokobudżetowej hollywoodzkiej baśni pełnej efektów specjalnych, “Hugo” ma wartość niezwykle osobistą dla reżysera, którą prawdopodobnie podzieli tylko garstka widowni w kinach. Reżyser zwierza się bowiem z niezwykłej miłości i oddania, jaką darzy 10. muzę.

    Fabularne “Hugo” nie zawiera właściwie  nic  oryginalnego , czy szczególnie zagadkowego. Jesteśmy w Paryżu, lat 30. , na ogromnym dworcu kolejowym Montparnasse. W miejscu tym gromadzą się paryskie sieroty, które przy pomocy zabawnie-groźnego (lub groźnie zabawnego) psa usiłuje wyłapać, pozornie ponury i zły inspektor Gustav (Sacha Baron Cohen).  Jedną z tych sierot jest Hugo Cabret (Asa Butterfield), który od czasu śmierci swojego ojca mieszka w dworcowym zegarze, przy okazji dbając o to, aby zawsze był nakręcony. Żywi się tym, co ukradnie. Także kradnąc z dworcowego sklepu,  poszukuje części do niedziałającego automatu (robota, który przedstawia podobiznę siedzącego człowieka), który próbował uruchomić jego ojciec. Pewnego razu zostaje nakryty przez właściciela (Ben Kingsley)  i przez to pozbawiony notesu z ważnymi notatkami odnośnie posiadanych wynalazków. Teraz Hugo, aby uratować swój ważny naukowy dorobek, musi skomunikować się z córką sklepikarza w jego wieku, Isabelle (Chloe Moretz),  aby odzyskać notatnik, i rozwiązać (już razem z dziewczyną) zagadkę tkwiącą w automacie.  (Więcej…)

     
    • Peckinpah 17:41 on 18 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Zachęciłeś mnie do obejrzenia tego filmu. Jak tylko uda mi się zaliczyć poprzedni film Scorsesego, “Wyspę tajemnic”, postaram się obejrzeć “Hugo i jego wynalazek” (zastanawia mnie, co takiego ten Hugo wynalazł :)) Znam te filmy z wczesnego okresu kina, które wymieniłeś (“Podróż na księżyc”, “Napad na ekspres”, “Generał”) i jestem ciekaw, w jaki sposób Scorsese nawiązał do tych filmów. Trochę mnie zaskoczyło, że film, który miał być hołdem dla Georgesa Meliesa rozgrywa się w latach 30-tych, czyli w czasach kiedy twórczość Meliesa zaczęła odchodzić w zapomnienie. Tym bardziej jestem ciekaw tego filmu, ale niestety format 3D mnie odstrasza od kina i zastanawiam się nad przeczekaniem do premiery DVD.

      • szymalan 18:46 on 18 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        też bym się chętnie dowiedział co on wynalazł, ale to już pytanie do dytrybutora, a konkretniej tłumacza tytułu hehe ;) Poza tym ładnie rozgryzłeś fabułę filmu, nic nie powiem więcej, sam zobacz :) co do 3D, napisałem co napisałem – dla mnie najlepsze, z jakim się zetknąłem. I powiem więcej: raczej nie wyobrażam sobie już tego filmu w dwóch wymiarach, właśnie cała przyjemność tego filmu to ta cała pomysłowość wizualna, jaką serwuje widzowi Scorsese.

  • szymalan 13:50 on 31 January 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    War Horse (2011, Steven Spielberg) 

    Czas Wojny ***½

    Hollywoodzki super szmalec: Spielberg jeszcze nigdy tak bardzo nie zbliżył się do granicy kiczu, jak w swoim najnowszym filmie, nominowanym do głównych Oscarów “Czasie wojny” (“War Horse”). Kto widział przynajmniej jeden ze zwiastunów tej produkcji, ten wie, że po wejściu na kinową salę nie będzie odwrotu: film jest bezwstydnym hołdem i powrotem do hollywoodzkiego crapu lat 30. , 40. i 50. Czasów Johna Forda, ckliwych melodramatycznych westernów, epickości Davida Leana i czasów “Przeminęło z wiatrem” jako największego światowego arcydzieła kina. 

    Znów cieszymy się pomarańczowymi filtrami z “Gone with the Wind”, znów tandetne dialogi nie mają znaczenia, jeszcze raz chodzi  o tanie wzruszenia, patetyczny ton i wiejskie pejzaże, które w obiektywie kamer Janusza Kamińskiego  autentycznie zapierają dech w piersiach. Film atakuje nas stylem retro od pierwszych chwil: muzyka Johna Williamsa wprost wymusza konkretne emocje, jakie w trakcie seansu trzeba przeżywać, znane z wszystkich filmów Spielberga sztuczne, niczym namalowane  panoramy pięknych miejsc  otwierają film i przewijają się do samego końca, a co jakiś czas atakują nas obowiązkowe manipulatorskie najazdy na mocno przeżywające twarze bohaterów (w tym tego tytułowego).

    Historia konia Joey’ego , wychowanego przez nastolatka z biednej, zagrożonej sprzedażą farmy swojego ojca (który to – koń -  wyrusza po krótkim czasie na wojnę i jest wykorzystywany jako zaprzęg do armat i  środek transportu dla żołnierzy, a czasem po prostu tkwiący w niebezpiecznej tułaczce)  to zwyczajnie ckliwa, statyczna w oldschoolowy sposób bajka dla całej rodziny, w której niektóre sekwencje bitewne wydają się wobec całości pasować niczym drzwi do lasu. Niby mamy umowność (wszyscy w filmie mówią po angielsku, czasem wrzucając dziwnie wstawki z ojczystego języka), bajkowość pięknie rozrysowanego świata przygody, z drugiej strony intensywność okopów I wojny światowej , użycie trującego gazu, śmierć, broń, zniszczenie (aż czuć z ekranu proch strzelniczy, daję słowo). Trudno powiedzieć dla kogo to film: czy w niedzielny świąteczny poranek musimy całą rodziną oglądać sceny zagazowywania żołnierzy i brutalnych szarż z dwóch stron barykady? (Więcej…)

     
    • Peckinpah 14:19 on 31 Styczeń 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Grażyna Torbicka mówiła, że to beznadziejny film i nawet jej uwierzyłem. Dlatego jeszcze go nie oglądałem :) Widząc Twoją ocenę filmu spodziewałem się, że będzie tu trochę krytyki, ale nie spodziewałem się, że przy okazji nazwiesz ‘kiczem’ filmy Johna Forda, Davida Leana, a nawet “Przeminęło z wiatrem”. Jeśli “Czas wojny” ma wiele wspólnego z tymi klasykami to ja koniecznie muszę go obejrzeć. Lubię filmowe powroty do czasów klasycznego Hollywoodu. Dlatego czekam z niecierpliwością na “Artystę”, który jest powrotem do czasów kina niemego.

      • szymalan 14:40 on 31 Styczeń 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Bo to jest w pewnym sensie beznadziejny film. Powiedziałbym , że beznadziejnie sentymentalny i ckliwy :) Kwestia czy ktoś jest w stanie to kupić, poddać się tej konwencji. Ja, oglądając Przeminęło z Wiatrem czy Davida Leana jestem w stanie, wiec wcale nie mam nic do tych filmów :) Po prostu one już dzisiaj się postarzały jeżeli chodzi o styl i nikt nie ma chyba wątpliwości, że tak się już dzisiaj filmów epickich nie tworzy. I Czas wojny wpisuje się w ten nurt, ale tym razem mam już więcej wątpliwości czy powinien.
        Gdyby mi ktoś bez mojej wiedzy wmówił, że to War Horse film z lat 40. pewnie bym mu uwierzył bez większego zawahania:)
        W ogóle ten rok to rok powrotów do klasyki “Mój tydzień z Merylin”, ‘czas wojny”, “Artysta”, “Hugo” Scorsese to ponoć też hołd dla kina niemiego i Georga Melies w szczególności. Dziwne odwrócenie trendu po roku bardzo nowoczesnych Incepcji i Social Network (choć oscarowym zwycięstwie King’s Speech). pozdrawiam!

    • milczacy_krytyk 21:15 on 31 Styczeń 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Zgadzam się w pełni z tym co napisałeś. Nie podpasował mi ten film i nadal nie wiem do kogo miał być skierowany. Bo jak na rodzinną rozrywkę to za wiele tu brutalności i wojennego brudu, jak na nietypowy film dla doroślejszego widza, za wiele okropnej ckliwości i przesadnej bajkowości. Mocno się na nim wymęczyłem i w sumie rozczarowałem.
      Pozdrawiam

    • krotkoofilmie 09:44 on 1 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Zapowiedz z końca wpisu i Twoje słowa mi wystarczą by wyrobić sobie opinie o filmie. Co prawda scena galopującego Konia wypadła wyśmienicie, jednak jeśli to faktycznie zwierze jest stawiane na pierwszym miejscu, to chyba podziękuję. 2 minuty trailera wystarcza także by wiedzieć, że z ekranu wylewa się patos, kicz, tanie sztuczki przez cały seans, co konkretnie może zmęczyć.
      Jeszcze drobnostka co do głównego bohatera. Wydaje mi się, czy spojrzenie tego wierzchowca (innych z resztą też) ma w sobie nutkę obłędu i zagubienia? :)
      pozdrawiam

      • szymalan 14:01 on 1 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        @Milczący: Nie chciałbym, żeby mnie źle zrozumiano ;) Mnie się trochę bardziej chyba podobało, zwłaszcza 2 połowa była moim zdaniem znośniejsza od pierwszej. Nie uwązam, że jest to aż tak może zły film, ale widzę, że i tak się ogólnie zgadzamy w zarzutach.

        @MarcinK:
        Scena, o której piszesz jest moim zdaniem najlepsza z całego filmu :) jak dla mnie jedna z lepszych sekwencji spielberga ostatnich lat.
        Co do spojrzenia konika to tak, ale to akurat uzasadnione, w końcu dookoła wojna, a on sam co chwilę przechodzi z rąk do rąk (tak jest napisany cały scenariusz, epizodycznie o każdym kolejnym właścicielu jest każda następna sekwencja) i pewnie marzy o powrocie na tę bajeczną farmę z pierwszych chwil filmu :)
        pozdrawiam komentatorów!

  • szymalan 14:04 on 12 November 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    The Adventures of Tintin (2011, Steven Spielberg) [IMAX 3D] 

    Przygody Tintina ****

    Oto historia o tym, jak krytyka filmowa ma moc wpływania na wielkich arystów świata popkultury. W 1981 roku ukazała się w Stanach Zjednoczonych recenzja filmu Stevena Spielberga “Poszukiwacze Zaginionej Arki”  , której autor porównał przygodową produkcję z cyklu o doktorze Indy’m  do starych komiksów (choć w tym wypadku bardziej wypada użyć słow “powieść graficzna”)  belgijskiego rysownika Hergé o młodym reporterze/quasi detektywie Tintinie. Spielberg, mimo, że nie zrozumiał francuskojęzycznej wersji “Tintina”, którą przyniosła mu do biura sekretarka, z miejsca zakochał się w tej opowieści i jej bohaterach, i już od 1983 roku (data śmierci rysownika) posiadał prawa do ekranizacji dzieła, które belgijczycy  znają i czytają sobie nawzajem z pokolenia na pokolenie.

    Kooprodukowany przez Spielberga (który również  reżyserował – Hergé tylko w Stevenie widział nadzieję na adaptację oddającą sprawiedliwość jego twórczośći)  i Petera Jacksona film, z pierwotnego pomysłu na live/action przygodówkę z aktorami (poza psem Snowym, który od początku miał być CGI) ostatecznie stał się, za namową tegoż samego Jacksona, bombastyczną, wirtuozerską i wypasioną technologicznie animacją 3D, opartą na trenowanej na Gollumach, małpach i avatarach technice perfomance capture (motion capture skończyło się kilka lat temu: dzisiaj ważne jest także zachowanie tożsamości konkretnego aktora i jego własnej interpretacji scenariusza). (Więcej…)

     
    • milczacy_krytyk 14:42 on 12 Listopad 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Nie zgodzę się jedynie co do animacji postaci w tym filmie, bo poza tym mamy bardzo podobne zdanie. Ta toporność wyglądu bohaterów jest tu według mnie jak najbardziej zamierzona i nie razi tak jak w innych animacjach tego typu. Fakt, bohaterowie nie wyglądają jak ludzie, są dość koślawi (szczególnie Tajniak i Jawniak), ale tacy również byli w komiksie, tylko, że dwuwymiarowi, tu otrzymali dodatkowo kolejny wymiar. W innych produkcjach denerwujące było silenie się na stworzenie postaci, która jak najbardziej przypominałaby człowieka, co udawało się lepiej choć częściej gorzej, tu wydaje mi się, takiego założenia nie było. Postaci miały przypominać te znane z komiksu (i to udało się świetnie), a do tego poruszać się w miarę naturalnie, co również się udało.

      Choć oczywiście się z Tobą zgadzam, że nadal, o ile twórcy efektów specjalnych potrafią już bez problemy wykreować wiarygodne zwierzęta lub obcych, tak z ludźmi mają ciągle problem. Ale z każdym kolejnym rokiem są coraz bliżej osiągnięcia tego celu, a dzięki performance capture, chyba jeszcze nigdy nie byli tak blisko.

      Pozdrawiam!

      • szymalan 15:39 on 12 Listopad 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        No własnie, to jest pytanie: zamierzenie, czy nie zamierzenie umowna. Bo być może masz rację, ale to czemu w tym filmie jest aż taka ilość detali? Widać na zbliżeniach każdy pieg na twarzy, lekki zarys zarostu , na twarzach pijaczków podkrążone realistycznie oczy, a z kolei komiksy są strasznie proste wizualnie jak się tak popatrzy na kadry, żadnych nawet cieni, nie mówiac o detalach, pełna umowność. Stąd wg mnie coś w tym filmie wyraźnie nie działa tak jak powinno, a przecież o ten efekt, o tę pełne zaufanie do animowanego bohatera w filmie chodzi (nie ważne jakimi środkami). A tu się jakoś szczególnie nie przejąłem (być może stąd bardziej kupiłem Tajniaka i Jawniaka, bo oni są najwyraźniej odgórnie założeni jako mocno przerysowany, czysto komediowy duet). Za to Cezara z nowej “Planety Małp” kupiłem w całości i autentycznie się przejąłem jego losem. Nie mniej dzięki za odzew, pozdrawiam!

    • ajar 17:04 on 12 Listopad 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Rysunkowyyyyy. Czy aby nie za bardzo skierowany do młodego widza? Kiedyś zdecydowałem się na Ekspres Polarny i stwierdziłem, że za duży już jestem na takie bajki. Czy i w tym wypadku też sie nie zawiodę?

      • szymalan 17:57 on 12 Listopad 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Jeżeli lubisz filmy przygodowe od Spielberga w rodzaju Indiany Jonesa i Parku Jurajskiego , to myślę, że możesz oglądać. To jest ten poziom mniej więcej, czyli decydowanie poważniej potraktowane kino niż Ekspress Polarny (oczywiście dalej mieszczące się w granicach familijnego filmu przygodowego).

  • szymalan 14:57 on 24 September 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Spy Kids 3-D: Game Over (2003, Robert Rodriguez) 

    Mali agenci 3: Trójwymiarowy odjazd *

    W trzeciej, wg pierwotnego zamysłu ostatniej części (teraz już wiemy, że kolejna odsłona  zainfekuje kina jeszcze w tym roku) autorskiej serii Roberta Rodrigueza o młodocianych szpiegach, główny bohater – agent Cortez – musi uratować świat przed przebiegłym Zabawkarzem ( Sylwester Stallone), który napisał trójwymiarową grę komputerową, dzięki której planuje zawładnąć umysłami młodych ludzi na całym świecie. W pięciopoziomowej gierce tkwi także porwana siostra młodego Corteza, którą trzeba rzecz jasna uratować -  i to czym prędzej. Cortez wkracza więc do wirtualnego świata pikseli i innych przeciwników,  i mając do dyspozycji 9 żyć (jak to w grach video: każda porażka na dowolnym etapie oznacza utratę jednego z “żyć”), usiłuje przetrwać do jej samego końca.

    Jeśli wierzyć napisom końcowym, Rodriguez nakręcił ten film dosłownie w pojedynkę: zajął się produkcją, scenariuszem, reżyserią, zdjęciami, montażem, nadzorował departament od efektów specjalnych, napisał ścieżkę dźwiękową i zaprojektował scenografię. Tym bardziej z przykrością można stwierdzić, że najwyraźniej ten meksykański Tarantino (jak go nazywają niektórzy krytycy) ,  nie radzi sobie w zasadzie żadnej z tych dziedzin dobrze. Pozbawiony w projekcji telewizyjnej efektów 3D (które w dobie Camerona i Baya, nie zrobiłyby zapewne  na nikim już dzisiaj wrażenia) , czyli swojej jedynej formalnej wartości, film nie ma nic interesującego do zaoferowania. (Więcej…)

     
    • KowalskiBros 08:31 on 2 Październik 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Ten film się szybciutko zestarzał. Jak widziałem go w roli premiery to wydał mi się całkiem poprawnym filmem dla dzieci. Jednak po ostatnim seansie wszystko mnie w nim drażniło – dzieci, animacja, muzyka, irytująca fabuła. Tylko marki typu Clooney się bronią.

      Pozdrawiam
      Alek

  • szymalan 09:20 on 21 May 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Piraci z Karaibów. Na nieznanych wodach ****

    Kto oglądał, pamięta i dobrze wspomina zeszłorocznego “Księcia Persji. Piaski Czasów” z Jakiem Gyllenhaalem w roli Dastana, ten najnowszych “Piratów z Karaibów”  (również wytwórnianego duetu Disney&Bruckheimer Films) powinien polubić bez większego problemu. Fabuła jest tu równie uproszczona (w stosunku do “Piratów 3: Na krańcu świata” to pewnie jakieś 150 subplotów mniej), bohaterowie jeszcze ciekawsi, a atmosfera wizualnej gry z wyobraźnią i słowno-sytuacyjnego dowcipu doskonale miksuje się z poczuciem wspaniałej morskiej przygody, dziś  przecież możliwej dla zwykłego mieszczucha tylko w kinie.

    Przytłoczeni słabymi recenzjami nie tylko krytyków (ci narzekają także na tę część), ale też samych widzów,  artyści z Disneya postanowili odświeżyć całą formułę pirackiej serii na nowo: pozmieniali postacie (nie ma – całe szczęście- Keiry i boskiego Orlando), pokazali nowe lokacje, odchudzili znacznie całą intrygę (mamy więc najkrótszy film z całej serii), wreszcie zmienili też samego reżysera (na miejscu Gore’a Verbińskiego zasiadł Rob Marshall  od “Chicago”). Efekty są widoczne gołym okiem praktycznie od razu: tam,  gdzie Verbinski w nieskończoność celebrował wydarzenia i do obrzydzenia przeciągał patetyczne struny w scenach akcji , Marshall pozostaje wierny samej dynamice obrazu (co jest zgodne z jego musicalowym poczuciem rytmiki spektaklu) oraz Johnny’emu Deppowi, który – jak to Johnny- potrafi największy idiotyzm fabularny zamienić w pełną klasy scenę komediową, w której łotrzykowatość i urok wcale nie muszą być sobie  obce. (Więcej…)

     
    • milczacy_krytyk 11:34 on 21 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Jak dobrze zobaczyć u Ciebie te cztery gwiazdki. Do kina wybieram się jutro wieczorem, ale czytając i słuchając zagranicznych opinii, coraz słabiej wierzyłem w ten film i powoli nastawiałem się na najgorsze. Dobrze wiedzieć, że aż tak tragicznie nie jest.
      Pozdrawiam

    • Peckinpah 12:20 on 21 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Dzisiaj w tv ma być trzecia część, przypomnę ją sobie i potem spróbuję obejrzeć ‘czwórkę’. Lubię filmy o piratach i chętnie widziałbym więcej takich filmów na ekranach kin, a nie tylko jedną serię ciągnącą się w nieskończoność. Wspomniany przez Ciebie “Książę Persji. Piaski czasu” oglądałem, nawet fajny, ale bez rewelacji i jakoś szczególnie nie zapadł mi w pamięć. Po sukcesie “Piratów z Karaibów” z 2003 roku liczyłem na to, że będzie powstawać więcej filmów przygodowych, ale jednak elementy fantasy przeważają we współczesnym kinie i sprawiają, że filmy przygodowe zamiast dostarczać wrażeń są często przesadnie efekciarskie i zbyt bajkowe. Nie czuć w nich żadnego realizmu, nie ma scen kaskaderskich tylko zamiast nich aktor widoczny na sztucznym, komputerowym tle, co sprawia, że nie czuć żadnych emocji ani napięcia, zaś liczne przygody wcale nie wyglądają na niebezpieczne.

      • szymalan 19:08 on 21 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        @milczący:
        Tylko nie idź na 3D, bo będziesz mieć strasznie ciemny obraz, sporo akcji dzieje się w nocy i ponoć nic wtedy nie widać (sam byłem na 2D, ale większość recenzentów wytyka, że 3D jest fatalnie użyte)

        @Peckinpah: to się wszystko zgadza co mówisz, na szczęście w tej części twórcy się wystarczająco powściągnęli i więcej jest kaskaderki niż CGI. Nie wyeliminowano cyfrowego fantasy zupełnie, ale w porównaniu do pierwszych trzech części to jest tego bardzo mało.

        • Alek 22:33 on 21 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

          Widziałem obraz w 3D i rzeczywiscie momentami jest ciemno, ale fakt faktem, ze obejrzec sie da (ale okulary ciezkie i niewygodne, damn it). Jednak teraz wybralbym 2D.

          Film niezły, niemal w 100% zgadzam sie z recenzją. A co uwazasz o wątku milosnym z syrena w roli glownej?

        • milczacy_krytyk 23:59 on 21 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

          Od pewnego czasu 3D omijam szerokim łukiem i gdy tylko mam do wyboru wersję płaską lub trójwymiarową, biegnę na tą pierwszą. Całe szczęście Helios ciągle staje na wysokości zadania i 2D puszcza. Nie to co Multikino, które się już zachłysnęło totalnie cyfrówkami, okularami i płaskich filmów nie wyświetla.
          Ale i tak dzięki za ostrzeżenie ;)

          Pozdrawiam

          • szymalan 00:49 on 22 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

            @Alek: w 5 akapicie o nim wspominam :) Generalnie syrenka urocza , ale cały wątek nie był mi do szczęścia potrzebny, choć dobrze, że obeszło się bez 10 minutowych pożegnań/pocałunków na sam koniec.

            @Milczący: u mnie to samo, na szczęście znalazłem w miarę blisko kino z kopią 2D.

            pozdrawiam komentujących ;)

            • Alek 10:55 on 22 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

              No o tym ze wspominasz to wiem, ale liczylem na dluzsza opinie na temat tego watku :) Bo mi np. zupelnie przeszkadzal drewniany ksiądz, ale sama syrena była dość wyrazistym elementem. No i zakończenie tego wątku, nieco baśniowe, było niezłe, szczególnie nieźle uchwycone przez Dariusza zejście pod wodę :)
              Pozdrawiam

              • szymalan 14:13 on 23 Maj 2011 Bezpośredni odnośnik

                No, mnie się też bardzo spodobał sposób, w jaki zakończyli ten wątek. Generalnie się zgadzam z wszystko co mówisz. :-) A zdjęcia cudne, jak zawsze, swój chłop z Dariusza ;)

    • Lola King 10:30 on 9 Czerwiec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Nie będę się kryć z tym, że oglądam Piratów wyłącznie dla Jacka Sparrowa. To on nakręca całą serię. I tak jak łatwo jest nam się obyć bez Keiry i boskiego Orlando (nawet mi oko nie mrugnęło, gdy się dowiedziałam, że nie zobaczymy ich tym razem), tak bez Deppa w roli Sparrowa, nie byłoby motywacji, by spieszyć się z obejrzeniem kolejnych części. Na film wybieram się dopiero we wtorek, wcześniej nie dam rady, więc pod koniec następnego tygodnia można się spodziewać recenzji tego filmu u mnie na blogu. Pozdrawiam i cieszę się, że nie wszyscy są tak krytyczni wobec najnowszej części, bo już miałam wątpliwości, co do tego, czy iść na ten film do kina :)

    • ja 19:44 on 30 Wrzesień 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      witam mam pytanie szukam muzyki zimmera która leciała podczas gdy jack zostawił angelice na bezludnej wyspie pisałeś że słuchasz takiej muzyki to może wiesz jaki tytuł

c
compose new post
j
następny post/następny komentarz
k
poprzedni post/poprzedni komentarz
r
reply
e
edytuj
o
Wykaz /brak wykazu uwag
t
go to top
l
zaloguj się
h
show/hide help
shift + esc
cancel
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.