The Wrath of the Titans (2012, Jonathan Liebesman)
Gniew Tytanów *

O, bogowie! Czyżby w Warner Brothers decydenci cierpieli na totalny brak funduszy, żeby serowować nam sequel jednego z najsłabszych filmów tego studia ostatnich lat? Pierwsza część sagi, “Starcie Tytanów”, była słabym remakiem średniego filmu z przed kilku dekad, z którego zupełnie wyparowało całe poczucie epickiej podróży i przyjaznej atmosfery czasów starożytnych. Co za to dostaliśmy? Coś , co składa się głównie z średniawych scen akcji, okazjonalnie przetykanych podniosłymi dialogami wypowiadanymi przez na ogół niezłych aktorów. Część druga (powstała niemal 2 lata po jedynce), jest zaskakująco (bo wbrew powszechnym opiniom) słabsza niż pierwsza. Efekty specjalne i dźwiękowe są chwilami niezłe, to fakt, ale tak tragicznie opowiedzianej historii to nie widziałem w kinie fantasy od lat.
Akcja filmu zaczyna się mniej więcej 10 lat po finale oryginału, w którym bohater-półbóg Perseusz (grany przez Sama Worthingtona) pokonał w spektakularnej walce wysłannika Hadesu, Krakena. Teraz syn Zeusa wychowuje 10-letniego Heliusa oraz prowadzi spokojne życie jako rybak na wsi. Tymczasem na Olimpie sytuacja wymyka się z pod kontroli: dochodzi do starcia pomiędzy boskimi braćmi – Zeusem , Hadesem i Posejdonem – którego bezpośrednim zapalnikiem okazuje się być brak modlitw ze strony ludzi oraz uwolnienie się Kronosa (ich ojca) z mrocznych czeluści Tartaru. (Więcej…)







milczacy_krytyk 23:20 on 18 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik |
Właśnie aż chciałem zapytać jak to się stało, że przyszło Ci oglądać ten film. ;) Po kiepskiej części pierwszej nic by mnie nie zaciągnęło na kontynuację. Przeżytego seansu szczerze współczuję.
Pozdrawiam
Agniecha 05:30 on 19 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik |
W zasadzie zgadzam się z każdym słowem. Choć mnie i tak zachwycił klimat to jednak również widzę te same błędy te same negatywy, których sama nie mogłam ścierpieć. Nie mniej ja filmu nie oglądałam sama i w zasadzie przy nim poznałam w końcu kogoś kogo chciałam więc jestem szalenie zadowolona z seansu :P ale masz rację, montaż tragedia, mało dynamiczna akcja i dialogi po prostu znacząco krzywdzą widza. aż cud, że udało nam się przeżyć. do tej pory jestem w szoku, że Neeson zadał sobie taki cios i wystąpił w serii tytanów. Ogólnie uważam go za świetnego aktora, a tutaj nie miał okazji się wykazać, no a rola przecież całkiem cudaczna. Także dostrzegłam Nighy’ego i również pozytywnie odebrałam jego występ. Najlepsza rzecz jaka przydarzyła się tej produkcji.
Pozdrawiam ;*
lyneq 12:18 on 19 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik |
Skutecznie obrzydziłeś mi pomysł pójścia na seans ;)
szymalan 21:53 on 19 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik |
@milczący:
Skomplikowane :) Ale wyjście nie było zaplanowane w żaden sposób na ten film :) dziękuję za wyrazy współczucia ;)
@Agniecha: cieszę się, że ogólnie zgadzamy ;)
@lyneq: Takie było zamierzenie :)
pozdrawiam wszystkich ;)
milczacy_krytyk 01:06 on 20 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik |
Przybywam z fantastyczną wiadomością! Amerykańska premiera “Silent Hill Revelation” została zaplanowana na 26 października 2012 :) Teraz jeszcze tylko mieć nadzieję, że polski dystrybutor się postara i nie będziemy musieli za długo czekać na pojawienie się kontynuacji na naszych ekranach :)
http://www.deadline.com/2012/04/open-road-acquires-sequel-silent-hill-revelation-3d/
szymalan 11:26 on 20 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik |
oooo :) jak miło :) dzięki za tę informację, czekałem na nią od paru miesięcy :)
Alek 08:22 on 20 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik |
Aleś się rozpisał na temat tych wszystkich negatywów. Uła! Gdy zmierzałem do końca recenzji, aż mi się cisnęło na język pytanie “po co szedłeś na to pseudomitologiczne, sequelowe, produkcyjne… coś”. Ale nie będę pytał. Różnie w życiu bywa :) Po nieudanej jedynce ani przez myśl mi nie przeszło żeby zobaczyć dwójkę. Dno totalne, którym była jedynka, wystarczy mi na sto filmów tej serii. Ale na szczęście na mnie ten film nie zarobił ;).
szymalan 11:27 on 20 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik |
heh a na mnie niestety zarobił :D Najgorszy film, jaki obejrzałem w życiu na dużym ekranie, serio ;)
Peckinpah 10:47 on 20 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik |
Nie oglądałem nowej wersji “Starcia tytanów”, więc i na “Gniew…” też się nie wybieram. Chyba że w telewizji pokażą te filmy to może obejrzę (jeśli nie będzie nic ciekawszego na innym programie). Być może masz rację, że stara wersja “Starcia tytanów” jest średnim filmem, ale mimo to lubię sobie czasem wrócić do tego filmu, jak leci w tv. Animacja poklatkowa Raya Harryhausena ma niepowtarzalny urok, nie zachwyca może jakością, ale pomysłowością bije na głowę współczesne komputerowe triki :D A oprócz tego historia jest ciekawa, aktorzy są zaś dobrze dobrani, chociaż żaden z nich nie tworzy jakiejś wielkiej kreacji. Film kiczowaty, ale ogląda się całkiem nieźle.
szymalan 11:28 on 20 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik |
Animacja Harryhausena jest świetna :) Zwłaszcza ta niezwykła mechaniczna sowa, w “Gniewie” jest nawet jedno ujęcie z nią jako chyba rodzaj hołdu dla starych części. Szkoda, że klimat wyparował zupełnie.
unnami 16:40 on 24 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik |
Zgadzam się z większością twoich zarzutów, ale zmartwię cię – pewnie powstanie i trzecia część:D
Łukasz 17:03 on 24 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik |
Na pierwszej części byłem za darmowe bilety, ale widzę, że na drugą nie opłaca się iść nawet za friko. Szkoda mi tylko aktorów – Ralph Fines jest jednym z moich ulubionych, a Rosamund Pike uważałem zawsze za nieoszlifowany diament, który jeszcze nie trafił na swoją rolę (choć mi się baaardzo podobała w “Była sobie dziewczyna” no i sam Sam Worthington nie jest dnem totalnym.
szymalan 20:27 on 24 Kwiecień 2012 Bezpośredni odnośnik |
@unnami: nigdy nie mów nigdy, ale przyrzekam, że mnie nikt nie zobaczy na trojce w kinie :D (no chyba, że wyreżyseruje tą część Nolan, to może, ale się nie zanosi ;)
@Łukasz: postać grana przez Pike jest niestety za późno wprowadzona do fabuły , a mnie już po kwadransie było wszystko i wszyscy jedno, co się na ekranie dzieje. Ogólnie zmarnowano talenty kilku naprawdę dobrych aktorów (wspomaniany przez Ciebie Fiennes chociażby).