Updates from Luty, 2012 Toggle Comment Threads | Skróty klawiaturowe

  • szymalan 14:54 on 25 February 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Oscary 2012

    Jak co roku, pora na małe Oscarowe podsumowanie. Czego się spodziewm, czego bym sobie życzył, a kogo mi tu  zdecydowanie brak. Bez zbędnych wstępów, kategoria po kategorii: zapraszam! (Więcej…)

     
    • milczacy_krytyk 18:34 on 25 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Po pierwsze zaskoczyła mnie Twoja ocena “Artysty”. Choć może zaskoczyła to zbyt mocne słowo bo przyzwyczaiłem się do tego, że zachwycamy się zupełnie innymi filmami i w ich przypadkach oceny często leżą po po dwóch stronach osi – wspominając chociażby nominowane do Oscarów “Drzewo życia”. ;) Ale i tak ta szósteczka wydaje mi się odrobinę zbyt surową oceną dla tego obrazu – nie żebym Ci bronił ja wystawiać, tak tylko zdziwiony snuję tę myśl. ;)

      Po drugie, to ciekawe, że o “Transformers 3″ napisałeś teraz, że to film do dupy, skoro kilka miesięcy temu, pamiętam jak dziś, przy swojej recenzji wystawiłeś mu pięć swoich gwiazdek, które jeśli dobrze przeliczam, równają się około ośmiu punktom w dziesięciostopniowej skali. Trochę wysoko jak na film do dupy ;) No chyba, że chodziło Ci tu o to, że tak odbierze go Akademia, to faktycznie, raczej nie będą nim zachwyceni. Choć i tak moim zdaniem powinno się rozgraniczyć film-efekty i statuetka powędrować do tej pozycji powinna, jakkolwiek beznadziejny by to obraz nie był, bo efekty ma rewelacyjne.

      Co do samych Oscarów, to w przewidywanie kto wygra, a kto nie bawić się nie będę, bo w typowaniu jestem beznadziejny i rzadko kiedy udaje mi się przewidzieć wyniki. Cieszyłbym się jednak gdyby statuetki powędrowały przede wszystkim do Artysty, bo zachwyciłem się tym filmem, mój zachwyt od tygodnia nie słabnie i ze wszystkim nominowanych obrazów ten wydaje mi się być najlepszym. Przy okazji zgadzam się, że to wyjątkowo słaby rok.
      Kibicuję takim aktorom jak: Dujardin, Streep, Plummer i Chastain, Lubezkiemu za zdjęcia oraz Bource za muzykę do “Artysty”. Cieszyłbym się również gdyby statuetka powędrowała do “Kung Fu Pandy 2″.

      A co do dobrej zabawy, miejmy nadzieję, że nam ją Crystal zapewni. Bo jak nie on, to kto inny by mógł? ;)

      Pozdrawiam

      • szymalan 19:00 on 25 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Uwierz mi, nie chcę być tylko w kontrze dla samej zasady, że skoro Ty masz 10/10, to ja muszę na odwrót ;) Chciałem pokochac ten film , bo to wprost pomysł w sam raz trafiający w moje gusta. Nie wiem czy miałem zły humor, czy coś innego się stało, po prostu nie czuję tego obrazu – parę pomysłów, parę sztuczek, ale historia wydała mi się kompletnie nie angażująca w drugiej połowie. , a całośc czymś w rodzaju filmowego gadżetu: kiedy już widz pobawi się pomysłem że to film niemy , czarno-biały, z napisami na ekranie i w proporcjach 1.33:1 itd, to mam wrażenie, że dużo z tego seansu nie zostaje. Poza genialną muzyką i Dujardinem.

        co do transformers: halo, halo panie milczący ;) ja chwaliłem orgiastyczne efekty i trójwymiar, nie ukrywałem wtedy faktu, że historia jest źle opowiedziana i że nie ma sensu. W dalszym ciągu uważam, że Transformers 3 to nie jest przyszłość kina, a tylko jednorazowy wygłup, na który i filmowcy i widzowie mogą sobie pozwolić raz na jakiś czas. A czy efekty zasługują na nagrodę? Na pewno tak, są kapitalne, ale jednak wolałbym, że Akademia nagradzała takie efekty które służą filmowi, wspomagają jego realizm a nie jeszcze bardziej podkreślają jego sztuczność. Stąd wolę “Genezę planety małp” (choć jak wygra Transformers to nie będzie źle)

        “Bo jak nie on, to kto inny by mógł? ;)”

        Sacha Baron Cohen jako Dyktator! Gdyby go Akademia nie zbanowała z imprezy…

        pozdrawiam

        EDIT: właśnie przeczytałem ;) http://www.filmweb.pl/news/UPDATE%3A+Akademia+uległa.+Dyktator+ma+bilety+na+galę-82709

        • milczacy_krytyk 20:45 on 27 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

          Wierzę, wierzę, tylko taka ciekawą prawidłowość zauważam ;)
          Faktycznie “Artysta” w dużej mierze to gadżet, właśnie dlatego ten obraz jest tak zaskakujący, bo co chwila wyskakuje z jakimś nowym pomysłem na urozmaicenie swej formy, ale moim zdaniem prócz tych wodotrysków ma również wiele więcej do zaoferowania, bo opowiada prostą – to fakt, ale jednak niezwykle ciepłą, wzruszającą, porywającą i piękną historię, którą świetnie się ogląda i o której nie sposób zapomnieć na długo po seansie. Minął już tydzień a ja wciąż żyję tym filmem. I właściwie ciężko mi się w nim do czegokolwiek przyczepić, bo i od strony technicznej prezentuje świetny poziom, i a i te ważniejsze, głębsze elementy mnie w pełni usatysfakcjonowały.

          A za efekty trochę niespodziewanie wygrał “Hugo” ;) Tak tak, chwaliłeś przede wszystkim efekty specjalne, szczególnie to jak ogromne wrażenie robią one w Imaxie, wspominając, że reszta nie jest oględnie powiedziawszy nie najlepsza, ale jednak ocena jaka się pojawiła taka się pojawiła. I ją pamiętając przede wszystkim, trochę pokłóciła mi się teraz z dupnym określeniem jakiego użyłeś ;)

          Oj nie, to by było straszne…
          Pozdrawiam ;)

          • szymalan 19:54 on 28 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

            Oj nie wiem jak mam to jeszcze inaczej wytłumaczyć ;) To jest tak, że moja ocena jest przeważnie odzwierciedleniem mojego nastroju/emocji po wyjściu z kina. Dzisiaj pewnie dałbym co najmniej 1-1,5 gwiazdki mniej, bo na takie filmy się przeważnie patrzy z o wiele większym dystansem w miare upływu czasu, bo jednak w całej historii kina dużo nie znaczą . Bawiłem się świetnie na tym złym filmie ;-) Tak bym to podsumował. Albo inaczej: 5 gwiazdek dla filmu powiedzmy Nolana, von Triera, czy Finchera, to definitywnie nie znaczy u mnie to samo co 5 gwiazdek dla filmów takich jak Transformers 3 ;)
            A zwycięstwo Hugo mi nie przeszkadza. Choćby za wspaniałe zintegrowanie trójwymiaru z światem filmu juz im się należało.
            pozdrawiam!

    • Peckinpah 20:09 on 25 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      W kategoriach zdjęcia i montaż obstawiam “Dziewczynę z tatuażem”. Co do scenografii i kostiumów to mam wątpliwości, może “Hugo” (jeszcze nie widziałem), na swoim blogu w podsumowaniu roku doceniłem kostiumy z “Jane Eyre”, więc będę się cieszył jeśli wygra. “Artysta” jest, tak jak napisałeś wizualnym popisem, ale ja był mu dał Oscary w innych niż techniczne kategoriach: za najlepszy film, reżyserię, scenariusz, muzykę, rolę pierwszoplanową (Jean Dujardin) i drugoplanową (Berenice Bejo). W mojej opinii cały scenariusz “Artysty” jest znakomity, od pierwszej do ostatniej sceny, może znalazłyby się dwie sceny odstające poziomem od reszty, ale po pierwszym obejrzeniu trudno mi takie sceny znaleźć. Scenariusz tylko pozornie jest prosty i banalny, ale jest jednak przemyślany od początku do końca. Nie zgodzę się także, że to film bez fabuły, bo fabuła nie tylko jest, ale również wciąga. Co do odtwórców głównych ról to są to aktorzy bardzo ekspresyjni, ich wyrazista mimika idealnie się sprawdziła w konwencji kina niemego, oboje doskonale pokazali emocje za pomocą brwi, ust i oczu. Żadne słowa nie są tu potrzebne, by zrozumieć, czy ktoś jest tu radosny, zakochany, smutny, rozczarowany czy dumny. Dlatego uważam, że nie tylko Dujardin, ale i Bejo powinni dostać Oscara. Chociaż wiem, że ona raczej ma niewielkie szanse. Co do kategorii ‘najlepszy film zagraniczny’ to również kibicuję Agnieszce Holland (nie widziałem jednak tego filmu, jak również “Rozstania”). Przeczuwałem, że “Artysta” może Cię rozczarować, ale ja do tego filmu na pewno jeszcze wrócę nie raz i uważam, że to jeden z najlepszych filmów ostatnich lat :)
      Pozdrawiam.

      • Peckinpah 20:34 on 25 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Jeszcze dodam, że w kategoriach aktorka pierwszoplanowa i aktor drugoplanowy też bym chciał, aby nagrodę zgarnęli Rooney Mara i Christopher Plummer.

        • szymalan 20:58 on 25 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

          “Scenariusz tylko pozornie jest prosty i banalny, ale jest jednak przemyślany od początku do końca.”

          Zgodziłbym się z Tobą, gdybyśmy mówili tylko o pierwszej połowie filmu. Potem moim zdaniem ten film traci cały wątek: ani romans, ani sprawa nowego wynalazku w kinie, nie są już na tyle dobrze poprowadzone, aby trzymać w napięciu. A bez konfliktu nie ma filmu, bo nie ma czym się emocjonować.

          Poza tym to ciekawi mnie jaka to magiczna formuła wystarczyła aby przewidzieć moje rozczarowanie tym filmem, hehe. Bo tego to nawet ja nie byłem w stanie przepowiedzieć sam sobie ;)

          • Peckinpah 11:44 on 26 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

            Z kart wyczytałem, że film Cię rozczaruje :)) A tak serio, to po obejrzeniu wszystkich pozostałych nominowanych filmów mogłeś mieć zbyt duże oczekiwania. W dodatku przypuszczenie, że ten film zgarnie Oscary w najważniejszych kategoriach mogło sprawić, że byłeś wobec filmu zbyt wymagający :) Mnie podobało się zakończenie filmu (ten numer musicalowy i to co następuje po nim) i dlatego uważam, że film trzyma poziom od początku do końca, choć możliwe że tam po drodze coś nie zagrało tak jak trzeba, ale skoro bezboleśnie dotrwałem do końca to film uznaję za w pełni udany. Ja się nie nudziłem, nadal tydzień po seansie myślę o tym filmie i na pewno długo tego filmu nie zapomnę.

            • szymalan 13:57 on 26 Luty 2012 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

              Oczekiwania miałem, w końcu to film najpierw prezentowany w Cannes, a teraz pretendent do głównych Oscarów :) Ciekawi mnie jaki byłby odbiór tego filmu, gdyby wyszedł np. w maju, a nie w sezonie nagród.. Czy nie było by przypadkiem tak, że wszyscy by mówili o Artyście jako o małym, fajnym filmie z ciekawym pomysłem, a nie o nowym arcydziele?
              Zakończenie też mi się podobało, poza tym wyrwało mnie trochę z letargu środkowej części filmu. Zresztą też się nie nudziłem, bardziej boli mnie to że było mi obojętne co się na ekranie dzieje, że cała ta drama głównego bohatera straciła znaczenie, a film rozpadł się na małe scenki.

  • szymalan 23:20 on 28 February 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Oscary 2011- krótki komentarz. 

    All Hail to the King!

    Amerykańska Filmowa Akademia wydała dzisiaj swój werdykt: do pokaźnego grona filmów nagrodzonych statuetką dla najlepszego filmu roku dołączył dzisiejszej nocy  “Jak zostać królem” Toma Hoopera . Werdykt ten może być o tyle zaskakujący, że nie tylko został poprzedzony jeszcze bardziej zaskakującą statuetką za reżyserię dla Toma Hoopera (tu bez względu na dalszy przebieg akcji, murowanym faworytem był Fincher;  jednak Alek miałeś rację) , ale też stało się w to w momencie, gdy o jego największym rywalu , The Social Network,  znów zaczęło być głośno i znów pojawiały się głosy jakoby to właśnie film o Marku Zuckerbergu powinien wygrać ten Oscarowy wyścig. To się jednak nie stało. (Więcej…)

     
    • Alek 08:32 on 1 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Cieszy mnie czwórka dla Incepcji i nieco mnie dowartościowuje fakt, że za reżyserię dostał Hooper :). Ale szkoda, że za scenariusz oryginalny Oscar wpadł w ręce King’s Speech, a nie do Nolana. Wczoraj zrobiłem sobie powtórny seans “Social Network” i muszę rzec, że nobody’s perfect, bo teraz ten film mnie wręcz pochłonął i dzisiaj to temu filmowi bym kibicował w starciu z King’s Speech. Oczywiscie najmilsza niespodzianka jest Oscar za zdjęcia dla Pfistera.
      Teraz pora się zastanowić, w jaki sposób na werdykt Akademii wpływa data premiery filmu. Kto wie, czy jakby Social Network nie weszło jesienią tylko w grudniu do kin, to może film o Zuckerbergu zgarnąłby najważniejsze Oscary. Tak samo było z “W chmurach”, które na początku miało w Oscarach wymiatać, a skończył jako drugorzędny faworyt :D.

      • szymalan 22:42 on 1 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Masz rację, data premiery bardzo często wymieniana jest jako ważny czynnik mający wpływ na oscarowe wyniki. Incepcja była w lipcu i wszyscy dawno dążyli już ją przedyskutować i dziś funkcjonuje raczej jako “blockbuster z ambicjami” i nic więcej. Smutna, ale chyba prawda.
        Mimo wszystko scenariuszowa nagroda dla King’s Speech mnie cieszy, bo dialogi tam są wyborne. Ale Nolana mi będzie zawsze szkoda już chyba po każdych Oscarach, niestety .

        • unnami 15:53 on 3 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

          Incepcja lipcowa Incepcją, ja pytam gdzie jest Shutter Island Martina Scorsese? Gdzie jest Ghost Writer Polańskiego? Ja pytam gdzie?!

          • szymalan 16:07 on 3 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

            Właśnie! Absolutnie popieram , zwłaszcza jeśli chodzi o Polańskiego. Gdzie w ogóle Di Caprio, przecież to był jego rok…

    • Lola King 14:30 on 1 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Dziękuję Ci za ten wpis, bo już straciłam wiarę w ludzką życzliwość. Po gali byłam tak naładowana negatywnymi emocjami, że trudno było mi się skupić na poniedziałkowych zajęciach z literatury. Oczywiście, tych negatywnych emocji nie dostarczyła mi sama gala Oscarów, ale wywody znaFców Canal +. O tym jednak za moment, na razie chciałabym się skupić na filmach, bo to one przecież w tym całym szaleństwie są najważniejsze. Niespodzianek raczej nie było, choć przyznaję, że zaskoczyła mnie (w pozytywnym sensie) statuetka dla Hoopera. Spodziewałam się, że Akademia przychyli się ku presji społeczeństwa, i zrekompensuje krytykom ich niesmak związany z przegraną TSN, przyznając Oscara właśnie Fincherowi. Jak widać inne względy zwyciężyły. Statuetki dla aktorów, to była jedynie formalność, tu nie można było się niczego obawiać. Co prawda, Fightera nie widziałam. Oscara Bale’owi dałabym zawsze i wszędzie, bo go uwielbiam. Melissa Leo nieco mnie wystraszyła swoim teatralnym wystąpieniem, dlatego z większą przyjemnością widziałabym na jej miejscu młodą Steinfield. Zgadzam się również, co do nagród dla “Alicji…”. Nie była to przewidywalna decyzja Akademii, dlatego tym bardziej te nagrody mnie ucieszyły. No i trzeba przyznać, że nieco chyba nas Akademia “wysłuchała”, Incepcja szturmem zdobyła 4 ważne statuetki. Może atrakcyjność tych kategorii jest mała dla przeciętnych widzów, ale dla tych którzy pokochali Incepcję właśnie za stronę wizualną, na pewno dużo one znaczą.
      Co do państwa prowadzących relacje w studio – kompletna kompromitacja. Gdy tylko usłyszałam, jak Agnieszka Egeman (którą bardzo cenię) ogłasza, że wszyscy zebrani w studio faworyzują The Social Network, wiedziałam, że ich dyskusja będzie jednopoziomowa i nastawiona na jeden film, ale czegoś takiego, co miało miejsce, naprawdę się nie spodziewałam. Tam nie było dziennikarskiej rzetelności, ale zwykła (agresywna miejscami) nagonka na “Jak zostać królem”, którego jedyną wadą jest to, że śmiał wygrać z filmem Finchera. Gdyby chociaż była tam jedna osoba z odmiennym punktem widzenia, to przynajmniej widzowie (a była ich cała masa), trzymający kciuki za Hoopera i jego film, mogli poczuć się komfortowo, że ktoś wyraża zdanie w ich imieniu. A tu, cała czwórka przytakiwała sobie wzajemnie, raniąc przy tym uczucia widzów, którzy ukochali sobie właśnie “The King’s Speech”. W pewnym momencie, pani prowadząca palnęła, chyba nawet nie przemyślawszy swojej wypowiedzi, że przecież Hooper jest reżyserem seriali. Dając przy tym do zrozumienia, że angielski reżyser wcześniej trudnił się byle jakim rzemiosłem, a więc nie może wygrywać z tak niepokalaną osobistością, jak Fincher. Nawet Machulski zauważył, że jej wypowiedź była bardzo niesprawiedliwa, bo zaraz załagodził, że to nie ma nic do rzeczy, po czym Egeman zaczęła się tłumaczyć, że chodziło jej o to, że nikt wcześniej o nim nie słyszał. Taka wypowiedź nie przystoi jednak takiej znawczyni kina, niektórzy powinni uczyć się klasy od Grażyny Torbickiej :) Tak samo, jak argumenty typu – “najgorsza decyzja Akademii z możliwych” (po otrzymaniu nagordy przez Hoopera), “Oscar dla “Jak zostać królem” prezentem ślubnym dla Williama i Kate”, “Jak zostać królem to jedynie zlepek miłych i sympatycznych scen – słabe rzemiosło Hoopera”, “kogo obchodzi historia jakiegoś króla?”. Ja nie wierzyłam w to, co słyszę. Zgadzam się z nimi, że “The Social Network” to ważny film, mówiący dużo o współczesnym świecie, ale czy nie jest właśnie sztuką to, że ktoś robi film o “jakimś królu”, a widzowie siedzą w milczeniu i oczekują ostatniej przemowy króla z zapartym tchem? Nie jest trudno zrobić film o kimś, kto jest dla wielu młodych ludzi autorytetem, kto już jest żywą legendą i zaciekawić tym widzów. Trudniej jest przekonać widzów do opowiadanej historii, jeśli mało kogo dany temat interesuje. A Hooper to potrafi. Inną stroną jest to, że “The Social Network” to był film od początku “robiony pod Oscary”, nie ma co się oszukiwać, jakkolwiek dobry ten film by nie był. Hooper, natomiast, zrobił film dla jakiejś idei, z pasji, z miłości do scenariusza (wzruszająca była jego historia, że to matka podsunęła mu ten scenariusz). Producenci tego filmu nawet nie spodziewali się, że trafi on do szerokiej publiczności, ich jedyną nadzieją był udział w filmie wielkich nazwisk, o Oscarze z pewnością nikt nawet nie myślał. A to bardziej ludzi przekonuje. Widownia nie lubi jak wystawia im się gotowy produkt i każe wierzyć, że to arcydzieło, drugi “Obywatel Kane” (tylko krytycy uważają ten film za najdoskonalszy dorobek kinematografii, gdyby zapytać widzów, mieliby z pewnością inne typy). W ogóle, w studio panował duży bałagan. Kuba Mikurda odpowiadał natarczywie na każde pytanie, Michał Oleszczyk próbował się jakoś przebić, ale marnie mu to wychodziło, a pan Machulski chociaż nie widział prawie żadnego filmu, znał się na wszystkim najlepiej i przerywał innym. Bardzo słabo to wyszło.
      Wiarę przewrócili mi jedynie wieczorem, Karolina Korwin-Piotrowska i świetny krytyk Paweł Mossakowski, którzy w “Faktach po faktach” znakomicie skomentowali oscarową galę, choć ich faworytem też był “The Social Network”, potrafili zachować klasę i w bardzo miłych słowach wypowiadali się o każdym z nominowanych filmów. To oni powinni byli zasiąść w tym studio.
      Co do prowadzenia gali, przyznaję, że ja byłam nieco zawiedziona. To prawda, pierwsze wyjście, w którym Anne Hathaway i James Franco, pojawili się w wybranych scenach filmów nominowanych, ubaw po pachy. Później, Franco był jakby nieobecny, nawet nie próbował zabawiać publiczności, wyglądał raczej jakby coś go trapiło, albo bolało. Być może to trema, ale nie spodziewam się, by tak obyty ze wystąpieniami publicznymi aktor, przejął się tak bardzo swoją rolą prowadzącego. Anne jak zawsze piękna, z powalającym uśmiechem, świetny jej występ, w którym śpiewała do Hugh Jackmana. Tak samo, jak wspomniany przez Ciebie występ Kirka Douglasa. Najlepsze momenty gali. Co do zarzutów, że Oscary są nudne, to prawda, ale taka ich natura. Jeśli nie ma niespodzianek i faworyci wygrywają, to trudno czymkolwiek się ekscytować. Kluczem do dobrej zabawy jest doborowe towarzystwo, z tym się całkowicie zgadzam. Również gratuluję wszystkim wygranym :)
      Pozdrawiam :)

      • Peckinpah 15:28 on 1 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        No to się nie popisali ci znaFcy. Kto wie, czy nie lepiej było już dać reklamy zamiast tych wywodów.
        Ja nie mam Canal+, oglądałem na Pro7. Co do prowadzących, to odniosłem wrażenie, że Anne Hathaway była lepiej przygotowana do tej roli. James Franco robił dobrą minę do złej gry, jak by się cały czas zastanawiał, co powie, jeśli się okaże, że to on dostanie Oscara :)
        Zgadzam się co do “Obywatela Kane’a”, choć wielu (w tym ja) ceni ten film wysoko to i tak mało kto umieści go w dziesiątce ulubionych. Zgadzam się też, co do Grażyny Torbickiej, zawsze miło się jej słucha. A film “Jak zostać królem” dostał nagrody zgodnie z całkiem logiczną zasadą, że najlepszy film to film z najlepszą reżyseria, scenariuszem i główną rolą.
        Nie wiem, czy wiedziałaś, lola king, jak liczy się głosy na najlepszy film roku. Jest to procedura dość skomplikowana, jest na ten temat artykuł w Gazecie Wyborczej, podaję link – http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,9158998,Jak_Hollywood_przyznaje_Oscara_dla_najlepszego_filmu_.html

      • milczacy_krytyk 15:41 on 1 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Obejrzałem “Fakty po Faktach” o których pisałaś i faktycznie, bardzo ciekawa rozmowa. Jeśli ktoś by chciał też obejrzeć, a nie chce mu się szukać, to pod tym linkiem znajduje się to nagranie. :) Początek od około 18 minuty. http://www.tvn24.pl/28377,1694366,1,1,fakty-po-faktach,fakty_wiadomosc.html

        Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale wydaje mi się, że Mossakowski swego czasu uczestniczył w studiu Oscarowym w Canal+. Poprawcie mnie jeśli się mylę.

      • szymalan 00:03 on 2 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Dziękuję za ten głos wsparcia :)
        Ja również byłem bardzo mocno zadziwiony przygotowaniem Oscarowego studia w tym roku na Canal Plus. Wyglądało to mniej więcej tak jak piszesz: Zgromadziła się czteroosobowe koło wzajemnej adoracji i wszyscy (łącznie z prowadzącą!) razem nieustannie docinali filmowi Hoopera. Nie było w tym żadnej klasy wspomnianych przez Ciebie i Peckinpaha Torbickiej , czy nawet takiego Pawła
        Mossakowskiego, którego bardzo wysoko cenię sobie za bezpośredniość, filmowe oczytanie i prostolinijność (napisał świetną recenzję King’s Speech i przyznał mu 6 gwiazdek na 6 możliwych, co zdarza się w Wyborczej baaaaaaardzo rzadko, dodatkowe lubię jego występy w “Tygodniku Kulturalnym TVP Kultura”- polecam!).

        Obejrzałem sobie ten fragment z TVN 24 i po prostu miód. Z takim towarzystwem spędzić oscarowy wieczór to można by z uśmiechem na twarzy i to rok w rok. Cieszy mnie zwłaszcza ich pozytywna opinia na temat “czarnego Łabędzia” (dla Oleszczyka “najpoważniejsza bzdura roku 2010″) oraz niesamowicie rzeczowa wypowiedź Mossakowskiego na temat “king’s Speech” (nagle się okazało, że to nie jest tylko bajka o jąkale królu, jak chce Mikurda i spółka). Na temat Machulskiego to wolę już nie mówić nic, bo wypowiedź na temat Firtha mnie zwyczajnie zabiła na miejscu.

        Te dwa zestawy komentatorów pokazują zresztą jak na dłoni- kto jest pasjonatem i chodzi do kina dla wzruszeń, dla magii kina, dla ciekawych historii, a dla kogo film musi być wysublimowanym intelektualnie arcydziełem na Bardzo Ważny Społecznie Temat.

        Jeszcze komentarz co do “Króla” bo chciałbym w tym miejscu jak najszybciej zasznurować usta tym, którzy twierdzą, że to film jakoby ‘robiony pod Oscary’.

        Z tego co mi wiadomo to już kilkanaście lat temu scenarzysta (sam zresztą jąkający się) prosił królową o pozwolenie na zrobienie tego filmu. Sam Hooper bardzo chciał nakręcić obraz o zderzeniu się dwóch temperamentów: angielskiego i australijskiego. Elżbieta poprosiła, żeby zaczekać, gdyż uczucia na temat ojca są w niej ciągle dośc świeże.

        Teraz kiedy Królowa oficjalnie ponoć stwierdziła, że temat ten nie będzie już dla niej tak bolesny jak wtedy , film powstał i dalej łączy pasję Hoopera, problem, przez których przechodził autor skryptu i tło historyczne Wielkiej Brytanii. Moja pytanie brzmi: Naprawdę podejmuje się takie przedsięwzięcia i wkłada się tyle serca (co czuje się przed ekranem) w film, myśląc obsesyjnie tylko o Oscarach od Akademii Filmowej?

        To właśnie “Social Network” , jak słusznie zauważyłaś jest filmem zrobionym dla Oscarów. To widać wyraźnie – wielu nie spodobał się “Benjamin Button”, który przegrał najważniejsze nagrody te kilka lat temu i zapewne dlatego Fincher nakręcił jako swój następny projekt , film będący dokładnym przeciwieństwem “Buttona”. Nie o przeszłości, a o teraźniejszości, nie 3 godzinny i powolny, ale krótszy i szybki, nie sentymentalny, ale przepełniony sarkazmem, nie o starych , ale o młodych ludziach. Moim zdaniem to wykalkulowane pod określony sukces, zwłaszcza, że o Fincherze już od dawna się mówi jako o olewanym przez Akademię.

        Czy tym razem zasłużył? Moim zdaniem Hooper i Aronofsky byli lepsi, ktoś może mieć inne zdanie, ale niech uszanuje pracę Hoopera, bo on nie tylko postawił kamerę , a film zrobił się sam.

        pozdrawiam serdecznie i informuję, że im dłuższy i bardziej treściwy komentarz tym bardziej mile widziany :)

        • szymalan 00:09 on 2 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

          Milczący, dzięki za linka :) Akurat nie widziałem tego odcinka Faktów po Faktach, bo odsypiałem wtedy po oscarowej nocy i zajęciach na uczelni.
          A Gala rzeczywiście była nudna, ale jak ktoś to już stwierdził- taka chyba jest jej natura i konwencja. Trudno cokolwiek zmienić. Dlatego zawsze staram się oglądać z kimś w towarzystwie, bo rzeczywiście w przeciwnym razie bym tylko czekał na kolejnych zwycięzców ze zniecierpliwieniem.
          I co do Cate to się zgadzam, ale ona chyba zawsze na mnie tak działa:)
          pozdrawiam!

          ps wygrywasz konkurs na najlepsze zastosowanie guzika “fast forward” roku 2011

    • Lola King 14:36 on 1 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Ale się rozpisałam :) Wybacz, bo będziesz miał, co czytać ;]

    • milczacy_krytyk 15:20 on 1 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Bardzo się cieszę, że nie zdecydowałem się w tym roku oglądać gali na żywo, tylko ją sobie nagrałem i obejrzałem nad ranem, bo chyba bym umarł z nudów. Nie wspominając już nawet o studiu Oscarowym, które zgrabnie sobie przewijałem, bo nie byłem w stanie wytrzymać natchnionych wypowiedzi Mikudry i Machulskiego, który oczywiście znał się na wszystkim. Okropność.
      Z fajniejszych momentów z gali zapamiętałem cudowną Cate Blanchett i jej “disgusting” po prezentacji charakteryzacji w “Wilkołaku”. A poza tym to kiepściutko w tym roku.
      Pozdrawiam

    • Lola King 20:14 on 3 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Nie miałam czasu wcześniej odnieść się do Waszych wpisów, więc czynię to teraz :) Cieszę się, że zgadzacie się ze mną i widać, że mamy podobne odczucia.
      Peckinpah:
      Nie żałuj, że nie masz canal +. Za rok, jeśli skład znaFców będzie podobny, albo taki sam, to z pewnością obejrzę galę drogą internetową. A i rzeczywiście, masz rację, co do Franco – chyba to prawdopodobieństwo (choć nikłe), że może dostać Oscara, nieco go spięła i wyzbyła go pewnej spontaniczności. Ja również cenię wysoko “Obywatela Kane’a”, ale nie jest on w moim Top 5 ulubionych filmów. Wiem, że procedura przyznawania Oscara za najlepszy film jest skomplikowana i zajęło mi trochę czasu, by ją w pełni pojąć. Poczytam jednak zarekomendowany przez Ciebie link :)
      Milczący:
      Świetnie, że obejrzałeś ten program. Ja trafiłam na niego przypadkowo i przyznaję, że i Karolina i Paweł niesamowicie poprawili mi humor, dzięki nim, oraz powyższemu wpisowi Szymalana, na nowo uwierzyłam, że są jeszcze ludzie, którzy szczerze kochają kino i potrafią się nim bawić i ekscytować. O całym tym gronie z canal + chcę jak najszybciej zapomnieć.
      Szymalan:
      Ja ze zdaniem Mossakowskiego liczę się najbardziej ze wszystkich polskich krytyków. Choć czasem się z nim nie zgadzam, to jednak nie można mu odmówić klasy, rzetelności, braku arogancji i zadufania i takiej ujmującej wiary i miłości wobec kina. A poza tym, to świetny gość. Tygodnik Kulturalny oglądam, ale nieregularnie. Muszę się bardziej zmobilizować. Dziwią mnie głosy, tych którzy twierdzą, że “King’s Speech” został zrobiony pod Oscary, to jest kompletna brednia. A, ostatnio podali w tvn24, że “Jak zostać królem” przy budżecie 15 mln, zarobił już ponad 200 mln. Mam nadzieję, że są to sprawdzone i najbardziej aktualne liczby, bo jeśli tak , to jest to świetna wiadomość :)
      A i cieszę się, że nie przeszkadzają Ci tak długie wpisy, bo ostatnim razem, to zaserwowałam Ci tu, niechcący, dłuższy esej :) Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)

    • unnami 17:18 on 12 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Hej,

      Wybacz perfidny spam i nie w tym miejscu, co trzeba, ale…

      Jak co roku zapraszam do oglądania moich nominacji (a za tydzień wyników) do najlepszych i najgorszych filmów roku 2010!

      http://filmlog.pl/2011/03/12/nicole-2010-najlepsze-i-najgorsze-filmy-roku-2010-nominacje/

      Pozdrawiam mocno, unnami!

    • unnami 17:20 on 12 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      i w ogóle to miałem też zrobić podsumowanie Oscarów, ale mi się odechciało, sam nie wiem dlaczego. co prawda ich wynik mnie ucieszył, ale… coś jak zawsze ale!

    • tercc 21:41 on 12 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Dla mnie rozdania nagród były zbyt przewidywalne. Ciesze się z nagród dla Portman i Bale’a bo to dwie osoby, które w 100 % powinny w tym roku odebrać złotą statuetkę. Z resztą nagród mogłabym sie kłócić. Nie ze wszystkimi, ale z niektórymi.
      Pozdrawiam :)

    • quentinho 16:55 on 25 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Hailee Steinfield lepsza od Leo? Bardzo mocno się nie zgodzę. Obie panie z “Fightera” po prostu zgniotły rolę panienki od Coenów. Podobnie zresztą, jak bardzo niesłusznie pominięta, Mila Kunis,

      • szymalan 15:29 on 26 Marzec 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Znacznie lepsza od Leo. Trudniejsza rola, posługiwanie się archaicznym językiem, kilka razy więcej czasu ekranowego (Steinfield pojawia się u Coenów w każdej scenie filmu, poza epilogiem), nie mówiąc o różnicy wieku i doświadczenia.
        Co do Adams to dla mnie nominacja to już lekkie nieporozumienie. Żeby za rolę składającą się z rzucania fuckami i jednej bójki od razu robić jedną z ról roku?
        Co do Kunis to nominację mogła dostać (zwłaszcza kosztem koleżanek z Figtera) ale nagrody absolutnie nie. Rola Steinfield zostanie zapamiętana w historii kina- Kunis i Adams na pewno nie (Leo tylko dzięki oscarowi).

  • szymalan 23:58 on 25 February 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    OSCARY 2011 

    Oscary 2011

    27 lutego będziemy świętować wszystko to, co kino ma najlepszego do zaoferowania – tak mówił aktualny prezydent Akademii Filmowej , Tom Sherak, podczas tegorocznego poranku ogłaszania nominowanych do Oscarów 2011. Kilkanaście kategorii, mnóstwo filmów i filmowych postaci, które mają szansę zdobyć (jak to ktoś gdzieś napisał) -  najbardziej pożądanego mężczyznę świata (i nagi, i złoty, i niesamowicie cenny, preferowany przez przedstawicieli obu płci).

    Dla niektórych ta impreza to hucpa dla amerykańskich VIPów , w której liczy się polityka, sympatie, układy, klimat itd dla drugich to miły wieczór, który trzeba co roku zaliczyć przed telewizorem, który dostarcza rozrywki (przecież narzekanie na Akademię, nominowanych itd to też rozrywka) i kinomańskiej radości na polu czysto sportowym (wygra mój ulubieniec czy nie??). Częścią tego  corocznego rytuału są przewidywania zwycięzców i wybór własnych faworytów. I to postaram się niniejszym uczynić w obszarze tego wpisu. Enjoy! :)

    (Więcej…)

     
    • unnami 00:25 on 26 Luty 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      większość pokrywa się z moimi typami aczkolwiek nie sądzę że za muzykę dostanie The Social Network, raczej The King’s speech.

      a moje przewidywania tutaj
      http://unnami.eu/2011/02/25/komu-oscary-2011-2-kategorie-aktorskie/
      http://unnami.eu/2011/02/24/komu-oscary-2011-2-kategorie-techniczne/
      http://unnami.eu/2011/02/24/komu-oscary-2011-nominacje/

      a ciągl dalszy jutro i pojutrze :)

      • szymalan 16:52 on 26 Luty 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        obydwa tytuły mają na pewno szansę dostać za muzykę, ale jeśli miałbym powiedzieć kto większą, to definitywnie Reznor i Atticus ;)

    • Agnieszka Borzęcka 08:20 on 26 Luty 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      no z większością Twoich typów się zgadzam. z innymi wręcz przeciwnie. zobaczymy co to będzie się działo. nie wiem czy obejrzę transmisję czy dopiero w poniedziałek popołudniu zapoznam się z tym co się działo :D trzeba trzymać kciuki za swoich faworytów :)
      buziaki :*

    • Alek 10:57 on 26 Luty 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Też w większej mierze się zgadzam. Ale warto pomyśleć inaczej o reżyserii. W końcu gildia, której wybory baaardzo rzadko odbiegają od Akademii, nagrodziła Hoopera. Być może właśnie Hooper odbierze w oscarowy wieczór złotego rycerza. Natomiast ja uważam, że Hooperowi ten film wiele nie zawdzięcza. Wątpię, by znakomita gra Firtha i Rusha była owocem genialnej pracy z reżyserem. Mimo że film podobał mi się bardziej niż “The Social Network” to pod względem reżyserskim nagroda należy się Fincherowi. O Nolanie nie wspomnę bo to żart.
      W muzyce myślę że wygra raczej “King’s Speech”. Może Social. Właśnie Reznorowi będę w tym boju kibicował, bo niestety “Incepcja” szans chyba nie ma.
      Czekam na niespodziankę w postaci Oscara dla Nolana za scenariusz. To byłby dobry prezent na moje imieniny ;)
      Pozdrawiam

      • szymalan 16:58 on 26 Luty 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        owszem, ale jednak Fincher może tę statuetkę dostać nie tyle za Social network, co raczej za swoje wcześniejsze dokonania. Nominacja za tak ważny film dla Hoopera to już jest dużo i na pewno da mu mnóstwo okazji do zrobienia filmów, za które potencjalnie w przyszłości skasuje oscara.
        ale, jeśli Twoje słowa okażą się prorocze, to osobiście bardzo bym się ucieszył z tego, że Hooper wygra :)
        przecież aktorstwo w tym filmie wymiata, a aktorstwo bierze się z dobrej reżyserii przecież, prowadzenia postaci. Zresztą dla mnie King’s Speech to nie tylko aktorstwo , wg mnie cały film jest znakomity.
        A Finchera stawiałbym dopiero na 3 miejscu za Aronofskim i Hooperem właśnie. Jak napisałem – dla mnie TSN to głównie film Sorkina :)
        No i na Nolana też po liczu liczę. Ale tylko po cichu.
        pozdrawiam!

    • Peckinpah 11:54 on 26 Luty 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Teoretycznie najważniejsze dla filmu są reżyseria, scenariusz i główna rola, więc ten film, który zdobędzie Oscara za najlepszy film powinien także dostać Oscary w tych trzech pozostałych kategoriach. Ale wybory Akademii często są niezrozumiałe. Przypomina mi się film “Pianista”, który zdobył Oscary za reżyserię, scenariusz i główną rolę, ale w kategorii ‘najlepszy film’ statuetki nie dostał. Wyróżniono za to “Chicago”, które obok statuetki w najważniejszej kategorii dostało Oscary za: scenografię, kostiumy, montaż, dźwięk i rolę drugoplanową.

      Jeśli chodzi o kategorię ‘zdjęcia’ to wolałbym, aby Oscara dostał Wally Pfister za “Incepcję”, ale pewnie masz rację – Roger Deakins ma przecież 9 nominacji i żadnego Oscara, więc pewnie dostanie tym razem. Ale jeśli dostanie to moim zdaniem będzie to nagroda za całokształt, bo zdjęcia w “True Grit” najlepsze nie są.

      Fajnie by było, gdyby Hailee Steinfeld dostała Oscara. Myślę, że nominowanie jej za rolę drugoplanową było przemyślaną decyzją. Dzięki temu aktorka ma większe szanse na nagrodę. Bo chyba to producenci filmu decydują o tym, kogo i w jakiej kategorii wystawić do walki o Oscara.

      • szymalan 17:05 on 26 Luty 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        I mnie się wydaje , że tak właśnie będzie w tym roku. Bez żadnego wyraźnego zwyciężcy a raczej na zasadzie sprawiedliwego podziału (mniej więcej po 3-4 statuetki dla Jak zostać Królem, Social Network i Incepcji, reszta pojedynczo).
        Ja osobiście do pracy Deakinsa w “True Grit” nic nie mam, bardzo mi się zdjęcia tam podobały. W sumie “Incepcja” też miała świetne, to racja, a Wally Pfister jest strasznie niedocenionym operatorem. Niemniej, potwórzę- dla mnie najlepsze są zdjęcia z “Black Swan”, choć szansy niestety jednak większej nie mają na nagrodę.

        Nie, to Akademia decyduje, czy rola jest drguoplanowa czy pierwszoplanowa. Stąd wychodzą potem takie kwiatki, że ktoś ma nominację do roli pierwszoplanowej na Złotych Globach, a potem do drugoplanowej na Oscarach dajmy na to. Ale tu się zgadzam absolutnie, że ta decyzja na pewno zwiększyła jej szanse i to znacznie. Jakby nie było z całej tej 5tki miała do zagrania najwięcej.

    • Lola King 12:32 on 26 Luty 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      W zasadzie zgadzam się ze wszystkim, co napisałeś. Moim faworytem również od samego początku była “Incepcja” i do teraz uważam, właśnie film Nolana, za najlepszy obraz roku 2010. Choć, gdy na ekranach naszych kin ukazał się “King’s Speech” moja frustracja związana z faktem, że “Incepcja” praktycznie straciła jakiekolwiek szanse na najważniejsze nagrody, została nieco podleczona. “Jak zostać królem” jest dobrym zamiennikiem. Oglądać wyczyny Firtha i Rusha na dużym ekranie to prawdziwa przyjemność. W niemal każdej kategorii film Hoopera się odnajduje i stanowi jej mocny punkt, dlatego też jest on moim głównym faworytem. Podobnie jak Ty, uważam, że statuetka dla najlepszego reżysera trafi w ręce Finchera, ja jednak ucieszyłabym się bardziej z Oscara dla Aronofsky’ego (masz rację, jego charakterystyczny styl zasługuje by być nagrodzonym), czy Hoopera (choć to najmniej prawdopodobne). Polemizowałabym jednak, co do filmu nieanglojęzycznego. Co prawda, “Biutiful” jest najbardziej znanym tytułem (pewnie dlatego, że zagrał w nim Bardem), ale przypominam, że w tej kategorii zazwyczaj zdarzają się niespodzianki i myślę, że będzie tak i tym razem. Po Oscarach, na pewno w telewizji i internecie huczeć będzie od głosów, który film jest największym przegranym, a który największym zwycięzcą. Ja wolę unikać takich sporów. Dla mnie, każdy film jest wygrany (oprócz “Do szpiku kości” i “Fightera”, bo jeszcze tych filmów nie widziałam, więc ich nie komentuję), każdy z tych 8 filmów, które widziałam, ogląda się naprawdę dobrze, jest to mocny skład, a nagrody powinny być tak rozłożone, żeby twórcy ze wszystkich tych filmów, zostali odpowiednio nagrodzeni za dostarczenie nam masy przeróżnych emocji. Ja kocham każdy z tych filmów i wierzę, że będzie to sprawiedliwa i interesująca oscarowa noc. Też trzymam kciuki za Hathaway i Franco, by dostarczyli nam masy przezabawnych wrażeń, choć trudno będzie pobić ubiegłoroczny występ duetu Baldwin i Martin. Pozdrawiam i życzę udanego oscarowego wieczoru :)

      • szymalan 17:35 on 26 Luty 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Też mi się wydaje, że nagroda Dla King’s Speech to idealny zamiennik Incepcji :) i cieszę się, że ten film miał znakomitą kampanię oscarową , która przybliżyła go do nagród , odcinając nieco drogę faworyzowanemu przez krytyków dziełu Finchera. Zawsze to ciekawiej wiedząc że faworytów jest więcej niż tylko jeden.
        Co do reżyserii to myślę, że Hooper aż tak bez szans nie jest, zgodnie z tym co napisał Alek powyżej. Bardzo mnie ciekawi kto tu ostatecznie zwycięży.
        I oświeciłaś mnie co do tej zagranicznej produkcji – rzeczywiście tu zwykle Akademia pokazuje swoją przekorność i często zaskakuje. Ja wybrałem chyba najbardziej oczywisty wybór, ale tu wszystko może się zdarzyć jednak.
        Baldwina z Martinem będzie ciężko pobić, ale liczę że młodsze pokolenie zaprezentuje się świeżo i pomysłowo :)
        dzięki, pozdrawiam i również udanej Gali :)

    • tercc 19:10 on 26 Luty 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Także liczę na niespodzianki na tej gali. Jestem fanką uroku pary prowadzącej w tym roku galę, więc z samej uroczystości powinnam być zadowolona :)
      Zobaczymy, jak się przedstawią wyniki. Tym czasem ja nie zgłaszam wszystkich swoich typów, ale w niektórych się z Tobą zgadzam :)

      Zapraszam do siebie, ostatnio z braku czasu zamieściłam hurtowo dwa posty, m.in. skróty filmowe i krótka opinia o nominowanych w tym roku animowanych filmach krótkometrażowych :) Zapraszam!

    • ktrya 19:12 on 26 Luty 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      A ja się wypowiadać nie będę, bo ze wszystkich nominowanych filmów widziałam jeno Alicję…
      Masakryczne zaległości mam.

    • Peckinpah 09:45 on 28 Luty 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Randy Newman – 20 nominacji, 2 Oscary – niezły wynik.
      Rick Baker – 12 nominacji, 7 Oscarów – jeszcze lepszy wynik.

      Fajnie, że Wally jednak dostał Oscara za “Incepcję”. A w kategorii ‘reżyseria’ sprawdziło się przysłowie “gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta”. Galę oglądałem na niemieckiej telewizji (ale bez niemieckiego tłumacza, tylko w oryginale), wynudziłem się strasznie i jeszcze te zbyt częste przerwy reklamowe…
      No i moim zdaniem James Franco i Anne Hathaway sobie nie poradzili jako gospodarze gali.

    • LinkaMariJuana 19:45 on 28 Luty 2011 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      jak tak widza, to wiele sie nie różniły twoje oczekiwania od rezultatów :), jedna Social Network nie dostoł za reżyseria, z czego sie bardzo ciesza ;), wreszcie oscary, z których jeżech zadowolono :)

  • szymalan 14:15 on 8 March 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    “Hurt Locker” bierze wszystko 

    Oscary 2010. Już po- “Hurt Locker” bierze wszystko

    Tegoroczne Oscary to chwilami długa męka nudy. Niekończące się prezentacje i przemówienia , kilometrowe listy podziękowań zwycięzców, a także- poza pewnymi wyjątkami- stuprocentowa przewidywalność nagród.  W starciu “Dawida z Goliatem” zwycięża skromny “Hurt Locker’. Polski “Królik po berlińsku” odchodzi z niczym.

    W trakcie obserwowania Gali bardzo szybko doszedłem do wniosku (tak mniej więcej po nagrodzie za scenariusz oryginalny), że na nic zdały się nowe zasady głosowania, na nic zdało się poszerzenie listy nominowanych do najlepszego filmu. To media, krytycy i cały ogólnie rzecz biorąc szum wokół tegorocznych Oscarów już wcześniej zadecydował- czeka nas  pojedynek “Avatara” z “Hurt Lockerem”. Albo jeden albo drugi. Skromny albo wysokobudżetowy, kasowy albo niekasowy, wtórny fabularnie albo oryginalny, król świata i reżyserka bez popularności wśród masowej widowni, no i oczywiście..kobieta, albo mężczyzna. (Więcej…)

     
    • lola king 16:08 on 8 Marzec 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Szczerze? Byłam w pełni usatysfakcjonowana po obejrzeniu transmisji z rozdania tegorocznych Oscarów. Od początku trzymałam kciuki za Hurt Locker, oczywiście gdyby Bękarty wojny wygrały, też byłoby świetnie. Ale film Bigelow zrobił na mnie ogromne wrażenie, chociaż akurat tutaj czuje się bardzo osamotniona. Większość typowała Avatara, gdzie ja nie dawałam mu najmniejszych szans, ze względu na bardzo zły scenariusz. Gdy już pierwsze emocje opadły, można przyznać jasno, że Avatar niczym wybitnym nie jest. Bigelow to babka z jajami, która zrobiła naprawdę świetne kino! Scenariusz adoptowany to rzeczywiście zaskoczenie. Chyba większość spodziewała się wygranej “W chmurach”, ale jak widać członkowie akademii, mają swoje niezależne typy. Oprócz tego, tak jak wspomniałeś, zaskoczeniem była nagroda dla filmu nieanglojęzycznego. Reszta była z góry rzeczą oczywistą, nie będącą przedmiotem większych dyskusji. Co do samej gali, i jej przygotowania, to nie było tak źle, ani na pewno nudno! Baldwin i Martin dawali czadu (jak choćby kpiny z aktorów, czy z Paranormal Activity), no i bardzo rzucający się w oczy Ben Stiller ;] Zgadzam się, co do, Mikurdy i pana Oleszczyka, którzy podeszli do swojego zadania bardzo profesjonalnie, ale trochę panom miny zrzedły, gdy kolejne Oscary zdobywał Hurt Locker, oczywiście ku mojemu zadowoleniu ;] Na szczęście Oscary już za nami, teraz to, pozostało nam, wypatrywać tegorocznych perełek, które za rok będą święcić triumfy na Oscarach 2011 ;] Pozdrawiam serdecznie :)

    • LinkaMariJuana 16:57 on 8 Marzec 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      to sie nazywo szybko reakcja ;) Kamilm mioł racja – amerykańska widownia nie dorosła do takiech filmów jak “Inglourious Bastards”

    • pafffcio 18:10 on 8 Marzec 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Szczerze, to te wyniki są dla mnie do dupy :P Zupełnie inaczej bym statuetki rozdał, jak sprawdzałem z kumpelą na wykładzie kto co dostanie, to w ogóle się to nie pokrywało z moimi oczekiwaniami. Fakt, Hurt Lockera nie widziałem, ale nie wierzę w ten film. Może się mylę. Pomijając główne kategorie, za dźwięk i muzykę statuetkę też dałbym Avatarovi. No ale to ja, a mi się rzadko zdarza zgadzać z wyrokami Akademii ;)
      Przynajmniej nie mam co żałować, że nie oglądałem transmisji :P
      Pozdrawiam,
      Pawcio

    • maxcine 00:20 on 9 Marzec 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Ja mam pińcet-dziwińcet kanałów na n i wszystko można o kant dupy potłuc, żadna telewizja nie transmitowała ceremoni! (dwukrotnie przeglądałem wszystkie kanały co w sumie zajęło mi jakies 30min). Na necie obejrzałem jakiś dwugodzinny dywan, a potem byłem skazany na ciągłe odświeżanie m.in. filmwebu na którym, pomimo późnej pory, była tradycyjna, swojska atmosfera. Naczytałem się m.in o rasistach więc i o “bambusach”, dostało się pedałom, dzieciom avatara, a każda kolejna przyznana nagroda rozpoczynała nową dyskusję pt “no kur*a, dlaczego? co za debile w tej akademi”. Cóż, rilly emejzing najt :P
      Oczywiście wolałbym aby Avatar zdobył więcej statuetek – mówi się trudno. Co do “Bekartów…” – spodziewałem się przegranej. Ale ktoś gdzieś powiedział, że Quentin jakoś nie pasuje do tego konkursu, jest “ponad” i dlatego nie wygrywa. I coś w tym jest. Szkoda Dystryktu, ale z nagrody dla Odlotu jestem zadowlony (muszę w końcu obejrzeć Karolinę).

      • szymalan 15:50 on 9 Marzec 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        heh, faktycznie “rilly emejzing najt” heh Wszak na filmwebie nie brakuje ekspertów od kina chętnych do rzeczowej dyskusji ;-)
        O, i “Koralinę”, a nie “Karolinę” ! :-)
        pozdrawiam

    • Grzesiek. 16:17 on 10 Marzec 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Tegoroczne Oscary były okropnie nudne. Widzę, że mieliśmy dość podobne oczekiwania co do nagród (też chciałem nagrody dla Streep czy “Koraliny” lub “Pana Lisa”). Spodziewałem się jeszcze czegoś dla “Bękartów”, ale teraz wiem, że Tarantino zupełnie na pasuje tutaj do tej nagrody. Podsumowując – ucieszyłem się, że “Avatar” odszedł prawie z niczym, a prezenterem był Downey ze swoją żoną. Myślę, że za rok też urwę nockę, by to zobaczyć.

  • szymalan 22:51 on 5 March 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Oscary 2010 Typy i przewidywania 

    Oscary 2010


    Tytuł wpisu mówi wszystko: moje własne i osobiste typy, przewidywania, nadzieje i obawy dotyczące tegorocznych Oscarów. Rozdanie już w najbliższy poniedziałek w nocy. Swoje zestawienie poprowadzę liniowo, kategoria po kategorii. Zapraszam. (Więcej…)

     
    • maxcine 23:42 on 5 Marzec 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Byłeś drugi raz na Avatarze? :P
      Bardzo ciekawe gdybania :) Osobiście za mało widziałem filmów nominowanych, aby robić tak obszerne zestawienie, ale rozważam dwie ogólne opcje. Avatar będzie głównym wygranym, czym rozpęta wojnę na wszelakich forach internetowych. Mi ta opcja nawet pasuje, bo wiadomo jak jest z Akademią – lubią strzelać gole nie do tej bramki, co trzeba. Jednak strzał w Pandore może i nie będzie, w 10, ale wieszać psów na nich za taki werdykt nie będę. Druga opcja to wygrana Hurt Locker na wpół z Avatarem czym będę już średnio usatysfakcjonowany (bo “Hurt locker” to dobry film, ale nie aż tak). W obu opcjach w roli największego przegranego stawiam Quentina Tarantino i „Bękarty Wojny”, które są raczej najlepszym filmem z całej trójki. Trzymam kciuki za Odlot. Chciałbym też, aby Dystrykt zgarną chociaż jedną nagrodę, ale podejrzewam, że obejdzie się smakiem (ale nominacja jak na debiut też dobra). „Star Treka” i „Sherlocka” nie biorę pod uwagę. No to czekamy… 

    • lola king 12:11 on 6 Marzec 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Ja oczywiście jestem całym sercem za Tarantino i jego małym dziełem. Jest to bez wątpienia najlepszy film 2009 roku. A w Oscarach chyba o to chodzi. Mnie “Hurt Locker” się spodobał, tak samo jak rola Rennera, ale jest to nie mały paradoks, skoro jest to film z 2008 roku. Chciałabym jednak, żeby to Bigelow zwyciężyła w kategorii najlepszy reżyser. Mniej więcej zgadzam się z Twoimi przewidywaniami, chociaż największą pomyłką Akademii będzie fakt, nie przyznania statuetki Bękartom za scenariusz oryginalny. Reasumując, podchodzę do tegorocznych Oscarów z dużym spokojem i bez większych emocji. Niestety, ale prestiż tej nagrody nie jest dla mnie już tak znaczący. Mam nadzieję, jednak, że gala pełna będzie humoru, co być może zagwarantują nam Baldwin i Martin. Oby…

      • szymalan 12:30 on 6 Marzec 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

        Dziękuje za powyższe obszerne komentarze :)
        Przewija się w nich m.in. temat Hurt Lockera, filmu, który nie ukrywam jakoś mnie po prostu nie porwał, ale mam w planach potworzyć go sobie tuż przed samą galą w niedzielę i liczę, że może choć odrobinę będę mógł spojrzeć łaskawiej na ten obraz.
        @maxcine:
        byłem , byłem 2 raz ;-)
        pozdrawiam wszystkich!

    • milczacy_krytyk 15:45 on 6 Marzec 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Chciałbym, żeby lista wygranych wyglądała tak:
      Najlepszy film: Bękart wojny (wahałem się jeszcze między Dystryktem 9 i Hurt Locker, ale jako, że dotychczas nie doceniałem Tarantino to stawiam na jego film)
      Aktor pierwszoplanowy: Colin Firth, A Single Man
      Aktor drugoplanowy: Christoph Waltz, Bękarty wojny
      Aktorka pierwszoplanowa: Meryl Streep, Julie & Julia
      Aktorka drugoplanowa: Vera Farmiga, W chmurach
      Reżyser: Kathryn Bigelow
      Scenariusz oryginalny: Bękarty wojny
      Scenariusz adaptowany: Dystrykt 9
      Muzyka: Alexandre Desplat, Fantastyczny Pan Lis – choć ten score podoba mi się średnio, to ze wszystkich wybranych kompozytorów, Desplat moim zdaniem najbardziej zasługuje na statuetkę.

      Ale pewnie będzie zupełnie inaczej ;)
      Pozdrawiam

    • pafffcio 20:22 on 6 Marzec 2010 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz

      Obyś się mylił co do Hurt Locker. co prawda nie widziałem jeszcze tego filmu, ale podchodzę do niego dość sceptycznie. Nie wyobrażam sobie, żeby za film i reżyserię nagrody nie powędrowały do Avatara, a za scenariusz do Bękartów. Tej drugiej nagrody jestem w miarę pewny, bo Akademia jakoś się ostatnio lubi rehabilitować za dawne wpadki, stąd też brak nagrody dla Pulp Fiction w 99 = nagroda dla Bękartów w 2010 ;) Co do reszty kategorii, to ciężko mi się wypowiedzieć bo połowy filmów nie widziałem :P

  • szymalan 19:14 on 19 February 2009 Bezpośredni odnośnik | Odpowiedz  

    Oscary 2009

    oscars2009ye3

    Za parę dni, w nocy z niedzieli na poniedziałek, odbędzie się jak co roku w Kodak Theatre w Los Angeles największa filmowa impreza świata.  Amerykańska Akademia Sztuki filmowej przyzna po raz 81 w historii świata Oscary- perwersyjne statuetki przedstawiające podejrzanie wizerunki złotych nagich facetów stojących na rolce taśmy filmowej. Współuczestniczmy więc w tym procesie kolonizacji Stanów Zjednoczonych i zabawmy się razem z nimi. Przedstawię Wam wszystkich nominowanych i kategoria po kategorii mój krótki komentarz , zawierający informacje o moich faworytach oraz tych, którzy mają największe szanse na wygraną. A także powiem o tych, których w zestawieniu zabrakło.

    Do dzieła:(na czerwono zaznaczone te filmy, które widziałem)

    Najlepszy Animowany Film Krótkometrażowy

    La Maison en Petits Cubes” – Kunio Kato
    Lavatory – Lovestory” – Konstantin Bronzit
    Oktapodi”  – Emud Mokhberi and Thierry Marchand
    Presto” – Doug Sweetland
    This Way Up” – Alan Smith and Adam Foulkes

    Mało mnie ta kategoria ekscytuje, toteż nie specjalnie się rozglądałem za filmami nominowanymi do obejrzenia. Aczkolwiek przyznam się, że każdy z tej trójki mi się podobał. Film Pixara to kapitalny pomysł i świetna animacja, “Oktapodi” to jazda bez trzymanki. ZOBACZCIE TO KONIECZNIE. A “Lavatory- L0vestroy” naprawdę potrafi zauroczyć. Ale kto wygra- absolutnie mi to obojętne.

    mój typ:  raczej “Oktapodi”, ale raczej mnie ucieszy każdy werdykt. Nawet z tych, których nie widziałem.

    dostanie: nie mam pojęcia

    brakuje mi wśród nominowanych: ? ? ?

    Najlepszy Krótkometrażowy Film Dokumentalny

    “The Conscience of Nhem En”
    “The Final Inch”
    “Smile Pinki”
    “The Witness from the Balcony of Room 306″

    Nie widziałem nic. Więc co tu mówić?

    mój typ: “Smile Pinki” fajnie brzmi…

    dostanie: no, ktoś dostanie :D

    brakuje mi: niczego. wszystko ładnie na swoim miejscu xD

    Najlepszy Montaż Dźwięku

    Mroczny rycerz” – Richard King
    Iron Man” – Frank Eulner, Christopher Boyes
    Slumdog. Milioner z ulicy” – Tom Sayers
    WALL-E” – Ben Burtt, Matthew Wood
    Wanted – Ścigani “ - Wylie Stateman

    W tek kategorii nie bardzo się orientuję o co im dokładnie chodzi, ale jak mowa o dźwięku w ogóle w tym roku, to tylko jeden. Tylko “Mroczny rycerz”.

    mój typ: “Mroczny rycerz”

    dostanie: “Mroczny rycerz”

    brakuje mi: za mało ważna kategoria to, na takie dywagacje.

    Najlepszy Aktorski Film Krótkometrażowy

    Auf der Strecke
    Manon on the Asphalt
    New Boy
    The Pig
    Spielzeugland

    może odpuśćmy sobie, bo szkoda czasu…

    Najlepszy Dźwięk

    Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” – David Parker, Michael Semanick, Ren Klyce, Mark Weingarten
    Mroczny rycerz” – Lora Hirschberg, Gary Rizzo, Ed Novick
    Slumdog. Milioner z ulicy” – Ian Tapp, Richard Pryke, Resul Pookutty
    WALL-E” – Tom Myers, Michael Semanick, Ben Burtt
    Wanted – Ścigani ” – Chris Jenkins, Frank A. Montano, Petr Forejt

    Zdecydowanie będę faworyzował The Dark Knight’a. Ten film to czysta poezja dla narządów słuchowych. Łubu du, bum bum- koffusiamy takie rzeczy , nie?

    mój typ: Mroczny rycerz

    dostanie: Mroczny rycerz

    brakuje mi:

    Najlepsza Charakteryzacja

    Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” – Greg Cannom
    Mroczny rycerz” – John Caglione, Jr.,Conor O’Sullivan
    Hellboy: Złota Armia” – Mike Elizalde, Thom Floutz

    Bez odpowiedniej wiedzy ciężko stwierdzić ile zasługi w efekcie Ciekawego Przypadku…mają efekty specjalne , a ile charakteryzacja. Z kolei charakteryzacja Jokera “Mrocznym rycerzu” i potworków z “Hellboya” to również majstersztyki. Więc szczerze mówiąc ciężko powiedzieć, kto powinien wygrać. Stawiam na…ee…m….grr…y…hm…no dobra- niech już będzie-stawiam na “Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”

    mój typ: “Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”

    dostanie: “Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”

    brakuje mi: -

    Najlepsza Scenografia i Dekoracja Wnętrz

    Oszukana” – James J. Murakami, Gary Fettis
    Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”  – Donald Graham Burt, Victor J. Zolfo
    Mroczny rycerz” – Nathan Crowley, Peter Lando
    Księżna” – Michael Carlin,Rebecca Alleway
    Droga do szczęścia” – Kristi Zea, Debra Schutt

    Właściwie tutaj wszyscy zasłużyli: miasto Gotham, piękny domek i jego wnętrze na amerykańskim przedmieściu, XVII wieczne sale i pałace, Los Angeles z początku lat 30 no i cała gama cudownie pomyślanych scenerii w jednym trzygodzinnym widowisku o Benjaminie Buttonie. Ale skoro facet, który zrobił scenografie do “Listy Schindlera” (Oscar) oraz do Pianisty (Oscar) – polak Alan Starski- twierdzi, że najlepszym filmem pod tym względem było ostatnio “Ciekawy Przypadek….” to nie mam właściwie powodów aby mistrzowi nie wierzyć. Skoro on zagłosuje na ten film , to ja i też nie na niego postawię. Ale tylko milimetr wyprzeda konkurencję.

    mój typ: “Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”

    dostanie: “Ciekawy Przypadek Benjamina Buttona”

    brakuje mi: może najnowszego “Indiany Jonesa…”

    Najlepsze Kostiumy

    Australia”  – Catherine Martin
    Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” – Jacqueline West
    Księżna” – Michael O’Connor
    Obywatel Milk” – Danny Glicker
    Droga do szczęścia” - Albert Wolsky

    Zachwycony jestem designem kostiumów do filmu “Księżna” i podejrzewam , że jako rasowy film kostiumowy ma on największe szanse na zdobycie statuetki. Keira Knightley jest bardzo piękna aktorką, to oczywiste, ale w kostiumie księżnej Devonshire wygląda wprost majestatycznie.

    mój typ: “Księżna”

    dostanie: “Księżna”

    brakuje mi: “Opowieści z Narnii Książę Kaspian”

    Najlepsze Efekty Specjalne

    Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” – Eric Barba, Steve Preeg, Burt Dalton i Craig Barron
    Mroczny rycerz” – Nick Davis, Chris Corbould, Tim Webber i Paul Franklin
    Iron Man” – John Nelson, Ben Snow, Dan Sudick i Shane Mahan

    Po zeszłorocznym  werdykcie dla “Złotego Kompasu” , miast dla absolutnego pewniaka czyli “Transformersów”, naprawdę wątpię w to , co nam zaserwuje Akademia w tym roku. “Iron Mana” bym z tego zestawienia wyrzucił kompletnie, za to ciężko mi wymyślić, czy lepiej żeby wygrał “Mroczny Rycerz”, czy “Ciekawy Przypadek Benjamina Buttona”. W obydwu filmach efekty użyte zostały tylko po to, aby zwiększyć realizm akcji, nie dla jakiegoś taniego efekciarstwa czy popisu możliwości animacyjnych. W “Mrocznym rycerzu” właściwie żadnych efektów nie widać, a jest ich mnóstwo. Z kolei w “Ciekawy Przypadku: trzeba było nagrać w studiu grę mimiki Brada Pitta jako staruszka, a następnie wyciąć twarz komputerowo i wkleić do aktora, który jako staruszek użyczył Bradowi starej, schorowanej jakby postury przygarbionego dziadka. Hm…no i ciężko mi wybrać na serio. ;/ Głównie dlatego, że za mało mam wiadomości o efektach tych filmów, raczej opieram się na tym, co mówi lud na forach, co czytałem gdzieś tam w magazynach filmowych , a także opieram się na dodatkach specjalnych do DVD Mrocznego Rycerza. Dobra, “Mroczny Rycerz” potęgą jest i basta.

    mój typ: “mroczny rycerz”

    dostanie: no pewnie “Mroczny rycerz”

    brakuje mi: “Opowieści z narnii 2″, “Hancocka”

    Najlepszy Montaż

    Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” – Kirk Baxter i Angus Wall
    Mroczny rycerz” – Lee Smith
    Frost/Nixon”  – Mike Hill i Dan Hanley

    Obywatel Milk” – Elliot Graham
    Slumdog. Milioner z ulicy” – Chris Dickens

    Niesamowicie ważna kategoria techniczna, o czym wielu widzów nie zdaje sobie sprawy. I choćbym się dwoił i troił, nic lepszego nie wymyślę, jak “Mrocznego rycerza”. Ten film miażdży tempem cięcia kolejnych ujęć do tego stopnia, że zapominamy, o tym, że czas w przyrodzie istnieje. Mistrzostwo Świata!

    mój typ: “Mroczny rycerz”

    dostanie: “Mroczny rycerz”

    brakuje mi: -

    Najlepsza Piosenka

    Down to Earth” z “WALL-E” – Muzyka Peter Gabriel iThomas Newman, Słowa Peter Gabriel
    Jai Ho” z “Slumdog Millionaire” – Muzyka A.R. Rahman, Słowa Gulzar
    O Saya” z “Slumdog Millionaire” - Muzyka i słowa  A.R. Rahman i Maya Arulpragasam

    Tę kategorię możecie sobie osobiście przemaglować , po prostu wysłuchując każdego utworu z osobna np. na youtube. No i co powiecie? Czekam na Wasze propozycje, co dla Was brzmi najlepiej. Mam dylemat: Down to Earth z “Wall.ego” czy “Jai Ho” ze Slumdoga”? Moja mama mówi, że “jai Ho” lepszy, ja od początku myślałem ‘ piosence z “Wall.ego”, ale teraz mam naprawdę wątpliwości, bo obydwie mi się naprawdę bardzo podobają. Ucieszy mnie każdy z tych dwóch werdyktów, ale dziś ja postawię na “Down to Earth” bo to naprawdę oryginalna rzecz i naprawdę mało ma wspólnego z klasycznymi songami Disneyowskimi.

    mój typ: Down To Earth “Wall.e”

    dostanie: ? ciężko na serio powiedzieć, ale skoro zawsze dostają rodzynki pośród kilku reprezentantów jednego filmu, to chyba Wall,e

    brakuje mi: “Another Way to die” z Quantum of Solace (i ty by był mój zwycięzca)

    Najlepsza Muzyka

    Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” – Alexandre Desplat
    Defiance” – James Newton Howard
    Obywatel Milk” – Danny Elfman
    Slumdog. Milioner z ulicy” – A.R. Rahman
    WALL-E” – Thomas Newman

    Co poniektórzy znajdują się w tym zestawieniu jakim dziwnym przypadkiem, ale niech im już będzie. Ani “Slumdog”, ani “Opór”, ani “Milk” (WTF?!). Prędzej “Wall.e” za parę genialnych utworów tworzących autentyczny klimat (posłuchajcie “2815 A.D”), ale mój typ tym razem to “Ciekawy Przypadek Benjamina Buttona”- w kinie muzyki w ogóle nie zauważyłem, a jak jej słucham w domu to jest to rozkoszne zajęcie. Czy może być lepszy możliwy soundtrack? ?

    mój typ: “Ciekawy Przypadek Benjamina Buttona”

    dostanie: “Slumdog Milionaire”

    brak mi: “Mrocznego rycerza”, “Drogi do szczęścia” (ma najgenialniejszy motyw dramatyczny roku), może “Australii”….

    Najlepsze Zdjęcia

    Oszukana” – Tom Stern
    Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” – Claudio Miranda
    Mroczny rycerz” – Wally Pfister
    Lektor” – Chris Menges and Roger Deakins
    Slumdog. Milioner z ulicy” – Anthony Dod Mantle

    I kolejna dziedzina , w której każdy mógłby być zwycięzcą. mam takie nie zapomniane migawki z tych filmów jak przejazd tramwaju w niesamowitym technicznie ujęciu z “Lektora” czy spacer po oświetlonej nocą uliczce z “Ciekawego Przypadku..”. Ale wg mnie najbardziej sugestywny świat wykreowany został przy pomocy zdjęć z “Mrocznego rycerza”. Gotham City to miasto , w które nareszcie można uwierzyć i przejąć się walką o jego mieszkańców.

    Ale statuetki raczej nie dostanie.

    mój typ: “Mroczny rycerz”

    dostanie: “Ciekawy przypadek” lub “Slumdog”(pierwszy tytuł mnie nie zgorszy absolutnie)

    brakuje mi: -

    Najlepszy Film Dokumentalny

    “The Betrayal – Nerakhoon”
    “Encounters at the End of the World”
    “The Garden”
    “Man on Wire”
    “Trouble the Water”

    Z 5 nominowanych zobaczyłem jedynie świetny film Wernera Herzoga “Spotkania na krańcach świata”. Piękny, nie głupi i fascynujący to film, więc nie znając co prawda konkurencji, z miłą chęcią mu kibicuję.

    mój typ: Spotkania….

    dostanie: nie mam pojęcia, ponoć “Man on wire’ jest świetny

    brakuje mi: ? ?

    Najlepszy Film Zagraniczny

    “Der Badder-Mainhof Komplex” (Niemcy)
    “Klasa” (Francja)
    “Departures” (Japonia)
    “Revanche” (Austria)
    “Walc z Baszirem” (Izrael)

    Również bida. Ale “Walc z Bashirem” mając możliwość kandydowania aż w 3 kategoriach na raz (animacja, dokument, film zagraniczny) i dostając jedynie jedną nominację- jest tutaj raczej pewniakiem. Jedynie “Klasa” mu może zagrozić chyba…

    mój typ: “Walc z Bashirem”

    dostanie: “Walc z bashirem”

    brakuje mi: czegoś w języku polskim…

    Najlepszy Film Animowany

    “Piorun” (Walt Disney)
    “Kung Fu Panda” (DreamWorks/Paramount)
    “WALL-E” (Walt Disney)

    Czy ktokolwiek w ogóle potrafi sobie wyobrazić jak tam ktoś wylezie i powie: “And the Oscar goes to…KUNG FU PAANDAAA” ?! To byłby chyba najgłośniejszy śmiech na sali. Jakkolwiek opowieść o miśku , który chce zostać mistrzem kung fu to bajka bardzi zabawna, a historia o psie który myślał, że jest superbohaterem jest naprawdę trzymająca za gardło- nawet chyba ONI nie staną na przeszkodzie “Wall.emu” w zdobybiu statuetki. Parę centymetrów animacja to słabsza niż “ratatuj” ale co z tego, skoro wciąż jedna z najwybitniejszych w historii kina?

    mój typ: Wall.e

    dostanie: Wall.e

    brakuje mi: “Walca z Bahirem”


    Najlepszy Scenariusz Adaptowany

    Eric Roth, Robin Swicord – “Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”
    John Patrick Shanley – “Wątpliwość”

    Peter Morgan – “Frost/Nixon”
    David Hare – “Zaklinacz słów”
    Simon Beaufoy – “Slumdog. Milioner z ulicy”

    No i co ja się będę tutaj wypowiadał. Jako maturzysta nie mam czasu jeszcze ganiać za książkami, których adaptacje mają mają nominacje do Oscara. Ale najsmaczniejsza fabuła była w “Ciekawy Przypadku” (te wszystkie opowieści, gawędy, pioruny walące po siedem razy :D) . Nie pogardzę również nagrodą dla “Zaklinacza słów” (czyli “Lektora, to ten tytuł został niedawno właśnie uaktualniony)

    mój typ: “Ciekawy Przypadek Benjamina Buttona” \ “Lektor”

    dostanie: “Slumdog”:/

    brakuje mi: ?

    Najlepszy Scenariusz Oryginalny

    Courtney Hunt – “Frozen River”
    Mike Leigh – “Happy-Go-Lucky, czyli co nas uszczęśliwia”
    Martin McDonagh – “Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj”
    Dustin Lance Black – “Obywatel Milk”
    Andrew Stanton, Jim Reardon - ”Wall-E”

    Ciężko zdecydować, bo nikt się tu specjalnie nie wybija. Ale…ponieważ z tych filmów ogólnie najbardziej cenię sobie “Happy-go-lucky:to postawię na niego. Naprawdę należy mu się statuetka, chociaż jedna.

    mój typ: “happy go lucky”

    dostanie: nie wiem, ale mam przeczucie, że “Obywatel Milk”- co katastrofą nie będzie

    brakuje mi: “Mrocznego rycerza”

    Najlepsza Reżyseria

    David Fincher – “Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”
    Ron Howard – “Frost/Nixon”

    Gus Van Sant – “Obywatel Milk”
    Stephen Daldry – “Zaklinacz słów”
    Danny Boyle – “Slumdog. Milioner z ulicy

    Boli brak Christophera Nolana w tym gronie, ale skoro mamy to co mamy, to ja żądam dla Davida Finchera. Olali go przy “Zodiaku” to teraz niech wreszcie docenią jego robotę. A pokazał się naprawdę z innej strony niż zazwyczaj. Reszta? hm..Daldry byłby tak samo całkiem ok, podobnież Howard. Gus Van Sant również niezgorszy, W zasadzie byle nie Danny Boyle, bo będzie mi źle.

    mój typ: David Fincher

    dostanie: Danny Boyle

    brakuje mi: CHRISTOPHER NOLAN! ! !

    Najlepsza Aktorka Drugoplanowa

    Amy Adams – “Wątpliwość”
    Viola Davis – “Wątpliwość”

    Marisa Tomei – “Zapaśnik
    Taraji Henson – “Ciekawy przypadek BenjaminaButtona”
    Penelope Cruz – “Vicky Cristiana Barcelona”

    Właściwie każda z tych pań jest świetna. Ale najwięcej mówi się o Penelope Cruz z filmu “Vicky Cristina Barcelona”. Sam film mi się b.podobał , ale ona była tam naprawdę przednia. Gdyby wystąpiła w “Tajne przez poufne” to chyba bym umarł ze śmiechu podczas seansu.  Moim drugim typem jest Taraji Henson. Przejmująca, wspaniale zróżnicowana…

    mój typ: Cruz lub Henson

    dostanie: Cruz

    brakuje mi: Tildy Swinton (tak wiem, przesadziłem) z Ciekawego Przypadku….

    Najlepszy Aktor Drugoplanowy

    Josh Brolin – “Obywatel Milk”
    Robert Downey Jr. – “Jaja w tropikach”
    Phillip Seymour-Hoffman – “Wątpliwość”
    Heath Ledger – “Mroczny rycerz”
    Michael Shannon – “Droga do szczęścia”

    Jakieś pytania?

    mój typ: ten, co wszystkich ;]

    dostanie: ….

    brakuje mi : -

    Najlepsza Aktorka

    Anne Hathaway – “Rachel Getting Married”
    Angelina Jolie - ”Oszukana”
    Mellisa Leo – “Frozen River”
    Meryl Streep – “Wątpliwość”
    Kate Winslet – “Zaklinacz słów”

    Schrzanione nominacje. Nie ma Sally Hawkings z “happy go lucky”, a Kate Winslet ma nominację nie za ten film, co trzeba. Co pozostaje? Przyjąć do wiadomości, że Winslet dostanie oscara za słabszą rolę niż w “Drodze do szczęścia”, a najlepsza z tej piątki, Mellisa Leo, odejdzie z niczym.

    mój typ: Mellisa Leo “Frozen river”

    dostanie: Kate Winslet

    brakuje mi: Kate Winslet za “Drogę do Szczęścia” i Sally Hawkings za “Happy go lucky”

    Najlepszy Aktor

    Richard Jenkins – “Spotkanie”
    Frank Langella – “Frost/Nixon”
    Brad Pitt – “Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”
    Mickey Rourke – “Zapaśnik”
    Sean Penn – “Obywatel Milk”

    EEE..właściwie to mogą dostać wszyscy z tych panów. Bo tutaj każda rola właściwie jest znakomita i na najwyśzym poziomie.Ale od początku byłem poruszony wyczynem Mickeya Rourkiego i niech już tak pozostanie, mimo iż gejowski Penn jest bezbłędny, młodniejący Pitt wzruszający, przemiana Jenkinsa prawdziwa jak nigdy, a dwulicowość Langelii wywołująca dreszcze.

    mój typ: Mickey Rourke

    dostanie: Mickey Rourke lub Sean Penn

    brakuje mi: wszyscy są tutaj na swoim miejscu.

    Najlepszy Film

    “Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”
    “Frost/Nixon”
    “Obywatel Milk”
    “Zaklinacz słów”
    “Slumdog. Milioner z ulicy”

    Ostatnia, najważniejsza i najtrudniejsza w wyborze kategoria. Najlepszy film roku to dzieło, które musi zostać zapamiętane z jakiegoś powodu, którego suma wszystkich filmowych składników daje wartość największą, który będzie się chciało zobaczyć ponownie i ponownie. Ja rozumiem, że ten głośny, wielki osiągający sukces za sukcesem “Slumdog” podoba się widzom. Ja jednak ten film obejrzałem i zauważyłem bajkę. Jednak bajkę, do której nie chcę wrócić. Która jest przekombinowana, nudna i mało emocjonująca. To wg mnie najbardziej przereklamowany i przeceniony film roku. “Frost Nixon” pokazał nam prawdę o tym, czym powinno być dziennikarstwo we współczesnym świecie, jednak ten film również nie wzbudził we mnie głębszych emocji, nie zostawił śladu, nie spowodował, że myślałem o nim po seansie. Zdecydowanie lepiej oceniam “Obywatela Milka”, który stoi rolą Seana Penna przede wszystkim. Porusza wazny aktualny wciąż temat tabu.Ale sprawia też wrażene filmu propagandowego. Mnie, osobie tolerancyjnej, poglądów nie musi zmieniać, a dla homofobów ma raczej za słabą argumentację.

    No i zostaje moich DWÓCH faworytów. Nie umiem się do końca zdecydować. Po “Lektorze” długo nie spałem i rozmyślałem, o tym co zobaczyłem. Trudny, szarpiący nerwy i umysł film, nie pozostawia w spokoju przez długi czas i zmusza do układania fabuły wciąż na nowo w jakąś konkretną całość. Świetnie zrobiony, zagrany no i co najważniejsze…rusza jak cholera.

    A drugi typ? “Ciekawy Przypadek Benjamina Buttona”  jak zauważylibyście, dostałby ode mnie sporo Oscarów, jest filmem perfekcyjnym technicznie, nowatorskim od strony efektów, jest cudownie zagrany i opowiada wzruszającą historię. Dawno nie spędziłem w kinie tak pięknych 3 godzin. I wiem , że do tego filmu wrócę wiele, bardzo wiele razy. Po szczegóły zapraszam do mojej recenzji, gdzieś parę wpisów wcześniej.

    A tak w ogóle to moim zwycięzcą jest Mroczny Rycerz i prawdę powiedziawszy Akademia mi może…

    mój typ: “Lektor” lub “Ciekawy Przypadek Benjamina Buttona”

    dostanie: “Slumdog Milionare”

    brakuje: Mrocznego Rycerza, Drogi  do szczęścia

    A zatem jak to wypadnie 22 lutego? Nie wiadomo, wielokrotnie Akademia zaskakiwała swoimi wyrokami i często różniły się one od wyników Złotych globów.  Jednak Oscary to pamiętajmy, tylko zabawa dla grupki amerykańskich gwiazdorów, w którą oczywiście, że a jakże- możemy się włączyć. Jednak naszych osobistych typów na najlepsze filmy nikt nam nie odbierze i na siłę nas nie będzie nawracać. Wciąż możemy do owych filmów wrócić i się nimi cieszyć do woli, choćby nie dostały nawet kawałka statuetki Akademii Filmowej.

    szymalan

     
c
compose new post
j
następny post/następny komentarz
k
poprzedni post/poprzedni komentarz
r
reply
e
edytuj
o
Wykaz /brak wykazu uwag
t
go to top
l
zaloguj się
h
show/hide help
shift + esc
cancel
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.