Wenecja ***

Poznając współczesne polskie kino, prędzej czy później, każdy musi natknąć się na Jana Jakuba Kolskiego- z całą pewnością autora, a nie rzemieślnika, człowieka o bardzo osobliwym stylu pracy, korzystającego z tej samej, minimalistycznej, choć urokliwej formy. Mnie z tym panem niestety po drodze dotychczas nie było (nie odpowiada mi w kinie podejście typu: AHAHAHAHA ja jestem bardzo mądry reżyser, wrzucę do filmu 195 symboli, a Ty dukaj chamie , o co mi chodziło), a zainteresowanie kolejnymi filmami znikało jeszcze przed połową seansu (trudno często ich strukturę nazywać zresztą filmem- to rodzaje zatrzymanych w miejscu portretów prowincji). Dlatego z wielką radością ogłaszam, że “Wenecja” to film naprawdę niezły, i to , co istotne, z naciskiem na słowo film.
Główny bohater “Wenecji” to nastoletni chłopiec, Marek, który rośnie w rodzinie, w której tradycją jest podróżowanie do odległej Wenecji. Nie tylko zresztą się tam podróżuje- o Wenecji się sporo mówi w domu, o Wenecji się dużo rozmyśla i o Wenecji się nieustannie marzy. A najbardziej marzy się Wodne Miasto właśnie chłopcu, dla którego pierwszy wyjazd do Włoch , będzie przygodą, spełnieniem marzeń, a biorąc pod uwagę, że to pierwszy raz dla niego w Wenecji- także inicjacją. Niestety wielkie plany rujnuje nagle rozpętująca się wojenna zawierucha- wrzesień, 39 rok. Matka zabiera chłopca na prowincję do ciotki w celach schronienia, a ojciec- ten niestety wyrusza na wojnę, aby walczyć. (Więcej…)








ktrya 23:55 on 30 Grudzień 2010 Bezpośredni odnośnik |
Z ciekawością przeczytałam Twoją recenzję, bo zamierzam ten film obejrzeć. A teraz wykaże się ignorancją: to ten film jest polski i w dodatku Kolskiego???!!!
Ok. Ja Kolskiego bardzo cenię za sielski klimat w jego filmach (Jasminum; Afonia i pszczoły) i tą symbolikę, która faktycznie trochę niebanalna ;)
Do siego!
PS. Czekam na podsumowanie roku ;-)
szymalan 13:53 on 1 Styczeń 2011 Bezpośredni odnośnik |
będzie podsumowanie, już za niedługo :)
również wszystkiego najlepszego w nowym roku życzę :-)
Alek 16:28 on 31 Grudzień 2010 Bezpośredni odnośnik |
Musze obejrzec! To dla mnie pozycja obowiazkowa, bo kocham dobre zdjecia jak nigdy. Ale… rzeczywiscie recenzje nie zachwycaja :(
szymalan 13:54 on 1 Styczeń 2011 Bezpośredni odnośnik |
ale dla zdjęć warto wysiedzieć całe 2 godziny, serio ;-) a historia też najgorsza nie jest , tylko za bardzo się później chwieje
pozdrawiam :)