*****

Sympatyczny włóczęga (Charlie Chaplin) spotyka niewidomą kobietę, sprzedającą na ulicy kwiaty (Virginia Cheryll). Ona bierze go za bogacza, bo nie widzi jego starych łachmanów. Po tym spotkaniu bohater oddala się i spotyka kolejną osobę: milionera, który chce popełnić samobójstwo. Włóczędze udaje się powstrzymać zdesperowanego mężczyznę. Zostają wielkimi przyjaciółmi. Włóczęga chce wydobyć z niego pieniądze na leczenie wzroku kobiety, a także pomóc jej spłacić długi, bo grozi jej i jej babci eksmisja.
Jak to u Chaplina zwykło bywać: jest zabawnie i lekko, przede wszystkim poruszająco. Filmy Chaplina cechowała znakomita żonglerka nastrojami w swoich filmach, co daje efekt genialnych tragikomedii z uniwersalną prawdą życiową. “Światła..” jednak zasłynęły z innego powodu: scena w której niewidoma myli Charliego z multimilionerem, była dublowana rekordowo w historii kina- 342 razy. Chaplin ciągle narzekał bowiem, że nie przekonuje go cała ta sekwencja. Co ciekawe jeszcze, w czasie kiedy film został nakręcony, dźwięk już był wynalazkiem w kinie powszechnym i dostępnym, a Charlie Chaplin nakręcił swoje “Światła” jak film niemy, z wyjątkiem scen w której przemawia para ludzi na początku film, która jest parodią pierwszego filmu dźwiękowego “Śpiewaka Jazzbandu”. Oczywiście na tym zabiegu, film absolutnie nie stracił.
Podobnie jak “Gorączka Złota”, “Dyktator”, czy inne filmy tego legendarnego i wiecznie żywego reżysera, film ten ma wiele świetnych scen komediowych i gagów sytuacyjnych. Cała ta komedia pomyłek i nieporozumień, mówi nam o tym, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, a do cieszeni się życiem zbędne jest bogactwo. Franciszkanizm i Chaplinizn w jednym, chciałoby się powiedzieć.
szymalan





