Intouchables (2011, Olivier Nakache, Eric Toledano)
Nietykalni *****

Czołowe zderzenie kultury niskiej i kultury wysokiej: główni bohaterowie, treść filmu, jak i on sam. Wszyscy pochodzą z różnych bajek i tworzą razem jeden z największych fenomenów kina komediowego ostatnich 15 lat (obłędnie wysoka pozycja w rankingu top100 filmwebu i top250 imdb, niekończące się pozytywne recenzje, dziesiątki milionów widzów, wypełnione po brzegi sale na seansach takich jak mój). “Nietykalnych” polecało mi już tylu znajomych i miałem wokoło siebie tyle reklamy tego filmu, że pójście do kina potraktowałem niemal jak profesjonalny obowiązek kinomana. A przyznam się szczerze, że bałem się seansu: widząc plakat i znając zarys ogólny fabularny obawiałem się ckliwej, płaczliwej do przesady opowieści z peanami na cześć przyjaźni przedstawicieli z różnych sfer i radości życia. Skrojonego pod publiczkę emocjonalnego szantażu. Niepotrzebnie – cała siła “Nietykalnych” leży właśnie w tym, że ten film nic nie udaje, a każdy wyciągnie z seansu tyle ile sam czuje i potrzebuje.
Zgodnie z prawidłami komediowej narracji, punkt wyjścia całej fabuły jest przerysowany i schematyczny. Phillipe, sparaliżowany od szyi w dół arystokrata (Francois Cluzet) rozkochany w sztuce wysokiej, zatrudnia do opieki nad sobą byłego kryminalistę, czarnoskórego bezrobotnego mieszkańca biedniejszej dzielnicy Paryża (Omar Sy), Drissa. (Więcej…)







krotkoofilmie 20:53 on 3 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
No, czyli film dla Polskiej publiczności “idealny”, dla tych wszystkich czarnowidzów z biało czerwoną krwią wręcz obowiązkowy, by w końcu zmienili swą optykę.
Też się nasłuchałem, naczytałem o tym filmie sporo. Zobaczę i pewnie będę miał podobne spostrzeżenia do Twoich.
pozdrawiam
szymalan 22:33 on 3 Maj 2012 Bezpośredni odnośnik |
Dokładnie! Napisałeś coś, o czym zapomniałem :) Polacy powinni iśc masowo na ten film. Przyda się niektórym trochę tej energii, dystansu i pogodnego podejścia do rzeczywistości.
Czekam na recenzję :)
pozdrawiam