felieton szymalana: Ciesz się (czasem tym) kinem, Rodaku!

Dość często zaglądam na filmweb.pl, gdzie ogólnopolska społeczność kinomaniaków wygłasza swoje sądy na temat świata filmów i jego twórców. Przeglądając komentarze dotyczące największych amerykańskich hitów box office tzw. blockbusterów, rysuje mi się obraz naszego społeczeństwa. I nie jest to niestety obraz zbyt pocieszający. Otóż polska publiczność kinowa jest pełna kompleksów niższości i uprzedzeń mających zupełnie irracjonalne powody.

Chyba najbardziej ostatnio zauważalne to jest na forum filmu “Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki”. Możemy się tam spotkać z licznymi lamentami w stylu “Lucas i Spielberg zabili moje dzieciństwo”, czy “Pojadę do nich po zwrot pieniędzy”. Polskie kino rozrywkowe skończyło się ostatnio na “Killerach” (ogromny sukces komercyjny obydwu części), obecnie tworzy się jedynie niestrawne produkty filmopodobne, czyli komedie romantyczne napisane przez panią I. Łepkowską. Czyli sami nie potrafimy zrobić porządnego kina dla rozrywki, ale masterowskie dzieło najbardziej zasłużonego dla kina masowego reżysera, możemy objechać i wyzywać go i jego partnera od wyzyskiwaczy kasy? Tendencja ta zauważalna jest nie tylko wśród filmowych snobów, czyli zwykłych widzów, którzy mają niby kino w małym palcu (Bolly, Holly, Cesky Kino, Era Nowe Horyzonty, Oscars Movie etc), a najbardziej zachwyca ich dramat psychologiczny na poziomie “Placu Zbawiciela” , bo to mądre kino jest, bo tak w gazecie napisali. A film ten pełen jest tak oczywistych naiwności i błędów (że nie wspomnę tandetnie rozegrane zakończenie) , że głowa boli. Ale ważne, że jest ponuro i poważnie. Dołowato. Owszem, czasami trzeba się trochę zastanowić nad tym nędznym światem i trochę zmusić się do refleksji, nie powiem. I raz na jakiś czas wychodzi coś naprawdę niesamowitego jak zeszłoroczny “4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni”. Ale zostawmy to: kto lubi dramaty niech na nie chodzi, ja sam bardzo lubię się wzruszać i szokować w kinie. Nie w tym rzecz. rzecz w tym, że oglądanie takich filmów wyklucza u widzów oglądanie czegokolwiek, co gazety tak inteligentne jak Wyborcza, oceniają powiedzmy na mniej niż 4 gwiazdki. Np. Apocalypto dostało tam aż dwóję. A bo film jest grą komputerową bez fabuły. Najnowsze “Opowieści z Narnii” to również przecież chłam, bo jak napisał ktoś dobrze na esensja pl. w filmie “Kaspian musiałby chodzić przez trzy godziny po lesie i rozmyślać o Bogu, zbawieniu i swoim skrywanym homoseksualizmie”. Tymczasem zonk! Pan z GW zobaczył film o napieprzających się rycerzach w długich bitwach na polach narnijskich…! Jakie to dziwne : spektakularne bitwy w filmie fantasy! Cholernie. A że film jest lepszy, dojrzalszy i bardziej emocjonujący niż jedynka, już nie raczył wspomnieć. Czyżbyśmy się nauczyli tej podręcznikowej regułki, że sequel musi być zawsze od oryginału gorszy, bezwzględnie?

Przykłady takich filmów można wymieniać w nieskończoność. Internauci polscy wyszukują w każdej produkcji czegoś złego, czy wadliwego. W “Spider Manie” jest beznadziejny Venom i główny bohater, w “IJ 4″ są pieski preriowe, ufoki i scena z lodówką. W “Transfomersach” jest za mało realizmu(padłem jak to przeczytałem…hahah) , w “Skarbie Narodów” za dużo absurdu. Hollywood tworzy najlepszą rozrywkę świata od ponad 100 lat i dalej będzie tworzyć, ale my i tak będziemy narzekać. nawet jak nie będzie na co, to i tak będziemy. Bo my jesteśmy mądrzy i myślimy podczas seansu i zauważamy wszystkie najdrobniejsze błędy. Tymczasem w tym intensywnym myśleniu i wyłapywaniu błędów, nie pomyślimy ani przez chwilę o tym, że możemy czasem przestać myśleć? To aż tak poniżające, uwłaczające majestatowi tego naszego super mega rozrywkowego i inteligentnego narodu, żeby wyłączyć szare komórki na dwie godziny i po prostu dobrze się bawić? Oczywiście za to “Testosteron” i “Lejdis” to już jest “superzajabistarozrywka”. Zobaczyć jak siedmiu polskich gwiazdorów robi z siebie idiotów jest spox, ale demolka o robotach z kosmosu, brzmi zbyt poniżająco?

A do kogo w zasadzie jak kieruję mój tekst: ano nie do ludzi, którzy mówią “Ja nie lubię Spider Mana, bo nie lubię komiksów i filmów na nich opartych”. Zatem nie oglądam takich filmów, no bo po co? Kierują go do ludzi, którzy potrafią napisac wprost: “Transformers to bajka dla ludzi w wieku do 8 lat. “Skarb Narodów” spodoba się tylko skończonym idiotom”. Bo to oni właśnie. Ludzie niedowartościowani, prowokują takie idiotyczne wywody na forach i rozpoczynają kłótnie. To oni chcą pokazać, że są zbyt inteligentni jak na film pokroju “Kodu Da Vinci” na przykład. Albo, że Michael Bay zniszczył kino. Nie mierz jedną miarą, argumentuj ocenę filmów rozrywkowych z DYSTANSEM, jak nie lubisz czegoś, to nie pisz i nie oglądaj, bo szkoda Twojego cennego czasu. Wyciągaj z kina jak najwięcej możesz, a nie jak najmniej jesteś w stanie. A jeżeli lubisz już dany gatunek, a mimo to dany film kompletnie się rozczarował, to również nie traktuje tego jak końca świata, czy choćby swojego dzieciństwa. Bo przecież film może okazać się klapą to jasne. Ale zachowaj dystans, a nie twierdź, że np. Spielberg skończył się jako reżyser. Będą następne filmy, następne okazje, a ty nie musisz z tego powodu rwać sobie włosów z głowy.

Pozdrawiam zarówno fanów Bergmana (do których należę) jak i nie najmądrzejszych produkcji M. Baya (do których też należę -czasami)

szymalan